25 lis 2011

Właśnie wyjełam z piekarnika mini-chlebki...albo maksi-bułeczki :) Na zakwasie z serem pleśniowym. Obłędny zapach topionego sera roznosi się po całym mieszkaniu. Przepis D. Leader'a na te chlebki to był mój taki mały projekt. Wyzwanie. Brakuje mi czasem motywacji do odkrywania nowości w kuchni, do czytania książek, które wymagają wytęrzonej uwagi, do zwykłej ciekawości, która być może otworzy nowe możliwości, uatrakcyjni mój czas, zmusi do myślenia. Im więcej mam wolnego czasu tym mniej efektywnie go wypełniam. Zasoby wewnętrzenej motywacji mam niekiedy ograniczone i nie zawsze mam energię do działania. Akurat teraz, z nadwyżką czasu i minimalną ilością obowiązków powinnam wykorzystać te chwile jak najpełniej.
A mi się po prostu czasem nic nie chce...:)
Dzisiaj dla odmiany mi się chciało:)





Chlebki razowe z serem pleśniowym na zakwasie
("Local Breads. Sourdough and whole-grain recipes from Europe's best artisan bakers" Daniel Leader str. 154
Na 4 mini keksówki o wymiarach 15x8x7)

Zaczyn 

45 g sztywnego zakwasu*
50g wody
95g mąki chlebowej
5g mąki pełnoziarnistej

Najpierw wymieszać dokładnie zakwas z wodą. Dodać mąki i wymieszać. Zaczyn będzie sztywny.
Przykryć i odstawić na 8-12 godzin (ja odstawiałam na 14-16 bo u nas jest coraz zimniej w domu i zakwas potrzebuje więcej czasu).

* nie robiłam od początku zakwasu według Leaner'a. 
W pierwszym dniu wziełam łyżkę swojego aktywnego zakwasu żytniego i dodałam wodę i mąkę jak w przepisie wyżej.
Powtórzyłam dokarmianie drugiego i trzeciego dnia wg. przepisu wyżej i później juź aktywny dodałam do ciasta właściwego.

Ciasto właściwe

350g wody
275g mąki chlebowej wysokoglutenowej
225 mąki razowej (u mnie pół na pól zwykła z jasną)
125g aktywnego zakwasu (resztę - zostanie około 50g przechowywać w lodówce i dokarmiać raz w tygodniu)
10g soli
150g sera pleśniowego pokrojonego w kosteczkę

Wlać wodę do miski (od miskera jeśli wyrabiamy mikserem). Dodać mąki i wymieszać  łyżką.
Przykryć folią spożywczą i odstawić do autolizy na 20 minut. 
Dodać zakwas i sól. 
Przez 1 minutę miksujemy na niskiej prędkości.
Miksujemy przez kolejne 8-9 minut na wyższej prędkości (w Kichen Aid na 4).
Przekładamy ciasto do lekko naoliwionej miski. Przykrywamy folią i odstawiamy na 3-4 godziny. Po pierwszej godzinie ciasto składamy.
Foremki smarujemy delikatnie olejem.
Ciasto dzielimy na 4 równe części. Formujemy kwadraty o boku mniej więcej 10 cm. Układamy na środku trochę mniej niż 1/4 sera (dwa-trzy kawałki zostawiamy na wierzch).
Zwijamy i ukłądamy w foremce.
Nacinamy wzdłuż każdy bochenek i wciskamy 2-3 kawałki sera. 
Przykrywamy folią i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 1-1.5 godziny.
Piekarnik nagrzać do 200C. Na dolnej półce piekarnika postawić małe żaroodporne naczynie z 1/2 szklanki wody i z nim nagrzewać piekarnik.
Piec przez około 25-35 minut. Aż chlebki i ser na wierzchu się zarumienią. 
Przed krojeniem ostudzić około 1 godziny.
Chlebki są bardzo smaczne przez kilka dni. Przed podaniem podgrzewałam je krótko w piekarniku.
Smacznego!

***
Miłego Dnia..żeby Wam się jak najwięcej chciało!:)

16 komentarzy:

  1. No wlasnie, zeby mi sie chcialo :) Mam nadzieje, ze od grudnia, gdy skonczy sie meczarnia dojazdow do stolicy znowu mi sie zachce i skonczy sie jedzenie makaronu z pesto i tunczykiem.

    Zachorowalam na te chlebki - boskie!

    Milego weekendu, sciskam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Ci się nie chce to znaczy, że zdrowa jesteś - tak zawsze mówił mój Dziadek:) Chlebki obłędne! Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie te chlebki wyglądają, muszą być pyszne;)
    Pozdrawiam ciepło!
    PS Agnieszko, też bym mogła spędzić urodziny w takiej restauracji;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne chlebusie :) A może jakiś przepis by się znalazł?;)
    Nie zawsze się chce cokolowiek - to zupełnie normalne. Ja w takich sytuacjach na obiad jem np. jajecznicę ;).

