A mi się po prostu czasem nic nie chce...:)
Dzisiaj dla odmiany mi się chciało:)
Chlebki razowe z serem pleśniowym na zakwasie
("Local Breads. Sourdough and whole-grain recipes from Europe's best artisan bakers" Daniel Leader str. 154
Na 4 mini keksówki o wymiarach 15x8x7)
Zaczyn
45 g sztywnego zakwasu*
50g wody
95g mąki chlebowej
5g mąki pełnoziarnistej
Najpierw wymieszać dokładnie zakwas z wodą. Dodać mąki i wymieszać. Zaczyn będzie sztywny.
Przykryć i odstawić na 8-12 godzin (ja odstawiałam na 14-16 bo u nas jest coraz zimniej w domu i zakwas potrzebuje więcej czasu).
* nie robiłam od początku zakwasu według Leaner'a.
W pierwszym dniu wziełam łyżkę swojego aktywnego zakwasu żytniego i dodałam wodę i mąkę jak w przepisie wyżej.
Powtórzyłam dokarmianie drugiego i trzeciego dnia wg. przepisu wyżej i później juź aktywny dodałam do ciasta właściwego.
Ciasto właściwe
350g wody
275g mąki chlebowej wysokoglutenowej
225 mąki razowej (u mnie pół na pól zwykła z jasną)
125g aktywnego zakwasu (resztę - zostanie około 50g przechowywać w lodówce i dokarmiać raz w tygodniu)
10g soli
150g sera pleśniowego pokrojonego w kosteczkę
Wlać wodę do miski (od miskera jeśli wyrabiamy mikserem). Dodać mąki i wymieszać łyżką.
Przykryć folią spożywczą i odstawić do autolizy na 20 minut.
Dodać zakwas i sól.
Przez 1 minutę miksujemy na niskiej prędkości.
Miksujemy przez kolejne 8-9 minut na wyższej prędkości (w Kichen Aid na 4).
Przekładamy ciasto do lekko naoliwionej miski. Przykrywamy folią i odstawiamy na 3-4 godziny. Po pierwszej godzinie ciasto składamy.
Foremki smarujemy delikatnie olejem.
Ciasto dzielimy na 4 równe części. Formujemy kwadraty o boku mniej więcej 10 cm. Układamy na środku trochę mniej niż 1/4 sera (dwa-trzy kawałki zostawiamy na wierzch).
Zwijamy i ukłądamy w foremce.
Nacinamy wzdłuż każdy bochenek i wciskamy 2-3 kawałki sera.
Przykrywamy folią i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 1-1.5 godziny.
Piekarnik nagrzać do 200C. Na dolnej półce piekarnika postawić małe żaroodporne naczynie z 1/2 szklanki wody i z nim nagrzewać piekarnik.
Piec przez około 25-35 minut. Aż chlebki i ser na wierzchu się zarumienią.
Przed krojeniem ostudzić około 1 godziny.
Chlebki są bardzo smaczne przez kilka dni. Przed podaniem podgrzewałam je krótko w piekarniku.
Smacznego!
Miłego Dnia..żeby Wam się jak najwięcej chciało!:)

No wlasnie, zeby mi sie chcialo :) Mam nadzieje, ze od grudnia, gdy skonczy sie meczarnia dojazdow do stolicy znowu mi sie zachce i skonczy sie jedzenie makaronu z pesto i tunczykiem.
OdpowiedzUsuńZachorowalam na te chlebki - boskie!
Milego weekendu, sciskam.
Jak Ci się nie chce to znaczy, że zdrowa jesteś - tak zawsze mówił mój Dziadek:) Chlebki obłędne! Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńPięknie te chlebki wyglądają, muszą być pyszne;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło!
PS Agnieszko, też bym mogła spędzić urodziny w takiej restauracji;)
Cudne chlebusie :) A może jakiś przepis by się znalazł?;)
OdpowiedzUsuńNie zawsze się chce cokolowiek - to zupełnie normalne. Ja w takich sytuacjach na obiad jem np. jajecznicę ;).
A Twój Doktorant polubił polską kuchnię? Ciekawią mnie takie tematy :)
Miłego :)
No właśnie, żeby nam się chciało co najmniej tak jak nam się nie chce!
OdpowiedzUsuńA zapach chlebków to prawie poczułam u siebie w biurze :)
Aguś!!!
OdpowiedzUsuńspóźniam się bardzo, ale życzę Ci radości, dni wypełnionych spokojem i miłością, spełniających się marzeń i dobrych ludzi wokół!
Sto Lat!!!
Buziaki!!!
Aga, wyglądają obłędnie wręcz :)) i zdjęcia... rewelacja!
OdpowiedzUsuńMyslalam najpierw, ze to cytrynowe babeczki ;) A zaskoczylo mnie jeszcze bardziej, ze sa to 'serowe' chlebki- wygladaja pysznie!!
OdpowiedzUsuńJednak czytajac Twoje "Im więcej mam wolnego czasu tym mniej efektywnie go wypełniam" itp. poczulam ogromna ulge, ze nie jestem z takim 'czyms' sama!
