Już drugie lato z rzędu spędzę tutaj. Będę tęsknić. Za wszystkimi i wszystkim co mi się kojarzy z latem w Polsce.
*Za tym ogrodem. W którym są najlepsze maliny pod słońcem. I za spacerami z tym przystojniakiem...który jak widać z przyjemnością -znudzeniem :) - pilnuje babci pola.
* Za babcią i tym makaronem. Domowej roboty. Bo wiem, że wystarczy słówko i babcia zrobi rosół z makaronem.
*Za tym miastem. Za N. I wypadami na kawę z N.
* Za przyajciółmi z M.
* Za poziomkami. Za wiśniami. Za czereśniami. I za milionem innych letnich dobroci, które tam smakują lepiej niż tutaj.
* Za rodzicami, bratem i najlepszą bratową. I za pewnym balkonem, na którym w lecie spędzamy długie wieczory rozmawiając o wszystkim i o niczym.
Trudne miesiące przed nami, przede wszystkim przed E. Już po mału dobiega końca przygoda z doktoratem (i po cichu mamy też nadzieję, że ze Stanami...). Kolejne lato będzie już w innym miejscu, w miejscu na dłużej. Nie powiem, że na stałe bo z nami to nigdy nic nie wiadomo.
***
Na przekąskę. Albo zamiast popocornu czy chipsów przy oglądaniu filmu. Może też być zamiast sobotniego lunchu, tak jak to było w moim przypadku. Chipsy z rzepy i pasta z białej fasoli. Chipsy z rzepy są lekko słodkie. A pasta z białej fasoli z aromatem czosnku i świeżego rozmarynu. Połączenie może niekoniecznie wydawać się dobrane ale uwieżcie mi, ze jest pyszne. Sama pasta z fasoli sprawdzi się również znakomicie na kromce świeżego chleba.
Chipsy z rzepy
(Heidi Swanson "Super Natural Every Day")
4 średniej wielkości rzepy (680g) dobrze umyte
3 łyżki oliwy z oliwek
1/4 łyżeczki soli morskiej
szczypta wędzonej papryki
odrobina soku z limonki
Piekarnik nagrzać do 220C.
Rzepę poszatkować na tarce mandolinie na talarki o grubości nie większej niż jakbyśmy nałożyli na siebie dwie karty kredytowe. Jesśli nie mamy takiej tarki (ja nie mam) rzepę przekroić na pół i każdą połówkę pokroić na plasterki równej wielkości.
W misce wymieszać rzepę z solą i oliwą.
Na blaszcze wyłożonej papierem do pieczenia ułoży rzepę w jednej warstwie.
Piec około 12 minut. Po tym czasie sprawdzić stan upiecznia.
Jeśli chipsy są złotego koloru to wyjąć albo dopiekać kolejne 5-15 minut w zależności od wielkości chipsów. Uważać, żeby nie za bardzo się zarumieniły albo przypaliły bo bedą gorzkie.
(ja musiałam piec troszkę dłużej niż 12 minut i w połowie czasu pieczenia przekładałam chipsy na drugą stronę).
Po wyciągnięciu z piekarnika wymieszać delikatnie ze szczyptą wędzonej papryki i odrobiną soku z limonki.
Smacznego!
* Chipsy smakują zarówno na ciepło jak i zimno. Nie są chrupiące ale baaardzo smaczne:)
Pasta z białej fasoli
(Heidi Swanson "Super Natural Every Day")
1/4 szklanki oleju extra virgin (60 ml)
1 łyżeczka posiekanego świeżego rozmarynu
1 ząbek czosnku drobno posiekany
2 szkalnki /340g ugotowanej białej fasoli albo jedna puszka białej fasoli
3/4 szklanki / 70g płatków migdałowych
sól morska (drobnoziarnista)
1 łyżka soku z cytryny + więcej do smaku
1/4 do 3/4 szklanki / 60-180ml gorącej wody
skórka starta z 1/2 cytryny
W małym rondelku wymieszać oliwę z rozmarynem i czosnkiem.
Podgrzewać na średnim ogniu do momentu aż olej zacznie skwierczeć, około 1-2 minuty. Sciągnąć z ognia i odstawić na 10 minut do ostygnięcia. Olej przecedzić przez sitko do miseczki.
W blenderze/malakserze (food processor) połączyć fasolę, 2/3 płatków migdałowych, 1/2 łyżeczki soli, sok z cytryny i 2/3 przecedzonego oleju.
Pulsować do wymieszania składników.
Dodać wodę w partiach po 1/4 szklance. Pulsować i w zależności od potrzeby dodawać więcej wody. Ja lubię jak masa jest gęsta więc nie dodawałam dużo wody.
Doprawić sokiem z cytryny i ewentualnie solą do smaku.
Wyłożyć do miseczki i posypać skórką z cytryny, resztą płatków migdałowych i olejem.
Smacznego!






Życzę Wam najlepszego, na to lato i następne!
