21 mar 2011

My. Oderwani.

Kulinarnia to jest w dużej mierze moje tu i teraz. 
Dużo w kuchni, dużo nowości, dużo eksperymentów i dużo nas jedzących zupę, zachwycających się nowym daniem z ciecierzycą czy z krewetkami (które uwielbiamy).
Ale my w Oregonie to nie tylko kuchnia i kolejne chleby czy bułki.

Jest tu i teraz. Nasze tu i teraz  jest oderwane.
Bo ważne jest też tam i teraz.
Dla mnie jest inne tam i dla E. jest inne. W innym kraju.
Oderwani od tam. Próbujemy odnaleźć siebie i motywacje do tu.
Trudne decyzje. Wspólne decyzje.
Już prawie osiem lat oderwani od naszych tam.
Inne języki. Inne kultury. Inne tradycje.
Są wspólni przyjaciele. Ale wszyscy są tam. 
Nie żałujemy. Ale zawsze jest ale. 
Bo tracimy coś, żeby w zamian coś zyskać.
I chyba te decyzje są najtrudniejsze.

-------------------------------------------------------------

A to moja NAJ  scena tańca.
I do dzisiaj trochę żałuję, że przez brak czasu na przygotowanie nie był to pierwszy taniec na naszym i tak pięknym, międzynarodowym weselu...na 30 osób z sześciu różnych krajów  :-)
Ale zatańczymy to tango jeszcze :-)

15 komentarzy:

  1. Rozumiem Cie doskonale. Mam podobnie. U nas inne jezyki dotycza bezposrednio nas obojga, inne kultury, po czesci takze inne wartosci.
    I tak wlasnie jest, ze decydujac sie na cos, tracimy cos innego.
    Ale ja rowniez nie zaluje.
    PS. To takze moja NAJ scena tanca ( i jeden z NAJ aktorow - ten tanczacy).
    Udanego tygodnia, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas jest tak tylko dla mnie (7 lat już) ale nie da się ukryć, że moja anglofilia sięgająca jeszcze dzieciństwa sprawia, iż całkowicie wtopiłam się tu i nie tęsknię za "tam". Choć i tak najbardziej kocham Danię:-) i tam się czuję najbardziej "u siebie".

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo tracimy coś, żeby w zamian coś zyskać.
    Pięknie napisane.
    Dlatego też moje tam jest już przeszłością i jestem w końcu TU. I jest mi bardzo dobrze.

    Uściski! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszko, najpiękniejsze jest to, że tworzycie nowe i własne TU :)
    PS. Uwielbiam to tango... jest takie przejmujące!
    uściski wielkie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Agnieszko, ważne jest ,tu i teraz'.Naprawdę. A zawsze jest ,coś za coś'.
    To też moja ulubiona scena i jeden z ulubionych filmów -,Zapach kobiety'.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Moniko, u nas też inne języki i jest ciekawie z tym naszym misz-maszem językowym:)
    Ach, nie ma drugiego takiego Al Pacino:) Serdeczności!

    Aniu, my jeszcze nie osiedliśmy nigdzie na stałe i w planach jest kolejna przeprowadzka. Stąd to zawieszenie...pomiędzy tu i tam. Nie mamy jeszcze naszego miejsca i w związku z tym staram się nie przywiązywać za bardzo do tego naszego tu. A Danii jeszcze nigdy nie odwiedziłam - do nadrobienia:) Pozdrawiam.

    Polko-Warszawianko:) Baaaardzo się cieszę, że Wam tam dobrze:) U nas Polska nie jest brana pod uwagę ale może chociaż jakieś ładne miasto w Europie!?:) ściskam!

    Owieco, tworzymy ale na chwilę bo zaraz znowu będzie nowe "tu" :) piękne to tango, prawda? takie niewinne. uściski lecą aż do W-wy :)

    Amber, staramy się o tym nie zapominać mimo, że tysiące kilometrów dzielą nas od nabliższych. Ten film to mój top już od lat i ta scena:)
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  7. czasem dobre jest wrogiem najlepszego...


    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszko, zgadza się. Tylko nie zawsze jest łatwo zdefiniować co dobre a co najlepsze. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. w stolicy walca cwiczymy regularnie z M. rowniez tango. bardzo lubie tez ten fragment filmu ale jeszcze duzo przed nami ;-)

    wybory co dobre a co najlepsze zawsze trudne. trzymam kciuki za te wlasciwe.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ucho,dzięki:)
    fajnie z Waszym tangiem:) my się przymierzamy pomału:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ag... chodzi mi o to, że wcale nie "na chwilę", bo jako że jesteście razem i może będziecie kiedyś się "rozrastać", to Wasze TU nie jest w jednym miejscu. Wasze TU jest wszędzie tam, gdzie jesteście razem. Bo Wasze dzieci kiedyś myśląc o Waszym TU będą wspominać wszystkie Wasze miejsca... w których żyliście i byliście szczęśliwi :) Chodzi mi o to, że Wasze TU według mnie jest bardziej... metafizyczne ;)))
    może zamieszałam, ale sądzę, że wiesz o co mi chodzi :D
    from warsaw with love ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach M..uś:) widzisz, ja prosta baba to mi metafizyka do głowy nie przyszła ;)
    masz rację i mimo wszystko jesteśmy szczęśliwi bez względu na miejsce i nie żałujemy żadnej decyzji...mimo, że te decyzje nie są łatwe bo i miejscom i ludziom mówimy ciągle "bye, bye".

    nitenite bo u Was to już późno:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ghyyy!!! tylko nie prosta! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  14. :)) dobra, trochę poskręcana ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś dziwnie znajomy jest dla mnie ten wpis;/
    Pozdrwiam

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)