A popłakałam się przy wyjmowaniu papieru do pieczenia z kartonu (tak, tak Panowie w Oregonie pakowali wszystko co było pod ręką). Bo mój ulubiony. Bo z ulubionego sklepu.
Doktorant stwierdził, że mi zamówi taki zza oceanu ;)
Jest bałagan, ale jest dobrze:)
Jak dobrze, że jest dobrze Droga Agnieszko!:)
OdpowiedzUsuńI nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia by uszczęśliwić ukochaną osobę:)))
uściski!
Olliveto, myslalam o Tobie ostatnio. Mam nadzieje, ze trzymasz sie dzielnie:))
OdpowiedzUsuńSciskam!
faktycznie jak prezenciki, tyle radości :) i w całości dopłynęły ;)
OdpowiedzUsuńJo, :)) Na szczescie, ze w calosci;)
UsuńOh ludzie, pamietam ten balagan jeszcze bardzo dobrze i pamietam jak mowilysmy, ze Ciebie tez to czeka. A tu prosze jest balagam- i bedzie dobrze :)
OdpowiedzUsuńBachert, balagan, balaganem, ale ja nawet miejsca jeszcze nie mam, zeby to wszystko pochowac;)
UsuńHej, Mała, siły na te góry...!
OdpowiedzUsuńDziekuje!
Usuńale góra tego papieru to nie ten do pieczenia? ;))
OdpowiedzUsuń:)))
UsuńO rany!!! Powodzenia :))))
OdpowiedzUsuńDziekuje:)
UsuńNajwazniejsze, ze jest dobrze. Sciskam kochana.
OdpowiedzUsuńMadziu, coraz lepiej. Dzisiaj rozpakowalam prawie wszystko co kuchenne i od razu mi lepiej:) Usciski.
UsuńPowoli i sie wszystko ulozy po swojemu, po Twojemu, po Waszemu ;)
OdpowiedzUsuńA tak na marginesie (nie wiem, moze nie doczytalam wczesniej, moze cos pominelam) to dlaczego wyprowadziliscie sie z Oregonu? I dlaczego akurat do Holandi?
Pozdrawiam ;)
Moniko, przeprowadzilismy sie bo Doktorant dostal prace tutaj na uczelni:)
UsuńUsciski.
Najważniejsze, że jest dobrze! :)
OdpowiedzUsuńTeraz życzę powodzenia w upychaniu tych "gratów" ;) moje póki co w większości ukryte są pod łóżkiem - czekają tam grzecznie na szafę :)
Buziaki!
Alucho, my nawet lozka nie mamy, pod ktore moznaby cos schowac:) Lozko w czesciach, jeszcze:) Buzka.
UsuńHahaha, łóżko było u mnie pierwsze - jeszcze przede mną :)
UsuńMiłego!
Noo niezły stosik :)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego życzę :*
Juz sie zmniejszyl, na szczescie:) Dziekuje slicznie.
UsuńWOW!
OdpowiedzUsuńBuziaki! :)
Praline, :))) Buzka!
UsuńPapier do pieczenia moge ci zawsze wyslac:)) nie ma problemu Agnieszko:)
OdpowiedzUsuńAniu, hehe dzieki:))
UsuńOj jak miło, nie dość że czeka Cię tyle niespodzianek to jeszcze robi się wreszcie domowo, powodzenia:))))
OdpowiedzUsuńDziekuje:)) Juz dzisiaj mialam mozliwosc ugotowania kolacji, bo w koncu mam swoje garnki i patelnie, i od razu nam lepiej:)
Usuńjeszcze nie tak dawno sama przez to przechodziłam ;)
OdpowiedzUsuńGosiu, sadze, ze jak juz sie wszystko pouklada a kartony znikna to zapomina sie o tym balaganie;)
UsuńOj na pewno będzie dobrze. A przeprowadzek chyba nikt nie lubi. Chyba że przeprowadza się z tęsknoty za jakimś miejscem. Ja z chęcią bym wróciła na "naszą stronę" oceanu ;)
OdpowiedzUsuńAgato, ta przeprowadzka byla inna niz myslalam, ze bedzie. Jednak moja wyprowadzka do Stanow z dwoma walizkami, to bylo cos:)
UsuńAle pudła, patrząc na zdjęcie mam wrażenie, że zadomowienie jeszcze trochę potrwa, ale to już ostania prosta.
OdpowiedzUsuńHeidi, na szczescie mamy jeden wolny, pusty pokoj, do ktorego pojda pudla, na ktorych zawartosc nie mam jeszcze miejsca i pomyslu.
UsuńPrzeprowadzka?? Chyba mam sporo do nadrobienia w czytaniu! :) choc cos mi sie o uszy obilo, ze byla w planach.. a ja cos czuje, ze tez bede sie przeprowadzac..w przeciwnym kierunku :P Ale na razie o tym sza...
OdpowiedzUsuńbuziaki i powodzenia ze wszystkim!
Chiquilla, zniknelas i Cie ominelo:)) Jestesmy w Rotterdamie na najblizszych kilka lat. Dziekuje! Usciski.
Usuńwow. przeprowadzalam sie kilka razy ale taka ilosc pudelek robi wrazenie :-) Powodzenia. usciski A.
OdpowiedzUsuńO ja Cię kręce ;p
OdpowiedzUsuńWow nie zazdroszczę, ale po lekturze późniejszzych postów śmię twierdzić, że juz wszystko ogarnęłaś:)
OdpowiedzUsuń