Lato, jesień, zima, wiosna...
Wiosna, lato, jesień, zima...
Zima, wiosna, lato, jesień... No tak. Po lecie zawsze jest jesień (zazwyczaj...bo w Teksasie jesieni nie ma;)). Czyli nic nowego nie odkryliśmy. Kolejna pora roku. Nie po drodze mi do przejmująco-nostalgiczno-wyniosłych zobrazowań tej pory roku. Jesień dzisiaj kojarzy mi się...z wolniej rosnącym chlebem bo w kuchni jest zimniej i z koniecznością wyszukiwania skarpetek, niekoniecznie do pary....i z popołudniowym bólem głowy od dwóch dni.
Jabłka z sadu od rolnika. Drzewko nieznanego pochodzenia/nazwy. Jabłka pyszne. Połączone z puree z dynii. Trochę orzechów i cynamon. Kolejna dawka jesiennych smaków.
Chlebek dyniowo-jabłkowy z orzechami
(oryginał stąd z moimi zmianami)
1 szklanka (240ml) mąki orkiszowej (albo zwykłej)
3/4 szklanki mąki pełnoziarnistej
2/3 szklanki brązowego cukru
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1 łyżka siemienia lnianego (zapomniałam ale następnym razem dodam)
szczypta świeżo zmielonej gałki muszkatołowej
*****************
Mieszamy wyżej wymienione suche składniki.
*****************
2 jajka
2/3 szklanki maślanki
1/3 szklanki roztopionego masła
1 szklanka puree z dyni (albo startych jabłek)
1 łyżeczka esencji waniliowej
*****************
W odzielnej misce mieszamy ww. mokre składniki.
*****************
3/4 szklanki posiekanych orzechów włoskich
1 jabłko obrane i pokrojone w małą kostkę
brązowy cukier i cynamon do posypania
Nagrzewamy piekarnik do 180C.
Do suchych składników dodajemy mokre składniki i mieszamy łyżką. Dodajemy 1/2 szklanki posiekanych orzechów i pokrojone w kostkę jabłko. Do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia albo wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką wlewamy ciasto. Wierzch posypujemy 1/4 szklanki orzechów i cukrem wymieszanym z 1/2 łyżeczki cynamonu (cukru około 2 łyżeczek).
Pieczemy 40-50 minut.
Smacznego!
***
Miłego dnia dla Wszystkich! :)

Chleb wygląda nieziemsko. Ja nie piekę chleba, niestety. Chciałabym ale mi nie wychodzi. Spróbowałam dwa razy i nie byłam zadowolona z efektów.
OdpowiedzUsuńPory roku jakoś zadziwiająco często wpływają na nasze posty blogowe. Ale to chyba oznacza, że jakoś się tam poddajemy naturze i przynajmniej do pewnego stopnia żyjemy zgodnie z nią, prawda?
Ten chleb musi być dobry. Tak wygląda.
OdpowiedzUsuńJa zupelnie odwrotnie. Ciesze sie na ta pore roku, mimo ze jest zapowiedzia zimnych miesiecy...
OdpowiedzUsuńZycze poprawy samopoczucia( tez mi glowa dzisiaj peka://) ponoc cola pomaga, ponoc...:) ale nie jestem jeszcze tak zdesperowana:))
Chlebek cudny, pachnie az tutaj!!
Pozdrawiam
Aga
Yba, tak. Mimo, ze u nas jesieni dopiero poczatek i dzisiaj obudzilo mnie slonce a nie wiatr i pochmurne niebo to juz czuje jak moj organizm domaga sie zupelnie innego traktowania niz latem:)
OdpowiedzUsuńJa nie zlicze ile razy mi chleb nie wyszedl...:) Nie poddawaj sie:)
Deli, pyszny jest. Dwa kawalki zastapily mi wczoraj obiad;)
Agnieszko, dla mnie to po prostu kolejna pora roku. Fakt, o wiele ladniejsza i przyjemniejsza od zimy:) Chyba brakuje mi tutaj "dzikiej" przyrody i jesieni. W miescie wszystko jest "wypucowane" i wszystko ma swoje miejsce, kazde drzewo i krzak zasadzony wedlug planu i jakos nie czuje jesiennej aury przez ten "porzadek" :)
Usciski Dziewczyny!
ten chlebek wyglada pieknie, bardzo lubie takie smaki, wiec wyprobuje na pewno! za mna od kilku dni chodzi tiramisu, ale takie prawdziwe, troszke rozlazle i bardzo soczyste, a nie jakas polnocno-amerykanska modyfikacja...
