To była trafna dezycja. O kupnie taniego ale dużego, narożnego biurka. Prawie dwa lata temu.
Siedzimy obok siebie. Każde na swoim "pseudo" fotelu biurowym - to była mniej trafna decyzja;)
Ja czytam książkę. Robię notatki. Piję kawę. Jem ciasto. Robię zdjęcia.
Cieszę się, że za oknem jest słońce.
Chwile, które składają się w całość mojej niedzieli.
On chce, żebym siedziała koło niego.
Co chwilę mówi "Spójrz. Dobrze wygląda, nie ma błędów? A tutaj? Powinien być przecinek? To co, mam wysłać? Na pewno?".
Odpowiadam "Tak. Nie, chyba nie ma błędów. Czytałam to już tysiąc razy więc nawet jeśli jakiś jest to i tak go nie widzę. Wyślij".
A On i tak klika "nie" w internetowym formularzu i sprawdza po raz kolejny.
I tak w kółko. Cały weekend.
Lista w excelu ma około 70 pozycji.
Narazie trzy są podświetlone na żółto, czyli kliknął "tak" na formularzu.
Dobrze, że mam cały zapas cierpliwości.
To są te rzadkie momenty, w których Doktorant-Perfekcjonista od czasu do czasu się denerwuje.
Ja nie wiem jak to jest być prefekcjonistką w 150%.
I nie chcę wiedzieć.
Dobrze mi z moim ładem-nieładem:)
***
Udanego Tygodnia dla Was!
Nie musi być perfekcyjny.
Niech będzie po prostu prawdziwy i Wasz!
Bo razem po prostu fajniej sie pracuje! A takie biurko ze stosem papierow wyglada bardzo znajomo:)
OdpowiedzUsuńMnie też jest dobrze z moim ładem/nieładem:)
OdpowiedzUsuńA prace nigdy nie będą perfekcyjne, zawsze znajdzie sie " coś jeszcze" do poprawienia. "Twoja intuicja, jest Twoim najlepszym doradcą" tak mawiała moja tutejsza Profesor od Angielskiego, kiedy dostawałam kolejne trzy na szynach...za bardzo się starałam i w tym był mój problem:))
Pozdrawiam Was serdecznie. I trzymajcię się, razem zawsze razniej!
Pozdrawiam Agnieszko z rowniez slonecznego dzisiaj Portland- cudne sa takie kolorowe tutaj jesienne dni w pelni slonaca:) Szkoda ze rzadkie,( od jutra znowu leje;) ale i tak uwielbiam tutejsza jesien.
OdpowiedzUsuńAle ciesza takie dni i od razu laduja baterie na kolejny tydzien.
A szczegolnie takie mile spedzone wspolne chwile - u mnie czesto tak jest- siedzimy ze swoimi laptopami pod wspolnym kocem:)
Milego wieczoru:)
Mi perfekcjonizm jest daleki...
OdpowiedzUsuńLubię miły nieład.Wtedy ogarniam wszystko.
U mnie też wychodzi słońce.
Udanego poniedziałku!
O jeju jak ja lubię Cię czytać :). Zazdroszczę takich pokładów cierpliwości :).
OdpowiedzUsuńA nieład mam cały czas - zgodnie z nazwą mego bloga ;).
Udanego tygodnia!
Aga, nie znam Was, ale musicie być super przesympatycznym małżeństwem!! Tobie również życzę udanego tygodnia!! Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńPewnie we dwoje raźniej:) Mój M. rzadko pracuje w domu, bo i tak nie potrafi się przy nas skupić na pracy:) A do perfekcjonizmu mu daleko, mi zresztą też:) I dobrze nam z tym:) Udanego tygodnia Agnieszko!Pełnego słońca:)
OdpowiedzUsuńP.s. Fajne domowe kadry i ten samotny listek na końcu:)
Fajne rozwiązanie. Osobno, ale razem. Super! A zdjęcie z liściem- świetne :)
OdpowiedzUsuńMi do perfekcjonizmu także baaaardzo daleko! Ale potencjał chyba mam bo ciągle wszystko co robię wydaje mi się nie dość dobre. I parę innych małych "obsesji" się znajdzie;))
OdpowiedzUsuńA takie "razem-nie razem" uwielbiam! U Ciebie słońce, u mnie mgła 24 godziny na dobę:)
Ściskam ciepło i także miłego tygodnia
Bardzo lubię Cię czytać. Ładnie piszesz o codzienności, tak że się ciepło robi w zimny wieczór.
OdpowiedzUsuńDobrego tygodnia Wam też, przy wspólnym biurku.
uwielbiam do ciebie zagladac. sciskam was oboje :-)
OdpowiedzUsuńAhora, Te stosy papierów są wszędzie i zawładnęły już dawno naszym mieszkaniem. Oboje nie lubimy czytać artykułów z ekranu kompa i takim sposobem mamy nadwyżkę makulatury, z którą ciężko się rozstać :)
OdpowiedzUsuńAgnieszko,
dokładnie! Trochę nieładu i błędów musi być:) Moja ulubiona Profesorka z uczelni w TX była redaktorem naczelnym w jednym z branżowych czasopism i zawsze mi powtarzała, że jakby nie było błędów to ona i jej zespół nie mieliby co robić;) I tego się trzymam...:)
Aniu, :) A dzisiaj już mi głowę urywało i oczywiście padało:) Ale dobrze, że chociaż raz na tydzień mamy słońce w tym Oregonie:)
Amber, mi mały nieład też pomaga w ogarnięciu się...i czuję się lepiej jak nie wszystko jest na swoim miejscu:)
Alucha, To miłe:)
No tak bez malutkiego nieładu ani rusz! :) Cierpliwości i spokoju nauczyłam się od Doktoranta. On ma jej w nadmiarze i w ilościach ponadprzeciętnych:) Są oczywiście wyjątkowe sytuacje. Wtedy moja cierpliwość się przydaje;)
Madziu, Nie mogę być obiektywna...ale to bardzo miłe spostrzeżenie z Twojej strony:)
Mimi, my też czasami mamy problem ze skupieniem się:) Wtedy najczęściej kończymy na oglądaniu programów kulinarnych ;)
Owiecko, :) Liście jak spadły tak..gniją;) Ale czasem któryś się ususzy:)
Olliveto, o moich/naszych obsesjach to mogłabym długo:) Dzisiaj już tylko deszcz i urywający głowę wiatr...
Yba, dziękuję! To bardzo miłe!
Aniu, :):) Uśmiechamy się do Ciebie oboje...dzisiaj dalszy ciąg "wspólnej" pracy :)
***
Wiem, że się powtarzam, ale dobrych słów nigdy za wiele - bardzo się cieszę z każdych Waszych odwiedzin i słów:) Dziękuję! Ściskam Was Dziewczyny!
Nie wiem, co to perfekcjonizm. Ja równa się bałagan, chaos, w którym nikt, najbardziej życzliwy, nie doszuka się metody:)
OdpowiedzUsuńMade of Nothing, btw fajny nick;)
OdpowiedzUsuńO tak! Swój chaos lubię bardzo i nie oczekuję, żeby się w nim ktokolwiek musiał odnajdywać:)
Pozdrawiam serdecznie!