Domowe jedzenie, właśnie wtedy, w tym zwariowanym studenckim życiu za granicą, dawało nam namiastkę spokoju domu rodzinnego i przybliżało do dań, które towarzyszyły nam w dzieciństwie. Jednym z wielu kulinarnych zaskoczeń były dla Doktoranta naleśniki na słodko, które nazywa polish pancakes. Do dzisiaj nie zje ich na obiad, ale na śniadanie jak najbardziej.
Dlatego w moim niedzielnym kulinarnym dylemacie przeważający głos należał do Doktoranta. I tak oto w poniedziałkowy poranek delektowaliśmy się polish pancakes z kremem orzechowo-czekoladowym :)
Smacznego dnia!
Moim skromnym zdaniem to jest najlepszy przepis na ciasto naleśnikowe (na słodko), jaki do tej pory wypróbowałam. Polecam!
Naleśniki
(przepis stąd. Mi wychodzi około 12 naleśników z tej ilości ciasta)
125g mąki pszennej
15g cukru
szczypta soli
2 jajka
325ml mleka
100 ml śmietany kremówki (36%)
(można dodać kilka kropli ekstraktu z wanilii albo startej skórki z cytryny)
Wymieszać mąkę, cukier i sól. Dodać jajka i 100ml mleka, wymieszać. Dodawać resztę mleka ciągle mieszając trzepaczką, dodać kremówkę i nadal mieszać aż uzyskamy jednolita, gładką masę.
Odstawić na godzinę w ciepłe miejsce.
Przed smażeniem można dodać ekstrat albo skórkę z cytryny.
Rozpuścić w garnuszku trochę masła. Smarować patelnię cieńką warstwą masła za każdym razem przed wlaniem ciasta i smażyć cieńki naleśniki.
Krem z orzechów laskowych z czekoladą
(inspiracją był przepis z bloga Pistachio, który zmodyfikowałam. Oryginał tutaj)
200ml mleka
130g orzechów laskowych
1 łyżka syropu z agawy (albo miodu o neutralnym smaku)
75g czkekolady ciemnej (70-80%)
75g czekolady mlecznej
Orzechy laskowe, jeśli nie są zblanszowane, należy je podpiec na blaszce w piekarniku w 150C przez około 10 minut (powinny się tylko lekko zezłocić). Przełożyć na czysty ręcznik kuchenny i pocierając oczyścić ze skórek (ja kupiłam już zblanszowane).
W malakserze miksować orzechy aż zrobi się z nich "masło". Najpierw się pokruszą a po kilku minutach powinna zrobić się jednolita masa. Należy miksować tak długo aż uzyskamy jednolitą masę (to trwa zazwyczaj kilka minut, w zależności od mocy malaksera).
Czekoladę połamać na kawałki i włożyć do miseczki. Mleko z syropem z agawy podgrzać na małym ogniu (nie gotować), jak będzie gorące to wlać do miski z czekoladą. Odczekać 1 minutę i wymieszać aż do rozpuszczenia się czekolady.
Dolać gorącą masę czekoladową do masy orzechowej w malakserze i miksować do połączenia się składników.
Przełożyć do czystego słoiczka i ostudzić.
Po ostudzeniu schować do lodówki na kilka godzin, żeby masa stężała.
Przechowywać w lodówce.
Krem nadaje się też do wyjadania prosto ze słoika;)
Smacznego!

Musze chyba o tym pamietac, aby cos zjesc zanim zajrze do Ciebie. Zawsze glodnieje patrzac na te pysznosci, ktore robicie! :)
OdpowiedzUsuńPS. Fajne, ze piszesz znowu czesciej :*
Bachert, :)
UsuńJa poprosze chalke, gdzie ona zniknela? Podzielisz sie przepisem? ;)
UsuńBachert, jasne!:) Dasz mejla? To Ci wyślę przepis :)
Usuńnadrabiam zaleglosci :) oto mail:
Usuńbachert87@wp.pl
Aguś, dziekuję Ci! ten krem to przeciez samo zdrowie;););). Jak myslisz, mleko sojowe się nada?:(chodzi mi o konsystencję), nie pijemy zwykłego juz od kilku lat...
