5 cze 2011

Sobotnio-wieczorny spacer. My, niebo o zachodzie słońca, ludzie biegający (których zawsze szczerze podziwiam bo nie wiem jaki oni się motywują - ja nie znoszę biegania) i jeżdżący na deskorolkach, początki studenckich imprez, ciepły wieczór. 
I miało być bez aparatu. Bo jak jest z aparatem to zawsze zostaje w tyle i muszę doganiać E. 
I mam wrażenie, że czasem tracę więcej niż zyskuję.
Na szczęście / nieszczęście E. ma aparat w telefonie...
No i oczywiście nie mogłam się powstrzymać :)
Mały bukiet na Niedzielę z Oregonu dla Was! Udanego Dnia! :)

12 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcie, a takie wieczory to coś mistycznego, bajeczne dzięki za nastrój.
    Pozdrawiam
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko,taki widok buduje pozytywny nastrój.
    Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko ja również nie znoszę biegania:-P A takie spacery uwielbiam:-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały blog!!!
    Pozdrawiam Cię Agnieszko! Serce zabiło mi żywiej, kiedy przeczytałam gdzie mieszkasz, bo kocham Oregon i zawsze będę za nim tęsknić do bólu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne zdjęcie!
    :)
    bukiet uroczy :)
    zasyłam pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję! Uroczy i niezwykły bukiet:)
    Uściski Agnieszko i dobrego tygodnia Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie lubię biegania i też czasem mam wrażenie, że więcej tracę niż zyskuję fotografując...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziekuje Wam dziewczyny za odwiedziny i mile slowa!:) Udanego tygodnia dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam ten stan kiedy zawsze jestem na końcu bo z aparatem. Też się uczę go zostawiać i nawet mi ta nauka jakoś idzie :)
    Fajne są takie wieczory sobotnio-niedzielne.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Blog przeczytałam od deski do deski, co mi się dotąd zdarzyło może ze dwa razy. Bardzo klimatyczny, bardzo nostalgiczny i bardzo... amerykański.:)
    A co niektórzy Oregon nazywają Stanem Stanów, najwyższą półką i samą amerykańską śmietanką.:)
    W życiu przydarzyło mi się kilka przeżyć mistycznych - pierwsze z nich miało miejsce właśnie w Oregonie, w końcu marca 2007 roku i nigdy go nie zapomnę - to absolutnie niezwykłe miejsce. Gdziekolwiek los Was jeszcze rzuci, czy też gdziekolwiek Wy rzucicie się sami:) - Oregon zapewne zostanie w Was na zawsze.:)
    Serdeczności.:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bieganie to świetna rzecz kiedy ma się problem z dostosowaniem się do jakiegoś grafiku ;) ja bym bardzo chciała, a nie mogę... poza tym pomyśl... pracują wszystkie mięśnie ;) super!

    OdpowiedzUsuń
  12. Yba, do czego to doszlo, ze musimy sie uczyc zostawiac aparat w domu ;) ja tez tak mam:)

    Lekka, o milo mi bardzo:) Amerykanski powiadasz? No ale akcentu zaciagajacego jeszcze nie mam...szkoda, ze nie slychac w postach:) Ale juz probowalam byc kiedys nieswiadomie "po Amerykansku" w osiedlowym malym sklepiku w Polsce...krotko po przylocie do Polski chcialam sie pani za lada z miesem pytac "jak sie Pani ma?" No ale jej mina i tasak w rece skutecznie mnie powstrzymaly od bycia mila ;)
    A Oregon jest cudowny...i jezeli zostaniemy w USA to moglabym tutaj mieszkac na stale. Pozdrawiam serdecznie!

    Mi, probowalam biegania juz kilka razy ale bezskutecznie - nudno mi i juz! Ale uwielbiam plywac i wszelkiego rodzaju "grupowe" machanie nozka i raczka ;) Szkoda, ze nie mozesz biegac..to juz tak na stale czy przejsciowe?

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)