Takie nasze małe grzeszki.
U nas to od czasu do czasu te kulki.
Jak otworzymy to nie możemy się od nich oderwać z Doktorantem...i walczymy o każdą kulkę;)
A jak już się zasłodzimy, to nam na kolejne tygodnie przechodzi.
Udanego weekendu...pogrzeszcie trochę ;)
Draże?
OdpowiedzUsuńLubię bardzo! Choć rzadko o nich pamiętam - jak to ja o słodyczach ;). Wiadomo :). I wiadomo jak ja grzeszę ;). Za tydzień moje święto :D
Udanego weekendu Aguś :*
sto lat ich nie jadłam! ale teraz to bym pochłonęła całą paczkę :)
OdpowiedzUsuńMoim mały grzeszkiem jest cudowna krucha beza spokojnie dojrzewająca w piekarniku ;)
OdpowiedzUsuńO tak czasem warto ;)
;) nie wiem, co tam masz, ale moim są migdały w czekoladzie, wśród innych oczywiście ;)
OdpowiedzUsuńczy to są może Milkybar? przypomniałaś mi najzwyklejsze polskie mleczne draże - uwielbiam je :)
OdpowiedzUsuńDziewczyny my z Doktorantem grzeszymy z maltesers ;) W białej i mlecznej czekoladzie;)
OdpowiedzUsuńmoją wielką miłością jeszcze z czasów podstawówki są draże kokosowe korsarz ...
OdpowiedzUsuńbędzie to jeden z pierwszych zakupów jak tylko zawitam do Polski :)
pozdrawiam!!!
Aga, :)) Moje też! Zajadałam się nimi przed maturą;)
UsuńByliśmy w polskim sklepie z E. w sobotę i kupiłam dwie paczki. Nie jadłam już dobrych kilka lat...sentyment pozostanie, ale smakowały mi średnio :)
a ja właśnie odmawiam sobie wszystkich słodyczy. Normalnie mam tak, że nie ma dnia bez czegoś słodkiego, ale postanowiłam się ograniczać, żeby na wiosnę nie okazało się, że nie mam co na siebie włożyć :)
OdpowiedzUsuńJagodo, rozumiem:) Ja nie umiem sobie odmówić jeśli mam na coś ochotę.
Usuń