26 lip 2011

Pójdziesz ze mną na spacer?
Doktorant zawsze odpowiada: Jasne, że pójdę.
I tak chodzimy. Za rękę. Pod rękę.
Czasem ja z tyłu z aparatem. Doktorant czeka i podśpiewuje. Czasem podśpiewuje ale nie czeka i ja dobiegam.
Mamy swoje ścieżki. Za każdym razem odkrywane na nowo. Czasem wczesnym popołudniem, innego dnia wieczorem. W poniedziałek znowu poszliśmy. Był repertuar po francusku. Doktorant języka francuskiego nie zna ale imitować potrafi każdy dźwięk. I tak przez całą drogę słuchałam "Je t'aime Josephine". Według Doktoranta piosenka miłosna Bonapartego do niewiasty o imieniu Josephine. Lubię z nim chodzić na spacery :)
Do następnego naszego "Pójdziesz ze mną na spacer?" i do następnej piosenki.
***
Miłego Dnia!

14 komentarzy:

  1. A moj ex-doktorant tylko w weekendy chetnie chodzi na spacery. W tygodniu po pracy juz nawet nie pytam bo odpowiedz jest zawsze negatywna :)

    Milego wtorku!

    OdpowiedzUsuń
  2. romantycznie i cudnie :)), mój tez każdy dźwięk naśladuje i śpiewa mi piosenki, od zawsze ;) uwielbiam spacery :)) z moim mężem to wiem o czym piszesz... ale piękne stópki ;))
    uściski, wreszcie jakieś słońce u nas wyjrzało ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ;) każdy spacer jest magiczny na swój sposób :) wielu takich Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ macie fajnie, że macie czas na spacery. Za rękę, pod rękę... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak, spacery...zawsze za rękę, póżnym najlepiej chłodnym wieczorem, tylko, ze mój P. nie śpiewa...całe szczęście;-))
    Miłego dnia!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie! My również spacerujemy, bardzo dużo (szczególnie ja z Chłopcem:), ale M. ,jak tylko ma chwilę, też nietrudno wyciągnąć:) Tylko, jak ostatnio zuważył M., jakoś mniej okazji żeby potrzymać się za ręce:-) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny spacer!
    Nastrojowe zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. I jakie śliczne zdjęcia z tych spacerów przynosisz ;) Ja także uwielbiam spacery, także mamy swoje ścieżki, z których czasem zbaczamy ;) Ostatnio spacerujemy codziennie, a ja czasami mam ochotę na samotny spacer nocą ;) Taka terapia oswajania lęków ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Madziu, to zrozumiałe. U nas nie ma „normalnej” pracy. E. jest teraz w domu cały czas i mogę go częściej wyciągać na spacery. Uściski!

    Ulu, dzień bez śpiewu i tańca z moim E. to dzień stracony :)
    No w końcu macie znowu słońce..u nas też, zaraz zalegnę na tarasie z książką :)
    Ściskam!

    Mała Mi, o tak! dzięki!:)

    Holgo, dzięki! :)

    Owiecko, cieszę się bardzo, że mamy na to czas :) buzka!

    Agnieszko, u nas w domu to E. śpiewa a ja mam „zakaz” ;) Spokojnej nocy!

    Mimi, no tak teraz masz dwóch Chłopców do trzymania za rękę :) Serdeczności!

    Amber, dziękuję. Zawsze jest pięknie.

    Kemotko, dziękuję. Ja wolę nie oswajać lęków :)
    A w temacie lęków czytałam kiedyś książkę „The gift of fear” o tym, że lęk jest częścią naszej intuicji, która może nas w wielu wypadkach uchronić od złego - tak mi się skojarzyło ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szalenie przyjemnie się czytało ten wpis:) A pierwszy kolaż taki świeży, wręcz wiosenny:) Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  11. brzmi jak dotlenianie duszy :-) tez lubimy i praktykujemy.

    super pierwszy kolaz z japonkami :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu, dotlenianie duszy brzmi super:)

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)