12 gru 2011
Sałatka z brukselki z winogronem i pestkami granata.
Może jeszcze ktoś z Was się skusi na sałatkę, przed tymi wszystkimi dobrociami, które będą na Was czekać na Świątecznym stole? :)
Jest pyszna. Zjedliśmy dzisiaj na kolacje w towarzystwie równie pysznego greckiego stifado i orzo.
Zostało jeszcze trochę na jutrzejszy lunch.
Lubię dojadać "resztki" następnego dnia. Niby to samo danie a zawsze smakuje inaczej.
Może pora dnia wpływa też na to jak odczuwamy smaki?
Bo to, że niektóre dania są jak "wino", im więcej razy odgrzewane tym lepiej, to wiem:)
Sałatka z brukselki z winogronem i pestkami granata
(przepis oryginału: tutaj. Z moimi zmianami. Na około 4 średnie albo 2 duże porcje)
około 1 kg brukselki
(1) 1/3 brukselki pieczemy w piekarniku: po umyciu przepołowić każdą brukselkę, wymieszać z jedną łyżką oliwy, posolić i piec w piekarniku nagrzanym do 200C aż będą przyrumienione i al dente. Około 20-30 minut w zależności od wielkości. Mieszać co jakiś czas, żeby równo się upiekła.
2) 1/3 surowej brukselki kroimy na bardzo cieńkie paski.
3) 1/3 brukselki odkroić końcówki i oddzielić liście. Liście spażyć wrzątkiem przez około 10 sekund. Ostudzić w zimnej wodzie z lodem. Osuszyć.
Twardsze części, które zostały po odzieleniu liści dodałam do pieczonej brukselki.
nasiona z 1/4 - 1/2 granata
garść czerwonych winogron przepołowionych
ser pecorino romano
Na sos vinaigrette
1/8 szklanki soku z granata (z około 1/4 granata)
2 łyżki delikatnej oliwy
1 łyżka oliwy extra virgin
1/2 łyżki octu winnego z czerwonego wina
1 łyżeczka drobno posiekanej szalotki
1 łyżeczka musztardy dijon
sól i świeżo zmielony pieprz
Wszystkie składniki na sos wymieszać.
Wymieszać brukselkę z pestkami granta i winogronem. Polać sosem. Dodać starty ser.
Smacznego!
***
Miłego Poniedziałku!
Etykiety:
Kulinarnie,
Słono
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wspaniale wyglada!!
OdpowiedzUsuńJeszcze nie jadłam brukselki tak podanej.
Ja równiez lubie dojadać następnego dnia...pod warunkiem jak cos zostanie:)) Wtedy wszystko smakuję jeszcze lepiej:))
Piekne zdjecia!!
Również milego:))
pozdrawiam!
Niezwykła kompozycja składników.
OdpowiedzUsuńKoniecznie do wypróbowania.
Pięknie pokazane.
wygląda dobrze i przepis i sama sałatka ;)))
OdpowiedzUsuńta pieczona brukselka jest dla mnie czymś zupełnie nowym ;)), ale twoje przepisy zawsze są niezwykle:)
buziaki!
Sałatki zawsze i wszędzie! Nawet w grudniu :). Ślicznie ta Twoja wygląda :).
OdpowiedzUsuńA ja też lubię dojadać resztki następnego dnia. I nawet lubię mieć obiad przed dwa dni ten sam ;).
Udanego tygodnia :)
Uwielbiam brukselkę;)
OdpowiedzUsuńNigdy nie jadłam jeszcze pieczonej w piekarniku, więc dopisuję do "must to do";)
Uściski!
Wygląda pysznie ta sałatka. Kolejna w kolejce do zrobienia :) Dzięki!
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa jak smakuje to sałatka!
OdpowiedzUsuńPieczonej brukselki jeszcze nie jadłam, w ogóle mało jej jem bo...nie przepadam...
miłego poniedziałku Agnieszko!
