Tłusty czwartek przypieczętowałam zjedzeniem trzech zamerykanizowanych stroopwafel.
Dopiero przy trzecim zaświeciła się żarówka...przecież to typowe holenderskie ciastka.
Jak sobie pomyślę, że za pięć miesięcy zjem te oryginalne...jejku jak fajnie :))
Czyli Holandia?
OdpowiedzUsuńYbo, tak. Rotterdam:)
OdpowiedzUsuńYay!!! Rotterdam! Nawet nie wiesz jak się cieszę Agnieszko!:)) Super:)
OdpowiedzUsuńOlliveto, :))) Dzieki!!!
OdpowiedzUsuńPS A Norwegia tez byla mozliwoscia;)
ale czad :))) to może wreszcie się spotkamy? teraz będziesz miała bliżej do Polski :))
OdpowiedzUsuńOwiecko, no licze na to baaaardzo!:)
UsuńFajnie, fajnie:))) Ja wczoraj tradycyjnie pączki:) Co prawda niemieckie ale zawsze to pączki:) Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńMimi, to slodko bylo!:) To najwazniejsze! Paczki chcialabym kiedys sama zrobic ale musi byc duzo chetnych do zdjedzenia;)
Usuńzazzzdroszzczę! A te waaafle uwielbiam. Koleżanka przywoziła mi oryginalne z Holandii i nie ma im równych!
OdpowiedzUsuńJagodo, dla mnie sa one wspomnieniem z poczatku liceum. Pierwszy raz jadlam je na tygodniowej wymianie w Holandii i ten smak mocno sie zakorzenil, mimo, ze teraz sa juz dla mnie odrobine za slodkie:)
Usuń:)
OdpowiedzUsuńAnuszko, usmiech zawsze odwzajemniam :))
UsuńNo to fajnie!
OdpowiedzUsuńNo to fajnie! My tez jakis czas mieszkalismy w Holandii, bardzo mily kraj, chociaz Holendrzy troche nudni... Ale zawsze mozesz trafic na jakies miedzynarodowe srodowisko:)
OdpowiedzUsuńAhora, jakims dziwnym trafem Twoj komentarz znalazl sie w spamie. Dopiero teraz zauwazylam.
UsuńSadze, ze tak jak w innych miejscach glownie bedziemy wsrod miedzynarodowego srodowiska:) A co do Holendrow...to sie zobaczy:)
Milego weekendu i udanego wyjazdu!
Te wafelki od razu skojarzyły mi się z białymi waflami przekładanymi czym się dało w podstawówce na ZPT :))
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu Aguś :)
Dopiero zajrzalam po dlugim czasie nieobecnosci. No to za te kilka miesiecy bedziecie "rzut kamieniem" ode mnie;) Moze jakies spotkanie kiedys...
OdpowiedzUsuńZycze cierpliwosci na te miesiace wyczekiwania a potem to juz tylko tulipany i rower ;)))
:))))) czyli wszystkie znaki na niebie i ziemi :)))
OdpowiedzUsuńMaju, :)
OdpowiedzUsuńAlucho, och ZPTy:):) To byly czasy, tyle pozytecznych rzeczy czlowiek sie nauczyl;)
Moniko, spotkanie koniecznie:) Ostatnio przeczytalam, ze trzeba przezyc w Holandii kradiez roweru, zeby po czesci stac sie Holendrem;)
Moniko, :))) tak, tak!
Pozdrawiam Was serdecznie!
ech, pamietam te oryginalne stroopwafel. czyli jednak Holandia :-) fajnie. oj, mnie tez Europa kusila. bardzo. moze gdyby byla nas tylko dwojka, moze... pewnie zawsze juz bede sie zastanawiac, co by bylo gdybym wybralala te druga droge na rozstaju drog... trzymam kciuki za gladka przeprowadzke!
OdpowiedzUsuńAtsanik, ja bardzo chcialam Europe, ale oczywiscie wiem, moglabym mieszkac gdziekolwiek i tez byloby ok.
OdpowiedzUsuńDziekuje!
Pozdrawiam serdecznie!
Agnieszko, zawsze się tęskni, ale te wszystkie Miejsca pozostaną Twoje:)
OdpowiedzUsuńEwelinko, masz racje, od tesknoty sie nie ucieknie. Usciski!
OdpowiedzUsuń