27 maj 2011

Skąd ten pomysł? Ananas w sosie jogurtowo-imbirowym.

Szukamy, myślimy, kombinujemy. Może co niektórzy biorą udział w kursach na temat "idea creation", gdzie podobno nas nauczą jak wpaść na świetny pomysł i wykreować niepowtarzalny projekt nad projekatami. Wszystko po to, żeby tylko wymyślić coś nowego. Nietypowego. Coś, co się sprzeda. Coś, co zaskoczy. A może zszokuje. Coś, co sprawi, że poczujemy się spełnieni. Ufff...od samego myślenia o wielowarstwowości i wielowątkowości najróżniejszych pomysłów można się spocić - a przecież ruszamy "szarymi komórkami" a nie nogą.

I jak tak myślałam i szukałam pomysłu od kilku dni. Ale nie na coś co miałoby zbawić świat czy też poprzez swoją wyjątkowość się sprzedać i zapełnić mój portfel - to ile jeszcze zostało dni do "pierwszego" ?!? :)
Szukałam przepisu. Na coś z ananasem. Ale wszędzie tylko te "upside down cakes" (czyli "ciasta odwrócone". Podziękowania dla Ewelajny w tłumaczeniu :) ) i inne karmelizowane ananasy.  A to wszystko nie było to!
I na pomoc przyszła Martha! Może i była kiedyś w więzieniu bo za bardzo (wy-)kreaowała pewne koncepcje, nie zawsze w zgodzie z prawem, ale pomysł na ananasa ma ciekawy. I prosty. I życzliwy dla figury :) Na deser, na śniadanie, na przekąskę czy kolację. To już zależy od Waszej wyobraźni!

Ananas w sosie jogurtowo-imbirowym
(oryginał u Marthy)
1 łyżka startego, świeżego korzenia imbiru
1 szklanka jogurtu naturalnego
3 łyżki miodu (dałam 1 łyżkę)
1 ananas - obrany i pokrojony
1/4 szklanki lekko uprażonych płatków migdałowych

Wyciskamy sok ze startego imbiru (będzie około 1-2 łyżeczek).
 Mieszamy wyciśnięty sok imbiru i miód z jogurtem.
Pokrojony ananas mieszamy z jogurtem. Posypujemy płatkami migdałowymi.
Smacznego!

Udanego Weekendu!

18 komentarzy:

  1. Agnieszko! Zastanawiałam się co zrobisz z tym ananasem, bo czytałam u Liski, że szukasz... I taki piękny finał mu zgotowałaś!
    Zdjęcia cudowne!
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, dziękuję Ci!:) Chodziło mi po głowie coś ze świeżym ananasem bez zbędnych obróbek. I wtedy te najprostsze rozwiązania okazują się strzałem w dziesiątkę:)Uściski i miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko, a wiesz, że fajnie tu u Ciebie? Zostaję:)
    A ciasto upside jest po prostu ciastem odwróconym. Spróbuj kiedyś carpacio z ananasa: pokrój go bardzo cieniutki i polej Zmiksowanymi truskawkami z odrobina cukru( do smaku) albo syropem klonowym:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewelajno, och jak mi miło:)Zapraszam:)
    No pewnie, że "odwrócone" - umknęło mi gdzieś to określenie. Dziekuję za poratowanie:)
    Carpacio ananasowe będzie następne w kolejce-świetny pomysł!Spokojnej nocy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i mnie miło niezmiernie - wiesz, że nie mogę się dodać do Twoich obserwatorów...:( Może jutro pójdzie lepiej. I Tobie dobrych snów, Agnieszko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm...właśnie widzę, że coś nie tak z tym gadżetem. Blogger ostatnio "wariuje" coś za bardzo. A u nas dzień jeszcze w pełni:)

    OdpowiedzUsuń
  7. I tak dobrych snów...;) tak na później - przecież...7 godzin różnicy? Muszę sprawdzić. A u mnie Pavlova w piekarniku - jakieś 15 minut jeszcze i idę lulu... W każdym razie będę do Ciebie zaglądać:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję:) A różnicy jest 9 godzin:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Martha to pewnie kilka takich kursow idea creation zaliczyla :)

    Fajny przepis, chyba sie skusze bo wczoraj ananaska dorwalam za jedyne £0.99.

    OdpowiedzUsuń
  10. Magda, hehe racja, racja:) Ale na dobre jej to wyszło:) imperium rośnie!:) My dzisiaj tak całego ananasa zjedłiśmy z E. na śniadanie! Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny przepis na zbliżające się upalne dni myślę, że od dłuższego czasu nic tak pozytywnie mnie nie zaskoczyło w sferze pysznych przekąsek jak ta!
    Dzięki Agnieszko za taki przysmak!
    Świeży ananas ( tylko nie ten z puszki są straszne, bez smaku i takie wodniste i żylaste ) jest po prostu "niebem w gębie" a z takimi dodatkami mniam.
    Pozdrawiam
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszko, pięknie. Wspaniały deser. Prostota jaką lubię :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. to jest takie piękne. zachwyty nad obrazkami i smakiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. W swojej słynnej restauracji Dinner (nowa, w Londynie), Heston Blumenthal podaje na deser podpite ciasto (tipsy cake) z ananasem podpieczonym ... na rożnie - nie wiem, dlaczego, ale Twój wpis mi o tym przypomniał:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Inko, cieszę się bardzo, że Ci przepis przypadł do gustu a i jestem pewna, że kubki smakowe też się ucieszą. Takie proste połączenie a smak nieziemski! A świeży ananas też uwielbiam i dlatego chciałam zachować jego smak bez zbędnego przetwarzania. Pozdrawiam serdecznie!

    Emmo, dziękuję! I ja prostotę sobie cenię bardzo:) Pozdrawiam serdecznie!

    Asiejo, dziękuję za te zachwyty:)

    Aniu, bardzo lubię Twoje komentarze bo zawsze się dowiem czegoś ciekawego...a i może na przyszłość przydatnego -kto wie może kiedyś zawitam do Dinner i zamówię podpite ciasto:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zawitasz, to koniecznie daj znać - ja też o tym marzę;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. ciekawie i intrygujące, muszę wypróbować bośmy ananasa przytargali ze sklepu właśnie :))
    pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. Ula, ananas pyszny:) Polecam goraco:) Milego poniedzialku!

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)