Przepadłam. Wśród książek.
Ograniczenia przestrzenne (planuje wyprowadzić się stąd z 2 walizkami ;)),
bariera przed kupnem
bariera przed kupnem
niezliczonej ilośći książek w języku angielskim
(wolę czytać po polsku i mam plan kupienia tych tytułów co już mam po angielsku, także po polsku),
i tempo w jakim pochłaniam literki, które układają sie w wyrazy a te w zdania :)
(wolę czytać po polsku i mam plan kupienia tych tytułów co już mam po angielsku, także po polsku),
i tempo w jakim pochłaniam literki, które układają sie w wyrazy a te w zdania :)
wywiały mnie do bibloteki.
Biblioteka jak biblioteka. Budynek a w środku książki.
Filmy i muzyka.
Czyli raj na ziemi:)
"Zautomatyzowany" raj.
Siedzę sobie wieczorem pod kocem (tak, u nas wieczorem jest zimno!).
Popijam...wodę ;)
Wybieram książki z internetowego katalogu.
Naciskam "request".
Następnego dnia, czasem po dwóch dniach, czekają już na mnie.
Czasem szperam między półkami "staroświeckim" zwyczajem :)
Wypożycznie również samoobsługowe - co bardzo przypadło do gustu mojemu E.
Chłopak minął się z powołaniem. Powienien zostać kasjerem ;)
No i ten cudowny brak limitu na książki :)
***
Miłego weekendu!:)


Chciałabym tak przepaść.
OdpowiedzUsuńAle pewnie przepadnę, jak tylko przetnę wstęgę do dwumiesięcznej wolności.
Czekam na pięciominutowy chleb ;).
Holga, "juz za pare dni, za dni pare, wezmiesz plecak swoj i gitare" :)
OdpowiedzUsuńPiosenka, relikt!;) Na kazdym zakonczenie roku u mnie:)
Agnieszko,uwielbiam przepaść wśród książek.
OdpowiedzUsuńA jeżeli mowa o bibliotece,to wole taką tradycyjną.Lubię sobie sama poszperać,podotykać książki.Pooglądać.Porozmawiać z bibliotekarką.
Miłego weekendowania!
Amber, z tym szperaniem to tez jak mam ochote to zaszywam sie miedzy polkami. Lubie wynajdywac perelki:) A nie wiem czy tutaj mozna doswiadczyc "bibliotekarek" z prawdziwego zdarzenia.
OdpowiedzUsuńA ten ichniejszy system jest wygodny, szczegolnie teraz kiedy mamy piekna pogode w ciagu dnia. Wiecej czasu na taras i slonce:) Usciski!
Też wolę czytać po polsku:) Dawno nie korzystałam z biblioteki. Bardzo dawno.
OdpowiedzUsuńWitaj Aga!!
OdpowiedzUsuńRzadko ostatnio jestem na bloggerze:((, zaległości mam ze ho ho!! Szlaban na komputer dostałam heh, ale same pozytywy jak na razie, buszuję po miescie na rowerze, porzadkuje szafy i nie wychodzę z kuchni do poznego wieczora.Ciesze sie ze już mamy lato:))Lecę pobuszować troszku u Ciebię, i już widzę, że zostane na dłużej:))Pozdrawiam i również miłego weekendu życzę.
Ps.udało mi sie upiec swój pierwszy chleb, tak a propos...z przepisu z ksiązki Heidi:)) wyszed pycha:) Próbowałaś?
Pozdrawiam
Deli, oj co ja bym dala za jakas polska ksiegarnie z rozsadnymi cenami tutaj;)
OdpowiedzUsuńEva, a juz mialam do Ciebie pisac mejla ale widze, ze sie odnalazlas:) Cieszy mnie to bardzo:)
Ja sobie sama ograniczenie na komputer tez zrobilam ostatnio i staram sie, staram...raz mi to lepiej wychodzi a raz gorzej...zaleznosc jest prosta: i wiecej slonca, tym mniej komputera bo nie siedze w domu ;)
Tego buszowania na rowerze zazdroszcze bardzo!:)
I ciesze sie, ze upieklas swoj pierwszy chleb:):)Nie probowalam jeszcze z przepisu Heidi...mam wrazenie, ze tone w najrozniejszych przepisach i bede musiala sobie niedlugo grafik zrobic co i kiedy;)
Milego weekendu!!!Usciski!
Wieki nie byłam w bibliotece! Z tym czytaniem, to też preferuję po polsku, i z kraju wracam zawsze ze steeeeertą nowych czytadeł. Na szczęście nie będę się musiała ograniczać przy wyprowadzce; choć mój mąż wątpi, że jeden kontener na mnie wystarczy... :)
OdpowiedzUsuń;) fantastyczne zaginięcie :) między słowami/półkami ;) super! Życzę Ci miłych chwil pośród liter...
OdpowiedzUsuń:)
Naprawdę wolisz czytać po polsku? Ale chyba nie to, co w oryginale napisano po angielsku? Niestety polskie tłumaczenia są często słabe, w niektórych przypadkach wręcz żenująco (to nie tylko moja opinia -wiele znajomych z Pl, w tym jedna tłumaczka, kupuje wszystko, co oryginalnie angielskie, z brytyjskiego Amazonu, ze względu na poziom tłumaczeń). Ja czytam po polsku wyłącznie to, co napisano po polsku:-) ewent. tłumaczenia z hiszpańskiego tłumacza, któremu mogę ufać.
OdpowiedzUsuńJa już nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w bibliotece:-) Też wolę czytać po polsku, dlatego jak tylko jesteśmy w PL to kupuję mnóstwo książek na zapas:-) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńEmma, jak nie jeden to dwa kontenery i już!;)
OdpowiedzUsuńMi, dziękuję.
Aniu, już dawno nie czytałam niczego po polsku i trudno mi powiedzieć o poziomie tłumaczeń. Wierzę Ci na słowo :) Ale zdarzają się książki, przy czytaniu których muszę używać słownika i wtedy czytanie jest już mniej przyjemne.
Mimi, ja pamiętam tylko te uniwersyteckie. A takiej "normalnej" to też nie wiem kiedy i gdzie byłam ostatni raz, nie licząc oczywiście teraz tej tutaj :) Pozdrawiam ciepło!
Mnie tam się amerykańskie biblioteki bardzo podobały - tyle wygodnych miejsc do siedzenia, w których można utonąć czytając gazetę. Można sobie też przyjść ze swoim laptopem, albo skorzystać z ich komputerów, których jest zwykle kilkanaście. W mojej polskiej bibliotece stoją ławki i krzesła, a komputery są dwa, o użyciu laptopa można zapomnieć.
OdpowiedzUsuńDziwne.
Niektórzy przebywają wśród bardziej fotogenicznych książek, niż inni.
;)
Lekka, mi też się podobają:) Mają wszystko pod ręką a często też więcej! Podczas studiów bardzo lubiłam zaszywać się w uniwersyteckiej bibliotece w TX.
OdpowiedzUsuńA co do książek to nie widać jak niektóre są poniszczone...ale czytelne, a w końcu o to chodzi;)
Miłego dnia!
Uwielbiam biblioteki, tez bym mogla byc taka ksiazkowa kasjerka :)
OdpowiedzUsuńMadziu, :) To moze bed&breakfast z bibiloteka :) Dwa marzenia w jednym :)
OdpowiedzUsuńbyle się na trzech nie skończyło ;))
OdpowiedzUsuńAch, Emma...jak już się Twój mąż przyzwyczai do myśli o dwóch to i trzeci będzie można "upchać" ;)
OdpowiedzUsuń