Bez planów, bez obowiązków i ...w pewnym sensie bez celu.
Bo są takie dni, że nawet upieczenie chleba jest jedynie koniecznością a nie przyjemnością.
Wtedy niezaplanowana rozmowa z tymi Najbliższymi sercu wypełnia każdą moją komórkę radością.
Taką "czystą" radością.
Nie jest to radość z posiadania nowej pary butów (chociaż i ta radość była podzielana z kimś, kto ma piękną nową parę butów:)).
Ale radość i szczęście, że ma się te Osoby tak blisko.
Że ma się ich wsparcie zawsze, bez względu na okoliczności.
Wymiana zdań (może być nawet o szybkowarze;)) i dzień, który nie zaczął sie w żaden spektakularny sposób.
Dzień, który miał być podobny do tych poprzednich nabrał zupełnie innego wymiaru i sensu.
I za każdym razem jak o Nich myślę to towarzyszy mi to samo uczucie wdzięczności, że Ich mam.
***
Bo Madzia napisała, że jest pyszne. Bo już dawno miałam ochotę na brownie. Bo jest weekend i coś do kawy się należy ;)Zatem brownie z dodatkiem buraków.
Wyszczuplone przeze mnie bo 250g masła i 250g cukru w przepisie to nie dla mnie :)
Brownie (z burakami)
Prezentowany tutaj przepis to moja wariacja na temat oryginalnego:) Mimo, że wyszczuplone, wyszło pyszne!)
70g masła (oryginał: 250g)
30g oleju (oryginał: brak)
3 jajka
224g czekolady 70% (oryginał: 250g)
230g ugotowanych, obranych i startych na tarce buraków (na małych oczkach tarki) (oryginał: 250g)
95g fruktozy (oryginał: 250g cukru)
125g mąki pełnoziarnistej do wypieków ciast (oryginał: 150g self-raising flour)
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli morskiej
Blaszkę/szklane naczynie o rozmiarach 20X25cm (moja jest 16X25) wysmarować tłuszczem i wyłożyć papierem do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 180C.
Czekoladę i masło rozpuścić w kąpieli wodnej
(w szklanej misce wymieszać połamaną na kawałki czekoladę z masłem. Miskę ulożyć na garnku w którym gotuje się trochę wody i mieszać aż do rozpuszczenia się czekolady. Woda nie może dotykać dna miski. Można też roztopić czekoladę z masłem w żaroodpornym naczyniu w rozgrzewającym się piekarniku mieszając od czasu do czasu).
W misce od miskera wymieszać cukier i olej. Dodawać po jednym jajku i mieszać aż do połączenia.
Wlać rozpuszczoną czekoladę i miksować aż do połączenia się składników.
Przesianą mąkę z solą i proszkiem do pieczenia doajemy do masy czekoladowej i delikatnie mieszamy silikonową szpatułką.
Dodajemy starte buraki i mieszkamy krótko do połączenia się składników.
Pieczemy w nagrzanym piekarniku przez 25 minut.
Smacznego!
***
Miłego Dnia!
Jeśli odchudzone to już lubię. Świetnie wygląda :)
OdpowiedzUsuńA ja czasem tęsknię za takim dniami bez planów i obowiązków :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę smacznego!
Moje tez bylo troche odchudzone. Ten pan, od ktorego wzielam przepis uwielbia duuuuuzo masla :)
OdpowiedzUsuńDobrze, ze masz takich Najblizszych, ktorzy wspieraja bez wzgledu na okolicznosci.
Sciskam.
piękne to słowa, choc smutne odrobinę i nostalgiczne. ale ciasto na poprawę nastroju..:-)
OdpowiedzUsuńZnam takie stany duszy,o których piszesz...
OdpowiedzUsuńBuraczkowe brownie napawa optymizmem i niweluje nijakie stany wewnętrzne.
Miłej niedzieli Agnieszko!
ja czasami marze o takich dniach, bez planow. ale rozumiem, ze mozna sie nimi cieszyc na chwile. dobrze miec przyjaciol.
OdpowiedzUsuńdzieki za kolejna inspiracje kulinarna - "uszczuplona" wersje brownie. wyprobuje na przyszly weekend, nie wiem jeszcze tylko skad wezme buraki ;-) pozdrawiam cieplo A.
Pięknie napisałaś o bliskich.
OdpowiedzUsuńA brownie prezentuje się wyśmienicie!
Ciasto marchewkowe znam, ale żeby brownie z burakami to pierwsze słyszę!
OdpowiedzUsuńNajważniejsze to takie bliskie osoby mieć :)
uściski!
p.s chleb wyszedł, ale nie jestem zadowolona... ;)
Oj znam ten ból bezcelowych dni, ja w takie dni nie funkcjonuję, czas przecieka mi między palcami...dlatego tak bardzo chciałam,żeby już rozpoczął się rok szkolny:)
OdpowiedzUsuńwspaniale, że masz kogoś takiego:)
pozdrawiam!
