Wieczory są już coraz chłodniejsze a mieszkanie jeszcze nie ogrzewane.
Moja zimna trójka to typowe zjawisko jesienno-zimowych dni. Zimne stopy, ręce i nos:)
Podwójne skarpety (bo kapci nie uznaję...i nie mam:)), gorący kubek herbaty w ręku...tylko na ogrzanie nosa nie mam patentu;)
Na ogół nie piję gorących napojów, oprócz porannej kawy ale w takie chłodne wieczory robię wyjątek.
Nagrzany piekarnik, w którym piekła się dynia roznosił przyjemne ciepło i zapach po całym mieszkaniu.
I niespodziewanie chłodny wieczór przyniósł też pomysł na gorącą czekoladę z dynią i przyprawami.
Po sobotnim czekoladowym wypieku miałam jeszcze zapas czekolady, dyni mam pod dostatkiem...i ogromną ochotę na parującą, gęstą czekoladę :)
Lubicie gorącą czekoladę?
Dyniowa Gorąca Czekolada
(4 porcje na małe filiżanki)
85 g dobrej jakości czekolady 70% (Bardzo ciekawie o czekoladzie pisała ostatnio Anna Maria). Ja użyłam po raz pierwszy Scharffen Berger. Pyszna jest.
180g puree dyniowego
2 łyżki syropu z agawy (albo płynnego miodu)
2 łyżeczki przyprawy pumpkin spice* (można mniej ale my lubimy dużo!) :)
2 szklanki mleka (u mnie niesłodzone sojowe ale można dowolnego ulubionego)
*Przyprawa pumpkin spice to nic innego jak mieszanka typowo jesienno-zimowych przypraw. Możecie zrobić własną ulubioną mieszankę. Albo zagotować mleko z korą cynamonu. Możliwości są nieograniczone. Kierujcie się swoim smakiem:)
Moja przyprawa pumpkin spice:
2 łyżki cynamonu
1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
2 łyżeczki imbiru w proszku
2 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
Czekoladę siekamy na małe kawałki. Do miski wsypujemy czekoladę, puree z dyni i syrop z agawy.
Na mały ogniu podgrzewamy mleko z przyprawami często mieszając. Jak tylko mleko zaczyna się gotować sciągamy z ognia i wlewamy do miski z czekoladą, dynią i syropem z agawy. Zostawiamy na kilka sekund. Mieszamy wszystko trzepaczką balonową i krótko pulsujemy w blenderze.
Można przetrzeć przez małe sitko, żeby uzyskać gładką konsystencję.
Podgrzewamy krótko. Posypujemy startą czekoladą przed podaniem.
***
Czekolada jest gęsta z wyczuwalnym smakiem dyni.
Dla uzyskania bardziej jednolitej konsystencji drugą porcję (tak, tak wypiłam dwie porcje...ale małe!!:)) przetarłam przez sitko i to był strzał w 10! :)
Smacznego!
I oczywiście przepis poleciał do Bei:)

***
Miłego dnia dla Was!
Pysznie sie prezentuje.
OdpowiedzUsuńBardzo rzadko piję gorącą czekoladę, jeszcze rzadziej robię ja sama w domu...chyba pora to zmienić:))
Nasze mieszkanie również zimne, grzeje się to herbatą to winem zależnie od nastroju, i koniecznie ciepła kąpiel i koc.
Przepiekne zdjęcia Agnieszko:))
Ps.wczorajsza zupa smakowała wszystkim...nawet P. choc za zupami typu krem średnio przepada:)))
Agnieszko, dziękuję:)
OdpowiedzUsuńOj pyszna dawka czekolady to była:) Sama też baaardzo rzadko robię i piję. Sądzę, że takie małe i nieczęste dawkowanie nadaje pewnym daniom i napojom odświętnego wymiaru:)
Bardzo się cieszę, że zupa była smaczna. Ja zrobię jutro. Dyniowo-pomidorowo-paprykową:)
Uściski!
nie lubię gorącej czekolady, ale zdjęcia bardzo mi się podobają:)
OdpowiedzUsuńJa także bardzo rzadko pijam gorącą czekoladę. Może tylko raz piłam też taką jaka powinna być-gęsta i kremowa...
