Nie wyjedziemy. Na pewno nie w lipcu. Terminy, które gonią E. nie wróżą wolnego czasu. Ocean mamy tak blisko a wydaje się być tak bardzo odległy. Jak już się stąd wyprowadzimy to wiem, że będę żałować braku czasu na krótkie wypady po Oregońskich drogach. Do miast, miasteczek. W góry. Nad Ocean. Nad jezioro. Do lasu. Oregon ma tak wiele do zaoferowania a my niestety nie mamy okazji tego doświadczyć.
Jednak brak wakacji, wyjazdów i pięknych Oregońskich widoków rekompensuję nam w smakach. Bo smaczny lunch można też zjeść na tarasie, popijając wodą cytrynowo-miętową przy szumie liści na wietrze.
Makaron z młodym szpinakiem, mango i wiórkami kokosowymi
około 300g makaronu
farfalle (kokardki) / albo inny ulubiony
220 g liści młodego szpinaku
ząbek czosnku
2 łyżki wiórków kokosowych
1 mango - obrane i pokrojone w kostkę
sól/pieprz
suszone płatki chill
oliwa
Makaron gotujemy al dente.
Na suchej patelni prażymy wiórki kokosowe- do lekkiego zbrązowienia.
Mieszamy stale, żeby się nie przypaliły.
Odkładamy wiórki do miseczki.
Rozgrzewamy na patelni łyżkę oliwy.
Dodajemy drobno pokrojony ząbek czosnku.
Smażymy krótko stale mieszając.
Dodajemy umyte i poszatkowane liście szpinaku i mieszamy z oliwą i czosnkiem.
Dusimy KRÓTKO - max. 1 minuta.
Ściągamy patelnię z ognia.
Dodajemy makaron, wiórki i pokrojone w kostkę mango.
Doprawiamy solą/pieprzem.
Przed podaniem posypujemy szczyptą płatków chilli.
Smacznego!
(najlepiej smakuje po ostygnięciu)
***
Miłego Weekendu!

Szpinak i mango. Nigdy, ale to nigdy bym na takie zestawienie nie wpadła.
OdpowiedzUsuńPlaża piękna!
Aga, nam baaardzo smakowało! Zjadłam dzisiaj nawet dokładkę, co zdarza się "rzadziej" niż rzadko ;)
OdpowiedzUsuńLekka słodycz mango współgra świetnie ze szpinakiem i wiórkami :)
Agnieszko,tak,będziecie żałować.A nie lubisz samotnych wypraw?
OdpowiedzUsuńMakaron pyszny.Uwielbiam Twoje przepisy.
Miłego weekendu!
teraz mam ochotę na ocean i na dobry makaron.
OdpowiedzUsuńAmber, nie lubie wypraw bez E. Jest jeszcze nadzieja, ze troche nadrobimy za rok na wiosne.
OdpowiedzUsuńDziekuje za Twoje mile slowa:) Rowniez udanego weekendu!
Agnieszko, na ocean tez mam ogromna ochote...ale ochota na makaron jest latwiejsza do zrealizowania:) Pozdrawiam serdecznie.
Makaron prezentuje się pysznie, już wiem co będziemy dziś jeść na kolację:-) Taki ocean też mi się marzy...Pozdrawiam i udanego weekendu!
OdpowiedzUsuńMimi, Ciesze sie:) Smacznego:) Nasza sobota zaczela sie pieknym slonce i mam nadzieje, ze weekend wlasnie taki bedzie! Wam rowniez wspanialej reszty weekendu.
OdpowiedzUsuńPiękny ocena..marzę, żeby kiedyś zobaczyć:) fajne zestawienie smakowe!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Olu, marzenia sa po to, zeby je spelniac. Zycze Ci zeby te o oceanie spelnily sie szybko!:) Pozdrawiam cieplo!
OdpowiedzUsuń;) muszę przyznać, że nie mogę się ciągle przekonać do połączenia owoców z "normalnymi" daniami... a już z mięsem w ogóle!!! Dlatego to mango to bym zjadła osobno ;)
OdpowiedzUsuńPowodzenia w spełnianiu marzenia :)
Boski makaron, zglodnialam!
OdpowiedzUsuńDo oceanu chcialabym miec blizej, najczesciej jezdze nad English Channel, tez fajnie ale to jednak nie to samo co wody oceanu.
Piekna ta plaza na Twoim zdjeciu.
Mała Mi, no to mango dla Ciebie na deser :) Muszę chyba E. wyciągnąc spontanicznie nad wielką wodę bo inaczej to się nie da spelnic tego marzenia:)
OdpowiedzUsuńMadziu, plaze tutaj sa fajne bo w wiekszosci dzikie i puste. Tylko ten brak czasu u E. ... no nic, moze sie uda w sierpniu:)
Czy to pewne? Ten wyjazd z Oregonu?
OdpowiedzUsuńPacyfik ma w sobie taką... duszną moc.
Byłam tam w styczniu w miejscowości Canon Beach - na chyba najbardziej znanej oregońskiej plaży, tej ze słynną skałą - Kopka Siana.:) O tej porze roku było to dość niezwykłe, ciut nie oniryczne przeżycie.:)
Z Portland jedzie się tam przez kanion, w którym kręcono słynne "Lśnienie" Kinga - na pewno warto go zobaczyć.:)
Cudne zdjęcia.:) Makaroniku również.:)
Lekka,
OdpowiedzUsuńraczej pewne. No chyba, że jakimś cudem E. dostałby prace po doktoracie na jednym z tutejszych uniwersytetów :)
Canon beach odwiedziliśmy w zeszłym roku we wrześniu, podobnie jak jeszcze kilka innych "beach" w tym tą na zdjęciu, która mi się najbardziej podobała...moźe dlatego, źe pusta i dzika:)
I dziękuję:)
Agnieszko makaron w połączeniu z mango i szpinakiem bardzo smakował całej naszej trójce (Chłopiec dostał w wersji bez chilli ale również się zajadał:) Czekamy na kolejne przepisy, bo jak dotąd wszystkie trafiają w nasze gusta smakowe:-) Jeszcze tylko z tym chlebem muszę się odważyć...:-) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMimi, super!:) Bardzo się cieszę :)
OdpowiedzUsuńNo a Chłopiec, koneser ślimaków, wie co dobre:)
Miłego wieczoru!
Pieknie ten talerz pasty wyglada! :) Dzis moj maz na obiad rowniez przyrzadzil mi przepyszny talerz makaronow:) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMadziu, dziękuję!
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa smaku makaronu z kraju makaronów:)
Serdeczności!
Jej, czy mogę wprosić się na ten pyszny lunch na tarasie? :)
OdpowiedzUsuńEmma, no jasne, zapraszam serdecznie!:)
OdpowiedzUsuń