OdpowiedzUsuńna moim kampusie, zolte liscie tancza na chodnikach, juz czuc te jesien, ale to tylko przez najblizszy miesiac, pozniej juz tylko dluga mrozna zima...
Doskonaly chlebek. Prawdziwie jesienny.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie pory roku zmieniaja sie zbyt szybko. Jeszcze tylko ponad dwa miesiace i swieta. A pozniej kolejne trzy i wiosna :) Na razie jednak staram cieszyc sie piekna, sloneczna jesienia. Dawno takiej nie przezylam bo w tych regionach z reguly pada do upadlego :))
Piekne zdjecia.
Usciski.
Atsanik, chlebe polecam:) A tirmaisu to Doktorant nie moze sie wyprosic od jakiegos czasu. Ja sie opieram...bo to takie kaloryczneee jest;) U Was to rzeczywiscie mrozyyyy. Tutaj zimy sa lagodne.
OdpowiedzUsuńMajko, masz racje, ten czas tak szybko ucieka. Juz pazdziernik prawie. U nas pogoda wariuje...w ciagu dnia upaly, rano i wieczorem zimno, czasem pada...ach byle do wiosny;)
Pozdrawiam Was serdecznie!
Agnieszko, chlebek cudny i na pewno bardzo smaczny, taki jesienny, jak piszesz, ale... wiesz, ze u nas jeszcze lato? Siedzi z wyciągniętymi nogami i wciąż się opala;) Serio:) Ja jeszcze chlebków jesiennych nie pieke choć takie smakowite:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię gorąco
P.S. Poprzedni układ bloga bardziej mi odpowiadał - gubię się... tak tylko napisałam...
o tak ciasto vel chlebek prezentuje sie znakomicie , taka esencja jesieni
OdpowiedzUsuńEwelinko, a u nas tez jeszcze letnie temperatury. Ale rano i poznym popoludniem juz jesien:)
OdpowiedzUsuńA co do bloga to zmieniam to i owo i sie zastanawiam co i jak...ale to potrwa bo mi sie nie chce przed kompem siedziec ostatnio:) Mam nadzieje, ze juz niedlugo przestaniesz sie gubic;)
Margot, wlasnie bo to ciasto a nie chlebek ale te amerykanskie nazwy mylace;) I dlugo swiezy. Juz trzeci dzien go jemy i nadal pyszny:)
Pozdrawiam Was serdecznie!
U nas też jesiennie a Twoje ciacho wydaje się być idealne do tych barw, które widzę za oknem.
OdpowiedzUsuńA połączenie cynamonu z orzechami mniammmm....
chyba się skuszę i zrobię ;) chociaż w planach n dziś mam tartę ze śliwkami.
Buźka i miłego weekendu!
właśnie go piekę ;) I dodałam siemię ;) A jutro będę nim leczyć koleżankę ;)))
OdpowiedzUsuńEljotynko, i jak tam tarta?:)
OdpowiedzUsuńKemotko, bardzo sie ciesze:):) I zdrowia dla kolezanki:) Z taka iloscia dobroci w jednym chlebku na pewno postawi jak szybko na nogi:)
Usciski dla Was!
Pyszności! Lubię jesień ale zdecydowanie bardziej lubię lato...:-) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMimi, ja wole wiosne i lato. Tutaj nic tylko pada ciagle:)
OdpowiedzUsuńUpiekłam ten chlebek! Wyszedł cudowny, naprawdę. Trochę jak chlebek a trochę jak ciasto. Jedliśmy go dziś na śniadanie z masłem i konfiturą figową, pysznie było. Dziękuję za przepis :)
OdpowiedzUsuńYba, bardzo sie ciesze, ze Wam smakowal. Tak, to taki slodki chlebek jest. Tez jadlam go glownie na sniadanie:)
OdpowiedzUsuńJa chyba lubie jesien, choc wizja koniecznosci zakladania skarpetek i grubych swetrow zawsze mnie lekko 'przygnebia' ;)
OdpowiedzUsuńTwoj chlebek dyniowy wyglada swietnie Agnieszko! Idealny na takie pierwsze chlodne wieczory lub poranki :)
Pozdrawiam serdezcnie!
Beo, ja jestem bardzo cieplolubna i jak juz zaczynam spac w skarpetkach to znaczy, ze te zimne miesiace nadeszly...nie lubie tego.
OdpowiedzUsuńJuz mam kilka dyniowych pomyslow na Twoj Dyniowy Festiwal:)