Trafiłam tu przypadkiem. Zazdroszę! Też bym chciała jeździć po świecie, mogłabym nawet za mężem ;) Stwierdzam, że realizowac zawodowo się nie muszę. Grunt to podróże. Ciekawa jestem Twojej perspektywy... Iza
Witaj Izo, tez bym chciala podrozowac:) Moze to tak wyglada, ale w my tak na prawde duzo nie podrozujemy - narazie. Zmieniamy jedynie kontynety i miejsca zamieszkania :) Co do zawodowej realizacji...staram sie tego tematu nie podejmowac tutaj bo ciezko mi o tym rozmawiac. Sa momenty, ze w jakims stopniu brakuje mi tego, mimo tych wszystkich wspanialych doswiadczen z Doktorantem, ale tej juz przebytej drogi nie zamienilabym na nic!:) Pozdrawiam.
No właśnie o to chodzi! To się nazywa szczęściem :) Fajnie jest być z kimś, kogo się kocha, w ciekawym miejscu... Wczoraj się zastanawiałam z mężem, jak to jest że ludzie wygrywają miliony i kupują za to piękne domy i mają całe życie jeden widok z okna... To konsumpcjonizm chyba i znak naszych czasów... mieć a nie być :( Fajnie, że ktoś jak Ty ma odwagę na spędzanie życia w inny (swój) sposób i nie daje aię wtłoczyć w jakieś sztywne ramy: praca, kariera... Pozdrawiam Iza
Izo, masz/macie racje! Jesli jest mozliwosc i sie chce to mozna ten widok z okna zmieniac co jakis czas i tez byc szczesliwym. Usmialismy sie z Doktorantem, jak po tygodniu tutaj zaczelismy juz snuc plany na "za 6 lat" (na tyle Doktorant ma kontrakt tutaj). A dopiero co snulismy plany co do mieszkania tutaj:) Sadze, ze jesli bedziemy mieli kolejna okazje do przeprowadzki w inne miejsce to sie zdecydujemy. A realizowac mozna sie na rozne sposoby jesli sie chce:)
Moj M. tez sie zachwyca wszystkim co w powietrzu ;-) Ja za to o malo nie spadlam z krzesla jak zobaczylam lisa za oknem w ogrodzie zimowym, ktory sie przechadzal po ogrodku :-)
:) Tak sobie myślę, że Doktorant ma podobne usposobienie jak mój M.:) Zdecydowanie łatwiej idzie się przez życie mając u boku taką osobę:) Już kiedyś chyba pisałam nie znam Was osobiśice (jeszcze:) ale bardzo Was lubię:) Trzymaj się ciepło Agnieszko i chłoń tę radość od Doktoranta:)
balony mają w sobie coś magicznego, nie wiem... może to uczucie swego rodzaju wolności, którą prawdopodobnie czują osoby znajdujące się w nich w danej chwili, sama nie wiem... ;)
cieszę się, bo moja mama przekazała nam 'inny' sposób patrzenia na świat - nie mogę np. spojrzeć na chmury żeby nie widzieć w nich jakichś cudaków ;D dziś widziałam ściany w poczekalni oklejone korkiem żeby nie ziębiły w plecy - widziałam w nich cały ogród zoologiczny ;D cieszę się ponieważ moje Miśki również zarażają się zwracaniem uwagi na rzeczy mniej widoczne ;D
Kiedyś nad Pragą zrobiłam zdjęcie balonów nad starym miastem. Przypomniałaś mi o nim :) Pięknie Ci wyszło. Takie niewielkie te balony na tle całości a jednak jako pierwsze przykuwają uwagę.
To sztuka jest, a do tego często tej beztroski brakuje...
OdpowiedzUsuńJoanno, mi czasem tez jej brakuje, dlatego ciesze sie bardzo, ze Doktorant potrafi mnie nia jeszcze zaskoczyc.
Usuńtrzeba nauczyć się cieszyć każdą chwilą, a widok świetny ;)
OdpowiedzUsuńJo, ;)
UsuńTrafiłam tu przypadkiem. Zazdroszę! Też bym chciała jeździć po świecie, mogłabym nawet za mężem ;) Stwierdzam, że realizowac zawodowo się nie muszę. Grunt to podróże. Ciekawa jestem Twojej perspektywy... Iza
OdpowiedzUsuńWitaj Izo, tez bym chciala podrozowac:) Moze to tak wyglada, ale w my tak na prawde duzo nie podrozujemy - narazie. Zmieniamy jedynie kontynety i miejsca zamieszkania :)
UsuńCo do zawodowej realizacji...staram sie tego tematu nie podejmowac tutaj bo ciezko mi o tym rozmawiac. Sa momenty, ze w jakims stopniu brakuje mi tego, mimo tych wszystkich wspanialych doswiadczen z Doktorantem, ale tej juz przebytej drogi nie zamienilabym na nic!:)
Pozdrawiam.
