Wodospady duże i mniejsze. Strumienie i małe strumyczki ukryte gdzieś za konarem drzewa.
W pewnym momencie, już w drodze powrotnej ścieżką prowadząca przez las, który przypominał las Hobbitów, zorientowaliśmy sie, że była cisza. Brakowało tych kojących dźwięków wody.
I kilka zdjęć w drodze "do" i "z".
Park jest ogromny. Największy stanowy w Oregonie o łącznej powierzchni ponad 36km2 i około 40 km szklaków. Są szlaki dla pieszych, rowerzystów, dla turystów z pieskami, dla turystów na koniach...
Największą atrakcję stanowi 10 wodospadów, z których udało nam się zobaczyć 7. Koncert na krople nadal szumi mi w głowie.
***
Szkoda tylko, że przyszło nam dzielić szlaki z kilkunastoma innymi ososbami przed którymi cały czas "uciekaliśmy";) Nie lubię tłoków w takich miejscach. A już w ogóle nie lubię jak ktoś idący przede mną bezczelnie pali papierosy i to jeszcze w parku narodowym. Ach i szkoda, że jak się zdenerwuję to jedyny sensowny słowotok, który mi przychodzi do głowy jest po polsku. Inaczej zwróciłabym mu uwagę bo nic tak mnie nie wkurza jak zapach papierosów.
***
Pewna miła Pani-Wędrowniczka zrobiła mi i Doktorantowi razem zdjęcie. Piękne!
Od kilku lat mamy tych zdjęć razem coraz mniej. Właściwie to garstkę, którą z ostatnich dwóch lat zliczę na palcach jednej ręki. Niestety przy przegrywaniu zdjęć, ponad 100 plików zdjęć z karty uległo korpucji i jest nie do odzyskania. Wylałam jedną, no może ze dwie albo trzy łzy...szkoda mi tego jednego zdjęcia, bardzo.
***
Miłego dnia!
Tak sie zapatrzylam na te krople, ze az nabralam ochoty na prysznic:) Bo wodospadu w okolicy niestety brakuje...
OdpowiedzUsuń:):)
OdpowiedzUsuńPięknie!
OdpowiedzUsuńAga
Piękne miejsce, zdjęcia magiczne...proszę o więcej!:) Zapachu (a raczej smrodu) papierosów nie znoszę. Tłumy także staramy się omijać...dlatego na wakacje wybieramy się zazwyczaj poza sezonem:) W tym roku również dopiero przed nami:-) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńZaniemówiłam! Ale miejsce, ale zdjęcia:) Wspaniałe są te zdjęcia wody!!!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że uda mi się tam być za rok:) Bo będziemy przejeżdżać przez Oregon.
Agnieszko,pięknie~! Zdjęcia cudowne.
OdpowiedzUsuńSzkoda tego zdjęcia...
Ja też unikam tłumów.Stąd moje wakacje są w zupełnie innych terminach.
Serdecznie Cię...
Magiczne te Twoje zdjęcia koncertu kropel. Aż słyszę je w głowie!
OdpowiedzUsuńSzkoda Waszego zdjęcia, ale niejedno jeszcze będziecie mieć razem. Na pewno!
A co do słowotoku, to moim zdaniem powinnaś wykorzystać fakt, że nikt Cię nie zrozumie i sobie poużywać. Spójrz na Penelope w Vicky Christina Barcelona. Jak ona "ujada" po hiszpańsku. Czy to nie słodkie? ;)))
Kocham wodę...
