Tak o tobie wczoraj myslalam, zastanawialam sie gdzie jeszcze (czy juz) jestescie :) Sciskam cie mocno! Bedzie dobrze, tyle nowego na was czeka- a lez nie powstrzymuj...taka kolej rzeczy- es gehoert einfach dazu! Buziaki
Agnieszko uch, nie wyobrażam sobie, że w życiu może być inaczej tym bardziej, że spędziliście tam przecudowne chwile. nowe zawsze nadaje twardszy charakter staremu i budzi wątpliwości, ale wszystkie zmiany są na lepsze..! a ja nie mogę doczekać się Twoich nowych wpisów, opowieści o nowym miejscu, dań i fotografii ...
kiedy mieszka się gdzieś dłużej to miejsce, w którym mieszkaliśmy na zawsze pozostaje 'naszym' i tęskni się za nim, co nie znaczy, że zmiany nie są dobre - będę czekała na zdjęcia wiatraków i tulipanów :)))
w Holandii podobno jest dobry klimat - w dzień słonecznie, a w nocy pada deszcz, dzięki czemu jest pięknie i zielono :))) ciekawa jestem Twoich wrażeń :)
Doskonale znam to uczucie, o którym piszesz:) Coś się kończy, coś zaczyna...to takie piękne i ekscytujące!:) Będzie dobrze, z niecierpliwością czekam na nowe wpisy:) Powodzenia i wykorzystajcie na maxa ostatnie dni w Oregonie! Uściski!
Agnieszko, każdy koniec jest jednocześnie początkiem czegoś nowego. Życzę Wam, aby ten nowy rozdział bym równie wspaniały jak ten, który właśnie dobiega końca! :)
oj smutno zegnac piekny i zielony Oregon.. - niewiele jest miejsc na swiecie dorwonujacych mu uroda - ale zycie idzie na przod i niesie nowe wyzwania:) mila Agnieszko, szkoda ze nie mialam okazji sprobowac twoich wypiekow.. - zycze ci duzo radosci i szczescia i slonca;) na starym kontynencie:)))
Agnieszko - smutek mnie ogarnia, gdy czytam Twoje slowa!!! Ale na nowym miejscu, poznasz nowych ludzi, nowe miejsca, beda nowe wrazenia i nowe mysli, z ktorymi mam nadzieje ze sie podzielisz :-)))
Zycze Wam szesliwego lotu / podrozy i szybkiego zaaklimatyzowania sie na nowym miejscu!!!! Sciskam cieplutko i wsysylam duzo buziakow! Dziekuje za Twoja pomoc w cwiczeniach, bieganiu i pieczeniu chleba....mam nadzieje, ze bedziemy kontynuowac nasza wirtualna znajomosc!!!
ojejj...wysyłam moc pozytywnej energii. Cieszę się też, że będziecie bliżej, bo prawdopodobieństwo wspólnego spaceru jest większe:) uściski i trzymam kciuki! J
Nowy poczatek kochana, napewno bedzie pieknie! Tez mi sie marzy spakowac nasze zycie na Wyspie i przeniesc sie na kontynent. Moze kiedys...
OdpowiedzUsuńSciskam.
Tak o tobie wczoraj myslalam, zastanawialam sie gdzie jeszcze (czy juz) jestescie :)
OdpowiedzUsuńSciskam cie mocno! Bedzie dobrze, tyle nowego na was czeka- a lez nie powstrzymuj...taka kolej rzeczy- es gehoert einfach dazu! Buziaki
Agnieszko uch, nie wyobrażam sobie, że w życiu może być inaczej tym bardziej, że spędziliście tam przecudowne chwile. nowe zawsze nadaje twardszy charakter staremu i budzi wątpliwości, ale wszystkie zmiany są na lepsze..! a ja nie mogę doczekać się Twoich nowych wpisów, opowieści o nowym miejscu, dań i fotografii ...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło!
