18 wrz 2011

Część stadionu w College Station.
Barwa Texas A&M to "maroon" - bordowy.
Football Amerykański. Ubrani prawie jak terminatorzy. Schylają się. Leci piłka w kształcie jaja między nogami jednego. Inny próbuje łapać. Ucieka. Część reszty go goni. A inni z reszty rzucają się na siebie nawzajem. Kilka sekund przepychanek.
Czuć testosteron w powietrzu. Przerwa i powtórka. I tak kilka godzin. Co roku od końca sierpnia do grudnia. Nic z tego nie rozumiem. Nudzi mnie to. I tylko raz miałam okazję poczuć powiew jedności fanów i zawodników na stadionie w Teksasie. Bardzo przyjemne uczucie. I to jedno doświadczenie "na żywo" mi wystarczy.
Tradycja futbolu na uczelniach jest pieczołowicie pielęgnowana z pokolenia na pokolenie. Dzień przed grą miasteczka zapełniają się fanami ubranymi w barwy zespołów. Następnego dnia ze znajomymi i rodzinami albo pójdą na stadion oglądać grę na żywo albo rozpalą grilla i przy hamburegarach, pikantych skrzydełkach, i z piwem w ręku będą oglądać mecz w domu.




































Doktorant lubi futbol Amerykański.
W sobotę oglądał mecz w necie międy "naszymi" a "innymi" jedząc pizze w domu.
Bez piwa w ręku ;)




































Ostatnio naszym ulubionym przepisem na ciasto do pizzy jest przepis Jamie'go.
Z tej ilości składników wychodzą 3 duże albo 6 średnich pizz.
Po podzieleniu ciasta na trzy części, dwie z nich zamrażam na później.
Często ratują mnie w sytuacji "Mam lenia. Nie chce mi się gotować" :)

Ciasto na Pizze - Jamie Oliver
(z moimi małymi zmianami. Oryginał w "Jamie's Italy" Jamie Oliver)
800g mąki chlebowej (u mnie 400g chlebowej i 400g orkiszkowej)
200g semoliny
4 łyżki oliwy
1 łyżka soli
1 łyżka cukru
14g suszonych drożdży
(active dry yeast - należy uaktywnić. Natomiast drożdże instant wsypuje się bezpośrednio do mąki)
650ml ciepłej wody

Drożdże z cukrem zalewamy ciepła wodą - odstawiamy na 5-10min, żeby się uaktywniły.
Mąkę, semolinę i sól przesiewamy do miski miksera. Dodajemy oliwę i uaktywnione drożdże.
Wyrabiamy mikserem z hakiem kilka minut. Ciasto będzie lekko lepiące się, lekko "lejące się" ale gładkie.
Miskę wysypujemy odrobiną mąki. Wkładamy ciasto. Wierzch posypujemy odrobiną mąki.
Przykrywamy wilgotną ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości na 1 godzinę.
Na lekko omączonym blacie odgazować ciasto. Dzielimy ciasto na 3-6 części.
Nagrzać piekarnik z kamieniem albo z blachą w środku do 260C.
Rozwałkować pizze. Ułożyć na łopacie do pieczenia wysypanej semoliną albo na papierze do pieczenia.
"Udekorować" wg. uznania:)
Odstawić na 15-20minut. Przełożyć do nagrzanego piekarnika.
Piec około 14 minut (zależy od wielkości pizzy).

( Ja spryskałam pizze oliwą. Posypałam oregano. Na brzegi dałam pokrojną na kawałki świeża mozarelle. Brzegi zawinęłam do środka. Ułożyłam cieńko pokrojoną cukinię, plasterki żółtej odmiany pomidora, piórka czerwonej cebuli. Posypałam pokruszoną feta i parmiginao reggiano i podałam z resztą pomidora i połówką awokado, ze szczyptą soli, pieprzu i sokiem z cytryny).

Barwy University of Oregon to żółty i zielony.
I zupełnie przez przypadek właśnie w takich barwach był nasz sobotni obiad:)




































***
Miłego Tygodnia dla Was:)

17 komentarzy:

  1. Aga ja uwielbiam piłkę, ale tzw. "socker". Amerykański football to dla mnie czarna magia. nie wiem po co się pchają i dlaczego ktoś wygrywa :) a pizza ładna :D ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie mecze bardzo mi się z Ameryką kojarzą:)
    A pizza...u nas ostatnio często gości:)oczywiście własnej roboty i nasz hit to mozarella i pomidory:) tylko te dwa składniki:)
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko śliczne zdjęcia! To z łopatą ma sobie... moc. Przyciąga oko.
    No i pizza...
    Przypomniałaś mi, że czas w końcu ją zrobić póki są pyszne pomidory na targu!

    Uściski i dla Ciebie udanego!

    OdpowiedzUsuń
  4. Owiecko, no co Ty, pilke lubisz?:) Mnie to tylko chyba jazda figurowa na lodzie potrafi zainteresowac;)

    Olu, ja zawsze zapominam, ze moznaby pizze na obiad zrobic i dopiero jak sie Doktorant upomni to ja robie:)

    Ewelinko, jakie bombowe zdjecie profilowe masz! Juz dawno tak fajnego zdjecia nie widzialam:) Super!
    I dziekuje Ci dobra Kobieto za mile slowa:)

    Usciski dla Was Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super pizza! wow = pewnie dlatego Ducks tak dobrze graly:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, a ze mnie taka ignorantka futbolowa, ze nawet nie wiem jak Ducks grali i jaki byl wynik;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ze mnie też ignorantka sportowa...
    Ale obok tej pizzy nie mogłabym przejść obojętnie.
    Wspaniała i zdjęcie z łopatą.Ach!
    Miłego tygodnia Agnieszko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pycha!
    A u nas króluje Rugby...

