Zrobienie tego chleba zajmuje tyle co ugotowanie wody na herbatę.
Robi się sam, mimochodem, gdzieś tam jako tło codziennych obowiązków czy przyjemności albo obowiązkowych przyjemności ;)
A jaka przyjemność z jedzenia:)
Agnieszko, :) no nareszcie! tak cieszę się bardzo, że wróciłaś! Mam nadzieję, że już nie uciekniesz! ;) Doskonale Cię rozumiem. Też miałam całkiem niedawno taką "przerwę w życiu". Jesienno-zimową. Pięknie tu Ciebie! No, tak wiosennie, świeżo, lekko. I tak mi się podobała opowieść o targu i torcie. Celebrowanie zwykłych-niezwykłych chwil... A swoją drogą to podobają mi się te nowe zdjęcia. Tyle bieli i światła! :) A propos tortu, właśnie szukam jakiegoś super, pysznego, tortu. Jednocześnie dla dzieci i dorosłych. Jaki był ten Wasz? No i doszukuję się w tym poście jakiegoś linku do przepisu na chlebek! :) Podasz przepis? :)) Uściski!
Toniu, ucieknę, na pewno, ale jeszcze nie teraz:) Pojawiam się i znikam ;) Toniu nasz tort był z likierem z orzechów laskowych więc pewnie nie do końca dla dzieci. Poszperaj w Kwestii Smaku, tam a pewno coś znajdziesz. Zrobiłam masę z mascarpone i bitej śmietany inspirując się przepisem z Kwestii. A ciasto było kakaowo-kawowo-orzechowe z książki "What Katie Ate". To nie był typowy biszkopt.
Co do chlebka to jest na zakwasie. Baaaardzo prosty: 300g zakwasy pszennego (może być żytni)+ 625g mąki + około 300-350g wody (zależy od mąki, ciasto nie ma być ścisłe)+20g soli = wymieszać łyżką, przykryć i odstawić (na maks 8 godzin).
Naoliwionymi rękoma złożyć ciasto w kulę albo prostokąt. Przełożyć do durszlaka wyłożonego papierem do pieczenia albo keksówki, przykryć i odstawić na 2-5 godzin albo na całą noc do lodówki(ciasto chlebowe powinno mieć jakieś 1/3 miejsca w durszlaku/keksówce, żeby urosnąć), nagrzać piekarnik na 240C i jak będzie dobrze nagrzany to albo przełożyć z papierem do pieczenia na blachę, albo włożyć keksówkę do piekarnika, albo nagrzewać piekarnik z garnkiem żeliwnym i przykrywką. Piec 30 minut, jak się zacznie za szybko przypiekać to można zmniejszyc temperaturę do 220C i przykryć folią, piec kolejne 10 min.
Jak pieczesz w żeliwnym garnku to po 30 min sciągamy przykrywkę i dopiekamy 10-15min bez.
Dzięki, Aguś! :)) Pamiętasz moje początki? Jak mi pomagałaś? :) No, teraz wypiekam regularnie co weekend. :)) Jeszcze potem Agnieszka z OnMyMind mi pomagała i tak wyszło, że jestem bardzo szczęśliwą posiadaczką własnych bochenków. :)) Jeszcze raz dziękuję. :)
A masz książkę "What Katie Ate"? Śni mi się po nocach. ;) Ale jest tyle pozycji, że jakoś... Nie mogę się zabrać za Amazona. Jest warta kupienia?
Toniu, no jasne, że pamiętam:)) Bardzo się cieszę, że pieczesz. Nie wiem czy jest coś lepszego od odkrojonej piętki dopiero co upieczonego chleba:)
Mąka zwykła, pszenna.
Co do "What Katie Ate" to powiem tak: Doktorant, jak przejrzał tą książkę to chciał zrobić co drugie danie:) Dania są proste, nie są super wymyślne, ale fajne połączenia składników. Narazie zrobiłam tylko blaty do tortu z jej przepisu i wyszło wszystko super.
Ale samą książkę kupiłam głównie dlatego, że to ona chyba zapoczątkowała ten charakterystyczny styl w fotografii kulinarnej. Od strony estetycznej ta książka jest taka sama jak jej blog, ten sam styl. Mi się podoba. Tylko u niej według mnie ten styl fotografowania jedzenia wygląda na niewymuszony i jest "zgrabny". Mimo, że zdjęcia są ciemne, to w jakiś magiczny sposób są też na swój sposób lekkie. Według mnie zdjęcia są apetyczne i miłe dla oka. Bardzo często przeglądam tę książkę dla przyjemności.
