Mój E. jakby mógł to jadłby lody na okrągło od czasu do czasu przegryzając chlebkiem pita z fetą i oliwkami. Na lodach, a raczej ich jedzeniu, raczej nie wyrósł bo w wakacje u jego rodziny lody nigdy nie były serwowane. A biorąc pod uwagę letnie temperatury w Turcji nie zdziwiłabym się gdyby na obiad była micha lodów. Zamiast lodów były skrupulatnie pokrojone przez jego tatę, morele, brzoskwinie i arbuz (nie na obiad, na deser). Mały nożyk, dużu talerz i z niebywałą dokładnością każdy owoc pokrojony w równiusieńkie kawałeczki. Sądzę, że stosunek czasu przygotowania owoców do czasu ich zjedzenia był pewnie 15 minut do 30 sekund. Ale jakie to były pyszne 30 sekund! No i nie wiem skąd u E. ta miłość do lodów. Muszę go czasem powstrzymywać i przypominać, że marchewka też jest dobra:)
Lody lubię i czasem podjadam E. z jego kubeczka. Jednak jak już mam zjeść deser to wolę się trochę napracować przy jego przygotowaniu, żeby to sekundowe delektowanie się tym, najczęściej, kalorycznym przysmakiem miało jakiś głębszy sens :) No i w końcu przyszedl czas na lody!
A że mieszanie nie jest mi straszne, zatem nawet nie będąc w posiadaniu maszynki do lodów zrobiłam sorbet czekoladowy. Jedynie kakao, czekolada, cukier (u mnie fruktoza) i woda..a stosunek smaku tego sorbetu do lodów sklepowych jest pewnie coś jak 2874 do -2. Proszę Państwa, ten SMAK!!!
Zaznaczam, że sorbet jest dla koneserów czekolady w pełnej jej wydaniu, z jej głebokim smakiem i pojawiąjącą się od czasu do czasu goryczką. I tutaj wybór czekolady i kakao jest ważny aby wydobyć ten SMAK. Użyjcie zarówno czekoladę i kakao, których smak znacie i lubicie (u mnie Lindt o zawartości 75% kakao i kakao niesłodzone Hershey's) to na pewno będziecie w pełni zadowoleni i może nawet będziecie wyjadać sorbet łyżeczką prosto z pojemnika z zamrażalnika jeszcze przed pełnym zamrożeniem...nie żebym mówiła z własnego doświadczenia ;)
Sorbet Czekoladowy
(żródło: Smitten Kitchen na podstawie przepisu David Lebovitz)
Ilość: 1 litr
2 1/4 szklanki (555ml) wody
1 szklanka (200g) cukru (u mnie 100g fruktozy)
3/4 szklanki (75g) dobrej jakośći niesłodzonego kakao
170g dobrej jakości czekolady gorzkiej - drobno pokrojonej
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
szczypta soli
Jeśli tak jak ja nie masz maszynki do lodów to radzę z wyprzedzeniem włożyć do zamrażalnika pojemnik plastikowy razem z pokrywką, do którego przelejesz masę lodową (najlepiej, żeby pojemnik był hermetyczny).
W dużym garnku (bo może pryskać przy gotowaniu) wymieszaj 1 1/2 szklanki wody (375ml) z kakao, cukrem i szczyptą soli.
Doprowadź do wrzenia (na średnim ogniu) często mieszając.
Jak już zacznie się gotować to gotuj ciągle mieszając przez 45 sekund.
Ściągnij z ognia i dodaj pokrojoną czekoladę. Mieszaj aż czekolada się rozpuści.
Dodaj resztę wody (3/4 szklanki = 180ml) i ekstrakt z wanilii. Wymieszaj
Wlej do dzbanka od blendera i miksuj przez 15 sekund.
Przelej do miski i odstaw do całkowitego ostygnięcia.
Jeśli masz maszynkę do lodów to jej użyj :)
A jeśli nie masz maszynki do lodów to po ostygnięciu przelej czekoladową masę do pojemnika plastikowego, który odpoczywał w chłodzie zamrażalki. Załóż pokrywkę i zamknij. Włóż do zamrażalnika.
Po 45 minutach (albo godzinie) wyciągnij pojemnik z masą lodową i zamieszaj porządnie masę lodową, żeby rozdrobnić kryształki lodu.
(można mieszać ręcznym elektrycznym miskerem ale nie chciało mi sie wyciągać miksera i mieszałam dokładnie widelcem i też wyszło).
Powtórz średnio co 45 minut z 3-4 razy, za każdym razem mieszając dokładnie całą masę (która z godziny na godzinę będzie coraz bardziej zamrożona - za każdym razem należy ją rozdrobnić i dobrze wymieszać).
Smacznego!
