25 cze 2011

Jeszcze kilka lat temu wyobrażałam sobie siebie "nie wiadomo jak" w tym wieku. 
Jest spokój i zwyczajność. Nasza rzeczywistość. Bez fajerwerków. Nie potrzebujemy wyeksponowanych doznań, żeby z zadowoleniem zakończyć kolejny dzień.
Jak już bedzie więcej wszystkiego, więcej wrażeń i obowiązków to będę tęsknić do tego minimalistycznie urządzonego mieszkania, które wpuszcza zaledwie kilka promieni słonecznych w ciągu dnia. Do tych dni, kiedy najzwyczajniesze wyjście na kawę nie tylko umila dzień ale również zapisuje się w kalendarzu jako coś szczególnego. Do tych chwil, w których robię co chcę i kiedy chcę.  Dni mijają niepostrzeżenie bez zegarka i kalendarza w zasięgu. Jest dobrze. 
"Do zapamiętania. Na później..."

25 komentarzy:

  1. Zazdroszczę :) ciesz się chwilą kochana...

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne są takie chwile i cieszę się, że tak ci biegnie życie, zwyczajnie dla innych fantastycznie dla ciebie, a to najważniejsze.
    Lubię kiedy szczęście jest w ludziach i spokój ty masz to na pewno. Pozdrawiam ciepło i kolejnych pięknych dni, miesięcy itd...
    Pa
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko, bardzo dziękuję za Twój komentarz, który jak "po nitce" przyprowadził mnie na tę stronę! Twój blog zauroczył mnie już od pierwszego wejrzenia ;) Cudowne zdjęcia, pięknie opisane... Będę zaglądać i jeśli pozwolisz dodam Twój blog do listy moich ulubionych.
    Muszę koniecznie tu powrócić i poczytać sobie na spokojnie :)
    Pzdr z dalekiej Warszawy
    Aniado

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznaję, że i mi niepotrzebne są codziennie niespodzianki i mnóstwo wrażeń.
    Bardzo cenię sobie spokój i choć czasem się tego wypieram- lubię monotonność. Ale na pewno nie w kuchni ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Też bardzo sobię cenię takie simple pleasures:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszko, zwyczajne chwile są najważniejsze.Fajerwerki nie mogą wiecznie trwać.Szybko się kończą.
    Uwielbiam dni bez planu i kalendarza.
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Owiecko, staram się :)

    Inka, dziękuję. Kiedyś go nie było ale teraz jest dużo spokoju i zadowolenia. Uściski!

    Aniu, dziękuję za odwiedziny, jest mi bardzo miło i zapraszam:)
    A na jutro zrobię chyba crumble zainspirowana przepisem z dalekiej Warszawy:) Pozdrawiam ciepło.

    Holga, monotoność w kuchni to zdecydowane NIE :)

    Anno Mario, oj ja też! W końcu, trzeba sobie jakoś umilać chwile:)

    Amber, tak, właśnie! Również miłej reszty weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja najbardziej cenię sobie zwyczajność...

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteśmy szczęśliwcami jeśli potrafimy się cieszyć takimi wyjściami na kawę :) i ogólnie drobnymi sprawami :)

    Dlatego torujmy sobie drogę do szczęścia małymi przyjemnościami :)

    Udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Olu, bo zwyczajność może też być niezywkła jeśli tylko tego chcemy. Serdeczności!

    Mi, dokładnie!:) Również udanej reszty weekendu!

    Madziu, i tego dobrze należy się trzymać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie i oby tak dalej!:-) Ja powoli się tego uczę...:-) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Spokój i zwyczajność lubię najbardziej :)
    Jak dobrze usłyszeć/przeczytać, że jest dobrze.
    Pozdrawiam i życzę żeby trwało to "jest dobrze i zwyczajnie"...

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimi, u mnie też zajeło to trochę czasu...i jest coraz lepiej:) Serdeczności!

    Yba, dziekuję Ci:) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  14. piekne zdjecia. chociaz nie jestem pewna co przedstawia to drugie, bardzo podoba mi sie slonce i detal:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na drugim to fragment krzesła na którym ktoś siedzi, pewnie małżon :)) i razem sobie kaffke pija z Agnieszką, tak trzymaj kochana , w prostocie siła i wielka przyjemność ;))a dlaczego, bo gdy trafi się większa od czasu do czasu tym lepiej smakuje i cieszy
    pozdrawiam cieplutko ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ahora, dzieki. A to kawalek E. na drugim zdjeciu :)

    Ula,:) Bingo! Kawa najlepiej smakuje z E. obok, ktory mnie notorycznie rozsmiesza ;) Milego tygdonia. Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie napisane i śliczne zdjęcia! :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze jest się umieć cieszyć, dosłownie ze wszystkiego ,bo nie wiadomo przecież ile taka zwyczajność może trwać :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dokladnie tak!:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też właśnie jestem na takim etapie. Jedna walizka najpotrzebniejszych rzeczy i dużo więcej czasu niż w ostatnich latach i niż będzie go w następnych..Lecz życia bez rzeczy, w które już zaczęłam ostatnio w kraju obrastać musiałam się nauczyć. I nie zawsze jest łatwo;) Niestety moje ukochane filiżanki musiałam zabrać;) pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ollivieto, ja tez musialam sie nauczyc, ze pewne rzeczy sa zbedne. Teraz cokolwiek kupie to mysle dlugo czy aby na pewno jest mi to potrzebne i czesto decyduje sie, ze jednak nie. Lubie to uczucie wiekszej "przestrzeni":) Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  22. Pięknie napisane. Bo i to co za słowami piękne.
    Pozdrawiam Cię delektując się zaległymi (dla mnie) wpisami na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Deli, dziękuję!
    Ach, jak miło, że już jesteś!:)

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)