W czwartek przeczytałam o nich artykuł. Z zapartym tchem. Zafascynowali mnie. Kreatywni ludzie z pasją zawsze mnie fascynują i inspirują. A jeśli dodamy do tego pasję kulinarną i to nie byle jaką, bo taką, z której powstają niebanalne lody, to jestem w niebie. I w ten o to sposób, przy porannej czwartkowej kawie, skakałam sobie z chmurki na chmurkę wyobrażając sobie jak te lody muszą smakować.
Jest piękne sobotnie południe, stoimy przed lodziarnią w Portland i się zastanawiamy czy przed kupnem dadzą nam spróbować różnych smaków. Dali :) Ostatecznie kupiliśmy 8! różnych gałek. Oj, ciężko się było zdecydować. Rozpusta! Ale jaka przyjemna rozpusta:)

| Doktoranta ulubione: gruszkowe z pleśniowym serem, miodowo-cytrynowe z ciasteczkami z ricotty i orzechów włoskich, kawowe z kawałkami ziaren kakaowca i czekoladowe z brownie. |
Lodziarnia jest jeszcze młoda, ale w ekspresowym tępie staje się coraz bardziej popularna, co mnie w ogóle nie dziwi. Podczas gdy my rozkoszowaliśmy się lodami, właścicielka właśnie prowadziła rozmowy o pracę, a w między czasie zrobiła mi i Doktorantowi zdjęcie. Lody o smaku "Aberquina Olive Oil" (mój numer jeden razem z lodami o smaku soli morskiej z karmelem i kawowym z kawałkami ziaren kakowca) miały już swoje 5 minut w magazynie Oprah Winfrey O! - a to, jak już wspomniałam przy okazji słodko-słonego brownie, jest w Stanach nie lada wyróżnieniem. Cały czas kreowane są nowe, pomysłowe i finezyjne smaki. A jeśli dodać do tego najlepsze, ekologiczne i sezonowe produkty ze sprawdzonych farm z Oregonu, w tym śmietana prosto od szczęśliwych krów z Eugene, którym właściciel podobno spiewa opery dla rozrywki, miła i widać, że bardzo kochająca swoją pracę obsługa - to jest to mieszanka, od soboty, mojego numer 1! miejsca jeśli chodzi o lody na kulinarnej mapie. Jestem szczęśliwa, że moje małe kulinarne marzenie się spełniło i dopinguję Salt&Straw, bo są wyjątkowi i moim zdaniem warto poznać smak ich lodów. Sądzę, że takiego rozpoczęcia sezonu lodowego już chyba nic nie przebije. No i teraz mam problem, bo gdzie ja znajdę takie uzależniające lody w EU !? Jakieś wskazówki?
| Jak widać żadna ilość lodów nie jest nam straszna:) |
Salt&Straw
2035 NE Alberta Street
Portland, Oregon
http://saltandstraw.com/home.php
Pyszne! Czekam az otworza filie w NYC:)
OdpowiedzUsuńAhora, jestem pewna, że to tylko kwestia czasu:)
UsuńTeraz juz rozumiem to podekscytowanie przed:))
OdpowiedzUsuńJak ja uwielbiam odkrywać takie miejsca!.Pasjonujących ludzi, miejsca, nowe smaki...Sami w ten weekend mielismy okazje byc w takim miejscu, gdzie lokalne, ekologiczne produkty są naturalną drogą którą powinnismy zmierzać. Celebrowaniu takich małych/dużych przyjemności mówię głośno Tak!
PS podoba mi sie paleta smaków Doktoranta, szczególnie miodowo-cytrynowe z ciasteczkami ricotty i orzechów włoskich...co za kombinacja :))
Uściski!
Agnieszko, my z Doktorantem też uwielbiamy odkrywać coraz to nowe kulinarne miejsca. Sprawia nam to niesamowitą frajdę i "bezimienne, bez historii" miejsca są nie dla nas. Musi być "to coś", żeby chwyciło nas za serce:)
UsuńŚciskam!
zanotowałam:)))
OdpowiedzUsuńAle nam kochana smaku narobilas! :) Podoba mi sie styl, podawaja galek na tych drewnianych deseczkach- ma swoj urok! :)
OdpowiedzUsuńPodziwiam takich ludzi z pasją, a nawet troszeczkę zazdroszczę im ;).
OdpowiedzUsuńŚwietna wyprawa! Te kombinacje smakowe mnie zadziwiły :D.
Może kiedyś i u nas pojawią się takie lodziarnie? :) Póki co nic specjalnie ciekawego nie ma.
Udanego tygodnia Wam życzę :)
To narobiłaś, teraz wszyscy Twoi czytelnicy pójdą na lody. Uwielbiam ludzi, którzy łączą pracę z pasją. Mi zawsze takie połączenie rzuca się w oczy. Wchodzisz i czujesz - że to co robią, robią na 100%, że jest prawdziwe, soczyste. A jeśli chodzi o kulinaria, nie od dziś wiadomo, że kawałek serca, którym doprawiane są pyszności nie zastąpi żadnej przyprawy :) Zdjęcia jak zwykle cudowne, dzięki nim można poczuć klimat tej cudnej lodziarni.
