| wczorajszy księżyc. jestem jednak pewna, że ten dzisiejszy to ten sam;) |
Dźwięk i literki.
Dźwięk i obraz.
Wczoraj zasnełam z muzyką i ze łzami w oczach. Z muzyką z literek.
Skończyłam książkę Lindy Olsson "Sonata dla Miriam". Wrócę do niej na pewno.
Chciałabym odsłuchać fragmenty muzyki towarzyszące bohaterom w ich dialogach...i milczeniu.
Dzisiaj jeden z Trzech Kolorów, "Niebieski". Nie wiem dlaczego dopiero teraz.
Widocznie tak miało być - prawda Aniu?:)
Wrażliwy racjonalista, który o swoich filmach mówi "opowiadam historyjki"?!
Nie wiem. I chyba wolę nie myśleć o Jego pracy w kategoriach rzemiosła ale jednak sztuki.
***
Dobranoc!
I Dzień Dobry!
Ten księżyc jest niesamowity;)
OdpowiedzUsuńMuszę przeczytać tę książkę. Sprawdziłam i jest w Merlinie. Chyba zamówię;)
Prawda;) I strasznie jestem ciekawa Twoich wrażeń po obejrzeniu, mam nadzieję, że się nimi podzielisz;) A ja kupiłam sobie Bliznę, o której pisała Patrycja, tylko na razie czuje, że to jeszcze nie ten moment;)
Ściskam Agnieszko!
Dobrej nocy!
Wczoraj zaczęłam czytać inną książkę Olsson.
OdpowiedzUsuńZ Trzech Kolorów, najbliższy jest mi Czerwony.
Uściski Agnieszko!:)
Niebieski jest filmem, który zostawia niebieskie piętno na człowieku, jak żaden inny Kolor...
OdpowiedzUsuńlubię taki księżyc:)
OdpowiedzUsuńz chęcią obejrzałabym jeszcze raz cała trylogię i chyba to zrobię;)
polecam też "Przypadek".
miłego dnia Agnieszko!
Fajny ten księżyc.
OdpowiedzUsuńChyba też wrócę do Trzech kolorów, bo ostatni raz to w liceum widziałam - polonista kazał nam oglądać i chwała mu za to :-)
Chmurki ułożyły się w serce :-) Fajne zdjęcie :-)
OdpowiedzUsuńPS A w Sonacie dla Miriam najbardziej uderzała mnie trafność z jaką autorka opisuje różne stany ducha, prosto a z drugiej strony wyjątkowo sugestywnie i prawdziwie.
OdpowiedzUsuńSonata Miriam do nadrobienia. Niebieski też :)
OdpowiedzUsuńI świetne, świetne zdjęcie księżyca! Uwielbiam pełnię :)
Świetnie zdjęcie, lubię taki księżyc! Książki jak już pisałam nie znam, ale mam coraz większą ochotę ją przeczytać. Niebieski widziałam...refleksyjny, spokojny, z piękną muzyką...Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo sobotnie zaćmienie księżyca było dla mnie naprawdę złowieszcze.
OdpowiedzUsuńA Trzy kolory piękne i bardzo refleksyjne. Kilka lat temu kupiłam bo bardzo chciałam by obejrzał je Marce. Wy oglądaliście razem z D?
Trzy kolory Kieślowskiego to dla mnie coś wielkiego... A największe wrażenie zrobił na mnie oczywiście Niebieski. Wracam do niego czasem kiedy jest mi bardzo smutno.
OdpowiedzUsuńA ja właśnie kończę czytać "Niech wieje dobry wiatr".
Pozdrawiam serdecznie.
Uwielbiam to co wyprawiaja z nami ksiazki...rowniez zdarzalo mi sie klasc ze lzami w oczach, ach...wzruszylam sie Twoimi slowami Aga. Bardzo wrazliwa z Ciebie osoba:))). Dlatego mysle, ze polubisz sie z Kieslowskim, za "Niebieski" i nie tylko:)) Od siebie dodam tylko, ze nie latwo oglada sie filmy w ktorych prawie kazda scena jest symboliczna...
