16 cze 2011

Przepadłam. Wśród książek.
Ograniczenia przestrzenne (planuje wyprowadzić się stąd z 2 walizkami ;)),
bariera przed kupnem 
niezliczonej ilośći książek w języku angielskim
(wolę czytać po polsku i mam plan kupienia tych tytułów co już mam po angielsku, także po polsku),
i tempo w jakim pochłaniam literki, które układają sie w wyrazy a te w zdania :)
 wywiały mnie do bibloteki. 

 Biblioteka jak biblioteka. Budynek a w środku książki.
Filmy i muzyka.
 Czyli raj na ziemi:)
"Zautomatyzowany" raj.
Siedzę sobie wieczorem pod kocem (tak, u nas wieczorem jest zimno!).
 Popijam...wodę ;)
 Wybieram książki z internetowego katalogu.
Naciskam "request".
Następnego dnia, czasem po dwóch dniach, czekają już na mnie.
Czasem szperam między półkami "staroświeckim" zwyczajem :)
Wypożycznie również samoobsługowe - co bardzo przypadło do gustu mojemu E.
Chłopak minął się z powołaniem. Powienien zostać kasjerem ;) 
No i ten cudowny brak limitu na książki :)
A teraz, taras+książka+słońce!

***
A niedługo przepis na "chleb w 5 minut" :)

***
Miłego weekendu!:)

18 komentarzy:

  1. Chciałabym tak przepaść.
    Ale pewnie przepadnę, jak tylko przetnę wstęgę do dwumiesięcznej wolności.

    Czekam na pięciominutowy chleb ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Holga, "juz za pare dni, za dni pare, wezmiesz plecak swoj i gitare" :)
    Piosenka, relikt!;) Na kazdym zakonczenie roku u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko,uwielbiam przepaść wśród książek.
    A jeżeli mowa o bibliotece,to wole taką tradycyjną.Lubię sobie sama poszperać,podotykać książki.Pooglądać.Porozmawiać z bibliotekarką.
    Miłego weekendowania!

    OdpowiedzUsuń
  4. Amber, z tym szperaniem to tez jak mam ochote to zaszywam sie miedzy polkami. Lubie wynajdywac perelki:) A nie wiem czy tutaj mozna doswiadczyc "bibliotekarek" z prawdziwego zdarzenia.
    A ten ichniejszy system jest wygodny, szczegolnie teraz kiedy mamy piekna pogode w ciagu dnia. Wiecej czasu na taras i slonce:) Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też wolę czytać po polsku:) Dawno nie korzystałam z biblioteki. Bardzo dawno.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Aga!!
    Rzadko ostatnio jestem na bloggerze:((, zaległości mam ze ho ho!! Szlaban na komputer dostałam heh, ale same pozytywy jak na razie, buszuję po miescie na rowerze, porzadkuje szafy i nie wychodzę z kuchni do poznego wieczora.Ciesze sie ze już mamy lato:))Lecę pobuszować troszku u Ciebię, i już widzę, że zostane na dłużej:))Pozdrawiam i również miłego weekendu życzę.
    Ps.udało mi sie upiec swój pierwszy chleb, tak a propos...z przepisu z ksiązki Heidi:)) wyszed pycha:) Próbowałaś?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Deli, oj co ja bym dala za jakas polska ksiegarnie z rozsadnymi cenami tutaj;)

    Eva, a juz mialam do Ciebie pisac mejla ale widze, ze sie odnalazlas:) Cieszy mnie to bardzo:)
    Ja sobie sama ograniczenie na komputer tez zrobilam ostatnio i staram sie, staram...raz mi to lepiej wychodzi a raz gorzej...zaleznosc jest prosta: i wiecej slonca, tym mniej komputera bo nie siedze w domu ;)
    Tego buszowania na rowerze zazdroszcze bardzo!:)
    I ciesze sie, ze upieklas swoj pierwszy chleb:):)Nie probowalam jeszcze z przepisu Heidi...mam wrazenie, ze tone w najrozniejszych przepisach i bede musiala sobie niedlugo grafik zrobic co i kiedy;)
    Milego weekendu!!!Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wieki nie byłam w bibliotece! Z tym czytaniem, to też preferuję po polsku, i z kraju wracam zawsze ze steeeeertą nowych czytadeł. Na szczęście nie będę się musiała ograniczać przy wyprowadzce; choć mój mąż wątpi, że jeden kontener na mnie wystarczy... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ;) fantastyczne zaginięcie :) między słowami/półkami ;) super! Życzę Ci miłych chwil pośród liter...


    :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Naprawdę wolisz czytać po polsku? Ale chyba nie to, co w oryginale napisano po angielsku? Niestety polskie tłumaczenia są często słabe, w niektórych przypadkach wręcz żenująco (to nie tylko moja opinia -wiele znajomych z Pl, w tym jedna tłumaczka, kupuje wszystko, co oryginalnie angielskie, z brytyjskiego Amazonu, ze względu na poziom tłumaczeń). Ja czytam po polsku wyłącznie to, co napisano po polsku:-) ewent. tłumaczenia z hiszpańskiego tłumacza, któremu mogę ufać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w bibliotece:-) Też wolę czytać po polsku, dlatego jak tylko jesteśmy w PL to kupuję mnóstwo książek na zapas:-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Emma, jak nie jeden to dwa kontenery i już!;)

    Mi, dziękuję.

    Aniu, już dawno nie czytałam niczego po polsku i trudno mi powiedzieć o poziomie tłumaczeń. Wierzę Ci na słowo :) Ale zdarzają się książki, przy czytaniu których muszę używać słownika i wtedy czytanie jest już mniej przyjemne.

    Mimi, ja pamiętam tylko te uniwersyteckie. A takiej "normalnej" to też nie wiem kiedy i gdzie byłam ostatni raz, nie licząc oczywiście teraz tej tutaj :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie tam się amerykańskie biblioteki bardzo podobały - tyle wygodnych miejsc do siedzenia, w których można utonąć czytając gazetę. Można sobie też przyjść ze swoim laptopem, albo skorzystać z ich komputerów, których jest zwykle kilkanaście. W mojej polskiej bibliotece stoją ławki i krzesła, a komputery są dwa, o użyciu laptopa można zapomnieć.

    Dziwne.
    Niektórzy przebywają wśród bardziej fotogenicznych książek, niż inni.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lekka, mi też się podobają:) Mają wszystko pod ręką a często też więcej! Podczas studiów bardzo lubiłam zaszywać się w uniwersyteckiej bibliotece w TX.
    A co do książek to nie widać jak niektóre są poniszczone...ale czytelne, a w końcu o to chodzi;)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam biblioteki, tez bym mogla byc taka ksiazkowa kasjerka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Madziu, :) To moze bed&breakfast z bibiloteka :) Dwa marzenia w jednym :)

    OdpowiedzUsuń
  17. byle się na trzech nie skończyło ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Ach, Emma...jak już się Twój mąż przyzwyczai do myśli o dwóch to i trzeci będzie można "upchać" ;)

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)