22 sie 2012


- Chodź, chodź balony lecą -krzyknął podekscytowany.
Chłonę od niego beztroską radość codziennych chwil.

31 komentarzy:

  1. To sztuka jest, a do tego często tej beztroski brakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, mi czasem tez jej brakuje, dlatego ciesze sie bardzo, ze Doktorant potrafi mnie nia jeszcze zaskoczyc.

      Usuń
  2. trzeba nauczyć się cieszyć każdą chwilą, a widok świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafiłam tu przypadkiem. Zazdroszę! Też bym chciała jeździć po świecie, mogłabym nawet za mężem ;) Stwierdzam, że realizowac zawodowo się nie muszę. Grunt to podróże. Ciekawa jestem Twojej perspektywy... Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Izo, tez bym chciala podrozowac:) Moze to tak wyglada, ale w my tak na prawde duzo nie podrozujemy - narazie. Zmieniamy jedynie kontynety i miejsca zamieszkania :)
      Co do zawodowej realizacji...staram sie tego tematu nie podejmowac tutaj bo ciezko mi o tym rozmawiac. Sa momenty, ze w jakims stopniu brakuje mi tego, mimo tych wszystkich wspanialych doswiadczen z Doktorantem, ale tej juz przebytej drogi nie zamienilabym na nic!:)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. No właśnie o to chodzi! To się nazywa szczęściem :) Fajnie jest być z kimś, kogo się kocha, w ciekawym miejscu... Wczoraj się zastanawiałam z mężem, jak to jest że ludzie wygrywają miliony i kupują za to piękne domy i mają całe życie jeden widok z okna... To konsumpcjonizm chyba i znak naszych czasów... mieć a nie być :(
      Fajnie, że ktoś jak Ty ma odwagę na spędzanie życia w inny (swój) sposób i nie daje aię wtłoczyć w jakieś sztywne ramy: praca, kariera...
      Pozdrawiam
      Iza

      Usuń
    3. Izo, masz/macie racje! Jesli jest mozliwosc i sie chce to mozna ten widok z okna zmieniac co jakis czas i tez byc szczesliwym. Usmialismy sie z Doktorantem, jak po tygodniu tutaj zaczelismy juz snuc plany na "za 6 lat" (na tyle Doktorant ma kontrakt tutaj). A dopiero co snulismy plany co do mieszkania tutaj:) Sadze, ze jesli bedziemy mieli kolejna okazje do przeprowadzki w inne miejsce to sie zdecydujemy. A realizowac mozna sie na rozne sposoby jesli sie chce:)

      Usuń
    4. Plany na "za 6 lat" w obecnych czasach to komfort :) Będę zaglądać do Ciebie z przyjemnością! Iza

      Usuń
  4. Uwielbiam balony, czesto lataja nad naszym ogrodkiem.

    Mojemu M. takie beztroskiej radosci troche brakuje, probuje go jej nauczyc ale nie zawsze wychodzi.

    Sciskam kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, nie wiem czy da sie nauczyc...ja sie przygladam Doktorantowi i usmiecham:)
      Usciski.

      Usuń
  5. Też bym wołała na taki widok, tak jak robię to gdy zobaczę przez okno sarnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tez wolamy sie nawzajem, zeby podgladac nasze sasiadki-owce, ktore codziennie podgryzaja inny kawalek trawnika:)

      Usuń
  6. W życiu ważne są tylko chwile...
    Celebrujmy je.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber, zgadzam sie, celebrujmy i nie zapominajmy o tym. Serdecznosci.

      Usuń
  7. Wspaniale jest mieć przy sobie tak pozytywną duszę! Nie łatwo o takie.

    Zdjęcie przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alucho, fajnie, fajnie, ale nie mysl, ze tak jest caly czas;) Czesto, to fakt :)

      Usuń
  8. Moj M. tez sie zachwyca wszystkim co w powietrzu ;-)
    Ja za to o malo nie spadlam z krzesla jak zobaczylam lisa za oknem w ogrodzie zimowym, ktory sie przechadzal po ogrodku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ja to bym pewnie chciala poglaskac tego lisa;)

      Usuń
  9. :) Tak sobie myślę, że Doktorant ma podobne usposobienie jak mój M.:) Zdecydowanie łatwiej idzie się przez życie mając u boku taką osobę:) Już kiedyś chyba pisałam nie znam Was osobiśice (jeszcze:) ale bardzo Was lubię:) Trzymaj się ciepło Agnieszko i chłoń tę radość od Doktoranta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimi, to mile! Oj bedziemy musieli sie starac przy spotkaniu, zebys nie zmienila zdania;)) Usciski dla Was!

      Usuń
  10. balony mają w sobie coś magicznego, nie wiem... może to uczucie swego rodzaju wolności, którą prawdopodobnie czują osoby znajdujące się w nich w danej chwili, sama nie wiem... ;)

    cieszę się, bo moja mama przekazała nam 'inny' sposób patrzenia na świat - nie mogę np. spojrzeć na chmury żeby nie widzieć w nich jakichś cudaków ;D dziś widziałam ściany w poczekalni oklejone korkiem żeby nie ziębiły w plecy - widziałam w nich cały ogród zoologiczny ;D
    cieszę się ponieważ moje Miśki również zarażają się zwracaniem uwagi na rzeczy mniej widoczne ;D

    zmieniasz nazwę bloga?

    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, tak stalismy na tym balkonie i o tym samym rozmawialismy. Ale zadne z nas nie wykazalo checi loty takim balonem;)

      PS Tytul pewnie zmienie, jak juz poczuje, ze to jest "with love" ;), ale narazie ten kwiatek co byl w naglowku zaczal mnie draznic;)

      Usuń
  11. myśle, ze jesteście cudowni:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja mogę się pod tym komentarzem podpisać?

      Ściskam!
      PS
      Już nie "from Oregon "... :))))

      Usuń
    2. Agnieszko i Toniu, sciskam Was obie mooocno i serdecznie:) Fajne jestescie:))

      Usuń
  12. Kiedyś nad Pragą zrobiłam zdjęcie balonów nad starym miastem. Przypomniałaś mi o nim :) Pięknie Ci wyszło. Takie niewielkie te balony na tle całości a jednak jako pierwsze przykuwają uwagę.

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)