Inka
zmiany saą na lepsze :), a wspomnienia zostają na zawsze :)
OdpowiedzUsuńNowy rozdział Agnieszko:)
OdpowiedzUsuńMi zawsze jest trudno pogodzić się z tym co się już bezpowrotnie kończy ale to co nieznane jest także takie ekscytujące!
Trzymam kciuki by wszystko poszło gładko:)
uściski gorące
kiedy mieszka się gdzieś dłużej to miejsce, w którym mieszkaliśmy na zawsze pozostaje 'naszym' i tęskni się za nim, co nie znaczy, że zmiany nie są dobre - będę czekała na zdjęcia wiatraków i tulipanów :)))
OdpowiedzUsuńw Holandii podobno jest dobry klimat - w dzień słonecznie, a w nocy pada deszcz, dzięki czemu jest pięknie i zielono :)))
ciekawa jestem Twoich wrażeń :)
Ps. piękny ten Pacyfik :)
tez jestem ciekawa Twoich wrazen :-) trzymajcie sie!
OdpowiedzUsuńCoś się kończy, coś się zaczyna, a przecież nie ważne, gdzie najważniejsze, że WY:-)
OdpowiedzUsuńKochana, ja odliczam dziś już godziny :)
OdpowiedzUsuńAgnieszko trzymam za Was kciuki! Piękne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńDoskonale znam to uczucie, o którym piszesz:) Coś się kończy, coś zaczyna...to takie piękne i ekscytujące!:) Będzie dobrze, z niecierpliwością czekam na nowe wpisy:) Powodzenia i wykorzystajcie na maxa ostatnie dni w Oregonie! Uściski!
OdpowiedzUsuńAguś, coś się kończy, a coś zaczyna. Wiem, banał, ale jestem przekonana, że Wasz nowy początek będzie wspaniały!
OdpowiedzUsuńBuziaki :)
Oj, to życzę owocnych i pełnych wrażeń tych ostatnich dni :)
OdpowiedzUsuńAgnieszko, każdy koniec jest jednocześnie początkiem czegoś nowego. Życzę Wam, aby ten nowy rozdział bym równie wspaniały jak ten, który właśnie dobiega końca! :)
OdpowiedzUsuńoj smutno zegnac piekny i zielony Oregon.. - niewiele jest miejsc na swiecie dorwonujacych mu uroda - ale zycie idzie na przod i niesie nowe wyzwania:)
OdpowiedzUsuńmila Agnieszko, szkoda ze nie mialam okazji sprobowac twoich wypiekow.. - zycze ci duzo radosci i szczescia i slonca;) na starym kontynencie:)))
ajj! jak ładnie ! nie bucz- czekamy tu na Ciebie :))
OdpowiedzUsuńAgnieszko - smutek mnie ogarnia, gdy czytam Twoje slowa!!! Ale na nowym miejscu, poznasz nowych ludzi, nowe miejsca, beda nowe wrazenia i nowe mysli, z ktorymi mam nadzieje ze sie podzielisz :-)))
OdpowiedzUsuńZycze Wam szesliwego lotu / podrozy i szybkiego zaaklimatyzowania sie na nowym miejscu!!!! Sciskam cieplutko i wsysylam duzo buziakow!
Dziekuje za Twoja pomoc w cwiczeniach, bieganiu i pieczeniu chleba....mam nadzieje, ze bedziemy kontynuowac nasza wirtualna znajomosc!!!
ojejj...wysyłam moc pozytywnej energii. Cieszę się też, że będziecie bliżej, bo prawdopodobieństwo wspólnego spaceru jest większe:)
OdpowiedzUsuńuściski i trzymam kciuki!
J
Czekam :))
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wszystko idzie zgodnie z planami. :)
Brakuje mi Ciebie i to bardzo!
OdpowiedzUsuńCo u Ciebie? Przeprowadzeni?
OdpowiedzUsuń