OdpowiedzUsuń:))
Wspaniałe zdjęcia Agnieszko, w szczególności to z kroplami na tle nieba! My tez mamy coraz mniej zdjęć razem, ja w ogóle mam mało zdjęć w przeciwieństwie do reszty najbliższych;)
OdpowiedzUsuńPrzykro mi z powodu Waszego wspólnego zdjęcia. Może zaplanujesz jakąś wspólną sesję dla Was obojga?:)
Agnieszko, wczoraj blogger nie pozwolil mi zlozyc Tobie/ Wam zyczen z okazji rocznicy, tak wiec robie to dzisiaj, samych cudownych chwil razem, na dlugie dlugie lata;-))
OdpowiedzUsuńZdjecia jak i miejsce sa magiczne!!! Kocham wodospady, lasy i takie widoki!!
Oregon planujemy na przyszle wakacje i juz nie moge sie na nie doczekac...
Zdjec te mamy garstke, ale mam nadzieje w tym roku to naprawic, bo szykuja nam sie prawdziwie rodzinne wakacje, wiec chetnych do robienia zdjec nie powinno zabraknac.
Jeszcze raz najlepszego dla Ciebie i Doktoranta:-))
Prześliczne zdjęcia. Uwielbiam takie miejsca. Ostatnio, będąc w górach i po nich wędrując rozmawiałam z moim towarzyszem wyprawy właśnie na temat palenia na szlakach. Nie mogę zrozumieć jak ludzie mogą to robić w takich miejscach. Ja miałam zadyszkę bez palenia i wprost niewyobrażalne było dla mnie to, jakbym czuła się paląc. To, co mnie jeszcze irytowało to gdzieniegdzie zostawione śmieci. W głowie nie mieści mi się, by wyrzucić coś na ulicy, a co dopiero w Parku Narodwym.
OdpowiedzUsuńPrzykro mi też z powodu utraty zdjęć :(
ładne te "narośla" na drzewach zwłaszcza, nadają tajemniczego klimatu
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia!! Ależ tam jest uroczo!! Odnośnie zdjęć, to ja z mężem mamy też tylko kilka zdjęć razem. Wina leży po jego stronie, bowiem nie cierpi się fotografować. Także rozumiem Twój ból po stracie tego 'jednego' zdjęcia! Muszę przyznać, że zrelaksowały mnie widoki całej natury, wodospadów itd. Chwilo trwaj chciałoby się powiedzieć! :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńCoś w tym jest,my też mamy mało zdjęć wspólnych:( po ostatnich wakacjach mamy jedno.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia!
pozdrawiam!
Aga, oj tak, bylo pięknie!
OdpowiedzUsuńMimi, życzenie o więcej spełnię z przyjemnością :) Bo zdjeć mam dużo:) Ja sądziłam, że wtorek w godzinach wczesno popołudniowych będzie idealny. Jednak wiele rodzin wyszło chyba z tego samego założenia. Mieliśmy szybkie tempo z Doktorantem więc często udawało nam się być na szlaku bez „obstawy”. Ach u Was super wakacje - Viva México :)
Deli, :) :) Miejsce magiczne! A w który miesiącu wybieracie się do Stanów?
Amber, dziękuję. Oj szkoda, bardzo. Bo tak mało tych wspólnych zdjęć z wyjazdów.
Owiecko, pewnie będziemy mieli...ale to było takie specjalne:) Trudno się mówi...Ach wiesz ja to sobie pomruczałam pod nosem polsku jak mi ten dym z papierosów przeszkadzał ;) Ale nie umiałabym tak jak Penelope ;)
Praline, Doktorant też:) Bardzo...
Olliveto, dziękuję! Ja też mam mniej, zawsze to ja z aparatem w ręku chociaż mi to nie przeszkadza bo ja nie lubię za bardzo siebie na zdjęciach ;) Wspólna sesja brzmi super i marzy mi się taka „codzienna”..bo ostatnia była na ślubie.
Agnieszko, dziękuję Ci bardzo za życzenia. Jeśli będziecie w Oregonie za rok to polecam Wam ten park...jest przepiękny.
Udanych rodzinnych wakacji Wam życzę! Ach, piękny to czas z rodziną...bawcie się dobrze i nacieszcie sobą.
A wybieracie się razem gdzieś?