Milego weekendu! :)
Cudownie wyglądają te chlebki Agnieszko! Gdybym miała możliwość już je dziś piekła:)
OdpowiedzUsuńA co do niechcenia to dokładnie wiem jak to jest. Im więcej wolnego czasu tym bardziej się to wszystko rozłazi. A gdy tylko go brak to wykorzystujemy każdą wolną chwilkę konstruktywnie;)
Ach wiem jak bardzo będę tęsknić później za tym wolnym czasem i "nic nie muszę":))
Miłego dnia!
Dosłownie i zapachniało w domu i chyba skuszę się na jakąś produkcję muffnków :)
OdpowiedzUsuńtaki foremiki muszę koniecznie sobie sprawić, bo naprawdę cudnie wyglądają!
I Agnieszko, przepraszam, że tak późno ale chciałam Ci złożyć moc życzeń urodzinowych, dużo zdrówka i spełnienia marzeń!!!
Madziu, grudzień już niedługo i też mam nadzieję, że będziesz miała trochę oddechu. Odpoczywaj w weekend!
OdpowiedzUsuńMimi, mądre słowa:) W końcu nie zawsze musi się chcieć...gorzej jak taki stan utrzymuje się dłużej;)
Aniu, pyszne są:) Zapełniający dodatek do zupy soczewicowej:)
Jak mieszkałam w Teksasie to brakowało mi knajpek z klimatem, takich, które dosyć często można znaleźć w Polsce. Tutaj w Oregonie jest lepiej pod tym względem:)
Alucha, z przepisem...to musi mi się zachcieć go przetłumaczyć i napisać;) Ale obiecuję, że w weekend się pojawi:) Trudno mi powiedzieć o kuchni polskiej bo u nas takiej typowo polskiej to mało ale jak był w Polsce to bardzo mu smakowały obiadki mojej Mamuni... a teściowa nie jest groźna więc na pewno nie mówił tak tylko z grzeczności :)
Maju, :) Żeby tylko tak się dało wysłać te chlebki...:)
Eljotynko, baaaardzo serdecznie dziękuję!!!
Owiecko, i w smaku też są obłędne :)
Bachert,a cytrynowo-makowe babeczki były ale kilka dni wcześniej...i nie doczekały się uwiecznienia;) Ja zawsze lepiej funkcjonuję jak mam więcej "na głowie".
Olliveto, chlebki polecam...na kiedyś, jak już będziesz miała możliwość bo są grzechy warte:) W chwilach "nie chce mi się" staram się czasem motywować właśnie tą myślą, że już za chwilę nie będę miała tyle czasu...czasem działa:)
Moniko, foremki standardowo kupuję na amazonie. Są świetne na indywidualne porcje.
Za życzenie serdeeeecznie dziękuję:)
Uściski Dziewczyny! Miłego weekendu!
Agnieszko; Twoje wypieki zawsze wprawiają mnie w zachwyt:)) Te babeczki wygladają tak soczyście i smakowicie:)) a ser pleśniowy...uwielbiam, nidgy bym nie pomyślała, że mozna go użyc w wypiekach!
OdpowiedzUsuńCzytam Twoje słowa i uśmiecham sie pod nosem...mamy teraz długi weekend,a ja nic nie robię...zakupy nie zrobione, szafa nie uporządkowana, jutro od rana nas nie ma, jedyne o czym pamietam to to, że musze nakarmic i napoic kota...:)) W tygodniu, wypełnionym po brzegi, faktycznie jestem bardziej zorganizowana i produktywna. Ale to nie pierwszy raz kiedy się o tym przekonuje, Ty tylko swoimi pieknymi słowami bardzo zabawnie mi to przypomniałaś...
Miłego weekendu dla Was, mam nadzieje ze mniej pracowitego niż ostatni:))
Uściski:)))
Agnieszko, :)
OdpowiedzUsuńPyszne są te chlebki. Dzisiaj zostały zjedzone ostatnie i mój E. już się dopytuje o powtórkę:)
O tak, też czasami mam takie dni, że nawet jak już trzeba to nie chce mi się wyjść po zakupy i zawsze jakos kreatywnie potrafię zużyć produkty pochowane po szafkach byle tylko nie wyjść z domu:)
U nas nadal pracowicie ale na pewno chwile odpoczynku się znajdą...na grzańca na przykład:)
Udanego weekendu dla Was i uściski!
looks so delicious, sweetie! as always :) you are a kind of culinary wizard to me! really!
OdpowiedzUsuńand i loved the text too - i know exactly how you feel - this waiting thing... every minute is just like a sand corn dropping by, but in the end they are dropping so fast, the time seems to slip through your fingers. just like send. so glad you have such a great hobby - you make every minute meaningful and important. this is a part of living to the fullest. so proud of you!
love & kisses
your Anna
Thank you, Sweetie! Know that your words mean a lot to me! Kisses!
OdpowiedzUsuńAle pachnie!
OdpowiedzUsuń