Nie pierwszy raz, kiedy pewne wydarzenia czy słowa sprowadzają mnie z powrotem do poziomu codziennych radości.
Takich bez przymusu, "wbrew"...
Narazie (i na szczęście), to ja mam kontrolę.
Nie los.
A dzisiejszy, pogodowo-bardzo-ponury, dzień ogrzeje kalafiorowa - lubicie? :)
Też pytanie, oczywiście, że tak! :)
OdpowiedzUsuńRoz, :)
Usuńpewnie, że lubimy :)
OdpowiedzUsuńGosiu, :)
UsuńZ kalafiorowa mam duzo dobrych wspomnien, moja Tata robil wspaniala.
OdpowiedzUsuńUdanego wieczoru! Usciski.
Madziu, takie wspomnienia sa bezcenne.
UsuńSciskam.
lubimy 8)
OdpowiedzUsuńPaula, my tez:)
Usuńwolę jarzyną :)
OdpowiedzUsuńale jak miło czytać Cię tak radosną Agnieszko!
Na Widawie, :)
Usuńojej, kalafiorowej nie jadłam już wieki temu, ale lubiłam bardzo za młodu ;-)
OdpowiedzUsuńZebra, ja za mlodu to ogorkowa, pomidorowa...ale kalafiorowej to sobie nie przypominam:)
UsuńZaraz po ogorkowej :)
OdpowiedzUsuńLatte, ogorkowa to tylko u Mamuni:)
UsuńKurcze, nie jadlam jej jeszcze (chyba)...
OdpowiedzUsuńBachert, polecam:) Z koperkiem jeszcze lepsza, niz z pietruszka :)
Usuńjeśli dobrze przyrządzona - bardzo! :)
OdpowiedzUsuńJagodo, no jasne, przyprawy to podstawa:)
Usuńjak tyle będziesz pisać o jedzeniu to ja naprawdę zacznę się niedługo toczyc ;) a ze śmietaną ta kalafiorowa?
OdpowiedzUsuńIdo, :))
UsuńTaki czas, zajecie mam nuzace to w miedzyczasie mysle tylko o jedzeniu;) Kalafiorowa jest ze smietana :)
A dzisiejszy wietrzny dzien sponsoruje: pieczony kurczak, czerwona kapusta i pieczone ziemniaki:)
Oczywiście, że lubimy! Ale nam narobiłaś smaka!:) choć przy temperaturach jakie tu panują jesteśmy w stanie zjeść jedynie gazpacho:) Uściski
OdpowiedzUsuń