Tak, jak nie cierpię brukselki, tak Twoja sałatka wygląda pięknie :)) a dojadać resztki uwielbiam! faktycznie inaczej smakują następnego dnia :)
OdpowiedzUsuńnie lubie brukselki.. (zupelnie jak male dziecko :P) ale.. wczoraj akurat jadlam hehe Danie calkiem apetycznie wyglada na zdjeciu.. moze cos z brokulami..? mniam!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie!
Sałatki z brukselki jeszcze nie jadłam, ale uwielbiam od zawsze pieczoną lub gotowaną. Wygląda świetnie :)
OdpowiedzUsuńSzczerze nie przepadam za brukselką ale Twoja sałatka wygląda baaardzo zachęcająco i juz wiem, że na pewno spróbuję! Resztki dojadać uwiebiam, niektóre dania zdecydowanie lepiej smakują na drugi a nawet trzeci dzień!:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńBrzmi wspaniale. Brukselkę uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńI Tobie miłego poniedziałku Agnieszko!
do niedawna nie znosiłam, ale teraz muszę przyznać, że lubię brukselkę, pod warunkiem, że nie jest gorzka:)) Twoja sałatka wygląda dobrze,nawet bardzo dobrze!:)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia!
J
brukselka i winogron!mmm..lato przemknęło mi przed oczyma,ale to już niedługo,prawda?;)
OdpowiedzUsuńz chęcią wypróbuję!
pozdrawiam!
Agnieszko, u nas rzadko coś zostaje z obiadów więc resztki cieszą podwójnie bo nie muszę gotować;)
OdpowiedzUsuńAmber, koniecznie! Polecam!
Ulu, w takiej formie jest pyszna, inna niz gotowana.
Alucha, lubię takie kolorowe coś na talerzu:)) U nas obiad na dwa dni to rzadkość...Doktorant pracuje w nocy i wyjada wszystko...rano sa tylko okruszki;)
PS chyba się szykuję na trzecią spódnicę...miały być spodnie od Gwiazdora ale prędzej tutaj znajdę jakas fajną spódnicę:))
Aniu, konieeecznie!:))
Yba, cieszę się, że też Ci się spodobała.
Olliveto, smakuje o niebo lepiej niz brukselka gotowana ale nadal brukselkowo:)))
Owiecko, ech...żeby brukselki nie lubić;)
Chiquilla, no kolejna :))) Nie sądziłam, że brukselka to takie mało atrakcyjne smakowo warzywo może być:) Brokuły przyrządzam podobnie jak bok choy z tego przepisu: http://fromoregonwithlove.blogspot.com/2011/04/na-stae-czy-na-chwile-bok-choy-stir-fry.html
Slyvvio, koniecznie spróbuj. Szybko się robi i jest pyszna.
Mimi, no nie mogę się nadziwić, że tyle z Was nie przepada za brukselką;) Spróbuj! Może akurat w takiej formie przypadnie Ci do smaku:)
Maju, :) cieszę się, że nie jestem sama w uwielbieniu dla brukselki;)
Dotblogg, ta nie była gorzka. Trzeba uważać przy pieczeniu, żeby za bardzo się nie zarumieniła bo wtedy te zewnętrzne liście mogą być gorzkie.
Monisiu, :)) i w ten jesienno-zimowy wieczór było trochę koloru i lata na talerzu:)
Uściski dla każdej z osobna!! :)
nie umiem przekonać się do brukselki - chyba jakiś uraz z dzieciństwa.
OdpowiedzUsuńAle muszę przyznać, że Twoje zdjęcia wyglądają tak smakowicie, że chętnie bym się skusiła na taką sałatkę... ;-)
Jagodo, nie wiem jaką jadłaś w dzieciństwie ale jeśli gotowaną to ta jest zupełnie inna. Ma o wiele lepszą "strukturę" :))) Smak nadal brukselki ale inny...i zapach lepszy:) Może się skusisz:)
OdpowiedzUsuńŚciskam!