OdpowiedzUsuńBuziaki!
Agnieszko, no wiadomo;)
UsuńWiesz, chce spróbować następnym razem z migdałowym mlekiem albo z mlekiem z orzechów laskowych :) Sądze, ż powinno wyjść :)
Uściski!
PS Na chałkę wyślę Ci sprawdzony przepis mejlem.
Agnieszko uczta nad ucztami i bo i pyszne naleśniki i oczy cieszą takie piękne zdjęcia
OdpowiedzUsuńMargot, :)) Dziękuję!
UsuńHmmm...chyba juz wiem, co bedzie na jutrzejsze sniadanko;)
OdpowiedzUsuńAle zamiast kremu orzechowego smigne te nalesniki powidlami sliwkowymi, oooo tak!:)
Milego dzionka!:)
Kachna, i na zdrowie!:)
UsuńWzajemnie!
Zrobiłaś mi ogromną ochotę na takie naleśniki. A krem na pewno zrobię jak tylko przyjadę do polski:) Zamierzam też zrobić w końcu czekoladę z daktyli:)
OdpowiedzUsuńuściski!
Olliveto, zrób koniecznie:)
UsuńCzekolada z daktyli...zaciekawiłaś mnie:)
Ściskam!
jest na jadlonomia.com :)))
UsuńDzięki! Już zaglądam :)
UsuńAle tam są fajne przepisy:) Tę czekoladę na pewno zrobię:))
UsuńSa rewelacyjne! To moje odkrycie najnowsze;))
UsuńWiele z nich już wykorzystałam a czekoladę robię jutro bo właśnie dziś piękne daktyle tu w końcu dorwałam:))
Olliveta, to również i moje ostatnie odkrycie. Dzięki Lilce z IG :)). Jak na razie każdy przepis z jakiego korzystałam, to sukces:)). Ta Dziewczyna jest żywym przykladem, że można, bardzo mnie to zainspirowało i serio zastanawiam się nad spróbą przejcia na tymczasowy weganizm...rożnych rzeczy juz próbowałam, ale tego jeszce nie;)
UsuńUściski!
Wspaniale sniadanie. Nalesniki, krem...coz wiecej chciec? :) Nalesniki rowniez polecam bo robilam z tego przepisu wiele razy i moge tylko powiedziec, ze rozplywaja sie w ustach :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplo.
Maju, dokładnie! Aż ciężko się od nich oderwać:)
UsuńUściski!
o rany jak mnie dawno tu nie było i tyle pyszności i pieknych jak zawsze zdjęć przymknęło koło nosa....
OdpowiedzUsuńjuż nadrabiam i co prawda dziś o 7 rano smażyłam naleśniki według swojego prostego przepisu, ale może czas najwyższy coś w nich zmienić :)
Serdecznie pozdrawiam!
:))
UsuńSpróbuj koniecznie z tego przepisy kiedyś, najlepsze naleśniki:) Też długo mieszałam sama, ale proporcje w tym cieście są super!
coś pysznego!
OdpowiedzUsuńMój K. też nie toleruje naleśników na obiad. Śniadanie czy kolacja - ok, ale za obiadami na słodko kompletnie nie przepada :)
Jagodo, dokładnie to samo, słodkie tak, byle by nie na obiad:))
UsuńBrak mi słów. Piękne i na pewno pyszne! :)
OdpowiedzUsuńPatrycjo, przepyszne:))
UsuńO rany! Ten krem! Muszę wypróbować - dzieci na pewno mnie wyściskają za niego ;)))
OdpowiedzUsuńW Walii np. naleśniki jada się posypane cukrem i polane sokiem z cytryny wyciskanym bezpośrednio na naleśnik. Nigdy wcześniej z takimi się nie spotkałam - na lato są rewelacyjne :)
Gosiu, fajny pomysł na naleśniki, taki orzźwiający. Na pewno wypróbuję, bo Doktorant uwielbia wszystko co cytrynowe:)
UsuńAle pyszności! Dużo pomysłów kulinarnych-zostaję:) pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń