27 paź 2011

Hot...pumpkin chocolate:)

Wczoraj zaparzyłam już drugi tej jesieni kubek zielonej herbaty wieczorem. Na ogrzanie.
Wieczory są już coraz chłodniejsze a mieszkanie jeszcze nie ogrzewane.
Moja zimna trójka to typowe zjawisko jesienno-zimowych dni. Zimne stopy, ręce i nos:)
Podwójne skarpety (bo kapci nie uznaję...i nie mam:)), gorący kubek herbaty w ręku...tylko na ogrzanie nosa nie mam patentu;)
Na ogół nie piję gorących napojów, oprócz porannej kawy ale w takie chłodne wieczory robię wyjątek.
Nagrzany piekarnik, w którym piekła się dynia roznosił przyjemne ciepło i zapach po całym mieszkaniu.
I niespodziewanie chłodny wieczór przyniósł też pomysł na gorącą czekoladę z dynią i przyprawami.
Po sobotnim czekoladowym wypieku miałam jeszcze zapas czekolady, dyni mam pod dostatkiem...i ogromną ochotę na parującą, gęstą czekoladę :)

Lubicie gorącą czekoladę?













































Dyniowa Gorąca Czekolada
(4 porcje na małe filiżanki)

85 g dobrej jakości czekolady 70% (Bardzo ciekawie o czekoladzie pisała ostatnio Anna Maria). Ja użyłam po raz pierwszy Scharffen Berger. Pyszna jest.
180g puree dyniowego
2 łyżki syropu z agawy (albo płynnego miodu)
2 łyżeczki przyprawy pumpkin spice* (można mniej ale my lubimy dużo!) :)
2 szklanki mleka (u mnie niesłodzone sojowe ale można dowolnego ulubionego)

*Przyprawa pumpkin spice to nic innego jak mieszanka typowo jesienno-zimowych przypraw. Możecie zrobić własną ulubioną mieszankę. Albo zagotować mleko z korą cynamonu. Możliwości są nieograniczone. Kierujcie się swoim smakiem:)
Moja przyprawa pumpkin spice:
2 łyżki cynamonu
1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
2 łyżeczki imbiru w proszku
2 łyżeczki mielonego ziela angielskiego

Czekoladę siekamy na małe kawałki. Do miski wsypujemy czekoladę, puree z dyni i syrop z agawy.
Na mały ogniu podgrzewamy mleko z przyprawami często mieszając. Jak tylko mleko zaczyna się gotować sciągamy z ognia i wlewamy do miski z czekoladą, dynią i syropem z agawy. Zostawiamy na kilka sekund. Mieszamy wszystko trzepaczką balonową i krótko pulsujemy w blenderze.
Można przetrzeć przez małe sitko, żeby uzyskać gładką konsystencję.
Podgrzewamy krótko. Posypujemy startą czekoladą przed podaniem.



***
Czekolada jest gęsta z wyczuwalnym smakiem dyni.
Dla uzyskania bardziej jednolitej konsystencji drugą porcję (tak, tak wypiłam dwie porcje...ale małe!!:)) przetarłam przez sitko i to był strzał w 10! :)
Smacznego!












































I oczywiście przepis poleciał do Bei:)

***
Miłego dnia dla Was!

31 komentarzy:

  1. Pysznie sie prezentuje.
    Bardzo rzadko piję gorącą czekoladę, jeszcze rzadziej robię ja sama w domu...chyba pora to zmienić:))
    Nasze mieszkanie również zimne, grzeje się to herbatą to winem zależnie od nastroju, i koniecznie ciepła kąpiel i koc.
    Przepiekne zdjęcia Agnieszko:))
    Ps.wczorajsza zupa smakowała wszystkim...nawet P. choc za zupami typu krem średnio przepada:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko, dziękuję:)
    Oj pyszna dawka czekolady to była:) Sama też baaardzo rzadko robię i piję. Sądzę, że takie małe i nieczęste dawkowanie nadaje pewnym daniom i napojom odświętnego wymiaru:)
    Bardzo się cieszę, że zupa była smaczna. Ja zrobię jutro. Dyniowo-pomidorowo-paprykową:)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  3. nie lubię gorącej czekolady, ale zdjęcia bardzo mi się podobają:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja także bardzo rzadko pijam gorącą czekoladę. Może tylko raz piłam też taką jaka powinna być-gęsta i kremowa...
    Z chęcią bym wypróbowała ten przepis..Piękne zdjęcia!:))
    miłego dnia:)
    ps. ja nie wyobrażam sobie dnia bez herbaty z cytryną;)) a oprócz tego oczywiście inne rodzaje herbat są w codziennym menu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. pijam, pijam, zimowa pora bardzo chętnie bo czekoladę uwielbiam pod wieloma postaciami, a z dyńka jeszcze nie próbowałam, ciepełko ślę do Ciebie,masz tak jak moja Julka 3 zimne -nieraz zakłada 3 pary skarpet i ciągle żłopie herbatę ;))
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  6. Deli, dzięki:) A to nielubienie...to w ogóle żadnej czekolady czy tylko gorącej?
    Bardzo bym chciała czasem nie lubić czekolady;)

    Olliveto, dziękuję:)
    A herbata z cytryną to był mój napój zeszłej zimy w Polsce. Bardzo lubię...ale tylko jak jest zimno:)

    Ulu, łączę się w zimnym-bólu z Twoją Julką:) Teraz też stukam zimnymi paluchami na klawiaturze a nos jak u Rudolfa, czerwononosego renifera:)

    Miłego dnia Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepadam za gorącą czekoladą, zwłaszcza w takie dni jak dziś (mokro, ciemno, brzydko).
    A fajne określenie - "zimna trójka" :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam szczerze, że za gorącą czekoladą nie przepadam ale ta zapowiada sie pysznie i kto wie może się skuszę!:) Z zimną trójką mam to samo, w jesienno-zimowe wieczory herbatę wypijam hektolitrami:) Najchętniej z miodem, cytryną i imbirem- rozgrzewa i smakuje fantastycznie:) Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  9. gorącej nie lubię zdecydowanie, podobnie jak czekoladowych wypieków:)
    ale jeden mały kawałek dobrej czekolady na ząb-czemu nie?:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam opis i zaczęłam się ślinić ;) Coś, co tak wygląda i "brzmi" musi być pyszne...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow! Brzmi super i zdjecia jak zawsze cudowne.

    Ja tez jestem z tych z zimna trojka :)

    Milego czwartku kochana. Sciskam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowite połączenie, a do tego wygląda tak apetycznie!
    Dziękuję bardzo za wzmiankę i miłe słowa:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. ooo... rewelacja! muszę koniecznie zrobić, pomysł nieziemski wręcz! :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Aj, brzmi zachęcająco!
    Ja też mam zimne ręce stopy i nos :( Nawet w tej chwili...

    OdpowiedzUsuń
  15. Aga, a ja uwielbiam gorące napoje. Piję codziennie co najmniej 3 kubki zielonej herbaty, bez której chyba nie potrafię żyć. W Italii gorąca czekolada to zimowy hit- ja piję ją właśnie zimą. Patentu na zimny nos niestety nie mam :) Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  16. mi też marznie "trójka". ech, z nosek to jest najgorzej. Pamiętam, że Prosiaczek z "Kubusia Puchatka" miał tak skarpetę do tego celu;)
    wszystko to kwestia słabego krążenia, niedociśnieniowcy tak mają:)mnie cieszy to w związku z możliwością picia nieograniczonej ilości kawy w "celach zdrowotnych":)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mnie to zainspirowało i chyba będę musiała ją zrobić, bo nie mogę przestać myśleć o takiej czekoladzie - po prostu poczułam ten smak i wyobrażam sobie, że musi być pyszna!!!
    Pozdrawiam
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  18. Idealny gorący napój na jesienne wieczory;),lubię tak!

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie marzę teraz o niczym innym niż filiżanka (albo supermegawielka porcja ;) gorącej czekolady z dynią. Widziałam przepis na wersję z białej czekolady, ale gorzka to moja miłość. Spróbuję na pewno.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Genialny pomysl Agnieszko! Nigdy bym na cos podobnego nie wpadla! Przetarcie przez sitko wydaje mi sie byc idealna opcja :) Bedzie jak znalazl na jakies niedzielne popoludnie, gdyz i u nas coraz chlodniej niestety (na szczescie ogrzewanie juz dziala :)).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Alucho, na morko, ciemno i brzydko gorąca czekolada jest najlepsza:)

    Mimi, o super pomysł. Z miodem, cytryną i imbirem zrobię sobie dzisiaj. Chyba nawet za chwilę po znowu marznę...

    Deli, też tak chcę:) Zamiast tego jak już kupię to na jednym kawałku się nie kończy.

    Raincloud, jest pyszne...nawet dzisiaj na zimno, smakuje coś jak pudding czekoladowy:)

    Dziękuję, Madziu! Już rozpoczęłam zasypianie w skarpetach...czyli jesień rozpoczęła się na dobre.

    Aniu, polecam! Naprawdę warto się skusić:)

    Owiecko, zrób koniecznie:)

    Maju, ja też znowu mam zimne ręcę. Dopiero co się ogrzałam owsianką na śniadanie i znowu mi zimno...

    Madziu, ja jakoś nigdy nie mogłam się przekonac do herbat. Częściej piję w Polsce, bo rodzinka też pije...ale tutaj rzadko.

    Mimi, o skarpeta na nos, genialny pomysł :):) Ja pamiętam, że kiedyś, chyba w liceum uczyłam się w rękawiczkach bo było mi tak zimno.

    Inko, zrób koniecznie:)

    Monisio, dokładnie tak! :)

    Holgo, z białą nie widziałam. Ale to już chyba bez agawy/miodu bo było by za słodko. Gorzką też lubię bardzo i wydaje mi się, że z tymi przyprawami i z dynią to skład niemalże doskonały:)

    Beo, cieszę się, że Ci się podoba:) Dzisiaj już włączyłam ogrzewanie na chwilę...nie chcę jeszcze dopuścić myśli, że to już koniec lata...:)

    Pozdrawiam Was Wszystkie bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  22. wpraszam się na gorącą czekoladę :)
    takiej nigdy nie piłam. moja ulubiona czekolada na gorąco pełna jest cynamonu i bitej śmietany. taką lubię najbardziej. rozgrzewa i poprawiam humor. zawsze. skuteczność 100%.

    OdpowiedzUsuń
  23. Peggy, zapraszam, zapraszam:) Ta ma duza dawke cynamonu ale za bita smietane to ja grzecznie podziekuje:)
    Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  24. Dynia i czekolada...czemu nie:) Przyprawa przypomina mi trochę tę piernikową, zapachniało zimą...

    OdpowiedzUsuń
  25. Patrycjo, dynia i czekolada to bardzo smaczny duet...na jesienno-zimowe zmagania sie z szarobura pogoda:) Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  26. Agnieszko następnym razem zostaw dla mnie małą porcję :) Może być najmniejsza filiżanka jaką masz w kuchennej szafce...
    Przyprawa=pierniki=grudzień=Święta!
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  27. Poleczko, :):)
    A co do swiat to juz mi chodza po glowie pierniki:)
    Sciskam Cie!

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie wpadłabym na coś takiego... Świetne. Dynia to jesdnak wszechstronna jest :)
    pozdraiwam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  29. Katie, tak! Dynia jest bardzo wszechstronna i ciezko sie nia znudzic:) Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  30. no i gdzie się podziałaś? ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Owiecko, jestem, jestem ale dni mijają za szybko ostatnio i są za krótkie:)

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)