Uwielbiam klimat tamtych czasów (początek XX wieku). Pittock Mansion zostało wybudowane w 1914 roku dla Henry i Georgiana Pittock, zwanych pionierami Portland. Posiadłość zbudowana została na 46 akrach, około 300 metrów powyżej miasta, na wzgórzu z widokiem na Portland. Dosyć późno, bo w wieku 80 i 72 lat, Henry i Georgiana wprowadzili się do swojej nowo wybudowanej posiadłości. Za długo się nią nie nacieszyli, Georgiana zmarła 4 a Henry 5 lat poźniej. Posiadłość jest obecnie własnością miasta i jest świetnym miejscem na spędzenie popołudnia, wyobrażając sobie jak Georgiana stała na balkonie wpatrzona w (tamtejszy) na pewno piękny krajobraz Portland. Aktualnie widok jest głównie na budynki, ale w przejrzysty dzień można wypatrzeć górę Mt. Hood.
(więcej informacji tutaj)
A teraz seria zdjęć:)


I seria "Odbiciowo-Lustrzana" :)
| Hi :) |
Zawsze najbardziej podobaja mi sie zdjecia takich codziennych przedmiotow, jak walek do ciasta czy kaloryfer. A jak zwiedzam stare domy to najpierw kieruje sie do kuchni:)
OdpowiedzUsuńAhora, ja też:) Chociaż tam kierowalismy sie akurat "strzalkami" :) Kuchnia to tez zawsze moje ulubione miejsce w domu. Bardzo lubię sobie wyobrażać ludzi z tamtych czasów w takim domu. Pokój do muzyki, do szycia, do czytania...w zależności od czynności, oddzielny pokój. I wszystko takie dostojne:)
UsuńCudo! Ten kaloryfer jest niesamowity.
OdpowiedzUsuńJa nostalgicznie wspominam Polskę z dwudziestolecia międzywojennego. Co ja bym oddała, żeby móc zaznać tych czasów. Chociaż przed dzień, dwa.
artystyczny kaloryfer najbardziej przykuł moją uwagę:)coś pięknego,tak jak i inne Twoje kadry.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
dobrego dnia!
Lubię takie miejsca i lubię oczami wyobraźni cofnąć się w czasie i wyobrażać sobie jak toczyło się życie w takim miejscu:) Piękne kadry, piękne detale na Twoich zdjęciach! Seria lustrzana też bardzo mi się podoba, miło Cię zobaczyć!:P Uściski!
OdpowiedzUsuńodbicia lustrzane najfajowsze :)
OdpowiedzUsuńPiękne miejsce! Urzekły mnie okna, schody, a najbardziej kaloryfer! Chcę taki! Chcę więcej takich wpisów!;)
OdpowiedzUsuńUściski Agnieszko!
Co za magiczne miejsce! Schody jak z telenoweli :-)
OdpowiedzUsuńA kaloryfer cudo! Dlaczego w Castoramie takich nie ma? ;p
Pozdrawiam słonecznie! Dziś w końcu u mnie wiosenne słonko!
Pięknie, jakbty czas w miejscu stanął!
OdpowiedzUsuńCzesc;);)
OdpowiedzUsuńFascynuja mnie takie miejsca...te salony, komnaty kto wie ile kryja tajemnic...z drugiej strony wieje od nich chlodem, czuc przepych i bezosobowosc przedmiotow...
Zawsze zastanawiam sie widzac takie wnetrza( na zywa badz na zdjeciach.., " czy faktycznie, ludzie tu kiedys zyli?, goscili sie i smiali beztrosko...?
Dlatego te kuchenne klamoty ze zdjec najbardziej mi bliskie:)
Pozdrawiam
Odbicia w lustrze kapitalne.
OdpowiedzUsuńOglądając fotografię aż czuć zapach miejsca, w którym byliście.
Botki, kaloryfer cudne, kilka elementów dekoracji bardzo chętnie widziałabym u mnie:-)
Na pewno wyobraźnia w takich miejscach bardzo działa.
OdpowiedzUsuńNiezły ten kaloryfer, dzieło sztuki samo w sobie ;)
O tak. Ja tez zawsze wyobrażam sobie postaci stojące, mieszkające w takich miejscach. To jest w nich niesamowite.
OdpowiedzUsuńPodają mi się Twoje fotografie, szczególnie te ze środka. Te kuchenne i w ogóle piękne, piękne!
Wspaniałe zdjęcia. Może kiedyś tam trafię, Oregon, także dzięki Twoim wpisom, to mój ulubiony stan USA - jawi mi się jako jeden z najbardziej liberalnych i oświeconych, a także dbających o środowisko naturalne.
OdpowiedzUsuńBTW, w Highclere Castle nie można robić zdjęć w środku:-( stąd same zdjęcia z zewnątrz w najnowszym wpisie.
