21 lis 2011

Niedziela.

To była trafna dezycja. O kupnie taniego ale dużego, narożnego biurka. Prawie dwa lata temu.
Siedzimy obok siebie. Każde na swoim "pseudo" fotelu biurowym - to była mniej trafna decyzja;)
Ja czytam książkę. Robię notatki. Piję kawę. Jem ciasto. Robię zdjęcia.
Cieszę się, że za oknem jest słońce.
Chwile, które składają się w całość mojej niedzieli.
On chce, żebym siedziała koło niego.
Co chwilę mówi "Spójrz. Dobrze wygląda, nie ma błędów? A tutaj? Powinien być przecinek? To co, mam wysłać? Na pewno?".
Odpowiadam "Tak. Nie, chyba nie ma błędów. Czytałam to już tysiąc razy więc nawet jeśli jakiś jest to i tak go nie widzę. Wyślij".
A On i tak klika "nie" w internetowym formularzu i sprawdza po raz kolejny.
I tak w kółko. Cały weekend.
Lista w excelu ma około 70 pozycji.
Narazie trzy są podświetlone na żółto, czyli kliknął "tak" na formularzu.
Dobrze, że mam cały zapas cierpliwości.
To są te rzadkie momenty, w których Doktorant-Perfekcjonista od czasu do czasu się denerwuje.
Ja nie wiem jak to jest być prefekcjonistką w 150%.
I nie chcę wiedzieć.
Dobrze mi z moim ładem-nieładem:)




































***
Udanego Tygodnia dla Was!
Nie musi być perfekcyjny.
Niech będzie po prostu prawdziwy i Wasz!

14 komentarzy:

  1. Bo razem po prostu fajniej sie pracuje! A takie biurko ze stosem papierow wyglada bardzo znajomo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też jest dobrze z moim ładem/nieładem:)
    A prace nigdy nie będą perfekcyjne, zawsze znajdzie sie " coś jeszcze" do poprawienia. "Twoja intuicja, jest Twoim najlepszym doradcą" tak mawiała moja tutejsza Profesor od Angielskiego, kiedy dostawałam kolejne trzy na szynach...za bardzo się starałam i w tym był mój problem:))
    Pozdrawiam Was serdecznie. I trzymajcię się, razem zawsze razniej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam Agnieszko z rowniez slonecznego dzisiaj Portland- cudne sa takie kolorowe tutaj jesienne dni w pelni slonaca:) Szkoda ze rzadkie,( od jutra znowu leje;) ale i tak uwielbiam tutejsza jesien.

    Ale ciesza takie dni i od razu laduja baterie na kolejny tydzien.

    A szczegolnie takie mile spedzone wspolne chwile - u mnie czesto tak jest- siedzimy ze swoimi laptopami pod wspolnym kocem:)
    Milego wieczoru:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi perfekcjonizm jest daleki...
    Lubię miły nieład.Wtedy ogarniam wszystko.
    U mnie też wychodzi słońce.
    Udanego poniedziałku!

    OdpowiedzUsuń
  5. O jeju jak ja lubię Cię czytać :). Zazdroszczę takich pokładów cierpliwości :).
    A nieład mam cały czas - zgodnie z nazwą mego bloga ;).
    Udanego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga, nie znam Was, ale musicie być super przesympatycznym małżeństwem!! Tobie również życzę udanego tygodnia!! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie we dwoje raźniej:) Mój M. rzadko pracuje w domu, bo i tak nie potrafi się przy nas skupić na pracy:) A do perfekcjonizmu mu daleko, mi zresztą też:) I dobrze nam z tym:) Udanego tygodnia Agnieszko!Pełnego słońca:)
    P.s. Fajne domowe kadry i ten samotny listek na końcu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne rozwiązanie. Osobno, ale razem. Super! A zdjęcie z liściem- świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi do perfekcjonizmu także baaaardzo daleko! Ale potencjał chyba mam bo ciągle wszystko co robię wydaje mi się nie dość dobre. I parę innych małych "obsesji" się znajdzie;))
    A takie "razem-nie razem" uwielbiam! U Ciebie słońce, u mnie mgła 24 godziny na dobę:)
    Ściskam ciepło i także miłego tygodnia

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię Cię czytać. Ładnie piszesz o codzienności, tak że się ciepło robi w zimny wieczór.
    Dobrego tygodnia Wam też, przy wspólnym biurku.

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam do ciebie zagladac. sciskam was oboje :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ahora, Te stosy papierów są wszędzie i zawładnęły już dawno naszym mieszkaniem. Oboje nie lubimy czytać artykułów z ekranu kompa i takim sposobem mamy nadwyżkę makulatury, z którą ciężko się rozstać :)

    Agnieszko,
    dokładnie! Trochę nieładu i błędów musi być:) Moja ulubiona Profesorka z uczelni w TX była redaktorem naczelnym w jednym z branżowych czasopism i zawsze mi powtarzała, że jakby nie było błędów to ona i jej zespół nie mieliby co robić;) I tego się trzymam...:)

    Aniu, :) A dzisiaj już mi głowę urywało i oczywiście padało:) Ale dobrze, że chociaż raz na tydzień mamy słońce w tym Oregonie:)

    Amber, mi mały nieład też pomaga w ogarnięciu się...i czuję się lepiej jak nie wszystko jest na swoim miejscu:)

    Alucha, To miłe:)
    No tak bez malutkiego nieładu ani rusz! :) Cierpliwości i spokoju nauczyłam się od Doktoranta. On ma jej w nadmiarze i w ilościach ponadprzeciętnych:) Są oczywiście wyjątkowe sytuacje. Wtedy moja cierpliwość się przydaje;)

    Madziu, Nie mogę być obiektywna...ale to bardzo miłe spostrzeżenie z Twojej strony:)

    Mimi, my też czasami mamy problem ze skupieniem się:) Wtedy najczęściej kończymy na oglądaniu programów kulinarnych ;)

    Owiecko, :) Liście jak spadły tak..gniją;) Ale czasem któryś się ususzy:)

    Olliveto, o moich/naszych obsesjach to mogłabym długo:) Dzisiaj już tylko deszcz i urywający głowę wiatr...

    Yba, dziękuję! To bardzo miłe!

    Aniu, :):) Uśmiechamy się do Ciebie oboje...dzisiaj dalszy ciąg "wspólnej" pracy :)

    ***
    Wiem, że się powtarzam, ale dobrych słów nigdy za wiele - bardzo się cieszę z każdych Waszych odwiedzin i słów:) Dziękuję! Ściskam Was Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem, co to perfekcjonizm. Ja równa się bałagan, chaos, w którym nikt, najbardziej życzliwy, nie doszuka się metody:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Made of Nothing, btw fajny nick;)
    O tak! Swój chaos lubię bardzo i nie oczekuję, żeby się w nim ktokolwiek musiał odnajdywać:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)