OdpowiedzUsuńZ chęcią bym wypróbowała ten przepis..Piękne zdjęcia!:))
miłego dnia:)
ps. ja nie wyobrażam sobie dnia bez herbaty z cytryną;)) a oprócz tego oczywiście inne rodzaje herbat są w codziennym menu:)
pijam, pijam, zimowa pora bardzo chętnie bo czekoladę uwielbiam pod wieloma postaciami, a z dyńka jeszcze nie próbowałam, ciepełko ślę do Ciebie,masz tak jak moja Julka 3 zimne -nieraz zakłada 3 pary skarpet i ciągle żłopie herbatę ;))
OdpowiedzUsuńuściski!
Deli, dzięki:) A to nielubienie...to w ogóle żadnej czekolady czy tylko gorącej?
OdpowiedzUsuńBardzo bym chciała czasem nie lubić czekolady;)
Olliveto, dziękuję:)
A herbata z cytryną to był mój napój zeszłej zimy w Polsce. Bardzo lubię...ale tylko jak jest zimno:)
Ulu, łączę się w zimnym-bólu z Twoją Julką:) Teraz też stukam zimnymi paluchami na klawiaturze a nos jak u Rudolfa, czerwononosego renifera:)
Miłego dnia Dziewczyny!
Przepadam za gorącą czekoladą, zwłaszcza w takie dni jak dziś (mokro, ciemno, brzydko).
OdpowiedzUsuńA fajne określenie - "zimna trójka" :))
Przyznam szczerze, że za gorącą czekoladą nie przepadam ale ta zapowiada sie pysznie i kto wie może się skuszę!:) Z zimną trójką mam to samo, w jesienno-zimowe wieczory herbatę wypijam hektolitrami:) Najchętniej z miodem, cytryną i imbirem- rozgrzewa i smakuje fantastycznie:) Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńgorącej nie lubię zdecydowanie, podobnie jak czekoladowych wypieków:)
OdpowiedzUsuńale jeden mały kawałek dobrej czekolady na ząb-czemu nie?:)
Przeczytałam opis i zaczęłam się ślinić ;) Coś, co tak wygląda i "brzmi" musi być pyszne...
OdpowiedzUsuńWow! Brzmi super i zdjecia jak zawsze cudowne.
OdpowiedzUsuńJa tez jestem z tych z zimna trojka :)
Milego czwartku kochana. Sciskam.
Niesamowite połączenie, a do tego wygląda tak apetycznie!
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo za wzmiankę i miłe słowa:-)
ooo... rewelacja! muszę koniecznie zrobić, pomysł nieziemski wręcz! :))
OdpowiedzUsuńAj, brzmi zachęcająco!
OdpowiedzUsuńJa też mam zimne ręce stopy i nos :( Nawet w tej chwili...
Aga, a ja uwielbiam gorące napoje. Piję codziennie co najmniej 3 kubki zielonej herbaty, bez której chyba nie potrafię żyć. W Italii gorąca czekolada to zimowy hit- ja piję ją właśnie zimą. Patentu na zimny nos niestety nie mam :) Pozdrawiam!!
OdpowiedzUsuńmi też marznie "trójka". ech, z nosek to jest najgorzej. Pamiętam, że Prosiaczek z "Kubusia Puchatka" miał tak skarpetę do tego celu;)
OdpowiedzUsuńwszystko to kwestia słabego krążenia, niedociśnieniowcy tak mają:)mnie cieszy to w związku z możliwością picia nieograniczonej ilości kawy w "celach zdrowotnych":)
Bardzo mnie to zainspirowało i chyba będę musiała ją zrobić, bo nie mogę przestać myśleć o takiej czekoladzie - po prostu poczułam ten smak i wyobrażam sobie, że musi być pyszna!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Inka
Idealny gorący napój na jesienne wieczory;),lubię tak!
