7 sie 2011

Sobota. Przypadkowo złapany moment przed zamknięciem kuchni*. 
Kulka lodów (Häagen-Dazs My love!), deser i ostatni pyszny posiłek dnia.
Roświetlona jeszcze nie ostatnim tego dnia promykiem słońca.
































* "The kitchen is closed" - tak nazywam u nas w rodzinie wysprzątanie kuchni po kolacji i koniec mojego dnia w roli kucharki :)

27 komentarzy:

  1. Śliczna lodowa kulka i ostatni promyk dnia.
    U mnie kuchnia chyba nigdy się nie zamyka...
    Miło Cię...

    OdpowiedzUsuń
  2. Amber, u mnie po ostatnim posilku i ostatnim umytym widelcu kuchnia jest zamknieta i juz sie nie tykam talerzow a jak Doktorant cos chce to musi sobie sam przyrzadzic. Po 18-19 mam ochote tylko na blogie lenistwo:) Milej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne :))
    Ale Ty jesteś poukładana :) u mnie nigdy nie jest zamknięta, bo zawsze, nawet jak posprzątam, to jeszcze któreś z nas sobie o czymś przypomni ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Martus, e tam, nie az tak poukladana:) Chodzi glownie o moj wolny wieczor, bez naczyn do zmywania i Doktoranta proszacego o kolejna kanapke ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba wprowadzę ten zwyczaj, bo jak rano wstaje i po porządku w kuchni ani śladu to szlag mnie jasny trafia, a te lody.... one są cudowne tylko dlaczego tak masakrycznie drogie, przynajmniej u nas ;)), piękne to światło na zdjeciu :))
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Ulu Kochana, mnie tez by szlag trafial:) Zamknieta kuchnia oznacza, ze rano ma byc w takim stanie w jakim ja zostawiam po kolacji bez wzgledu na wieczorno-nocne kuchenne "imprezowanie" Doktoranta ;)
    To sa jedyne lody jakie tutaj jemy z E. Kupujemy tylko jak sa na promocji...a ze lato w pelni to i promocji duzo:) Na nasze szczescie-nieszczescie ;)
    Milej niedzieli ja zmykam do spania!:) Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne ujęcia i pierwsze zdjęcie jest mistrzowskie, a zwyczaj zamkniętej kuchni podoba mi się bardzo, ja nie muszę się tym martwić mamy podział obowiązków i nie muszę zmywać, bo robi to mój Ł. fajnie co?

    Pozdrawiam
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne światło:) Hm.. u nas żadnych zasad; "wolna amerykanka";))
    Miłej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham lody Haagen Dazs! W Monte Carlo jest lodziarnia w której jest super wybór i jak tylko tam jestem to dopada mnie takie łakomstwo że aż wstyd :) We Włoszech pozostają te kupione w sklepie, które są również przepyszne! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zjadłabym takie lody! Zdjęcia cudowne:) U nas również brak jakichkolwiek zasad odnośnie zamknięcia kuchni, naczynia na szczęście zmywa zmywarka:-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja wlasnie koncze moja druga dzis porcje Häagen-Dazs. Ten kto stworzyl smak pralines & cream powinien dostac Nobla!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Inko, dziękuję!
    My obowiazków nie dzielimy, jak E. ma czas to mi pomaga. Pozmywa, posprząta, pojedzie na zakupy ale ostatnio nie ma czasu. Jedyna zasada to ta wieczorna :)

    Olliveto, u nas w mieszkaniu taki promyk slońca to skarb bo zazwyczaj jest "ciemnia".

    Madziu, te lody to mnie chyba zgubią jak tak dalej będą w promocji...dobrze, że się trochę ruszam;)

    Mimi, dziękuję! Tutaj niestety nie mamy zmywarki :(

    Madziu, ja już też dawno mówiłam E., Nobla dla twórców tych lodów:) A u nas chyba tego smaku nie ma.

    Pozdrawiam Was wszystkie ciepło!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Pieknie uchwyciłaś te światło!!. Na prawde taka u Was ciemnia?, szkoda..;-(
    U nas kuchnia całodobowa...samoobsługowa. Wracamy z pracy o różnych porach i jemy tez o różnych, tak jest przewaznie i strasznie nad tym ubolewam, bo lubię celebrować nawet najzwyklejsze codzienne posiłki, wspólnie przy jednym stole. Lody jemy i kochamy oczywiście;-))
    Skąd miałaś takiego fajnego wafelka???, świetny !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Agnieszko, niestety. Nasze mieszkanie to taka ciemna norka, ze wszystkich stron zaslonieta i nie ma duzo swiatla. A ten jeden promyczek sie jakos przedarl przez male okno w kuchni:) Ja mam mojego E. na co dzien w domu wiec jemy czesto razem, oprocz sniadan bo ja wstaje wczesniej.
    Szkoda, ze u Was mniej tych chwil...ale dobrze, ze jak sa to je celebrujecie.
    A wafelki mozna kupic w zwyklym sklepie spozywczym - szukaj przy lodowkach z lodami, u nas zazwyczaj w tym miejscu sa:)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne zdjęcia... :-) Te lody są przepyszne.

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie też zawsze kuchnia stoi otworem.... czasem z powodu prozaicznego lenistwa bo nie chce nam się sprzątać ;)czy te lody to kawowe? bo wyglądają na cafe latte :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Deli, :)

    Przygody kulinarne, witaj:) Dziękuję!

    Eljotynko, :) te lody to karmelowe z kawalkami wafelkow pokrytych czekolada (nazywaja sie "caramel cone"). A na zdjeciu rzeczywiscie wygladaja na kawowe:)

    Pozdrawiam Was cieplo:)

    OdpowiedzUsuń
  18. zdjęcia- piękności.
    wiesz? byłam tam przez chwilę z Tobą, tak pięknie to opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  19. Olcik, dziękuję! Bardzo mi miło.

    OdpowiedzUsuń
  20. bardzo fajny moment zatrzymany na dluzej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudowne zdjecia Aga :) A wiesz, mnie sie marzy taka wysprzatana i zamknieta kuchnia...ale zawsze moj mezczyzna jeszcze mi nabalagani. Co wieczor przypomina mu sie, ze jeszcze cos by zjadl a pozniej brudne naczynia laduja w zlewie :))

    Usciski.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepiękne zdjęcia ;) Cudne światło.

    OdpowiedzUsuń
  23. Maju, jak dobrze, że już jesteś :)
    Mój E. też je jeszcze wieczorami/nocą ale ma za zadanie posprzątać bo wie jak bardzo nie lubię brudnej kuchni rano:)Zazwyczaj mu się udaje umyć ten jeden talerz;) Pozdrawiam gorąco!

    Kemotko, to światło było piękne. Rzadko takie mamy u nas w mieszkaniu:(

    OdpowiedzUsuń
  24. podoba mi się to określenie, muszę wprowadzić u nas w domu:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Olu, u nas to okreslenie przeklada sie w czyny, ...zazwyczaj:)

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)