Mieszkamy na południowym końcu Willamette Valley i jak to w dolinie, naokoło jest kilka "pagórków".
W końcu, po półtora roku, wdrapaliśmy się na taki jeden, który notabene jest 10 minut od naszego domu.
I moje życzenie się spełniło. Popatrzyłam na wszystkich i wszystko z góry :)
Wybraliśmy się póżno, a że nie chcieliśmy przeszkadzać misiom w spaniu to zdjęcia robione w biegu:)
| Życzenie w trakcie spełniania się :) |
Chyba warto było:) Podoba mi się to ostatnie zdjęcie.
OdpowiedzUsuńOj, warto! szkoda tylko, że wybraliśmy się wieczorem...schodziliśmy z górki już po ciemku. Ale nadrobimy jeszcze:)
OdpowiedzUsuńpięknie!!!
OdpowiedzUsuńświetne widoki, uwielbiam moment kiedy marzenie się spełnia, nawet to najprostsze i najmniejsze ;)
OdpowiedzUsuńtrzymaj się takich momentów, dają siłę na następne dni :)
uściski
ładne widoki, super ta wycieczka!
OdpowiedzUsuńGosiu, swietne miejsce...i niezly sport, zeby sie tam wdrapac ;)
OdpowiedzUsuńUla, a wiesz jak tam wchodzilam to pomyslalam podobnie. Taka mala rzecz a ile radosci przyniosla w ta niedziele:)Sciskam!
Olu, witaj:) wycieczka byla swietna i do powtorzenia:)
Piękne okolice. Podoba mi się podpis pod ostatnim zdjęciem:-)
OdpowiedzUsuńTeż lubię obserwować świat z góry:-) i wspinać też sie lubię:-) Piękne okolice! Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńAniu, Mimi, okolice sa cudne i powoli, malymi kroczkami je odkrywamy. Pozdrawiam Was serdecznie!
OdpowiedzUsuń