Slyvvio,
OdpowiedzUsuńOdchudzone ale smaczne:)
Maju,
Ja zazwyczaj nie mardudzę na moją codzienność. Mam dużo wolności, którą szanuję bardzo. Ale czasem chciałabym chyba, żeby mi ktoś/coś z góry narzuciło jakiś cel...ale tylko czasem i zazwyczaj szybko mi ta chęć przechodzi:)
Madziu,
Mi sie wydaje, że to moje brownie w smaku odbiega od oryginału ale dla nas jest akurat. Dużo czekolady a mało słodyczy i tłuszczu:)
Asiejo,
Na pewno nostalgiczne. Smutku we mnie nie ma za wiele. Na szczęście :)
Amber,
Oj tak brownie było strzałem w dziesiątkę na weekend, na spokojne i miłe chwile przy kawie.
Aniu,
Ja się cieszę takimi wolnymi dniami zazwyczaj codziennie. Czasem tylko nachodzi mnie ochota na zmianę ale szczerze to tej mojej wolności z lekkim sercem nie będę chciała zmienić:)
Ciasto jest baaardzo czekoladowe i ciężkie ale pyszne i mały kawałek zaspokoił mój głód czekoladowy na kolejne dni:)
A to u Was buraków nie ma?:)
Yba,
Dziękuję!
Eljotynko,
Ja też nie słyszałam wcześniej o buraczanym brownie.
Za każdym razem jak wyciągam chleb z piekarnika to E. się pyta czy wyszedł według moich standardów;) Bo mimo, że w smaku są zazwyczaj super to zawsze mam coś do zarzucenia sobie w tym jak bochenek wygląda, jakie ma „dziurki” itp. A co z Twoim nie tak?:)
Olu,
Oj tak. Czasem jest dobrze, mieć górę obowiązków i nie wiedzieć kiedy i jak dzień minął.
Uściski dla Was Dziewczyny i miłego tygodnia Wam życzę!
Spodobało mi się to brownie, ale postanowiłam niczego nie piec i chociaż w ten sposób trochę schudnąć, jednak kusi mnie ono coraz bardziej, że chyba jednak się przełamię, najwyżej poskakam pójdę na dwa spacery więcej :)
OdpowiedzUsuńOj, przyjemne są takie dni i bardzo za nimi tęsknię:)
NIe cierpie dni bez planow. Najchetniej mialabym prace od 9 do 5, z kawka o 10, lunchem o 13, i kolejna kawka o 15. A tak, pracuje w domu, i nie potrafie stworzyc zadnego planu ktorego umialabym sie trzymac. A rozmowy z domem chyba sa trudniejsze dla Ciebie niz dla mnie, ze wzgledu na roznice czasu...
OdpowiedzUsuńMoniko,
OdpowiedzUsuńSkakanie to dobry pomysl;)
Ja nie pieke czesto i ograniczam slodkie. Takie brownie jemy w dwojke przez 2-3 dni wiec nie mam wyrzutow:)
Ahora,
Tez zazwyczaj lepiej funkcjonuje z planem ale wole elastycznosc w planowaniu niz rygorystycznosc czasowa. Oj tak, roznicy az 9 godzin ale dajemy rade:)
Pozdrawiam Was serdecznie:)
Agnieszko, przerabiałam taki okres w swoim życiu, bywało różnie...z pracą przyszła równowaga i spełnienie. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, dlatego kazdy dzień powinien być dla nas szczególny. Rozmowy z najbliższymi to najlepsza forma terapii, chyba na wszystkie bolączki;)
OdpowiedzUsuńBrownie z buraczków...hmm, może ten przepis mnie do nich przekona...
Pozdrawiam!
Agnieszko, zgadzam sie. I staram sie, zeby te dni mimo, ze czasem bez planow i tak byly w pewnym sensie szczegolne. Zdarza sie, ze przegrywam ale na szczescie rzadko.