    OdpowiedzUsuń
  9. Pocieszę Cię, ze dla mnie to też czarna magia, a mam jeszcze gorzej, u nas dochodzi też rugby i krykiet;-)bo, jak wiadomo, większość wymyślono właśnie tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  10. niesamowita Twoja pizza, piękne kolory :)) ja nic nie rozumiem z tego sportu o którym piszesz, ale podoba mi się ta cala otoczka jedności z tym związana,dobrze je jest kiedy ludzie się jednoczą w imię czegoś - oczywiście dobrego, a to jest dla Amerykanów tradycja, i to mi się podoba ))
    buźka!

    OdpowiedzUsuń
  11. w mojej prownicji tez kroluje football, w poprzednim przedszkolu, do ktorego chodzil moj Benek, nawet male dzieciaki przychodzily ubrane na zielono przed waznym weekendowym meczem ;-) a pizza wyglada naprawde smakowicie! ja parmezan kocham miloscia namietna, ale nigdy jakos nie przyszlo mi do glowy, dodac go do pizzy, nastepnym razem sprobuje!

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie wyszła ta pizza;-)
    i ta łopata!!

    OdpowiedzUsuń
  13. mmmm pyszności! i żółte pomidory, nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam :((
    a odnośnie footbolu, to widzę jaki szał na niego wśród amerykańskich znajomych. Oni naprawdę potrafią wstawać w środku nocy, by obejrzeć mecz! Czyste szaleństwo! ale wiem, że jeśli kiedyś dotrzemy do Stanów, mecz taki będzie chyba pierwszym miejscem, które odwiedzimy, no bo jak to być i nie zobaczyć, nie? :))
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  14. Amber,
    Pizza rzeczywiscie smaczna. A lopata moja ulubiona, niestety zaczyna sie „rozklejac” :)

    Maju,
    O rugby to jeszcze mniej wiem:)

    Aniu,
    Tutaj jeszcze baseball kroluje. Te wszystkie sporty sa dla mnie niezrozumiale i malo interesujace. A w krykieta pamietam jak grali namietnie studenci z Indii w Niemczech. Natomiast bardzo mi sie podoba, ze jest mnostwo tzw. malych lig dla dzieci i nastolatkow i kilka razy w tygodniu widze jak cwicza i graja na boiskach, ktorych kolo naszego domu mamy az 4.

    Ulu,
    Lubie proste pizze bez wielu skladnikow. A jednosc na uczelniach Amerykanskich jest zawsze. Jak zaczelam tutaj studia to bardzo sie dziwilam dlaczego wszyscy na campusie chodza w t-shirtach z logiem uczelni. Nie rozumialam po co to cale okazywanie z jakiej sie jest uczelni...no ale to tradycja, jednosc i duma z bycia w grupie Aggies (tak nazywaja sie studenci uczelni, ktora skonczylam). Ale sama w t-shircie z logiem uczelni bylam tylko na tym jednym meczu. Na campusie juz nie:) Nie moj styl:)

    Atsanik,
    A mi sie podobaja takie maluszki w tych strojach do football’u jak graja na boisku tutaj:)
    Ja dodaje do pizzy rozne sery, jakie akurat mam pod reka (oprocz zoltego).

    Agnieszko,
    Bez lopaty ani rusz w pieczeniu pizzy i chleba:) Ale raczej sie ze mna nie wyprowadzi bo sie zestarzala i sie rozkleja biedaczka ;)

    Emmo,
    Dzisiaj odbieram kilogramy pomidorow w tym zolte. Wpadnij! Zrobie zupe, albo sos pomidorowy do makaronu albo pizze:) Zobaczyc taki mecz to jest przezycie. Ale mi raz wystarczylo bo szczerze to po godzinie zrobilo sie nudno:)

    Pozdrawiam Wasz wszystkie goraco...bo u nas lato cos nadal nie odpuszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pizza wygląda pysznie!! U mnie w domu wszyscy uwielbiamy pizzę!! Piłki za to nie ;)
    p.s. właśnie zagniotłam ciasto na chleb... ciekawe co z tego wyjdzie :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja z futbolu amerykańskiego nie rozumiem także nic!!!! Kiedyś ktoś mi nawet próbował tłumaczyć, ale przerosło mnie to ;)
    Bardzo lubię natomiast mecze piłkarskie, ale głównie na stadionach, gdyż w telewizji jakoś ich "nie czuję".
    Pizza wygląda wybornie! Muszę wypróbować! Nie robiłam jeszcze ciasta z mąką orkiszową, zawsze natomiast dodaję mąkę razową ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Eljotynko, o swietnie! Tez jestem ciekawa:) Pochwal sie chlebkiem:)

    Kemotko, moj E. probuje mi tlumaczyc za kazdym razem jak oglada mecz:) Ale wylaczam sie juz po minucie bo nic nie rozumiem:)

    Pozdrawiam Was!

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)