Bardzo nie lubię jak w tekście są podkreślenia, zrgubienia, różne kolory czcionek na różnych stronach. W tej książce, trzcionka przepisów jest też taka jak na jej stronie, a jedynie tytuły przepisów różnią się od siebie, ale widać w tym zabawę i nie razi ten brak spójności. Mi się bardzo podoba, ale wiedziałam, że ją kupię, jak tylko Katie napisała na blogu, że pracuje nad książką:))
Edit: właśnie zauważyłam, że trzcionka w przepisach też jest różna:)) Ale Katie zrobiła to w taki fajny sposób, że w ogóle tego wcześniej nie zauważyłam :)) Czarodziejka;)
Joanno, o tak, z tym czekaniem to problem, ale juz nie raz sie przekonalam, ze lepiej jednak poczekac az ostygnie, chociaz troche:) Wtedy miaz chleba sie stabilizuje i sie nie zbija przy krojeniu.
ten rustykalny chlebek musi kiedyś zagościć na moim stole!koniecznie,marzy mi się właśnie taki nierówny,w owalnym kształcie,tylko może poszukam wersji drożdżowej.bo jak na razie,to marna ze mnie piekarka z prawdziwego zdarzenia;))
m. PS może przypadkiem posiadasz jakieś receptury na takowy?:)
Moniko, baaardzo polecam zrobienie zakwasu. Jest naprawde malo przy nim roboty a efekt nieporownywalnie lepszy :) Na drozdzach i bezproblemowy polecam ten bez wyrabiania: http://fromoregonwithlove.blogspot.nl/2011/02/no-need-to-knead.html
Agnieszko, :)
OdpowiedzUsuńno nareszcie! tak cieszę się bardzo, że wróciłaś!
Mam nadzieję, że już nie uciekniesz! ;)
Doskonale Cię rozumiem. Też miałam całkiem niedawno taką "przerwę w życiu". Jesienno-zimową.
Pięknie tu Ciebie!
No, tak wiosennie, świeżo, lekko.
I tak mi się podobała opowieść o targu i torcie.
Celebrowanie zwykłych-niezwykłych chwil...
A swoją drogą to podobają mi się te nowe zdjęcia. Tyle bieli i światła! :)
A propos tortu, właśnie szukam jakiegoś super, pysznego, tortu. Jednocześnie dla dzieci i dorosłych. Jaki był ten Wasz?
No i doszukuję się w tym poście jakiegoś linku do przepisu na chlebek! :)
Podasz przepis? :))
Uściski!
Toniu, ucieknę, na pewno, ale jeszcze nie teraz:)
UsuńPojawiam się i znikam ;)
Toniu nasz tort był z likierem z orzechów laskowych więc pewnie nie do końca dla dzieci.
Poszperaj w Kwestii Smaku, tam a pewno coś znajdziesz.
Zrobiłam masę z mascarpone i bitej śmietany inspirując się przepisem z Kwestii.
A ciasto było kakaowo-kawowo-orzechowe z książki "What Katie Ate". To nie był typowy biszkopt.
Co do chlebka to jest na zakwasie.
Baaaardzo prosty:
300g zakwasy pszennego (może być żytni)+ 625g mąki + około 300-350g wody (zależy od mąki, ciasto nie ma być ścisłe)+20g soli = wymieszać łyżką, przykryć i odstawić (na maks 8 godzin).
Naoliwionymi rękoma złożyć ciasto w kulę albo prostokąt. Przełożyć do durszlaka wyłożonego papierem do pieczenia albo keksówki, przykryć i odstawić na 2-5 godzin albo na całą noc do lodówki(ciasto chlebowe powinno mieć jakieś 1/3 miejsca w durszlaku/keksówce, żeby urosnąć), nagrzać piekarnik na 240C i jak będzie dobrze nagrzany to albo przełożyć z papierem do pieczenia na blachę, albo włożyć keksówkę do piekarnika, albo nagrzewać piekarnik z garnkiem żeliwnym i przykrywką. Piec 30 minut, jak się zacznie za szybko przypiekać to można zmniejszyc temperaturę do 220C i przykryć folią, piec kolejne 10 min.
Jak pieczesz w żeliwnym garnku to po 30 min sciągamy przykrywkę i dopiekamy 10-15min bez.
I tyle :)
Uściski!
No i zakwas oczywiście powinnien być aktywny:)
UsuńDzięki, Aguś! :))
UsuńPamiętasz moje początki?
Jak mi pomagałaś? :)
No, teraz wypiekam regularnie co weekend. :))
Jeszcze potem Agnieszka z OnMyMind mi pomagała i tak wyszło, że
jestem bardzo szczęśliwą posiadaczką własnych bochenków. :))
Jeszcze raz dziękuję. :)
A masz książkę "What Katie Ate"?
Śni mi się po nocach. ;)
Ale jest tyle pozycji, że jakoś...
Nie mogę się zabrać za Amazona.
Jest warta kupienia?
A i jakiej mąki?
UsuńToniu, no jasne, że pamiętam:))
UsuńBardzo się cieszę, że pieczesz. Nie wiem czy jest coś lepszego od odkrojonej piętki dopiero co upieczonego chleba:)
Mąka zwykła, pszenna.
Co do "What Katie Ate" to powiem tak: Doktorant, jak przejrzał tą książkę to chciał zrobić co drugie danie:) Dania są proste, nie są super wymyślne, ale fajne połączenia składników.
Narazie zrobiłam tylko blaty do tortu z jej przepisu i wyszło wszystko super.
Ale samą książkę kupiłam głównie dlatego, że to ona chyba zapoczątkowała ten charakterystyczny styl w fotografii kulinarnej. Od strony estetycznej ta książka jest taka sama jak jej blog, ten sam styl. Mi się podoba. Tylko u niej według mnie ten styl fotografowania jedzenia wygląda na niewymuszony i jest "zgrabny". Mimo, że zdjęcia są ciemne, to w jakiś magiczny sposób są też na swój sposób lekkie. Według mnie zdjęcia są apetyczne i miłe dla oka. Bardzo często przeglądam tę książkę dla przyjemności.
Bardzo nie lubię jak w tekście są podkreślenia, zrgubienia, różne kolory czcionek na różnych stronach. W tej książce, trzcionka przepisów jest też taka jak na jej stronie, a jedynie tytuły przepisów różnią się od siebie, ale widać w tym zabawę i nie razi ten brak spójności.
Mi się bardzo podoba, ale wiedziałam, że ją kupię, jak tylko Katie napisała na blogu, że pracuje nad książką:))
Uściski!
Edit: właśnie zauważyłam, że trzcionka w przepisach też jest różna:)) Ale Katie zrobiła to w taki fajny sposób, że w ogóle tego wcześniej nie zauważyłam :)) Czarodziejka;)
Usuńnie ma nic lepszego i nie przekonają mnie podpisy pod żadnymi przepisami - kroić dopiero po całkowitym ostygnięciu...
UsuńJoanno, o tak, z tym czekaniem to problem, ale juz nie raz sie przekonalam, ze lepiej jednak poczekac az ostygnie, chociaz troche:) Wtedy miaz chleba sie stabilizuje i sie nie zbija przy krojeniu.
UsuńDolaczam sie do prosby o przepis ;) Skoro taki szybki to koniecznie dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Moniko, przepis powyżej :) Tu zamieszać, tam przełożyć i jedynie co to uważać, żeby się nie spalił ;) Uściski!
UsuńBardzo ładne zdjęcie. Zdradź proszę przepis, chlebek wygląda bardzo smakowicie.
OdpowiedzUsuńPaulino, dziękuję! Przepis powyżej :)
UsuńPiękny:)
OdpowiedzUsuńPatrycjo, :))
UsuńMi chlebek akurat jeszcze rosnie, bede piekla wieczorem- WRESZCIE udalo mi sie za to zabrac! :)
OdpowiedzUsuńBachert, o, świetnie!:)
Usuń*rosnie w sensie, ze stoi odstawiony i czeka ;)
UsuńBachert, smacznej pierwszej kromki życzę:)
UsuńCudowny! Ja na razie jednak rezygnuję z chlebów z mąki pszennej i to właśnie wtedy gdy w końcu kupiłam wymarzone książki o chlebie (sic!)...
OdpowiedzUsuńPrzykro mi z powodu tej rwy. Wyobrażam sobie ile się nacierpiałaś! Dobrze, że już dobrze Agnieszko!
uściski
Olliveto, podziwiam:) I trzymam kciuki, zeby maka pszenna nie kusila ;)
UsuńUsciski!
muszę koniecznie pokazać przepis mężowi, u nas to on jest piekarzem :) chleb wygląda tak, że od razu chciałoby się ukroić pajdę i jeść, nawet sam!
OdpowiedzUsuńGosiu, ten upieklam poznym wieczorem wiec pierwsza pajda czekala do rana:)
UsuńFajnie miec meza piekarza;)
:))
OdpowiedzUsuńW końcu jestem posiadaczką zakwasu!
Widzę przepis "pod" Tonią i na pewno któregoś razu wykorzystam :)
Dobrego dnia :*
Alucho, huuurrraaa:))
UsuńI wzajemnie :)
ten rustykalny chlebek musi kiedyś zagościć na moim stole!koniecznie,marzy mi się właśnie taki nierówny,w owalnym kształcie,tylko może poszukam wersji drożdżowej.bo jak na razie,to marna ze mnie piekarka z prawdziwego zdarzenia;))
OdpowiedzUsuńm.
PS może przypadkiem posiadasz jakieś receptury na takowy?:)
Moniko, baaardzo polecam zrobienie zakwasu. Jest naprawde malo przy nim roboty a efekt nieporownywalnie lepszy :)
UsuńNa drozdzach i bezproblemowy polecam ten bez wyrabiania: http://fromoregonwithlove.blogspot.nl/2011/02/no-need-to-knead.html
obiecuję wziąć się za niego latem.bez gadania!:)
Usuńi dziękuję za link!
lubię te Twoje chleby :))
OdpowiedzUsuńOwieca, :)
UsuńJestes mistrzynia wyszukiwania banalnie prostych przepisow na chleb!:)
OdpowiedzUsuńAgnieszko, ten to akurat z głowy:) Zabrakło chleba a nie miałam czasu wyrabiać i się bawić:)
UsuńŚliczne, jasne zdjęcia! Takie wiosenne!
OdpowiedzUsuńJagodo, to zmyłka ;) na wiosnę nadal czekamy!
UsuńMoze w koncu go zrobie ?:)
OdpowiedzUsuń