Taki, z którym biegało mi się bardzo dobrze i z każdą przebiegniętą minutą chciałam biec dłużej.
I po raz pierwszy wyprzedziłam innego biegacza:) Faceta!!! :))
Pierwszy raz ugotowałam bigos.
Doktorant śmieje się ze mnie jak po raz kolejny widzi mnie nad garnkiem wzdychającą "Ach, pachnie jak u Mamuni".
I dopytuję się co chwilę kiedy będzie mógł spróbować "bigosz".
Uparł się na "sz" mimo, że umie wymówić poprawnie ale stwierdził, że zawsze słyszy "rz", "cz", "sz", "dż" i jest zawiedziony, że bigos tak nie ma ;)
Pierwszy raz zrobiłam sałatkę "ze smaku". Zainspirowaną sałatką, która jadłam w zeszłym tygodniu w uniwersyteckiej knajpce.
Upiekłam do niej pyszne pietruszkowo-sezamowe bułeczki z Nordic Bakery Cookbook.
Też po raz pierwszy.
A za chwilę upiekę po raz pierwszy bardzo cytrynowe ciasto z przepisy Lo.
Krótki dzień pełen nowości i "pierwszych razów" :)
***
Sos sezamowo-miodowy do sałatki*
4-5 łyżek delikatnej oliwy z oliwek
2 łyżki oliwy extra virgin
1 łyżeczka octu balsamicznego
3-4 krople oleju sezamowego
1 łyżka sezamu uprażonego na suchej patelni
2 łyżeczki soku z limonki
1.5 łyżeczki miodu
1/2 łyżeczki musztardy dijon
1/4 ząbka czosnku startego na tarce
1/4 łyżeczki startego imbiru
sól do smaku
Wszystkie składniki wymieszać.
* Sos należy smakować i doprawiać według własnego uznania.
Powinnien być słodko-kwaśny z wyczuwalną nutą imbirowo sezamową.
Sezamowa sałatka z kurczakiem i mandarynkami
młode liście szpinaku
posiekany szczypiorek
2 mandarynki
sos do sałatki
2 cytrynowo-sojowe piersi z kurczaka (można zastąpić tofu albo pominąć)
Piersi z kurczaka w marynacie cytrynowo-sojowo-sezamowej
2 piersi z kurczaka (Happy Chickens, please!:)) (bez skóry i bez kości) (około 560g)
swieżo zmielony pieprz
¼ szklanki wyciśniętego soku z cytryny (około ½ dużej cytryny)
skórka starta z ½ cytryny
½ ząbka czosnku startego na tarce o małych oczkach
1 łyżeczka startego korzenia imbiru
½ łyżeczki octu ryżowego
1.5 łyżki sosu sojowego
kilka kropli oleju sezamowego (dałam około 6)
1-1.5 łyżki miodu
1 łyżka posiekanego szczypiorku
2 łyżki sezamu – uprażone na suchej patelni
szczypta płatków chili
Piersi z kurczaka umyć. Osuszyć. Lekko rozbić. Opruszyć świeżo zmielonym pieprzem.
W szklanej miseczce przygotować marynatę. Wszystkie składniki wymieszać. Posmakować i ewentualnie skorygować (ja po posmakowaniu dodałam odrobinę więcej miodu i sosu sojowego). Do płaskiego, najlepiej szklanego, naczynia (użyłam żaroodpornego) włożyć piersi z kurczaka, polać dokładnie marynatą i przykryć folią. Najlepiej odstawić na noc do lodówki, ewentualnie na 3-4 godziny. W tym czasie przynajmniej raz je obrucić.
Wyciągnąć z lodówki przynajmniej na pół godziny przed smażeniem/grillowaniem.
Smażyć na małej ilości oliwy z obu stron przez kilka minut. Jeśli macie patelnie grillową to najlepiej je zgrillować z obu stron. Odstawić na 10-15 minut na deskę do krojenia. Po tym czasie pokroić w paski.
Sezamowo-pietruszkowe bułeczki
(składniki na około 16 bułeczek. Przepis z książki "Nordic Bakery Cookbook: Miisa Mink)
200g startego na małych oczkach korzenia pietruszki
250g serka ricotta /twarogu
3 łyżki oleju
1 łyzka miodu
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki soli
1 1/4 szklanki (250ml) mąki pełnoziarnistej
1 szklanka mąki chlebowej
1/2 + 1/2 szklanki wody
***
1 jajko - lekko rozkłucone do smarowania bułeczek
sezam - biały i czarny
Piekarnik nagrzać do 225C.
