16 kwi 2012

"Salt&Straw" w Portland. The best ice cream ever! :)

W czwartek przeczytałam o nich artykuł. Z zapartym tchem. Zafascynowali mnie. Kreatywni ludzie z pasją zawsze mnie fascynują i inspirują. A jeśli dodamy do tego pasję kulinarną i to nie byle jaką, bo taką, z której powstają niebanalne lody, to jestem w niebie. I w ten o to sposób, przy porannej czwartkowej kawie, skakałam sobie z chmurki na chmurkę wyobrażając sobie jak te lody muszą smakować.

Jest piękne sobotnie południe, stoimy przed lodziarnią w Portland i się zastanawiamy czy przed kupnem dadzą nam spróbować różnych smaków. Dali :) Ostatecznie kupiliśmy 8! różnych gałek. Oj, ciężko się było zdecydować. Rozpusta! Ale jaka przyjemna rozpusta:)



Doktoranta ulubione: gruszkowe z pleśniowym serem, miodowo-cytrynowe z ciasteczkami z ricotty i orzechów włoskich,  kawowe z kawałkami ziaren kakaowca i czekoladowe z brownie.

Lodziarnia jest jeszcze młoda, ale w ekspresowym tępie staje się coraz bardziej popularna, co mnie w ogóle nie dziwi. Podczas gdy my rozkoszowaliśmy się lodami, właścicielka właśnie prowadziła rozmowy o pracę, a w między czasie zrobiła mi i Doktorantowi zdjęcie. Lody o smaku "Aberquina Olive Oil" (mój numer jeden razem z lodami o smaku soli morskiej z karmelem i kawowym z kawałkami ziaren kakowca) miały już swoje 5 minut w magazynie Oprah Winfrey O! - a to, jak już wspomniałam przy okazji słodko-słonego brownie, jest w Stanach nie lada wyróżnieniem. Cały czas kreowane są nowe, pomysłowe i finezyjne smaki. A jeśli dodać do tego najlepsze, ekologiczne i sezonowe produkty ze sprawdzonych farm z Oregonu, w tym śmietana prosto od szczęśliwych krów z Eugene, którym właściciel podobno spiewa opery dla rozrywki, miła i widać, że bardzo kochająca swoją pracę obsługa - to jest to mieszanka, od soboty, mojego numer 1! miejsca jeśli chodzi o lody na kulinarnej mapie. Jestem szczęśliwa, że moje małe kulinarne marzenie się spełniło i dopinguję Salt&Straw, bo są wyjątkowi i moim zdaniem warto poznać smak ich lodów. Sądzę, że takiego rozpoczęcia sezonu lodowego już chyba nic nie przebije. No i teraz mam problem, bo gdzie ja znajdę takie uzależniające lody w EU !? Jakieś wskazówki?


Jak widać żadna ilość lodów nie jest nam straszna:)



A jakby się ktoś kiedyś wybierał do Portland i chciał spróbować pysznych lodów to znajdziecie je tutaj:
Salt&Straw
2035 NE Alberta Street
Portland, Oregon
http://saltandstraw.com/home.php

20 komentarzy:

  1. Pyszne! Czekam az otworza filie w NYC:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz juz rozumiem to podekscytowanie przed:))
    Jak ja uwielbiam odkrywać takie miejsca!.Pasjonujących ludzi, miejsca, nowe smaki...Sami w ten weekend mielismy okazje byc w takim miejscu, gdzie lokalne, ekologiczne produkty są naturalną drogą którą powinnismy zmierzać. Celebrowaniu takich małych/dużych przyjemności mówię głośno Tak!

    PS podoba mi sie paleta smaków Doktoranta, szczególnie miodowo-cytrynowe z ciasteczkami ricotty i orzechów włoskich...co za kombinacja :))
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, my z Doktorantem też uwielbiamy odkrywać coraz to nowe kulinarne miejsca. Sprawia nam to niesamowitą frajdę i "bezimienne, bez historii" miejsca są nie dla nas. Musi być "to coś", żeby chwyciło nas za serce:)
      Ściskam!

      Usuń
  3. Ale nam kochana smaku narobilas! :) Podoba mi sie styl, podawaja galek na tych drewnianych deseczkach- ma swoj urok! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam takich ludzi z pasją, a nawet troszeczkę zazdroszczę im ;).
    Świetna wyprawa! Te kombinacje smakowe mnie zadziwiły :D.
    Może kiedyś i u nas pojawią się takie lodziarnie? :) Póki co nic specjalnie ciekawego nie ma.
    Udanego tygodnia Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To narobiłaś, teraz wszyscy Twoi czytelnicy pójdą na lody. Uwielbiam ludzi, którzy łączą pracę z pasją. Mi zawsze takie połączenie rzuca się w oczy. Wchodzisz i czujesz - że to co robią, robią na 100%, że jest prawdziwe, soczyste. A jeśli chodzi o kulinaria, nie od dziś wiadomo, że kawałek serca, którym doprawiane są pyszności nie zastąpi żadnej przyprawy :) Zdjęcia jak zwykle cudowne, dzięki nim można poczuć klimat tej cudnej lodziarni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zjadłabym takie lody;) Te, o których pisze powyżej Agnieszka;) A najlepsze jak dotąd lody jadłam tutaj: Il Gelato Vivoli na ulicy Via Dell’ Isola Delle Stinche, nr 7.
    Uściski Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Co za kombinacje smakowe! Szczerze zazdraszczam takiej uczty lodowej:P Bardzo ciekawa jestem smaków a na taką lodziarnię jeszcze nie trafiłam...kto wie może kiedyś otworzą filie w EU:) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko brzmi pysznie i bardzo podoba mi się wnętrze:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla samych tych kulinarnych doznań warto się wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli będziesz kiedyś w ojczyźnianej stolicy, polecam lodziarnię Malinova w al. Niepodległości, niedaleko kina Iluzjon, które polecam równie bardzo- przed/ po lodach, lub kiedykolwiek;) w Malinovej moje ulubione to klasyczne truskawkowe (z prawdziwych truskawek, z tymi małymi rozkosznymi ziarenkami, co za zapach.....), jogurtowe z miodem lub wiśniami, też peanutsowe są pycha, jesli ktoś lubi fistaszki.. Dodatkowo mają ofertę sezonową, więc warto często wpadać. Nakładane oczywiście łopatką, jak to włoskie:) Polecam naprwdę:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale super! I podoba mi się forma podania :-)
    Pewnie nie mogłabym się zdecydować i też wzięłabym z 8 :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jaaa, ale smaki !!! :D
    Ja byłam w ten weekend we Wrocławiu i takie połączenia oryginalne były w pierogarni na Starym ;)
    Uwielbiam wpisy takich inspirujących miejscach :)
    Buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, ale smakowicie wyglądają:-)
    Pychotka, jak mówią moje Dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  14. ale mi zrobiłaś smaka;)chyba też niedługo rozpocznę sezon lodowy,może troszkę mniej wyrafinowany,ale zawsze;)
    takie miejsca zawsze napawają radością,kiedy widzi się ludzi pełnych pasji,dla których każda chwila jest pięknym przeżyciem,a uśmiech rozsmakowanego klienta najlepszym wynagrodzeniem,aż chce się wracać!
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowne miejsce, uwielbiam takie:-)
    W Londynie nie brakuje dobrych lodziarni, zresztą w domach towarowych, takich jak Selfridges, można kupić przepyszne lody z mojego Hampshire, ze słynnego gospodarstwa Laverstoke Park, o którym pisałam - te o smaku kawowym są legendarne, i być może dorównałyby tym z Salt & Straw. Wszystkie są robione z mleka bawolic, a tym samym jedwabiście kremowe:-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Deli, :))

    Bachert, też mi się te deseczki podobają, ale oczywiście można w wafelku albo w kubeczkach. Dla każdego coś dobrego:)

    Alucho, kombinacje smakowe są super. Bardzo mi się podoba ich inwencja twórcza:)

    Amebo, dokładnie. Pasja i miłość przełożona na biznes jest wyczuwalna z daleka. Aż się nie chce z takiego miejsca wychodzić, żeby jak najdłużej cieszyć się tym klimatem.

    Aniu, miejsce na lody we Florencji zapisane :) Dziękuję!

    Mimi, największe zaskoczenie smakowe było jak jedząc lody gruszkowe od czasu do czasu przegryzało się kawałek sera pleśniowego. Dziwnie to brzmi, ale smakuje nieziemsko:)

    Patrycjo, lodziarnia jest typowo "Oregońska", tutaj wiele miejsc ma swój niepowtarzalny klimat:)

    Jo, o tak!

    Cocoluna, dziękuję Ci ślicznie na namiary! Na pewno bedę w niedalekiej przyszłości w stolicy, bo Doktorant jeszcze W-wy nie widział i zaproszę go wtedy na lody do Malinovej :) I do kina też pójdziemy :)

    Jagodo, to była uczta warta każdego kęsa i każdej jednej kalorii:) I już po, okazało się, że te 8 gałek to można spokojnie zjeść i chcieć więcej:)

    Toniu, o tak, smaki baaardzo kreatywne moim zdaniem :) I dopieszczone bardzo w każdym calu!

    Heidi, :)) pychotka nad pychotkami :)

    Moniko, tak, tak, tak! Takie miejsca mają i bedą miały zawsze klientów, bardzo zadowolonych klientów.

    Aniu, zapisane! Dziękuję. Mam nadzieję, jak już kiedyś dotrę do Anglii to rozsmakuję się w tym sławnych kawowych lodach :)

    ***
    Uściski Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)