OdpowiedzUsuńCo do brownie. To zdecydowanie nie jest moj naaaajjj przepis ale i tak wychodza takie jak lubie. Bardzo czekoladowe :)
Sciskam!
wiesz, wydaje mi sie, ze Cie rozumiem, mimo, ze moje zycie narzuca mi inny rytm teraz, ale takie dni, jak napisalas, troche bez celu, tez mi sie zdarzaly, i tez jakos nie chcialo sie z lozka podniesc... i czasami nagle pojawial sie ktos lub rozmowa z kims, ktora dodawala skrzydel... dobrze jest miec takich ludzi wokol siebie, ja niestety czasami czuje sie tu jak na bezludnej wyspie. a brownie kocham! nie probowalam nigdy jednak z burakami ;-) ale sprobuje teraz :-)
OdpowiedzUsuńAtsanik, tutaj w Oregonie tez jestesmy jak na bezludnej wyspie z moim E. Zero przyjaciol i znajomych. "Uroki" koncowki doktoratu chyba bo E. zajety jest bardzo. Ale na szczescie dla mnie jest internet/skype:)
OdpowiedzUsuńBuraki widac w ciescie ale ich nie czuc:) Dodaja chyba jedynie wilgotnosci do ciasta i troche koloru:)
nie miewam takich dni, ale pewnie muszą być dokuczliwe, dobrze, że masz jednak kogoś do "przytulenia", pięknie i ciepło to napisałaś, a brownie robię ze wszystkimi składnikami, bo nieczęsto, więc jest pełny skład ;)))
OdpowiedzUsuńTwoje na pewno zrobię :))
uściski kochana !
Zdjęcie z burakiem jest zjawiskowe:)
OdpowiedzUsuńTaka radość z kontaktu z bliskimi to skarb. Może czasem takie chwile oddalenia są potrzebne, żeby sobie uświadomić, jak ci ludzie są dla nas ważni. Kiedy są obok często nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Agnieszka: a co po doktoracie? gdzie wybywacie? (lub nie?)
OdpowiedzUsuńbardzo prawdziwe, to co napisala Delie... ja docenilam mame i siostre obok, jak ich juz obok nie bylo :-(
Ulu,
OdpowiedzUsuńniektore dni sa dokuczliwe. Ale na szczescie wiekszosc nie:)
Ja mam chyba juz taka mala manie odchudzania niektorych dan ;)
Deli,
dziekuje:)
Masz racje, ja zmienilam swoj stosunek do rodziny, przyjaciol i znajomych odkad nie mieszkam w Polsce.
Atsanik,
Po doktoracie E. bedzie sie staral o posade assistant professor (tenure track). I tam gdzie dostanie tam sie przeprowadzimy.
Pozdrawiam Was cieplo!
Szczesliwi sa twoi najblizszsi, ze maja taka mila osboe jak ty w swojej rodzinie:)
OdpowiedzUsuńW sumie troszke smutno piszesz - ale rozumiem, ze zyjesz tutaj poniekad chwilowo, wiec troche inaczej to wyglada... Takie zawieszenie "pomiedzy" i oczekiwanie..bez zapuszczania korzneni.. Nie znam ciebie i twoich zainteresowan (oprocz wspanialych zdjec i smakowitych wypiekow ofkorz):) - ale moze postaraj sobie znalezc jakis wolontariat? W waszym akademickim miasteczku pewnie jest mnostwo kolek zainteresowania.
Przepraszam jezeli zbyt obcesowo tu ci gadam;)
Zycze samych slonecznych dni - i bardzo bym chciala wpasc do ciebie na kawke i jakikolwiek z twoich wypiekow - mniam mniam - kijem bys mnie nie wygnala.
Aniu, mile bardzo to co piszesz:)
OdpowiedzUsuńOboje z E. jestesmy poniekad zawieszeni od lat. Zawsze tylko gdzies na chwile, najpierw Niemcy, pozniej Teksas, teraz tutaj...po niespodziawnej wyprowadzce z Teksasu czesciowo z premedytacja zalozylam sobie, zeby nie przywiazywac sie do nowego miejsca. Za duzo pozegnan juz mielismy.
Oj tam, zadne to obcesowe gadanie, dobre rady:) Od kilku tygodni jezdze do schorniska dla zwierzat, takze troche jestem zajeta poza domem w tygodniu.
Na kawe zapraszam serdecznie...i moge tez cos do kawy upichcic:) I obiecuje, ze nie bede wyganiac;)
za zaproszenie bardzo dziekuje:) i zapraszam do siebie jak bedziecie w poblizu:)
OdpowiedzUsuńoh, praca w schronisku na pewno jest oprocz tego ze potrzebna, to bardzo emocjonalna - i bardzo pozyteczna. super:)
a co do ciaglej zmiany miejsca zamieszkania - to z jednej strony tez jest to niesamowita mozliwosc zobaczenia swiata - na pewno nie kazdemu dana. chociaz rozumiem, ze w kazdym z nas przychodzi czas, zeby gdzies "osiasc" - no ale wpierw trzeba poszukac tego swojego miejsca na ziemi:)
Uwielbiam brownie i co rusz je piekę, ale z burakami jeszcze nigdy!
OdpowiedzUsuńAgnieszko wiem jak się czujesz, też kiedyś miałam taki okres w życiu. Takie dni można docenić jedynie wtedy gdy mamy też "busy days". Czy oglądałaś "Julie & Julia"? Jakoś tak skojarzył mi się po trosze z Tobą.. Wierzę, że odnajdziesz się w tej sytuacji bo z pewnością jest tam gdzieś coś właśnie dla Ciebie, tylko czasem trudno to zauważyć.