Startą pietruszkę zalewamy 1/2 szklanki wody w garnuszku i gotujemy na małym ogniu około 5 minut.
Całość (pietruszkę z wodą) przekładamy do miski miksera i odstawiamy do wystygnięcia. Dodajemy 1/2 szklanki wody i resztę składników. Krótko miksujemy do połączenia się składników.
Do małej miseczki wsypujemy trochę mąki. Posypujemy ręcę mąką od czasu do czasu i formujemy kulki z ciasta (ja formowałam z około 2 łyżek). Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach. Spłaszczamy lekko. Smarujemy jajkiem. Posypujemy sezamem.
Pieczemy około 15-20 minut.
Smacznego!!!
***
Miłego początku tygodnia!
Bardzo wazny moment ze złapaniem rytmu:)) Jak nie najważniejszy, od niego tak wiele zależy, prawda?:))
OdpowiedzUsuńOczu nie mogę oderwać od tych dzisiejszych smakołyków.
Lubie taką kuchenna wenę twórczą, i też najczęściej spędzam wtedy cały dzień w kuchni:)) i nie żałuję:))
Sałatka ze smaku- skąd ja to znam:)))
Miłego wieczoru życzę:))
Uściski!
Agnieszko, z tym rytmem w bieganiu to nie wiedziałam dopóki nie poczułam. Niesamowita energia i werwa do kolejnego kroku i oddech już taki "dojrzalszy" :) Fajne to bieganie, coraz fajniejsze:))
OdpowiedzUsuńŚciskam ciepło!
Ślicznie to wszystko wygląda! :) bardzo lubię surowy szpinak w sałatkach :).
OdpowiedzUsuńNo właśnie, same pierwsze razy ;)
I ten "bigosz" :D
Gratuluje wyprzedzenia tego faceta ;)
jak ja lubię takie sałatki!
OdpowiedzUsuńps fajne, że wyprzedziłaś faceta:)))
U nas tez jest wszystko na 'sz', najbardziej mnie smieszy 'szpadaj'.
OdpowiedzUsuńSalatka wyglada bajecznie.
Milego tygodnia kochana. Sciskam.
Pierwsze razy mają w sobie tyle mocy...:)
OdpowiedzUsuńAgnieszko, to są moje smaki;) Z pewnością zrobię sałatkę w tym tygodniu, bo mam wszystkie składniki;) Zdjęcia piękne!
OdpowiedzUsuńŚciskam mocno!
Smaczne propozycje droga Agnieszko :)
OdpowiedzUsuńA "bigosz" też już za mną. W weekend. Udanego początku tygodnia i Tobie! :)
Ach, aż zapachniało bułeczkami :)
OdpowiedzUsuńTo prawda, biega się zupełnie inaczej gdy uda się złapać rytm...
Jak smacznie i pięknie tu u Ciebie:))
OdpowiedzUsuńBigosu jeszcze sama nigdy nie robiłam! Zawsze go miałam pod dostatkiem w słoikach i zamrażarce od Mamy oczywiście. Chyba już czas bym sama go zrobiła:)
Wiesz, ja ostatnio też coraz częściej wzdycham nad garnkami "pachnie jak u Mamy" lub prawie jak;)) Grzybową ostatnio robiłam ze słuchawką przy uchu;)) I w końcu mi się udała.
Tą sałatkę może dziś zrobię bo mam wszystko w domu:)
Jak strasznie Ci zazdroszczę tego piekarnika Agnieszko:) Choć muszę się pocieszać myślą, że może to i lepiej bo z taką ilością wolnego czasu i tyloma przepisami na ciasta i inne czekoladowe wypieki, które mam, mogłabym się niebezpiecznie powiększyć;)
Piękne zdjęcia!
ściskam gorąco
ps i cieszę się z tego rytmu własnego!!!!
OdpowiedzUsuńDzień pierwszych razów :) I rytm własny, super! Czyli od tej pory bieganie będzie jeszcze przyjemniejsze, tak? Tego Ci życzę.
OdpowiedzUsuńSałatka wygląda pysznie. Zrobię ją na bank!
A bigosz brzmi bardzo ładnie :)
Gratuluję postępów w bieganiu!:) Bigosu nigdy sama nie gotowałam, bo zawsze dostajemy zapas od Mamy:) M. od czasu do czasu odgraża się, ze sam zrobi ale od deklaracji do wykonania droga daleka...:) Może kiedyś w końcu razem ugotujemy:) Sałatka zapowiada się pysznie i tym samym dziękuję za pomysł na dzisiejszą kolację:) Pozdrawiam ciepło!