OdpowiedzUsuńPs. To wczorajszy ksiezyc? Piekny..., nie moglam oderwac od niego oczu:)
Po ksiazke wybiore sie dzisiaj do STAND. A " Dear Husband" czytalas?
Pozdrawiam Agnieszki i milego dnia!
A i zapomnialam...
OdpowiedzUsuńDzis wieczorem napisze @ z mala prosba:))
Aniu, księżyc bawił się w chowanego:) Raz świecił prosto na mnie, żeby za chwilę ukryć się za chmurami:)
OdpowiedzUsuńWrażeniami z chęcią się podzielę...ale kiedyś przy kawie:) Nie umiałabym ich chyba spisać. Rozmowa o takich filmach jest o wiele ciekawsza:)
Deli, wczoraj zaczęłam czytać jej pierwszą powieść „Astrid i Weronika”. A „Czerwony” obejrzę na dniach. Wczoraj zdążyłam jeszcze obejrzeć Biały.
PS Tak!! Olsson ma dar precyzyjnego i bardzo trafnego opisywania różnych, bardzo zawiłych czasem uczuć i emocji. I bez zbędnych „upiększeń”. Lubię jej język.
Made of Nothing, jeszcze Czerwony przede mną. Ale Niebieski zrobił na mnie ogromne wrażenie.
Olliveto, dzięki za polecenie. Na pewno zapamiętam. Niestety w bibliotece nie mają tego filmu w ofercie.
Jagoda, nie wiem jakbym odebrała te filmy w liceum. Na pewno inaczej.
Dag, :)) Nawet nie zauważyłam!
Owiecko, ja też! Taki przystojny ten księżyc jak sie pokazuje w całości:)
Mimi, tak. Bardzo refleksyjny i to musi być sztuka, żeby tak zgrać obrazy, słowa i muzykę.
Moniko, nie,nie razem. Doktorant jest w mega stresie i to nie filmy dla niego, narazie.
Yba, „Niech wieje dobry wiatr” nie ma u mnie w bibliotece więc narazie nie przeczytam ale jest na mojej liście:)
Agnieszko, oj nie łatwo. Dlatego oglądałam jak byłam sama w domu i nic na mnie nie czekało...tylko ja i film:)
Księżyc przedwczorajszy :) Z „Dear husband” przeczytałam kilka opowiadań i nie zdażyłam doczytać reszty bo musiałam oddać książkę do biblioteki. Wypożyczę jeszcze raz:)
Czekam na mejla w takim razie;)
Uściski dla Was!!!
Piękne zdjęcie. Piękny księżyc!
OdpowiedzUsuńA Sonata... Cóż, zaciekawiłaś mnie bardzo!
Miłego :)
Doskonale Cię rozumiem;) W takim razie jesteśmy umówione;) Może dolecicie więc do Krakowa?;)
OdpowiedzUsuńDla mnie najważniejszy jest 'Czerwony'. Trochę taki 'nasz' film - mój i Tatusia M. :-)
OdpowiedzUsuńMiałam takiego psa jak w filmie... Owczarka belgijskiego właśnie :-)
Alucha, książka fajna! Ale księżyc fajniejszy;)
OdpowiedzUsuńAniu, dolecimy, na pewno!!!:)
Maggie, Czerwony jeszcze przede mna...wczoraj nie mialam nastroju. Moze dzisiaj obejrze.
A kazdy film z psiakami to dla mnie najlepsza rekomendacja;)
Sciskam Was!
oh, sweetie, you write so beautifully. the translation is ambiguous, but i got the message. wanna read this book now. i miss our talks...
OdpowiedzUsuńkisses,
your Anna
Anna, I hope we will get to see each other in 2012...either here or there or anywhere:))
OdpowiedzUsuńHugs!!!