Są dni, kiedy nie czekam aż ostygnie.
Jeszcze parująca, ciepła. Piętka chleba z suszonymi śliwkami i orzechami laskowymi, z masłem.
Mój niedzielny smak.
A jaki był Wasz? :)
Miłego tygodnia.
Hmmm, pychota! Dokładnie taki sam robiłam ostatnim razem:)) Co do smaków to była ich wiele w ten weekend...i wszystkie jednakowo wyjątkowe:)) Uściski Agnieszko i dziekuję!
Agnieszko, to jest chyba jeden z moich ulubionych chlebow, do ktorego zawsze wracam po dluzszym czasie i za kazdym razem sie zastanawiam, dlaczego pieke go tak rzadko. Ale widocznie tak ma byc, zeby smak za kazdym razem byl niepowtarzalny:) Sciskam serdecznie!
Mój niedzielny smak: świeży chleb włoski (niestety nie upiekłam go sama - przymierzam się dopiero do takiego wypieku) i pomidor w towarzystwie mozarelli z odrobiną oliwy:-) Pozdrawiam.
Mój to kawałek chlebka bananowego Sophie Dahl. Cudne zdjęcie Agnieszko! Nie mogę się napatrzyć bo ja akurat też ostatnio fotografowałam piętkę ciepłą z masłem z ziłami świeżymi! Twoje zdjęcie to mistrzostwo:)
Powiem Ci w tajemnicy, że ja nigdy nie czekam aż ostygnie;)) Tak już mam od dzieciństwa, nie mogę wytrzymać;) Wraz z zapachem tego pierwszego chleba nierazowego, który ostatnio upiekłam przeniosłam się automatycznie w czasy dzieciństwa! To bezcenne:)
o tak... i tu przypomina mi się historia z Gołubia Kaszubskiego, gdzie o świcie wyrywał z namiotu zapach świeżego chleba, przynosiłyśmy go podrzucając po drodze, bo parzył a potem pół bochenka na jedno posiedzenie z K wsuwałyśmy z samym masłem, nic więcej nie było potrzebne...smak wakacji, przyjaźni i radości życia pozdrawiam serdecznie p.s. a Pola super gotuje, no nie:)
Piękne, nieziemsko apetyczne zdjęcie! Aż mi ślinka cieknie!:P Uwielbiam świeży chleb zmasłem i odrobiną soli...potrafię pochłonąć naprawdę duże ilości:) A mój niedzielny smak (adekwatny do pogody:) to naleśniki z musem owocowym, lodami waniliowymi, bitą śmietaną i świeżymi truskawkami:P Udanego tygodnia Agnieszko!
W ten weekend majowy smaki były Litwińskie ! ;) Chyba jutro pomęczę Cię i napiszę @ w sprawie tego chleba... Choć, po tylu słowach o prostych przepisach jakie próbowałam odnoszę nieodparte wrażenie, że po prostu pieczenie chleb nie jest mi przypisane.... Dzięki za ciepło słowo!
Dziewczyny dziekuje Wam, ze podzielilyscie sie Waszymi smakami - narobilyscie mi apetytu, ze hej!:) I dzieki wielkie za mile slowa, jest mi bardzo milo czytac kazde Wasze slowo. Fajnie, ze jestescie :) Bardzo sloneczne pozdrowienia.
Hmmm, pychota! Dokładnie taki sam robiłam ostatnim razem:))
OdpowiedzUsuńCo do smaków to była ich wiele w ten weekend...i wszystkie jednakowo wyjątkowe:))
Uściski Agnieszko i dziekuję!
Agnieszko, to jest chyba jeden z moich ulubionych chlebow, do ktorego zawsze wracam po dluzszym czasie i za kazdym razem sie zastanawiam, dlaczego pieke go tak rzadko. Ale widocznie tak ma byc, zeby smak za kazdym razem byl niepowtarzalny:) Sciskam serdecznie!
Usuńale pyszności! ślinka mi cieknie!
OdpowiedzUsuńWspaniały chleb!
OdpowiedzUsuńNajwspanialszy smak.
Chciałabym,żeby mój tydzień tak smakował...
Emmo, oj duzo bym dala, zeby sie z Toba podzielic :)
OdpowiedzUsuńAmber, i tego Ci zycze, smacznego i cudownego tygodnia.
***
Usciski dla Was!
