20 maj 2011

Zwykły-niezwykły czwartek.

E. jest zagrzebany w papierach. W analizach. W bazach danych. 
Wstępne zarysy jego pracy doktorskiej już czytałam. 
I nadal nie wiem czy to droga dla mnie. 
Czy mam wystarczającą motywację. 
E. nie widział rodziny od ponad 3 lat. 
Dzień w dzień to samo. 
Ciągle w gotowości - "analizowania".
I taki zwykły-niezwykły czwartek to rzadkość.
W środku dnia dzwoni.
Szykuj się. Pójdziemy na kawę. Tam, gdzie lubisz.
I poszliśmy.
W ten zwykły-niezwykły czwartek.
Ach, jak było fajnie.
Lubię ten czas.
Tylko my. Bez doktoratu w tle.
Lubię nasze rozmowy.
Lubię, że E. jest optymistą. 
Wtedy słońce ogrzewa jeszcze bardziej.

"Dla niej i...dla niej" :)
Oregońska wiewióra. Aż musiałam sobie przypomnieć jak wyglądają te "Polskie" :) Rude są, prawda?:)

20 komentarzy:

  1. fajne są takie zwykłe-niezwykłe chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam dzis wpadlam na tego bloga i bede zagladac,pocieszeniem jest ze duzo ludzi tak zyje,ja tez mam wlasnie za soba etap doszkalania sie mojego meza i nie bede opisywac jak przelatywalo obok nasze zycie,duze wyrzeczenie,tylko czy wart? pozdr.Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny czwartek.Wiewiórka Wam towarzyszyła!
    Agnieszko,mam wszystkie stopnie kariery naukowej J. za sobą.Jeżeli E.skończy ją na doktoracie,to jeszcze nic.Jak postanowi dojść do tytułu profesora,odczujesz to o wiele dotkliwiej.
    Mam to za sobą i sporo chwil uciekło mi z życia.
    Trzymam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszko! Pięknie napisałaś! Cudowne są takie zwykłe-niezwykłe dni! Mi też często się zdarzają i później długo celebruję je w pamięci:)
    Uściski dla Ciebie i życzenia wytrwałości dla E.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne miejsce, z klimatem:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paula, rzadkie ale zawsze przyjęte z radością:)

    Kasiu, ja się nadal uczę tego życia. U nas nie ma innej opcji bo E. idzie w kierunku kariery akademickiej. Ale wierzę, że warto cieszyć się tymi chwilami, które mamy razem. My wypracowaliśmy pewne rytuały, które nam pomagają i dają odczuć, że to życie o którym piszesz, że przelatuje, jest z nami i w nas. Pozdrawiam Serdecznie!

    Amber, dziękuję! E. planuje karierę akademicką/profesorską. Pewnie jeszcze nie zdajemy sobie sprawy co przed nami ale na razie skupiamy się na każdym kroku z osobna. Jeszcze tyle niewiadomych przed nami. Miłego weekendu!

    Aniu, ja często do tych wspomnień sięgam w te gorsze dni - nie ma lepszpego lekarstwa:) Życzenia dla E. przekażę, dziekuję bardzo. Uściski i udanego weekendu!

    Anno Mario, jedno z niewielu, które mi się udało do tej pory tutaj znaleźć. Nie wiem co jest z tym miastem...niby drugie największe w Oregonie ale downtown ma beznadziejne i mało takich klimatycznych miejsc. Ale szukam nadal i się nie poddaję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie zwykłe-niezwykłe dni i chwile są niesamowicie potrzebne. Dają wytchnienie, odskocznię od codzienności i kołowrotu dnia powszedniego. Życzę Wam jak najwięcej takich momentów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne miejsce:)
    Wspólne wyjście na dobrą kawę w zwyczajny, zwyczajnie 'dobry' dzień jest fantastyczne...
    pozdrawiam z Norwegii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Agnieszko, a gdzie mieszkacie? Jak można zapytać:))Portland?
    Powodzenia dla E. i Ciebie również.
    ps. Miło sie czyta takie pozytywne posty, i cieszę się ze mieliście dobry czas:)))oby więcej takich chwil:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Lo, zagadza się! To te chwile co pozwalają naładować akumulatory do dalszego działania! I dziękuję:)

    Nat, miejsce fajne bardzo z dobrą kawą:) Pozdrowienia do Norwegii:)

    Evo, jasne, że można:) W Eugene - jakieś 1.5h od Portland. W tych chwilach jest też to piękne, że często ich nie planujemy:) A u Was ciągle mgła? Uściski i miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Też lubię takie zwykłe-niezwykłe dni:-) M. również robi nam od czasu do czasu takie niespodzianki:-) Agnieszko życzę Ci jak najwięcej takich dni! Pozdrawiam i udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  12. :)))) czas dla siebie... mi też tego brakuje. cieszę się, że choć przez chwilę go mieliście. takie chwile docenia się bardziej, gdy na codzień jest niedosyt, prawda? :)
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  13. wiesz co, z tym doktoratem to roznie bywa. zalezy chyba od dziedziny i uczelni. 'scislowcy' maja pod tym wzgledem zdecydowanie gorzej - znam takich co regularnie spali w labie. Ale w naukach spolecznych albo humanistycznych jest luzniej - ja np. bardzo fajnie wspominam doktorat (moze dlatego ze wreszcie go skonczylam!)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mimi, dziękuję! Dla Was również miłego weekendu!

    Owiecko, a gdzie Ty się podziewasz co?:) racja im mniej tych chwil/dni razem tym bardziej świadomie się je chyba przeżywa.Uściski!

    Ahora, Gratulacje dla Ciebie:) U E. to jest doktorat z finansów i jeszcze kilka miesięcy i będzie koniec. Jeśli ja się zdecyduję w końcu to będzie bardziej organizational behavior/human development ale narazie targają mną sprzeczne uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Agnieszko, oby wiecej takich czwartkow. pozdrawiam weekendowo Ania

    OdpowiedzUsuń
  16. Oby, oby:) Dzięki Aniu i udanej niedzieli!
    U nas właśnie się kończy sobota:)

    OdpowiedzUsuń
  17. no musiało być fajnie, najfajniej jest właśnie wtedy, kiedy
    się czegoś nie spodziewamy a dostajemy :)
    no i ładnie to opowiedziałaś zdjęciami :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ula, było cudownie:) I dziękuję!

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)