Kemotko, dziękuję. Tutaj w Oregonie takich parków większych i mniejszych jest mnóstwo. Tylko czasu brakuje na takie wypady...
Ja się bardzo zdziwiłam jak poczułam najpier dym z papierosów a poźniej zobaczyłam, że gościu pali. Tutaj w Oregonie regulacje są bardzo rygorystyczne dla palaczy i mogą oni palić tylko w wyraźnie wyznaczonych do tego miejscach. I dlatego już dawno nie czułam papierosów i taki widok i to w parku narodowym był dla mnie szokiem! A tak jak mówisz, jak on sobie radził na szlaku, który w miejscach był bardzo męczący to nie wiem...
Olu, te narośla i mnóstwo innych zdjęć samego lasu, które niestety straciłam, przypominały mi bardzo klimat z hobbitów ;)
Madziu, dziękuję, cieszę się, że Ci się podobają...Mój Doktorant pozuje z wielką ochotą:) I ładnie wychodzi na zdjęciach, tak naturalnie. W przeciwieństwie do mnie ;)
Olu, my zazwyczaj na wyjazdach jestśmy sami więc nie ma kto nam robić. W zeszłym roku było lepiej jak Przyjaciółka z Chłopakiem nas odwiedzili. Z tamtego wyjazdu mamy kilka zdjęć razem i są dla mnie skarbem:)
Dziewczyny uściski i gorące pozdrowienia! U nas upał...:)
Przełom czerwca i lipca:)
OdpowiedzUsuńOj to się chyba miniemy. Fajnie by było się spotkać na chwilę, na kawę gdzieś w Oregonie...przy wodospadzie:)
OdpowiedzUsuńMy chyba w tym czasie będziemy już w Polsce/Turcji.
Byłoby super! Zobaczymy:)
OdpowiedzUsuńAguś: zupelnie po sasiedzku;-) bo planujemy zwiedzic część północnego wybrzeza Kalifornii:-)) Pierwsza nasza taka "daleka" pozdróż po Stanach, mamy tam rodzine od strony męża, która domaga się odwiedzin od czasu jak tu jestesmy. Bardzo się cieszymy na ten wyjazd.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam goraco!
Agnieszko, to cudownie!:) Piękny stan z rodziną - nic więcej do szczęścia nie trzeba:) Uściski!
OdpowiedzUsuńJa tez bym plakala za wspolnym zdjeciem.
OdpowiedzUsuńPytalas u mnie o ciasteczka. Zdecydowanie polecam ten przepis, nie rozlewaly sie na blaszce, mialam nawet wrazenie, ze sa zbyt geste. Ale wyszly w sam raz.
Wrzuce tutaj przepis: 125g masla (unsalted), 100g bialego cukru, 75g brazowego cukru, 1 jajko - delikatnie ubite, 2 lyzeczki ekstraktu z wanilii, 150g bialej maki, 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia, szczypta soli, 100g ciemnej czekolady polamanej na male kawalki.
Rozpuszczone maslo wymieszac z cukrem (ja dalam mniej cukru niz w przepisie - lacznie jakas szklanke). Dodac jajko i wanilie, nastepnie make, proszek i sol. Na koniec wrzucic kawalki czekolady. Piec na 190 stopni, 8-10 minut. Ja zrobilam dosc male ciastka i wyszlo mi ich 30.
Milego weekendu i zycze Wam wielu pieknych wspolnych zdjec :)
Madziu, dzieki wielkie za przepis. Mam wszystkie skladniki w domu wiec zrobie na weekend...chociaz u nas upalnie ale co tam ciastka dobre na wszystko ;)
OdpowiedzUsuńUsciski!
Pewnie :) Cookies rule!
OdpowiedzUsuńJa mam zamiar je znowu zrobic, tym razem bez czekolady, po prostu waniliowe ciacha do maczania w herbatce.
Sciskam.