W końcu maj. Czekałam na ten miesiąc, właściwie to na jego początek. Ten początek to jest taka moja mała obietnica lepszych dni. I tego się trzymam :) Wam też życzę cudownego majowego miesiąca:)
***
Lubię robić zakupy spożywcze. To taka moja "joga". Na odstresowanie, zapomnienie i zupełne wyłączenie się z otaczającej mnie codzienności. Czasem z listą a innym razem spontanicznie wybieram się do mojego ulubionego sklepu. Zazwyczaj jak nie pada to parkuję hen, hen daleko i spacerem kieruję się do wejścia od strony piekarnio-cukierni. Gdyby tam tylko były moje ulubione kokosanki. Te mięciutkie w środku a chrupiące na zewnątrz z cukierni koło mojego liceum. Albo drożdzówki z nadzieniem migdałowym, ale tylko te z małego sklepiku niedaleko tej pierwszej uczelni na której starałam się zdobyć jakąś tam wiedzę;) Niestety są tylko przelukrowane ciasta i ciasteczka zatem nie ma pokus...A szkoda!
Dalej, kieruję się w stronę stoiska, gdzie na wagę wybieram świeży ser feta, mozarellę i oliwki, które E. bardzo lubi. A przy okazji przyglądając się serom z najróżniejszych stron świata, tęsknie za smakiem i wspomnieniem tych Francuskich!!! Och, Francjo Ty moja...:) Chłonąc zapach świeżo mielonej kawy, idę do lodówki po masło. Prawdziwe, które tutaj nota bene nazywają Europejskim :)
***
Lubię robić zakupy spożywcze. To taka moja "joga". Na odstresowanie, zapomnienie i zupełne wyłączenie się z otaczającej mnie codzienności. Czasem z listą a innym razem spontanicznie wybieram się do mojego ulubionego sklepu. Zazwyczaj jak nie pada to parkuję hen, hen daleko i spacerem kieruję się do wejścia od strony piekarnio-cukierni. Gdyby tam tylko były moje ulubione kokosanki. Te mięciutkie w środku a chrupiące na zewnątrz z cukierni koło mojego liceum. Albo drożdzówki z nadzieniem migdałowym, ale tylko te z małego sklepiku niedaleko tej pierwszej uczelni na której starałam się zdobyć jakąś tam wiedzę;) Niestety są tylko przelukrowane ciasta i ciasteczka zatem nie ma pokus...A szkoda!
Dalej, kieruję się w stronę stoiska, gdzie na wagę wybieram świeży ser feta, mozarellę i oliwki, które E. bardzo lubi. A przy okazji przyglądając się serom z najróżniejszych stron świata, tęsknie za smakiem i wspomnieniem tych Francuskich!!! Och, Francjo Ty moja...:) Chłonąc zapach świeżo mielonej kawy, idę do lodówki po masło. Prawdziwe, które tutaj nota bene nazywają Europejskim :)
Zdarza się, że jestem odważna i zbaczam z obranej ścieżki:) Czuję się wtedy jakbym wstępowała na terytorium obcego kraju. Nie zawsze rozumiem język w jakim „przemawiają” do mnie produkty, których nie znam:) Oglądam, rozważam...i po raz setny odpowiadam na pytanie wszędobylskich tutaj pracowników Do you find everything ok? (czyli czy znajduję czego szukam i czy wszystko jest ok).
Są dni kiedy przejdę obok nich obojętnie...obok produktów i pracowników :)Innym razem ciekawość zwycięży i w koszyku znajdzie się nowość o której wiem niewiele.
Przy kasie jeszcze nie wiem czy będzie to jednorazowy czy stały gość w mojej kuchni.
Tak było pewnego dnia z tempeh. A innego z bok choy. I już wiem, że są to goście, z tych mile widzianych :) Dzisiaj danie z bok choy czyli z kapustą chińską.
Bok Choy Stir-fry
1 duża kapusta bok choy (albo 2-3 tzw. baby bok choy)
kawałek świeżego imbiru (ok. 2 cm) drobno pokrojony
1-2 ząbki czosnku drobno pokrojone
sos sojowy (ok. 1-11/2 łyżki)
szczypta suszonego chili w płatkach
garść orzechów włoskich
1 łyżeczka nekataru z kwiatów kokosa/agawy lub miodu
oliwa
olej sezamowy
Kapustę umyć dokładnie pod bierzącą wodą, szczególnie zwrócić uwagę na piasek między liśćmi.
Dokładnie osuszyć.
Dokładnie osuszyć.
Odkroić liście. Liście i białą część pokroić (można na większe kawałki; jeśli używacie baby bok choy to tylko przekrójcie całość wzdłuż).
Wok/patelnię rozgrzać z odrobiną oliwy
(ilość oliwy zależy od patelni)
(ilość oliwy zależy od patelni)
Dodać suszone płatki chili i smażyć przez kilka sekund. Ciągle mieszając, żeby się nie przypaliły.
Dodać białą część i smażyć około 2 minut. Dodać liście i smażyć 2-3 minuty aż liście stracą na objętości.