Chciałabym stanąć przy tym oknie, ale butów ze zdjęcia wyżej za chiny ludowe bym nie ubrała ;)
OdpowiedzUsuńŁadnie Ci w tych lustrach :)
Mogłabym wpatrywać się w te zdjęcia i wpatrywać... To są zdecydowanie moje klimaty. Fascynują mnie rzeczy z tamtego okresu. Tak jak i książki :). Niedługo przeprowadzam się do kamienicy z lat 20-tych ubiegłego wieku :D - nieważne, że jest przy ulicy, ważne, że ma duszę, stare drzwi, wysokie sufity i piękną podłogę na klatce... ach ;)
OdpowiedzUsuńCudny kaloryfer, okna, balustrady, buciki ;)
Ależ mi podpasowałaś tym postem :D
Buziaki :)
Wspaniałe wnętrza (harfa <3) :) Bardzo klimatyczne, ale dla mnie dobre do popatrzenia czy pozwiedzania. Na co dzień byłyby przytłaczające.
OdpowiedzUsuńtez lubie tamte czasy, kaloryfer mnie urzekl! w toonie nie ma takich miejsc, no ale tu na poczatku XX wieku nie bylo nic poza indianskimi osadami.
OdpowiedzUsuńNie dziwię się tej parze, że mimo zaawansowanego wieku mieli chęć przeprowadzić się do takiego pięnego miejsca :)
OdpowiedzUsuńDopatrzyłam się harfy, którą bardzo lubię :)
Dziewczyna bez matury, szkoda, ze takich kaloryferow juz nie ma. Pieknie by sie prezentowal w mieszkaniu w starej kamienicy.
OdpowiedzUsuńMoniko, ten kaloryfer jest piekny, tez przykul moja uwage. Dziekuje!
Mimi, ja tez to lubie i sobie zawsze wyobrazam, jakie to zycie wtedy musialo byc. Dziekuje Ci :) Zdjecia w srodku mozna bylo robic bez problemu (byle bez lampy), ale i tak bylam jedyna, ktora ciagle gdzies zostawala w tyle bo chcialam kazdy szczegol uchwycic:)
zielone-buty, :)) Doktorant, jak widzial lustro, to uciekal bo wiedzial, ze bedzie mi musial pozowac;)
Aniu, te okna byly niesamowite, trafilismy na sloneczny dzien, wiec tym bardziej bylo pieknie.
Jagodo, hehe no mogliby sie w Castoramie wzorowac na poczatkach XXw ;)
Maju, dokladnie! Co prawda posiadlosc urzadzona jest w stylu tamtych lat, ale to nie sa oryginalne meble i wystroj.
Czesc Agnieszko:), o tak przepych niesamowity, i jak spojrzec z bardziej realistycznej strony to wiadomo, ze zachowanie w tamtych czasach musialo byc wedlug odpowiedniej etykiety, co nam sie, z perspektywy czasu, pewnie wydaje meczace i nie majace wiele wspolnego ze swoboda. No i pokoje, w ktorych jest tyle bibelotow tez pewnie na dluzsza mete sa przytlaczajace....ale niekotrzy nawet teraz tak lubia mieszkac:)
Heidi, ja najchetniej z calego domu to przygarnelabym ten widok z okien, ktory tam mieli w kuchni:) Boski byl!
Sylwio, to na pewno!
Toniu, dziekuje, miejsce jest piekne i bardzo fajnie polozone. Henry i Georgiana wiedzieli, gdzie wybudowac sobie dom:)
Aniu, nieskromnie powiem, ze OR to tez moj ulubiony stan i bardzo chcialabym tutaj kiedys wrocic, jesli nie mieszkac to chociaz na wydluzone wakacje, zeby zobaczyc to czego nie dalismy rade do tej pory.
Praline, hehe no do tych butow to trzeba miec chyba super szczuplutkie paluszki;)
Dziekuje!
Alucho, to juz teraz wiem, ze obie lubimy podobne klimaty:)
Kasiu, oczywiscie, ze na co dzien, taki dom przepelniony "bogactwami", dywanami, nawet te tapety na scianach - sa przytlaczajace.
Atsanik, a mnie tez jeszcze ciekawi na co Henry i Georgiana patrzyli z gory, musze odszukac jakies zdjecia panoramy Portland z tamtych czasow...
Moniko, ja tez im sie nie dziwie :) Dobrze, ze miasto zdecydowalo sie kupic ta posiadlosc, bo po znacznych zniszczeniach jakos w latach 60' tamtejsi wlasciciele mysleli o zburzeniu tego domu.
***
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!:)
I ja dołączam do grona fanek kaloryfera (co by nie powiedzieć - koronkowa robota). Twoje lustrzane zdjęcia są urocze i pięknie wpisują się w nastrój całego reportażu. Jakie plany na weekend? Buziaki
OdpowiedzUsuńAmebo, "koronkowa robota" - juz dawno nie slyszalam tego wyrazenia, podoba mi sie. A w weekend bedzie urodzinowe swietowanie Doktoranta. Usciski!
OdpowiedzUsuńpiękne firanki! i kloryfer :)) i te buty! ja też lubię ten klimat :)
OdpowiedzUsuńPiękne detale, ale ażur kaloryferów bije wszystko na głowę :)
OdpowiedzUsuń