OdpowiedzUsuńZjadłabym takie lody;) Te, o których pisze powyżej Agnieszka;) A najlepsze jak dotąd lody jadłam tutaj: Il Gelato Vivoli na ulicy Via Dell’ Isola Delle Stinche, nr 7.
OdpowiedzUsuńUściski Agnieszko!
We Włoszech oczywiście. W Florencji;)
UsuńCo za kombinacje smakowe! Szczerze zazdraszczam takiej uczty lodowej:P Bardzo ciekawa jestem smaków a na taką lodziarnię jeszcze nie trafiłam...kto wie może kiedyś otworzą filie w EU:) Uściski!
OdpowiedzUsuńWszystko brzmi pysznie i bardzo podoba mi się wnętrze:)
OdpowiedzUsuńDla samych tych kulinarnych doznań warto się wybrać :)
OdpowiedzUsuńJeśli będziesz kiedyś w ojczyźnianej stolicy, polecam lodziarnię Malinova w al. Niepodległości, niedaleko kina Iluzjon, które polecam równie bardzo- przed/ po lodach, lub kiedykolwiek;) w Malinovej moje ulubione to klasyczne truskawkowe (z prawdziwych truskawek, z tymi małymi rozkosznymi ziarenkami, co za zapach.....), jogurtowe z miodem lub wiśniami, też peanutsowe są pycha, jesli ktoś lubi fistaszki.. Dodatkowo mają ofertę sezonową, więc warto często wpadać. Nakładane oczywiście łopatką, jak to włoskie:) Polecam naprwdę:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAle super! I podoba mi się forma podania :-)
OdpowiedzUsuńPewnie nie mogłabym się zdecydować i też wzięłabym z 8 :-)
Jaaa, ale smaki !!! :D
OdpowiedzUsuńJa byłam w ten weekend we Wrocławiu i takie połączenia oryginalne były w pierogarni na Starym ;)
Uwielbiam wpisy takich inspirujących miejscach :)
Buziaki!!
Wow, ale smakowicie wyglądają:-)
OdpowiedzUsuńPychotka, jak mówią moje Dzieci.
ale mi zrobiłaś smaka;)chyba też niedługo rozpocznę sezon lodowy,może troszkę mniej wyrafinowany,ale zawsze;)
OdpowiedzUsuńtakie miejsca zawsze napawają radością,kiedy widzi się ludzi pełnych pasji,dla których każda chwila jest pięknym przeżyciem,a uśmiech rozsmakowanego klienta najlepszym wynagrodzeniem,aż chce się wracać!
uściski!
Cudowne miejsce, uwielbiam takie:-)
OdpowiedzUsuńW Londynie nie brakuje dobrych lodziarni, zresztą w domach towarowych, takich jak Selfridges, można kupić przepyszne lody z mojego Hampshire, ze słynnego gospodarstwa Laverstoke Park, o którym pisałam - te o smaku kawowym są legendarne, i być może dorównałyby tym z Salt & Straw. Wszystkie są robione z mleka bawolic, a tym samym jedwabiście kremowe:-)
Deli, :))
OdpowiedzUsuńBachert, też mi się te deseczki podobają, ale oczywiście można w wafelku albo w kubeczkach. Dla każdego coś dobrego:)
Alucho, kombinacje smakowe są super. Bardzo mi się podoba ich inwencja twórcza:)
Amebo, dokładnie. Pasja i miłość przełożona na biznes jest wyczuwalna z daleka. Aż się nie chce z takiego miejsca wychodzić, żeby jak najdłużej cieszyć się tym klimatem.
Aniu, miejsce na lody we Florencji zapisane :) Dziękuję!
Mimi, największe zaskoczenie smakowe było jak jedząc lody gruszkowe od czasu do czasu przegryzało się kawałek sera pleśniowego. Dziwnie to brzmi, ale smakuje nieziemsko:)
Patrycjo, lodziarnia jest typowo "Oregońska", tutaj wiele miejsc ma swój niepowtarzalny klimat:)
Jo, o tak!
Cocoluna, dziękuję Ci ślicznie na namiary! Na pewno bedę w niedalekiej przyszłości w stolicy, bo Doktorant jeszcze W-wy nie widział i zaproszę go wtedy na lody do Malinovej :) I do kina też pójdziemy :)
Jagodo, to była uczta warta każdego kęsa i każdej jednej kalorii:) I już po, okazało się, że te 8 gałek to można spokojnie zjeść i chcieć więcej:)
Toniu, o tak, smaki baaardzo kreatywne moim zdaniem :) I dopieszczone bardzo w każdym calu!
Heidi, :)) pychotka nad pychotkami :)
Moniko, tak, tak, tak! Takie miejsca mają i bedą miały zawsze klientów, bardzo zadowolonych klientów.
Aniu, zapisane! Dziękuję. Mam nadzieję, jak już kiedyś dotrę do Anglii to rozsmakuję się w tym sławnych kawowych lodach :)
***
Uściski Dziewczyny!