Dodać sos sojowy, drobno posiekany czosnek i imbir.
Dusić kolejne 4-5 minut aż warzywa bedą kruche i miękkie.
Przed podaniem warzywa skropić odrobiną oleju sezamowego.
W międzyczasie na małej patelni, na sucho, uprażyć orzechy włoskie. Uważać, żeby się nie przypaliły.
Po zdjęciu z ognia wymieszać z łyżeczką nektaru/miodu.
Wymieszać warzywa z orzechami.
Dusić kolejne 4-5 minut aż warzywa bedą kruche i miękkie.
Przed podaniem warzywa skropić odrobiną oleju sezamowego.
W międzyczasie na małej patelni, na sucho, uprażyć orzechy włoskie. Uważać, żeby się nie przypaliły.
Po zdjęciu z ognia wymieszać z łyżeczką nektaru/miodu.
Wymieszać warzywa z orzechami.
Smacznego!
Tak przygotowany bok choy podałam z brązowym ryżem i wcześniej ugotowaną i lekko podsmażoną fasolką limeńską (zwaną też półksiężycową).

Wygląda tak wiosennie. I majowo.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że maj będzie taki, na jaki liczyłaś.
;)
wspaniałe danie. prawdziwy comfort food. A maj? Uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńAgnieszko, wspaniałe danie!
OdpowiedzUsuńKapustę chińską uwielbiam i wykorzystuję na różne sposoby.
Często robię zakupy podobnie - mam swoje ścieżki i rytuały.
Dobrego maja Ci życzę!
Agnieszko! Ja też kocham te majowe początki, jest w nich tyle optymizmu:) Oby wszystko układało się tak, jak tego pragniesz!
OdpowiedzUsuńDanie pyszne i piękne zdjęcia!
Uściski:)
Tez uwielbiam zakupy. Odkad mam dziecko to jedna z niewielu latwo osiagalnych rozrywek:) Dodatkowa zabawa - polowanie na okazje!
OdpowiedzUsuńkapustke chinska uwielbiam
OdpowiedzUsuńusmiechu na maj :-)
p.s. super naglowek
Agnieszko, ja również uwielbiam taką "terapię". Z pozdrowieniami :)
OdpowiedzUsuńHolga, też mam taką nadzieję:) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńPaula, taki fast-comfort-food bo szybko się robi:)
Amber, dziękuję. W bardzo podobny sposób przygotowuję również brokuły - nauczyła mnie tego koleżanka z Chin na studiach. Uściski!
Aniu, dziękuję. Zdaję sobie sprawę, że w dużej mierze to jaki będzie ten maj będzie zależało ode mnie:) Uściski!
Ahora, polowanie na okazje to nie moja działka. nie mam chyba wystarczająco cierpliwości..ale jak już coś "złapie" na okazji to mam radochę:)
Aniu, dzięki:) A mi sie baaaardzo podoba Twoje zdjęcie w profilu - optymistyczny skok:)
Gosiu, dla niektórych zakupy to tylko część ich codzienności dla mnie radość i przyjemność:)serdeczności!
Pięknego maja również! Podobnie dopełniam swoich rytuałów, choć nie zawsze mam na to czas... bo muszę spieszyć się na jogę ;)
OdpowiedzUsuńNa majówke na majówkę...pięknie się zapowiada i cieszę się, że samopoczucie lepsze:)))
OdpowiedzUsuńKapustę znam, lubię i podobnie przyrządzam:)))
Dużo slońca i uśmiechu na najbliższe dni życzę:)
Magda, :) no najważniejsze to mieć jakąś swoją "jogę" jako odskocznię:)
OdpowiedzUsuńEva, majówka cudnie się zaczęła. Słonecznie i ciepło! No i w końcu sezon tarasowy rozpoczęty:)Uściski!
cudowny maj, cudowne smaki..
OdpowiedzUsuńJa też kocham spożywcze zakupy :) są baaardzo odprężające :))
OdpowiedzUsuńKapusta wygląda świetnie!
Asiu, mam właśnie nadzieję, że taki będzie ten miesiąc:)
OdpowiedzUsuńOwiecko, :) ach, i na szczęście nawet jak idę z E. to nadal są odprężające bo mnie nie pogania ;)
To musi doskonale smakować.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci pięknego maja Agnieszko:)
Bardzo apetyczne zdjęcia! Od dawna noszę się z zamiarem wykorzystania kapusty chińskiej.
OdpowiedzUsuńA zakupy spożywcze uwielbiam, snuje się po bazarku i chłonę zapachy i kolory, których wraz z majem coraz więcej :)
Deli, dziękuję! Tobie również:)
OdpowiedzUsuńEljotynko, dzięki! bazarki też lubię. Tutaj są raz w tygodniu ale niestety droogo!:)
Wygląda bardzo apetycznie, lubię bok choy i podoba mi się Twój sposób robienia zakupów:-)
OdpowiedzUsuńPatrycjo, i było pyszne:) Na zakupach mogę spędzić dużooo czasu ale dania musza być w miarę proste i szybkie:)
OdpowiedzUsuń