W grudniu 2008 spadło odrobinę śniegu w Teksasie. Pierwszy śnieg od wielu, wielu lat.
Te białe płatki wyciągnęły tłumy ludzi z domu z aparatami:) Trochę nas to zdziwiło z E., że śnieg spowodował taki zachwyt. W tym roku spadło 2-3cm śniegu w Teksasie i słyszałam od przyjaciółki, że pozamykali szkoły i uczelnie. Ale niektórzy zachowali swoją Teksańską duszę i przy minusowej temperaturze wychodzili z domu jak zawsze...w krótkich spodenkach i T-shirt'ach :) Ach, ten Teksas!:)
To jest nasza druga zima tutaj w Oregonie i pierwszy taki śnieg.
Też wyszłam z domu z aparatem:)
Wiem, że wszyscy już marzą o wiośnie.
Dla mnie jest dzisiaj baśniowo za oknem. I na jeden dzień śniegu się zgadzam:)
Jak ładnie. Nawet mimo mrozu na dworze i marzeniu o wiośnie, z przyjemnością patrzę na padający śnieg i na te zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńŚliczne widoki. Przepiękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńbuziaki
Cały czas pada i mimo, że szybko topnieje bo jest na plusie to jest cudnie.
OdpowiedzUsuńNie mogę się na niczym skupić bo cały czas patrzę przez okno:)
mimo, że zima pomału staje się denerwująca to zawsze z przyjemnością patrzę na takie obrazki. zaśnieżone chodniki, ulice i padający śnieg - magicznie (:
OdpowiedzUsuńMru- prawda, że bajkowo:) Cieszę się, że chociaż mrozu przy tym nie ma...bo ja ciepłolubna jestem bardzo:)
OdpowiedzUsuń