2 sty 2012

Lato 1980 i lato 2011. Analogi.

Mój Dziadek, Tata i ja. Rok temu siedzieliśmy na kanapie już po kolacji wigilijnej w domu mojej Babci.
Kilka pierwszym minut z moim nowym-starym aparatem w ręku.
Smena mojego Dziadka, która leżała w szafie przez ponad 30 lat, czekała na mnie. Ja to wiem :)
Chyba Tata otworzył korpus i odkryliśmy czarno-biały film w środku.
Jako jedyna miałam nadzieję, że są na tej kliszy zdjęcia do uratowania.
Panowie myśleli, że i tak prześwietliliśmy film i nie ma szans na to, że jakiekolwiek zdjęcie przetrwało.
A jednak...po wielu latach, 13 zdjęć znalazło swoje miejsce w domu u Babci.
I chyba (muszę się dopytać) są w skrzynce, o której pisałam tutaj :)
Zdjęcia są z lata, robione w 1980 roku.
Na zdjęciach głównie ukochana i wtedy jedyna wnuczka, ogród Babci i Dziadka, podwórko sąsiadów i powstająca pieczarkarnia.
We wrzesniu 1981, kilka tygodni przed narodzinami kolejnego wyczekiwanego wnuka (mojego Brata) Dziadek zmarł.
Nie potrafię ubrać w słowa emocji, które towarzyszą takiemu odkryciu.

















































***
Nie rozgryzłam jeszcze Smeny. Cały czas się uczę, docieram, próbuję wyczuć.
Narazie robię zdjęcia zupełnie bez wyczucia. I nie pomaga fakt, że film nie zwija się sam.
Muszę chyba poszukać jakiegoś dobrego serwisu i może uda się to naprawić.
Zdjęcia z lata 2011. 31 lat poźniej...
Momenty, które już prawie wywietrzały ale powróciły ze zdwojoną mocą przy oglądaniu zdjęć.
I za to, między innymi, chwała fotografii:)







































***
Miłego dnia!

38 komentarzy:

  1. niesamowite! mam kilka starych klisz, ale nie wywoływałam ich, bo sądziłam, że nic się już na nich nie zachowało... musiałaś się czuć... aż rak mi słów! :))) poza tym te fotografie mają klimat jedyny w swoim rodzaju :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne wspomnienia.Czar upływających dni zamknięty na fotograficznej kliszy..z duszą.
    Wiele bym dała,żeby kiedyś znaleźć ów rodzinne pamiątki.
    Zdjęcie z rozmazanymi chmurami,rumianki i drewniany płot,tak dobrze mi znany;)wspaniałe!nic dodać nic ująć.
    Pozdrawiam serdecznie.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna opowieść, piękne zdjęcia. Mój tata w latach 80-tych miał ciemnię, dzięki czemu zdjęć od zawsze mamy mnóstwo, a tych cz-b tym bardziej. Bardzo je lubię.
    Magia fotografii...

    Udanego tygodnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. coś niesamowitego. i chyba nic więcej nie jestem napisać.

    OdpowiedzUsuń
  5. życzyłabym sobie odnaleźć taką Smenę. szczęściara :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. och....Agnieszko wyobrażam sobie co czułaś kiedy trzymałaś je po raz pierwszy w rękach..:)) niesamowite!
    ps. w Smienie film trzeba przewijać ręcznie bo to aparat bez żadnej baterii, przynajmniej w moim tak jest..:)
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż za historia! Odkrycie wielkiej wagi.
    Jak to jest zobaczyć siebie sprzed lat? Siebie oczami Dziadka?

    Moja Smena też nie ma przewijania i zawsze tak miała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesamowita ta historia Agnieszko!
    Zdjęcia piękne. Moje ulubione to to ze stokrotkami (nie wiem dokładnie co to za kwiaty, ale tak wyglądają;))
    Na pewno będę wracać do tego postu;)
    Ściskam mocno!

    PS A ja czytam teraz o Cartier-Bressonie;);)
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapomniałam jeszcze napisać, że miałam okazję oglądać Smenę J i strasznie trudny jak dla mnie jest ten aparat w obsłudze, więc chapeau bas!

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowite! Można się wzruszyć
    To jakiś cud, że film się nie prześwietlił, a to, co ukazało się Waszym oczom jest na prawdę cudowne!
    Sama mam 2 smeny w domu i zeitha, kocham analogowe klimaty.
    Twoje zdjęcia - mimo, że to początki wyszły rewelacyjnie. Jednak co analog to analog :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyobrazam sobie te emocje...znalezienie starej kliszy, oczekiwanie na efekty i w koncu taaaakie zdjecia! Az mnie ciarki przeszly.

    Moja Smena nadal leci z Ukrainy, mam nadzieje, ze w koncu doleci.

    Sciskam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Owiecko, wywolaj je. A moze i Ciebie zaskocza swoja zawartoscia:)

    Monisiu, to bylo Nasze odkrycie wigilijne. Moze czar swiat:))

    Alucho, ja sie dowiedzialam niedawno, ze moj Dziadek ma sprzet do wywolywania czarno-bialych zdjec...na pewno kiedys sprobuje:)

    Deli, :)

    k. :))

    Just, o przewijaniu manualnym oczywiscie wiem:) Chodzi mi o to, ze ten wlasnie mechanizm nie jest w pelni sprawny i musze otwierac korpus w ciemnosciach i dopiero wtedy korbka krecic i zwijac film. Czasem tez film sie zacina po przewinieciu kliszy, po zrobieniu zdjecia. Cos tam w srodku nie gra...ale nie dam za wygrana, naucze sie nia robic zdjecia:)

    Yba, o tak! To moja kuzynka jest na zdjeciach. Nie wiem nawet czy je juz widziala. Ale na pewno jest musi to byc niesamowite uczucie...

    Aniu, na kwiatach sie nie znam ale to chyba stokrotki oregonskie;)
    PS Ciesze sie, ze skorzystalas z polecanki ksiazkowej;)
    O tak, smeny sa jakies takie...wymagajace;)

    Jagodo, na pewno cud! Bo ten film byl narazony na swiatlo przez wiele minut.
    Och dziekuje ale te moje proby to nadal sa bardzo kiepskie, nie potrafie zrobic nia ostrego zdjecia...ale sie nie poddam.

    Madziu, to jak Twoja doleci to moze zrobimy sobie razem kurs wirtualny obslugi aparatu. Moze wiecej zalapiesz o co w nim chodzi niz ja:))

    Usciski dla Was!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowita historia i niesamowite zdjęcia- zarówno te sprzed 30 lat jak i te dzisiejsze:) Fotografia to magia i już:) Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Blogerko, dziekuje!!!:)

    Mimi, jedna z historii, ktora wpisze sie na pewno w karty naszych historii rodzinnych:))

    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  15. Aguniu, a naciskasz guzik do robienia zdjęć podczas zwijania filmu? bo ja nie wiedziałam, że trzeba:) ps. jestem właśnie po warsztatach u wujka, ale się zdziwił jak wyciągnęłam Smienę;))
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  16. Just, tak:) Ale i tak sie zacina bo chyba ta korbka na ktora nawijam film w srodku jest nie od tego apratu;) Musze przycinac kawalek filmu na poczatku, zeby w ogole moc film na nia nalozyc i nie zawsze film trafia na zebatki. I chyba musze troche wiecej poczytac, zeby zaczac uzywac wlasciwego technicznego "slownictwa" ;)) Tez by mi sie takie warsztaty przydaly z kims kto ma o smienie jakies pojecie:)
    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  17. ja też zawsze obcinam, odcinam te dziurki i wchodzi gładko, zawijam go trochę, przewijam ręcznie przy otwartej kasecie tak, żeby film się naciągnął i dopiero wtedy zamykam. Te ustawienia mnie przygniatały, bo nie widać tego co pokazuje obiektyw..:// trochę już wiem więcej..ale to praca ciężka;) już myślałam, że nie włożę na razie filmu do Smieny, ale nie dało się;)) musiałam:D
    Twoje zdjęcia wyglądają świetnie!
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  18. Just, musimy zalozyc jakis klub smeny-wspierajacy sie;))
    Narazie nie zakladam filmu...ale wroce do niej, wroce. Moze na wiosne:) Masz racje ustawienia sa ciezkie. Trzeba naprawde wiedziec ile swiatla potrzeba, okreslic warunki...trudno sie nia robi zdjecia. Ale takie wyzwania to wlasnie sama przyjemnosc.
    A w Polsce czeka na mnie juz praktica, od drugiego Dziadka. Kolejne wyzwanie:))
    Czekam na Twoje zdjecia!:)

    OdpowiedzUsuń
  19. ach Praktica!! właśnie mi wujek doradził, żebym sobie właśnie Prakticę kupiła bo są najlepsze..;] ależ masz szczęście..!:))) trzymam kciuki!
    J

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak to widać jak na dłoni, że ten aparat czekał właśnie na Ciebie.
    Czysta magia.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  21. Takie historie jak Ta, mogłabym czytac bez końca...jest niesamowita!!
    Dałam do przeczytania mojemu P.( sam się domagał jak zobaczył zdjęcia::)
    i był pod dużym wrażeniem nie tylko opowieści ale przede wszystkim Agnieszko Twoich zdjęć!! Ja również zresztą:)Smena to trudny i wymagający aparat, nawet dla wprawionych!! Wyszły świetnie!, i nie szkodzi, że tylko kilka...wierzę, że będzie więcej:))
    I te Dziadkowe-śliczne!! Domyślam sie ile emocji wywołały!

    Ps. okazało się przy okazji, że w Zenicie który w tym roku przywieźli nam Rodzice...jest klisza sprzed ponad 30 lat...z ich wesela:)))) Dostali go w prezencie, ktoś założył kliszę, zrobił może kilka zdjęć...nikt juz później nie brał aparatu do rąk, tym bardziej nie próbował wyciągać kliszy...a teraz znalazł sie u nas...Wszystko to przypomniało sie mojemu P. po przeczytaniu Twojego wpisu, ja nie miałam o tym pojęcia:)))
    Pozdrawiam i ściskam bardzo gorąco!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Niesamowita historia i super zdjecia. Dopisuje sie do klubu Smeny ;-) pozdrawiam Ania
    PS moja babcia tez trzyma zdjecia w drewnianym pudelku (z wypalanym wzorkiem z Zakopanego chyba).

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo wzruszająca historia. Powodzenia ze Smeną i wszystkiego dobrego w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem chetna na wirtualny kursik :) Niech tylko Smenka dotrze.

    Milego dnia, sciskam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Just, :):) Ta praktica to była duża niespodzianka. Już się nie mogę doczekać lata:)

    Ewelinko, tak, tak, coś w tym jest z magii na pewno.

    Agnieszko, ooooo a wywołaliście tą kliszę? Jestem ciekawa czy uchowały się na niej zdjęcia. Fantastyczne są takie historie.
    I dziękuję za Twoje/Wasze miłe słowa. Ja wiem, że do dobrych zdjęć będę pewnie dochodziła jeszcze długo ale na pewno do tych pierwszych zdjęć ze smeny będę wracała z sentymentem.

    Aniu, no to koniecznie musimy urządzić smenowy-spacer gdzieś w świecie:)

    Paulino, dziękuję bardzo!

    Madziu, to jesteśmy umówione:)

    Pozdrawiam Was baaardzo serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Wzruszająca historia. To musiało być niesamowite zobaczyć film i jeszcze móc go wywołać! I siebie zobaczyć na dodatek na tych zdjęciach. Magia!