Smak ciasta z rabarbarem i kardamonem - to był mój niedzielny smak :)
OdpowiedzUsuńPysznie wygląda i brzmi Twoja Piętka Agnieszko :)
OdpowiedzUsuńMoim smakiem niedzielnym był śniadaniowy jajecznicowy smak z zapachem bzu w tle.
Dobrego tygodnia.
Mój niedzielny smak: świeży chleb włoski (niestety nie upiekłam go sama - przymierzam się dopiero do takiego wypieku) i pomidor w towarzystwie mozarelli z odrobiną oliwy:-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Mój to kawałek chlebka bananowego Sophie Dahl.
OdpowiedzUsuńCudne zdjęcie Agnieszko! Nie mogę się napatrzyć bo ja akurat też ostatnio fotografowałam piętkę ciepłą z masłem z ziłami świeżymi!
Twoje zdjęcie to mistrzostwo:)
Powiem Ci w tajemnicy, że ja nigdy nie czekam aż ostygnie;)) Tak już mam od dzieciństwa, nie mogę wytrzymać;)
Wraz z zapachem tego pierwszego chleba nierazowego, który ostatnio upiekłam przeniosłam się automatycznie w czasy dzieciństwa!
To bezcenne:)
miłego dnia!!
o tak...
OdpowiedzUsuńi tu przypomina mi się historia z Gołubia Kaszubskiego, gdzie o świcie wyrywał z namiotu zapach świeżego chleba, przynosiłyśmy go podrzucając po drodze, bo parzył a potem pół bochenka na jedno posiedzenie z K wsuwałyśmy z samym masłem, nic więcej nie było potrzebne...smak wakacji, przyjaźni i radości życia
pozdrawiam serdecznie
p.s.
a Pola super gotuje, no nie:)
Wspaniały niedzielny smak. Uwielbiam ciepłą piętkę z masłem :)
OdpowiedzUsuńPiękne, nieziemsko apetyczne zdjęcie! Aż mi ślinka cieknie!:P Uwielbiam świeży chleb zmasłem i odrobiną soli...potrafię pochłonąć naprawdę duże ilości:) A mój niedzielny smak (adekwatny do pogody:) to naleśniki z musem owocowym, lodami waniliowymi, bitą śmietaną i świeżymi truskawkami:P Udanego tygodnia Agnieszko!
OdpowiedzUsuńW ten weekend majowy smaki były Litwińskie ! ;)
OdpowiedzUsuńChyba jutro pomęczę Cię i napiszę @ w sprawie tego chleba... Choć, po tylu słowach o prostych przepisach jakie próbowałam odnoszę nieodparte wrażenie, że po prostu pieczenie chleb nie jest mi przypisane....
Dzięki za ciepło słowo!
CUDOWNA fotografia!
Dobrego poniedziałku ! :)
Smakowite zdjecie. Nasz chlebek slonecznikowy niestety nie byl super modelem ;-( ale sie nie poddajemy i probujemy dalej :-) usciski A.
OdpowiedzUsuńPysznie wyglada! Moja niedziela smakowala roslem rybnym po tajsku. Luby przyrzadzil:)
OdpowiedzUsuńZjadłabym! A niedziela to smak pysznego obiadu przygotowanego przez Tatę;)
OdpowiedzUsuńUściski Agnieszko!
Agnieszko! Piękne zdjęcia i słowa - masz rację!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mój jest dokładnie taki sam.
OdpowiedzUsuńCzasem jeszcze cienka warstwa dżemu malinowego z pestkami (własnej roboty).
Pozdrowienia serdeczne :)
Z laskowymi? Piękny pomysł.
OdpowiedzUsuńTakiej piętce nie powiedziałbym nie, o nie!:)
OdpowiedzUsuńDziewczyny dziekuje Wam, ze podzielilyscie sie Waszymi smakami - narobilyscie mi apetytu, ze hej!:)
OdpowiedzUsuńI dzieki wielkie za mile slowa, jest mi bardzo milo czytac kazde Wasze slowo. Fajnie, ze jestescie :)
Bardzo sloneczne pozdrowienia.
Cudowne zdjęcie. Że o chlebie nie wspomnę. Za mną na razie tylko bułki, ale też nie czekałam, aż ostygną. Zapach kusił tak bardzo... :)
OdpowiedzUsuń