OdpowiedzUsuńNie marzę teraz o niczym innym niż filiżanka (albo supermegawielka porcja ;) gorącej czekolady z dynią. Widziałam przepis na wersję z białej czekolady, ale gorzka to moja miłość. Spróbuję na pewno.
OdpowiedzUsuń;)
Genialny pomysl Agnieszko! Nigdy bym na cos podobnego nie wpadla! Przetarcie przez sitko wydaje mi sie byc idealna opcja :) Bedzie jak znalazl na jakies niedzielne popoludnie, gdyz i u nas coraz chlodniej niestety (na szczescie ogrzewanie juz dziala :)).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Alucho, na morko, ciemno i brzydko gorąca czekolada jest najlepsza:)
OdpowiedzUsuńMimi, o super pomysł. Z miodem, cytryną i imbirem zrobię sobie dzisiaj. Chyba nawet za chwilę po znowu marznę...
Deli, też tak chcę:) Zamiast tego jak już kupię to na jednym kawałku się nie kończy.
Raincloud, jest pyszne...nawet dzisiaj na zimno, smakuje coś jak pudding czekoladowy:)
Dziękuję, Madziu! Już rozpoczęłam zasypianie w skarpetach...czyli jesień rozpoczęła się na dobre.
Aniu, polecam! Naprawdę warto się skusić:)
Owiecko, zrób koniecznie:)
Maju, ja też znowu mam zimne ręcę. Dopiero co się ogrzałam owsianką na śniadanie i znowu mi zimno...
Madziu, ja jakoś nigdy nie mogłam się przekonac do herbat. Częściej piję w Polsce, bo rodzinka też pije...ale tutaj rzadko.
Mimi, o skarpeta na nos, genialny pomysł :):) Ja pamiętam, że kiedyś, chyba w liceum uczyłam się w rękawiczkach bo było mi tak zimno.
Inko, zrób koniecznie:)
Monisio, dokładnie tak! :)
Holgo, z białą nie widziałam. Ale to już chyba bez agawy/miodu bo było by za słodko. Gorzką też lubię bardzo i wydaje mi się, że z tymi przyprawami i z dynią to skład niemalże doskonały:)
Beo, cieszę się, że Ci się podoba:) Dzisiaj już włączyłam ogrzewanie na chwilę...nie chcę jeszcze dopuścić myśli, że to już koniec lata...:)
Pozdrawiam Was Wszystkie bardzo serdecznie!
wpraszam się na gorącą czekoladę :)
OdpowiedzUsuńtakiej nigdy nie piłam. moja ulubiona czekolada na gorąco pełna jest cynamonu i bitej śmietany. taką lubię najbardziej. rozgrzewa i poprawiam humor. zawsze. skuteczność 100%.
Peggy, zapraszam, zapraszam:) Ta ma duza dawke cynamonu ale za bita smietane to ja grzecznie podziekuje:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplo!
Dynia i czekolada...czemu nie:) Przyprawa przypomina mi trochę tę piernikową, zapachniało zimą...
OdpowiedzUsuńPatrycjo, dynia i czekolada to bardzo smaczny duet...na jesienno-zimowe zmagania sie z szarobura pogoda:) Pozdrawiam cieplo!
OdpowiedzUsuńAgnieszko następnym razem zostaw dla mnie małą porcję :) Może być najmniejsza filiżanka jaką masz w kuchennej szafce...
OdpowiedzUsuńPrzyprawa=pierniki=grudzień=Święta!
Uściski!
Poleczko, :):)
OdpowiedzUsuńA co do swiat to juz mi chodza po glowie pierniki:)
Sciskam Cie!
Nie wpadłabym na coś takiego... Świetne. Dynia to jesdnak wszechstronna jest :)
OdpowiedzUsuńpozdraiwam serdecznie
Katie, tak! Dynia jest bardzo wszechstronna i ciezko sie nia znudzic:) Serdecznosci!
OdpowiedzUsuńno i gdzie się podziałaś? ;)
OdpowiedzUsuńOwiecko, jestem, jestem ale dni mijają za szybko ostatnio i są za krótkie:)
OdpowiedzUsuń