25 lut 2011

Wirtualny koszyk.

Trudno jest mi samej zweryfikować czy "zamerykanizowałam" się w pewnych dziedzinach życia czy nie.
Na pewno doceniam wygodę pewnych rzeczy bardziej niż kiedyś, w czasie "przed USA".
Na przykład, taka darmowa wysyłka z pewnego internetowego sklepu.
Mogę sobie wyobrazić, że jedynymi sklepami jakie mogłabym odwiedzać ruszając się z miejsca to spożywczy i drogeria.
Teraz muszę czekać na film do aparatu bo zamiast pójść i kupić to kliknęłam w wirtualny koszyk i ćwiczę cierpliwość:) A wystarczyło się przejść do sklepu.
Ach, ta wygoda (wygodnictwo) :)
No to czekam...



6 komentarzy:

  1. Masz jeszcze Smienę!Niesamowite.
    No z tymi zakupami przez internet to tak jest.Dawno bym już miała, a tu czekam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka piękna ta Smiena.
    Zakupy przez net uwielbiam. I czekam na rezultaty Twojej współpracy z tym aparatem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Amber - Smiena po dziadku. Nie była w użyciu przez ponad 30 lat.

    Deli- już też nie mogę się doczekać tych rezultatów:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dość, że taka piękna, to jeszcze po Dziadku:)
    Ciekawa jestem zdjęć z niej, więc czekam aż te klisze Ci przyślą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. 80 - 90% moich zakupów robię online:-) dlatego doskonale rozumiem "wygodnictwo":-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Patrycjo, klisza już jest i pierwsze zdjęcia zrobione:)

    Anno-Mario, my też kupujemy dużo online. Ja w szczególności książki i kuchenne przybory, a E. rzeczy elektroniczne. Ja mam czas na pójście do sklepu więc moje "wygodnictwo" w niektórych przypadkach nie jest za bardzo uzasadnione. Ale cenię sobię bardzo tą wygode, własnie wtedy jak mi się nie chce ruszyć z domu:)

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)