Od godziny kręcę się po mieszkaniu. Coś nie mogę sobie znaleźć miejsca.
Jedno jest pewne, to miejsce nie jest przy zlewie, w którym piętrzą się naczynia...
Może Doktorant je zauważy;)
Chcę iść biegać. Ale nie czuję się najlepiej...czekam aż przejdzie.
Bo przejdzie na pewno:) Byle jeszcze dzisiaj bo nie lubię nie pobiec wtedy kiedy mam pobiec:)
Czytaliście "Sonata for Miriam" Lindy Olsson?
Po pierwszym zdaniu wiedziałam, że to książką na teraz. Dla mnie.
"Now I am here, in Kraków, where my life began. I stand on my small balcony looking over the Vistula, ready for my morning walk".
(teraz jestem w Krakowie, gdzie zaczęło się moje życie. Stoję na moim małym balkonie patrząc na Wislę, gootowy na mój poranny spacer)
Spacer po Krakowie...marzenie!
***
Miłego dnia!
Nie czytałam. Ale zamówiłam tej samej autorki "Niech wieje dobry wiatr" i czekam :)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia Tobie też! Z bieganiem :)
Ybo, "Niech wieje dobry wiatr" też chcę kniecznie przeczytać bo tym pięknym cytacie jaki zaprezentowała Raincloud na swoim blogu.
OdpowiedzUsuńBól narazie nie mija...nadal czekam.
Spokojnej nocy!
Nie czytałam nic tej autorki. Może wpiszę na kolejną listę zakupów:)
OdpowiedzUsuńdobrej nocy!
Olliveto, mi się bardzo podoba.
OdpowiedzUsuńTo moja pierwsza książka tej autorki i bardzo mi odpowiada.
U Was już późno:) Dobranoc:)
Znam ten ból z myciem naczyń...czasami odkładam w nieskonczonośc...a co najlepsze to P.dzisiaj zauważył i też po cichu na to liczyłam:)))
OdpowiedzUsuńKsiążki nie czytałam , autorka też mi wiele nie mówi, ale po tym fragmencie który zacytowałaś, nabrałam ochoty na więcej...poszukam:)
Dobrej nocy:)
Agnieszko, na szczęście mój E. umył. Nie znoszę tej czynności:)
OdpowiedzUsuńKsiążkę polecam, coś czuję, że Ci się spodoba:) Również dobrej nocy:)
zamówiłam tę książkę. może zabiorę ją do Krakowa za tydzień. dziękuję za polecenie!
OdpowiedzUsuńNie znam w ogóle tej autorki, ale teraz nabrałam ochotę na nią - w opisie w necie znalazłam, że ta książka jest w duchu ostatnich filmów Kieślowskiego;)
OdpowiedzUsuńAgnieszko, gdybyś kiedyś miała ochotę spełnić to marzenie, to przewodnika już masz;)
Uściski!
Ani tytuł ani autorka nic mi nie mówią, ale skoro polecasz to chyba zamówię, bo Kraków uwielbiam (to jedyne miasto w Polsce, obok mojego rodzinnego, w którym mogłabym zamieszkać:) Co do mycia naczyń to oboje z M. tego nie znosimy więc zmywarka to był niekwestionowany 9i bardo trafny!) zakup w naszym mieszkaniu:) Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńDziękuję za polecenie, wrzuciłam na listę. Ten fragment o Krakowie skojarzył mi się ze świetną książką Evy Hoffman, Lost in Translation - polecam.
OdpowiedzUsuńNie czytałam, ale mnie zachęciłaś więc poszukam...
OdpowiedzUsuńTrzymaj się ciepło i zdrowo!
:))), jak mi się nie chce, to nie robię, nie ucieknie ;))), dzięki za polecenie książki,
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplutko :)
Autorka,jak i sama książka są mi obce,jednak po przytoczonym przez Ciebie zdaniu,wiem że i mi przypadnie do gustu;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Tez bym sie przeszla po Krakowie...
OdpowiedzUsuń(zlewu unikam, na szczescie Marcus sie poczuwa).
Sciskam kochana.
Deli, cieszę się i mam nadzieję, że Ci się spodoba.
OdpowiedzUsuńAniu, no widzisz, nie wiedziałam:) Widocznie to ten właściwy czas i na książki Olsson i na Kieślowskiego.
Na pewno przy naszej kolejnej wizycie do Krakowa się odezwę:) Dziękuję:)
Mimi, książką jest o poszukiwaniu siebie, swoich korzeni, przeszłości, z Krakowem w tle. To nie kryminał więc nie wiem czy Ci przypadnie do gustu:)
Za każdym razem jak myjemy na zmianę górę naczyń to sobie przysięgamy, że kolejne mieszkanie wynajmujemy tylko jeśli będzie zmywarka:)
Aniu, dziękuję za polecenie książki. Nie czytałam tej jeszcze.
Maju, poszukaj! Napisana jest pięknym językiem.
Ulu, ja zazwyczaj też nie robię jak mi się bardzo nie chce:) ale kuchnia mała i góra naczyń w zlewie nie pasuje za bardzo do moich estetycznych doznań;)
Monisiu, polecam:)
Madziu, jak dobrze, że są Ci nasi mężowie:)
***
Uściski dla Was Dziewczyny!
Nie znam tej książki, ale bardzo lubię jak ktoś coś ciekawego poleca :).
OdpowiedzUsuńI jak bieganie? Ja nie mogłam się wczoraj zdecydować czy iść popływać czy nie... W końcu się zmobilizowałam, co oczywiście było jedyną dobrą opcją ;)
Ja po gotowaniu dwa razy dziennie na zlew nawet nie patrzę, na szczęście M nie protestuje.
OdpowiedzUsuńA po Krakowie też bym się przeszła, nawet w deszczu :)
Alucha, Bieganie super:) Nie poszłam we wtorek bo mnie za dużo różnych części ciała bolało ale wybiegałam się w środę i pierwszy raz inną trasą. Fajnie było:)
OdpowiedzUsuńMoniko, Kraków zawsze! Bez względu na pogodę i porę dnia:)
Ściskam Was!
nie znoszę zakupów- zwłaszcza tych, które MUSZĘ ;) dałaś radę! :)))
OdpowiedzUsuńOwiecko, dałam, dałam!!:)
OdpowiedzUsuń