Wyglada pycha! U nas dzisiaj taki upal ze chetnie bym sie poczestowala:)
OdpowiedzUsuńbardzo zacny przepis, zrobię, bo nie dość, że uwielbiam lody ;))) i mogłabym je jeść wyłącznie i przez cały dzień, ale niestety zdrowy rozsadek mnie przed tym powstrzymuje ;))), to jeszcze do tego są czekoladowe a czekolada to druga rzecz która bardzo lubię, tak... a potem to już może być jakieś jedzenie i owoce i marchewka ;))
OdpowiedzUsuńNo ale oczywiści eto tylko moje marzenie, jakbym jadła w tej ilości i kolejności nie zmieściłabym się w drzwi ot i co... tak więc zdrowy rozsądek górą, a w nagrodę małe przyjemności, fajny post, wygrzewaj się ile dasz radę
pozdrawiam słonecznie bo u nas leje nieprzerwanie od 6 dni
Jak Ty masz dobrze, Agnieszko, z tymi nogami na fotelu i na słoneczku... U nas też lato, ale za chwilę perspektywa pójścia do pracy i tak do 22... Z utęsknieniem wspominam długie szkolne wakacje i studenckie lata... Lody muszą być pyszne, bo na ostatnim zdjęciu wyglądają zachęcająco:)
OdpowiedzUsuńUwielbiam lody i jadam je o każdej porze roku! Taki ładunek czekolady to coś wspaniałego.Nie dziwię się E.Robię lody bez maszynki i tak samo jestem zadowolona z tego mieszania.Bawi mnie kręcenie masy łyżką i podjadanie.
OdpowiedzUsuńUściski!
O mój Boże! To musi być boskie!! A w weekend u nas mają być upały... oooooooooooch :) wygląda to wspaniale :)
OdpowiedzUsuńP.S. Agnieszko ;) ja lubię Tima Rotha za całość :) i jakie kolory najchętniej wkomponowujesz w tę czerń w szafie? :)
Wygląda pysznie i u mnie już się zaraz włącza standardowe - jak to odchudzić???
OdpowiedzUsuńAle tego akurat się nie da - to już jest odchudzone na maksa.:)
Może kiedyś?
Na pewno kiedyś.:)
No proszę - akurat czytam książkę Lebovitza, The Sweet Life in Paris:-)
OdpowiedzUsuńUwielbiam lody, zwłaszcza sorbety:-) Twój wygląda pysznie! Mniam! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńPyszny, pieknie wygladajacy sorbet! A tak troszke z innej beczki to uwielbiam slodkosci Hershey's! Mieszkalam przez 6 miesiecy w NYC, gdzie zakochalam sie w tej marce! W Europie chyba niedostepna (przynajmniej we Wloszech i w Polsce nie widzialam) :( A szkoda! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńAhora, pakuj Stokrotkę i wpadaj na lody :)
OdpowiedzUsuńUlu, no to tak jak mój E. :) Ja musiałam wprowadzić zakaz mówienia o słodkim w pewnym momencie bo mnie też ciągnie ale wolę jednak być dłuższa niż szersza ;)
Słonko u nas walczy z chmurami ale i tak jest ładnie...przesyłam te kilka promieni w pozdrowieniach :)
Ewelajno, mam nadzieję, że dzień w pracy mimo wszystko mija przyjemnie :) Sorbet jest pycha!!!:) O dziwo, jeszcze zostało troche na dzisiejszy deser:) Pozdrawiam ciepło!
Amber, ja też nie widzę problemu w robieniu ich bez maszynki. W zeszłym roku też robiłam i za każdym razem wychodzą wspaniałe. Uściski!
Mi, no w końcu do Was wraca lato:)
P.S. Nie mam chyba jakiś ulubionych...blady róż, szarość, zieleń, trochę fioletu, biały...
Lekka, są boskie! Nie wiem ile to ma kalorii i itp ale też sądzę, że już bardziej ich wyszczuplić się nie da :)
Aniu, czytam tą książkę od wczoraj:) I się chichram przy tym nieprzytomnie a od czasu do czasu latam do E. i czytam mu fragmenty...ten o zdobywaniu wizy, oj E. zna to z autopsji.
Mimi, ja za bardzo nie wiem czemu te nazywają się sorbetem (może dlatego, ze nie są robione na tradycyjnym sosie na bazie jajek i śmietanki/mleka). Ale są pyszne i grzechu warte :) Uściski!
Magdo, nie jadłam nigdy ich słodkiego. Kupuję tylko ich kakao :)
Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie!:)
O rany! Jak jak bym sobie tak polezala na trawce i sie pogrzala, bo u nas poki co lata nie ma :(
OdpowiedzUsuńSorbet sprobuje zrobic by choc w ten sposob sie pocieszyc :)
Masz dar pisania, wiesz? Na pewno wiesz :) Bardzo lubię Cię czytać, naprawdę bardzo.