OdpowiedzUsuńGratuluję tych pierwszych razów;)
OdpowiedzUsuńdają dużo siły i motywacji na więcej!
ps.bułeczki wyglądają przepysznie/pozdrowienia!
Takiego sosu jeszcze nie widziałam, sałatka z pewnością pyszna :D
OdpowiedzUsuńLuby uwielbia bigos, pewnie dlatego ze pakuje do niego sporo miesa... A kapusty pod zadna inna postacie nie tknie, wiec i tak jestem z siebie dumna:)
OdpowiedzUsuńAlucho, młody szpinak to moja zielona miłość:) I dzięki:) Facet się uśmiechnął i przywitał;)
OdpowiedzUsuńDeli, my też! bo nawet jesienią czy zimą dobrze jest od czasu do czasu wgryźć się w liścia;)
Madziu, tego "szpadaj" to mojego E. nie nauczę;)
Ewelinko, oh tak!:)
Aniu, nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że sałatka zagości na Twoim stole:)
Droga Owiecko, dziękuję:) Ja bigosz właśnie podgrzewam ostatni raz i zaraz będę próbować:)
Maju, to bieganie to nadal niewiadoma dla mnie. Ale coraz więcej odkrywam i sprawia mi coraz więcej frajdy:)
Olliveto, do mnie to bigos nie przyleci;) Nie ma jak!:)
Cieszę się. Daj znać czy smakowała...oby!!!:)
Mi się wydaje, że mało piekę (nie licząc pieczywa) bo zawsze mnie przeraża blacha ciasta czy tona ciasteczek na nas dwoje:) Ale od czasu do czasu małe albo duże ;) co nie co może być:)
Ybo, mam nadzieję! Mimo, że jest coraz zimniej to biega mi się lepiej.
Daj znać jak posmakujecie sałatkę:)
Mimi, pewnie jakbym miała dostęp do tego Mamy to też jeszcze trochę by mineło zanim ugotowałabym swój:) I jak smakowała? Mam nadzieję;)
Monisiu, dziękuję Ci! :)
Slyvvio, sałatka pyszna i sycąca!:)
Ahora, E. lubi czerwoną kapuste na ciepło.
A ten mój to też z mięsem:) Inaczej nie wyobrażam sobie bigosu.
***
Uściski dla Was Dziewczyny!
Oj marzy mi sie, bym zlapala swoj rytm, ale najpierw musze sie zalapac na bieganie :)
OdpowiedzUsuńA buleczki cudowne, bede probowac:)!
Nie wiem czego bardziej Ci zazdroszczę. Tego sosu czy rytmu biegania. Marzę o chwili, kiedy bedę miała takie odczucia jak Ty. Na razie jeszcze walczę ze sobą. Bardzo mnie cieszy, że zabierasz się za ciasto cytrynowe. Daj znać jak smakowało. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMoniko, czekałam na ten moment 13 tygodni!:) Buleczki polecam, są również pyszne następnego dnia.
OdpowiedzUsuńLo, powtórzę się tutaj: dobrze, że biegam bo ciasta zjadłam już dwa kawałki;)
Pozdrawiam Was ciepło!
Też się zbieram do zrobienia bigosu. Właściwie nie się, a składniki zbieram.
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny u mnie :-)
Bee, z bigosem największy problem miałam z mięsem bo mój E. nie je wieprzowiny.... i nie mam tutaj polskich kiełbas:)
OdpowiedzUsuńResztę znalazłam. Nawet smaczną kapustę kiszoną z Niemiec:)
Pozdrawiam!
Agnieszko sałaka pyszna, ja co prawda nie miałam akurat w domu świeżego szinaku, użyłam roszponki i też świetnie smakwało:) Chłopiec dostał troszkę łagodniejszą wersję i też się zajadał:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńAgnieszko zrobiłam sałatkę i była pyszna!:) Dziękuję za przepis:)
OdpowiedzUsuńmiłego dnia!
ps. mnie by tam blacha ciasta nie przerażała;))
OdpowiedzUsuńOlliveto, super!:) cieszę się bardzo:))
OdpowiedzUsuńWłasnie się zabieram za czekoladowe pierniczki;) Na szczęście większość na impreze wigilijną dla Doktoranta na uczelnie:) Ja jak się przysiądę do takich dobroci to koniec, wolę jak ich nie ma za dużo w zasięgu ręki:)
Ściskam!