A co do przyjaciół i rodziny to wiem aż nazbyt dobrze jak bardzo docenia się ich gdy są bardzo daleko.
Uściski dla Ciebie ze słonecznej, o dziwo, krainy wikingów:)
Agnieszko, jakie piękne zdjęcie buraka! no i sam pomysł niezły :) i zmieniłaś nazwę na polską :))
OdpowiedzUsuńJa dałam za dużo mąki pszennej pełnoziarnistej bo zamiast żytniej razowej używałam żytniej białej i taki się zrobił gliniasty i ciężki a dziś nakarmiłam z Laurą nim gołębie :D
OdpowiedzUsuńale nie poddaje się, próbuje dalej ;)
buziaki!
Agnieszko takie rozmowy to największy skarb, jaki posiadamy.
OdpowiedzUsuńChociaż ja bym oddała taką jedną rozmowę za kilka pustych dni. To na chwilę obecną.
Właśnie mi przypomniałaś, że już czas napisać do kilku osób, żeby wiedziały że o nich pamiętam.
Zdjęcie z burakiem jest cudne.
Uściski Agnieszko!
Aniu, cudownie byloby sie spotkac:)
OdpowiedzUsuńBardzo lubie jezdzic do schroniska. Jest tam swietna ekipa ludzi troszczacych sie o zwierzaki, ktore mimo sytuacji nieciekawej maja tam bardzo dobrze, sa zadbane i dostaja duzo milosci:)
Olliveto,
Film ogladalam:) Podobal mi sie bardzo :) Tutaj niestety jestem ograniczona przez prawo wizowe...mimo, ze wiem co chcialabym robic to nie mam narazie szans. Dlatego staram sie wypelnic te wolne chwile najlepiej jak umiem:)
Owiecko, buraki rulez;)
Eljotynko, och tam, zdarza sie. Szczegolnie z razowymi wazne sa proporcje maki, zeby gliniasty chleb nie wyszedl. Z czasem bedziesz miala wyczucie juz przy wyrabianiu ciasta :) Zachecam do zrobienia zakwasu...chleby wychodza boskie:)
Poleczko, te rozmowy sa mi bardzo potrzebne. I jak dobrze, ze moge rozmawiac o wszystkim. Pisz, pisz i dzwon. Pamiec o tych najbliszych jest wazna.
Sciskam Was Dziewczyny! Ciesze sie bardzo, ze tutaj zagladacie:) Bardzo lubie nasze wirtualne spotkania:)
Agnieszko,dlatego nie lubię jesieni.
OdpowiedzUsuńA jeszcze bardziej zimy.
Czuję się nieswojo i chleby nie rosną.
A Twoje wypieki jak zwykle mnie pobudzają do czynu!
Znam dni o których piszesz, potrafią być bardzo dokuczliwe. Takie dni miewałam zaraz po tym jak zrezygnowałam z pracy by być na co dzień z M. M. przebywał całymi dniami w pracy a ja po jakimś czasie nie wiedziałam już co z sobą robić...Odkąd w naszym życiu pojawił się Chłopiec takie dni nie mają racji bytu:-) i dobrze mi z tym!:)
OdpowiedzUsuńAmber, ja lubie ciepla, jasna, zlota jesien. Ale tutaj takiej nie ma. Po pieknym i dlugim lecie, jest ciemno i deszczowo caly czas.
OdpowiedzUsuńMimi, oj tak czasem ciezko znalezc zajecie nawet jak ma sie kilka zainteresowan...ale co z tego jak kazdy dzien jest podobny. Juz czasem sie smieje, ze musze odpoczac od ciaglego odpoczywania:) Serdecznosci na dalszych wakacjach:)
Takie odchudzone tez o wiele bardziej mi sie podoba! nie wyobrazam sobie wypieku z dodatkiem 250g cukru... ;)
OdpowiedzUsuńA dni 'bez celu' faktycznie moga czasami nabrac innego wymiaru. Wazne jest, by umiec sie cieszyc kazda chwila i czerpac to, co najcenniejsze. Nawet jesli to bedzie rozmowa o szybkowarze ;) Albo widok takiego slicznego slonecznika :)
Usciski Agnieszko!
Beo, oj tak 250g cukru i masla w jednym to o wiele za duzo "dobrego":)
OdpowiedzUsuńDuzo sie z "cieszenia chwila" nauczylam bedac tutaj. I dobrze, bo jak juz zycie nabierze troche wiekszego tempa to mam nadzieje, ze to ze mna zostanie. Sciskam Cie Beo i dziekuje za Twoje slowa!