OdpowiedzUsuńA sorbet wygląda pysznie.
Chyba muszę natychmiast zjeść lody, czekoladowe :)
Moniko, sorbet dobry na wszystko, na brak lata tez:)
OdpowiedzUsuńYba, oj, zarumienilam sie! Dziekuje bardzo za mile slowa:) Smacznego:)
Po raz pierwszy raz trafiam na polski blog prowadzony z Oregonu, fajnie!:)
OdpowiedzUsuńPortland jest jednym z miast w Stanach, które bardzo chciałabym odwiedzić, a główny powód to tamtejsze jedzenie:).
Chciałabym też zobaczyć wybrzeże, bo wiem, że jest piękne. W tym roku już się nie wybiorę, ale mam nadzieję, że w przyszłości tak:)
Agnieszko, cudownie piszesz !!! Mogę Cię czytać i czytać. Taki owocowy deser to musiała być pychotka, E. nie ma żadnego zdjęcia tych perfekcyjnie pokrojonych owoców? Arbuz schłodzony w lodówce to dla mnie jedno z lepszych orzeźwień latem ;) Musi być tylko mocno dojrzały (a wiadomo, że w Polsce nawet w "sezonie" aż tak bardzo mocno dojrzałe nie są).ALe lody latem też jak najbardziej TAK ;) Muszę skorzystać koniecznie z Twojego przepisu, jedyne lody jakie robiłam to sorbet malinowy. Ten wygląda również smakowicie! Będzie w weekend, bo u nas po deszczowym tygodniu zapowiadają upały.
OdpowiedzUsuńE. pochodzi z Turcji? Fantastycznie! Serwuje czasem tureckie specjały, ja bardzo lubię kuchnię turecką i w oógle mocno interesuje się tamtejszą kulturą, choć nigdy w Turcji jeszcze nie byłam.
Oooo, teraz zobaczyłam, że Yba także chwaliła Twoje pisanie! Potwierdzam jej słowa! W ogóle wydajesz się przemiłą osobą .
OdpowiedzUsuńUlu, witaj:) Oregon jest rzeczywiście piękny i oferuje wiele. A ja chciałabym kiedyś odwiedzić NY :)
OdpowiedzUsuńKemotko,
OdpowiedzUsuńdziękuję bardzo! Nic tylko się dzisiaj rumienie od Waszych miłych słów :) Bardzo to miłe!
Sądzę, że nie mamy żadnego zdjęcia...za szybko znikają te pyszności. A arbuz i melon to ulubione owoce E. I tylko on jest od ich krojenia u nas w domu:) E. zawsze też je wybiera, ma jakiś system ale nie wiem jak on dokładnie działa, w każdym razie zawsze są soczyste i pyszne:)
Tak, E. jest z Turcji ale coś mało tureckiej kuchni u nas w domu mimo, że bardzo lubię. Ale E. jest mało wymagający i nie woła o kebapy co drugi dzień:) Mam 2 książki o kuchni tureckiej i kilka przepisów wypróbowanych więc na pewno coś się w końcu tutaj pojawi:) O Turcji, tureckiej kuchni i kulturze...och, o tym mogłabym też godzinami rozmawiać:) Turcję zjeździłam wzdłuż i trochę wszerz jeszcze przed poznaniem E., którego poznałam w Niemczech. Takie to trochę pomieszane z poplątanym u nas:) Uściski!
Ja tez chce sorbet! To zdjecie numer 2, na ktorym trzymasz (zgaduje, ze to Ty) miseczke jest swietne.
OdpowiedzUsuńMadziu, to pomieszaj trochę i będziesz miała sorbet:) Inna opcja, wpadnij do Oregonu to Ci zrobię:) Tak to ja, te nogi z pierwszego zdjęcia łączą się z resztą z drugiego :)
OdpowiedzUsuńChoć jestem wielbicielką lodów, to niestety czekoladowe są na ostatnim miejscu:( ale przepis wygląda zachęcająco:))
OdpowiedzUsuńKuchnia turecka...czuję jej zapach aż tu...
pozdrawiam!
Olu, ale czekoladowe ze sklepu a takie to ...ach, nawet nie bede porownywac:)
OdpowiedzUsuńZ kuchni tureckiej bedzie u nas dzisiaj cos na obiad :) Serdecznosci!
Hmmm, sorbet wygląda na pyszności :D No i świetnie wpisuje się w klimat leniuchowania. Miłego weekendu!
OdpowiedzUsuńAgnieszko, lecę właśnie po składniki do tego sorbetu!
OdpowiedzUsuńRaincloud, :) leniuchowanie i na dzisiaj w planach:)
OdpowiedzUsuńDla Ciebie rowniez udanego weekendu:)
Kemotko, super!:) mam nadzieje, ze bedzie Wam smakowal :)