    I podobają mi się już Twoje własne zdjęcia tym aparatem zrobione!

    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  27. Olliveto, dziekuje! :)
    A to moja kuzynka jest na zdjeciach jak miala troche ponad rok:) Mi sie wlosy nie krecily, proste jak druty, od zawsze;) Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Dla nas to zdjecia, dla Ciebie ulamek wspomnien, historia, emocje - taka prawdziwa magia! Musialo byc niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Niebywałe...

    Uwielbiam takie historie! Ale to chyba wiesz :-)

    Uściski!

    PS Podziwiam Waszą pasję, Dziewczyny, i cierpliwość do tych starych 'maszyn' - moje starocie czekają i czekają. Obiecałam sobie, że w tym roku zmierzę się z tą Leicą w końcu!

    OdpowiedzUsuń
  30. Jest taki zamiar...ale nie wiem kiedy...bardzo pracowicie z nowym rokiem u nas;// Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Bachert, dokladnie o tym samym dzisiaj pomyslalam. Dla mnie sa to zdjecia naladowane emocjonalnie...dla czytelnikow tego bloga niekoniecznie;)

    Maggie, wiem, ze lubisz:)) A o to chyba chodzi w pasji :) Takie male analogowe wariatkowo;)) Zmierz sie, zmierz z ta leica! Jestem ciekawa efektow!

    Agnieszko, duzzzzo sil w takim razie Wam zycze!

    PS jedna osoba z tego labu foto, ktory mi polecilas pytala sie czy czasem nie znam Agnieszki z NYC, ktora u nich wywoluje zdjecia:)) Agnieszkowy-networking w Stanach uskuteczniamy:))

    Usciski dla Was!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. co za historia..aż mam ciarki, serio!Jedna z bardziej niesamowitych z ostatnio czytanych/zasłyszanych! Nie wyobrażam sobie takiego odkrycia. Cudne!

    OdpowiedzUsuń
  33. Dzięki, bedą potrzebne.
    Pewnie przez zbieżność imion pytali:))
    Ps. dzisiaj pierwszy raz dałam do wywołania klisze w Walgreens, z polecenia...w godzinę masz gotowe negatywy z płyta wlącznie za jedyne $8.48!!! Trochę nerwów zjadłam przez tą godzinę, miałam obawy, a okazało się, że niepotrzebnie! Jakość jest bardzo dobra! Bardzo miłe zaskoczenie:)) Z labu bedę nadal korzystać, bardzo lubie ich serwis:), ale dobrze mieć możliwość niemal natychmiastowego wywołania zdjeć:)))
    Ściskam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Kemotko, na poczatku tez nie moglam uwierzyc, ze w ogole film byl w srodku a pozniej, ze zdjecia wyszly...

    Agnieszko, dzieki za info o walgreens. Dobrze wiedziec, ze ich jakosc jest ok :)

    Usciski dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  35. Piękna historia. I taka wzruszająca. I taka fotograficzna. I rodzinna.
    Piękna.

    I wszystkie fotografie są piękne. Te dziadkowe takie sentymentalne...
    Też jestem posiadaczką Smeny i Zenita. I co z tego?
    Jak czekają na kliszę. Chyba dzięki Wam się zmobilizuje.

    Uściski!
    PS
    Przeczytałam , że jesteś spod Poznania. Fantastycznie1 :)
    Cudownie jest mieć poczucie, ze takie wspaniałe osoby są wokół Ciebie. Blisko.

    OdpowiedzUsuń
  36. Toniu, mam nadzieje, ze znajdziesz czas i motywacje na robienie zdjec z kliszy. To zupelnie inna fotografia. Bardziej wymagajaca ale dajaca tez duzo satysfakcji:)
    Bardzo bym sie ucieszyla ze spotkania z Toba. Jak bede w domu, w Polsce to koniecznie musimy sie umowic na spacer po Poznaniu :)
    Usciski!

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)