    A Twój Doktorant polubił polską kuchnię? Ciekawią mnie takie tematy :)

    Miłego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie, żeby nam się chciało co najmniej tak jak nam się nie chce!
    A zapach chlebków to prawie poczułam u siebie w biurze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aguś!!!
    spóźniam się bardzo, ale życzę Ci radości, dni wypełnionych spokojem i miłością, spełniających się marzeń i dobrych ludzi wokół!
    Sto Lat!!!
    Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Aga, wyglądają obłędnie wręcz :)) i zdjęcia... rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  8. Myslalam najpierw, ze to cytrynowe babeczki ;) A zaskoczylo mnie jeszcze bardziej, ze sa to 'serowe' chlebki- wygladaja pysznie!!
    Jednak czytajac Twoje "Im więcej mam wolnego czasu tym mniej efektywnie go wypełniam" itp. poczulam ogromna ulge, ze nie jestem z takim 'czyms' sama!
    Milego weekendu! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudownie wyglądają te chlebki Agnieszko! Gdybym miała możliwość już je dziś piekła:)
    A co do niechcenia to dokładnie wiem jak to jest. Im więcej wolnego czasu tym bardziej się to wszystko rozłazi. A gdy tylko go brak to wykorzystujemy każdą wolną chwilkę konstruktywnie;)
    Ach wiem jak bardzo będę tęsknić później za tym wolnym czasem i "nic nie muszę":))

    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dosłownie i zapachniało w domu i chyba skuszę się na jakąś produkcję muffnków :)
    taki foremiki muszę koniecznie sobie sprawić, bo naprawdę cudnie wyglądają!
    I Agnieszko, przepraszam, że tak późno ale chciałam Ci złożyć moc życzeń urodzinowych, dużo zdrówka i spełnienia marzeń!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Madziu, grudzień już niedługo i też mam nadzieję, że będziesz miała trochę oddechu. Odpoczywaj w weekend!

    Mimi, mądre słowa:) W końcu nie zawsze musi się chcieć...gorzej jak taki stan utrzymuje się dłużej;)

    Aniu, pyszne są:) Zapełniający dodatek do zupy soczewicowej:)
    Jak mieszkałam w Teksasie to brakowało mi knajpek z klimatem, takich, które dosyć często można znaleźć w Polsce. Tutaj w Oregonie jest lepiej pod tym względem:)

    Alucha, z przepisem...to musi mi się zachcieć go przetłumaczyć i napisać;) Ale obiecuję, że w weekend się pojawi:) Trudno mi powiedzieć o kuchni polskiej bo u nas takiej typowo polskiej to mało ale jak był w Polsce to bardzo mu smakowały obiadki mojej Mamuni... a teściowa nie jest groźna więc na pewno nie mówił tak tylko z grzeczności :)

    Maju, :) Żeby tylko tak się dało wysłać te chlebki...:)

    Eljotynko, baaaardzo serdecznie dziękuję!!!

    Owiecko, i w smaku też są obłędne :)

    Bachert,a cytrynowo-makowe babeczki były ale kilka dni wcześniej...i nie doczekały się uwiecznienia;) Ja zawsze lepiej funkcjonuję jak mam więcej "na głowie".

    Olliveto, chlebki polecam...na kiedyś, jak już będziesz miała możliwość bo są grzechy warte:) W chwilach "nie chce mi się" staram się czasem motywować właśnie tą myślą, że już za chwilę nie będę miała tyle czasu...czasem działa:)

    Moniko, foremki standardowo kupuję na amazonie. Są świetne na indywidualne porcje.
    Za życzenie serdeeeecznie dziękuję:)

    Uściski Dziewczyny! Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszko; Twoje wypieki zawsze wprawiają mnie w zachwyt:)) Te babeczki wygladają tak soczyście i smakowicie:)) a ser pleśniowy...uwielbiam, nidgy bym nie pomyślała, że mozna go użyc w wypiekach!

    Czytam Twoje słowa i uśmiecham sie pod nosem...mamy teraz długi weekend,a ja nic nie robię...zakupy nie zrobione, szafa nie uporządkowana, jutro od rana nas nie ma, jedyne o czym pamietam to to, że musze nakarmic i napoic kota...:)) W tygodniu, wypełnionym po brzegi, faktycznie jestem bardziej zorganizowana i produktywna. Ale to nie pierwszy raz kiedy się o tym przekonuje, Ty tylko swoimi pieknymi słowami bardzo zabawnie mi to przypomniałaś...
    Miłego weekendu dla Was, mam nadzieje ze mniej pracowitego niż ostatni:))
    Uściski:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko, :)
    Pyszne są te chlebki. Dzisiaj zostały zjedzone ostatnie i mój E. już się dopytuje o powtórkę:)

    O tak, też czasami mam takie dni, że nawet jak już trzeba to nie chce mi się wyjść po zakupy i zawsze jakos kreatywnie potrafię zużyć produkty pochowane po szafkach byle tylko nie wyjść z domu:)
    U nas nadal pracowicie ale na pewno chwile odpoczynku się znajdą...na grzańca na przykład:)
    Udanego weekendu dla Was i uściski!

    OdpowiedzUsuń
  14. looks so delicious, sweetie! as always :) you are a kind of culinary wizard to me! really!
    and i loved the text too - i know exactly how you feel - this waiting thing... every minute is just like a sand corn dropping by, but in the end they are dropping so fast, the time seems to slip through your fingers. just like send. so glad you have such a great hobby - you make every minute meaningful and important. this is a part of living to the fullest. so proud of you!
    love & kisses
    your Anna

    OdpowiedzUsuń
  15. Thank you, Sweetie! Know that your words mean a lot to me! Kisses!

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)