OdpowiedzUsuńI po cichu zazdroszczę trochę tych zmian pobytu;)
A chipsami przypomniałaś mi moje dzieciństwo i moją babcię.
chociaż siedzę w Polsce, to wiem o czym piszesz, mam takie miejsce z dzieciństwa, dom mojej babci :)
OdpowiedzUsuńtam się zawsze tęskni, tam gdzie był ogrom miłości i wspaniałe przeżycia i zapachy zwłaszcza dzieciństwa :), i ten makaron ... tez tak babcia kroiła :)
pozdrawiam Cie serdecznie i życzę powrotu do miejsc które są dla Ciebie tak ważne i bliskie sercu :), przepisy są kuszące a zdjęcia... super :)
baardzo podoba mi się taki zestaw!
OdpowiedzUsuńa co do lata to pozostaje mi życzyć Tobie, byś odnalazła przyjemności i miłe chwile w ciepłych dniach i czasie spędzonym z tymi których masz przy sobie :)
ojejj... aż poczułam Twoją tęsknotę. Bidulo Ty- gnaj do Polski na wakacje!
OdpowiedzUsuńpoziomki! <3 chipsami się częstuję, a do Ciebie ślę uśmiechy :)
OdpowiedzUsuńPiekne wspomnienia! Piekne zdjecie babcinych rak! Nie smuc sie, w Oregonie na pewno tez mozna fajnie spedzic lato!A do dziecinstwa nie da sie wrocic- niezaleznie od miejsca zamieszkania:)
OdpowiedzUsuńDeli, dziękuję! Zmiany lubię i już sie na nie cieszę:)
OdpowiedzUsuńUla, dziękuję za Twoje wspomnienia i miłe słowa. Taka tęsknota jest piękna i ważna w życiu.
Agatek, zestaw jest pyszny:) Lato będzie na pewno piękne mimo, iż nie takie jak planowałam.
Owiecko, no niestety nie pognam w tym roku...ale może za rok :)
Paula, tutaj poziomek jeszcze nie widziałam. I dziękuję za uśmiechy, roświetlają mi dzień:)
Ahora, dziękuję! Oczywiście, Oregon jest piękny i jestem pewna, że tęsknotę zastąpię widokami jakie oferuje OR.
Agnieszko! Rozumiem doskonale Twoja tesknote , I zal jaki pozostawia, ale mysle I wierze, ze takich wspanialych chwil o jakich piszesz I wielu innych bedzie jeszcze duzo. Tego zreszta serdecznie Ci zycze:)
OdpowiedzUsuńChipsy wygladaja bardzo apetycznie, pasta zreszta rowniez.
Jestem zachwycona ksiazka :)
Pozdrawiam eva
Evo, dziękuję Ci! Zresztą Ty sama wiesz jak to czasami jest "za tym oceanem" :) A książką rzeczywiście sprawdza się na razie w 100% i już szykuję się na kolejne dania (robiłam quinoa patties wg. Heidi przepisu + trochę moich udoskonaleń i wyszły świetne! Polecam jeśli jeszcze nie próbowałaś). Uściski!
OdpowiedzUsuńAgnieszko doskonale Cię rozumiem. Sami od 3 lat jesteśmy ciągle w podróży, zdala od domu...choć tym razem trochę bliżej:-) Tęskonta towarzyszy nam zawsze, ale za to powroty są cudowne! No a nowe miejsca cały czas nas zaskakują:-) Pozdrawiam i życzę cuuudownego lata!!!
OdpowiedzUsuńBabcia i jej rosół... dobrze rozumiem Twoją tęsknotę za tym smakiem gdyż babcine rosoły są najlepsze :)
OdpowiedzUsuńMoże jednak uda Ci się wyskoczyć choć na chwilę w rodzinne strony?
A chipsy z rzepy bardzo mnie zaintrygowały!
Pozdrowionka i głowa do góry :)
Mimi, my z E. jesteśmy już prawie 9 lat i przyzwyczailiśmy się, że tęsknota towarzyszy nam na co dzień. Masz rację, odkrywanie nowych miejsc wynagradza wiele. Serdeczności!
OdpowiedzUsuńEljotynko, u babci wszystko zawsze lepiej smakuje:) W tym roku już raczej w Polsce nie zwitam...Spróbuj chipsów, szybko się je robi i są świetną przekąską. Uściski!
Wiem cos na ten temat :-) W tym roku udalo nam sie wygospodarowac pierwszy tydzien czerwca na wizyte u babci i dziadka. Ja juz sie ciesze.
OdpowiedzUsuńAle tez rozumiem tesknote. Mam nadzieje, ze okolice OR dostarcza wrazen i przygod w zastepstwie. Rzepe lubie i na weekendowy piknik planuje przygotowac wedlug przepisu. Dzieki za inspiracje. Ania
Aniu, oh jak fajnie z Waszym wyjazdem:) Bawcie się dobrze!
OdpowiedzUsuńZ rzepą to uważaj jak już będzie w piekarniku (każdy piekarnik inaczej piecze). Ma się tylko zarumienić na złoto ale nie za bardzo bo będzie gorzka a nie słodkawa. I udanego pikniku Wam życzę!
Agnieszko chipsy z rzepy i do tego ta pasta rewelacja! Kto nie spróbował gorąco zachęcam:-)
OdpowiedzUsuńMimi, bardzo się cieszę, że smakowały!:)
OdpowiedzUsuń