No właśnie o to chodzi! To się nazywa szczęściem :) Fajnie jest być z kimś, kogo się kocha, w ciekawym miejscu... Wczoraj się zastanawiałam z mężem, jak to jest że ludzie wygrywają miliony i kupują za to piękne domy i mają całe życie jeden widok z okna... To konsumpcjonizm chyba i znak naszych czasów... mieć a nie być :(
UsuńFajnie, że ktoś jak Ty ma odwagę na spędzanie życia w inny (swój) sposób i nie daje aię wtłoczyć w jakieś sztywne ramy: praca, kariera...
Pozdrawiam
Iza
Izo, masz/macie racje! Jesli jest mozliwosc i sie chce to mozna ten widok z okna zmieniac co jakis czas i tez byc szczesliwym. Usmialismy sie z Doktorantem, jak po tygodniu tutaj zaczelismy juz snuc plany na "za 6 lat" (na tyle Doktorant ma kontrakt tutaj). A dopiero co snulismy plany co do mieszkania tutaj:) Sadze, ze jesli bedziemy mieli kolejna okazje do przeprowadzki w inne miejsce to sie zdecydujemy. A realizowac mozna sie na rozne sposoby jesli sie chce:)
UsuńPlany na "za 6 lat" w obecnych czasach to komfort :) Będę zaglądać do Ciebie z przyjemnością! Iza
UsuńUwielbiam balony, czesto lataja nad naszym ogrodkiem.
OdpowiedzUsuńMojemu M. takie beztroskiej radosci troche brakuje, probuje go jej nauczyc ale nie zawsze wychodzi.
Sciskam kochana.
Madziu, nie wiem czy da sie nauczyc...ja sie przygladam Doktorantowi i usmiecham:)
UsuńUsciski.
lubię takie światło :)))
OdpowiedzUsuńOwiecko, :))
UsuńTeż bym wołała na taki widok, tak jak robię to gdy zobaczę przez okno sarnę.
OdpowiedzUsuńMy tez wolamy sie nawzajem, zeby podgladac nasze sasiadki-owce, ktore codziennie podgryzaja inny kawalek trawnika:)
UsuńW życiu ważne są tylko chwile...
OdpowiedzUsuńCelebrujmy je.
Pozdrowienia!
Amber, zgadzam sie, celebrujmy i nie zapominajmy o tym. Serdecznosci.
UsuńWspaniale jest mieć przy sobie tak pozytywną duszę! Nie łatwo o takie.
OdpowiedzUsuńZdjęcie przepiękne :)
Alucho, fajnie, fajnie, ale nie mysl, ze tak jest caly czas;) Czesto, to fakt :)
UsuńMoj M. tez sie zachwyca wszystkim co w powietrzu ;-)
OdpowiedzUsuńJa za to o malo nie spadlam z krzesla jak zobaczylam lisa za oknem w ogrodzie zimowym, ktory sie przechadzal po ogrodku :-)
Aniu, ja to bym pewnie chciala poglaskac tego lisa;)
Usuń:) Tak sobie myślę, że Doktorant ma podobne usposobienie jak mój M.:) Zdecydowanie łatwiej idzie się przez życie mając u boku taką osobę:) Już kiedyś chyba pisałam nie znam Was osobiśice (jeszcze:) ale bardzo Was lubię:) Trzymaj się ciepło Agnieszko i chłoń tę radość od Doktoranta:)
OdpowiedzUsuńMimi, to mile! Oj bedziemy musieli sie starac przy spotkaniu, zebys nie zmienila zdania;)) Usciski dla Was!
Usuńbalony mają w sobie coś magicznego, nie wiem... może to uczucie swego rodzaju wolności, którą prawdopodobnie czują osoby znajdujące się w nich w danej chwili, sama nie wiem... ;)
OdpowiedzUsuńcieszę się, bo moja mama przekazała nam 'inny' sposób patrzenia na świat - nie mogę np. spojrzeć na chmury żeby nie widzieć w nich jakichś cudaków ;D dziś widziałam ściany w poczekalni oklejone korkiem żeby nie ziębiły w plecy - widziałam w nich cały ogród zoologiczny ;D
cieszę się ponieważ moje Miśki również zarażają się zwracaniem uwagi na rzeczy mniej widoczne ;D
zmieniasz nazwę bloga?
pozdrawiam ciepło :)
Ps. śliczne zdjęcie :)
UsuńGosiu, tak stalismy na tym balkonie i o tym samym rozmawialismy. Ale zadne z nas nie wykazalo checi loty takim balonem;)
UsuńPS Tytul pewnie zmienie, jak juz poczuje, ze to jest "with love" ;), ale narazie ten kwiatek co byl w naglowku zaczal mnie draznic;)
myśle, ze jesteście cudowni:))
OdpowiedzUsuńCzy ja mogę się pod tym komentarzem podpisać?
UsuńŚciskam!
PS
Już nie "from Oregon "... :))))
Agnieszko i Toniu, sciskam Was obie mooocno i serdecznie:) Fajne jestescie:))
UsuńKiedyś nad Pragą zrobiłam zdjęcie balonów nad starym miastem. Przypomniałaś mi o nim :) Pięknie Ci wyszło. Takie niewielkie te balony na tle całości a jednak jako pierwsze przykuwają uwagę.
OdpowiedzUsuńAgato, :) Dziekuje!
Usuń