31 mar 2012

Brownie, które jest sławne. Z solonym karmelem.


W zeszłe lato zbankrutowała jedna z większych sieci księgarni w Stanach. Słodko-gorzka chwila - ich strata pozwoliła mi na powiększenie moich kulinarnych zbiorów o kilka książek z wyprzedaży, w tym słynną "Baked Explorations: Classic American Desserts Reinvented". To w tej książce jest przepis na słodko-słone brownie, które stało się bardzo popularne po tym jak Oprah Winfrey nazwała je swoim ulubionym. A wiadomo, ta Pani w Stanach to jak wyrocznia;) Muszę mieć dzień, w którym z niczym się nie spieszę i ochotę na coś naprawdę słodkiego, żeby siegnąć do przepisów, w których czekolada i masło leją się strumieniami i doprawiane są słuszną ilością cukru, śmietanki i mąki. Takie dni zdarzają się bardzo rzadko i planując taki specjalny wypiek wiem, że to będzie wyborna uczta warta każdego kęsa wspominana jeszcze długo po zjedzeniu ostatniego okruszka. Brownie, co po przeczytaniu składników można było przewidzieć, jest pyszne! Dobra czekolada z pysznym sosem karmelowym doprawianym fleur de sel - to się przecież samo sprzedaje.

Słony sos karmelowy
1 szklanka cukru
2 łyżki lekkiego syropu kukurydzianego (nie wysoko przetworzonego, można zastąpić odrobiną soku z cytryny - polecam do poczytania jeśli ktoś się "boi" syropu kukurydzianego)
1/4 szklanki wody
1/2 szklanki śmietanki 36% (w Stanach heavy cream)
1 łyżeczka fleur de sel (tradycyjna sól francuska - nie zastępować jej żadną inną solą, ma specyficzny smak i nadaje niepowtarzalnego smaku)
1/4 szklanki kwaśnej, gęstej śmietany (sour cream)

Do wysokiego garnuszka wsypujemy cukier, wodę i syrop kukurydziany. Delikatnie mieszamy, ale tak żeby cukier nie osadził sie na ściankach garnka. Gotujemy na wysokim ogniu cały czas pilnując, żeby karmel się nie przypalił. Nie mieszamy podczas gotowania. Jeśli macie termometr to karmel jest gotowy jak termometr cukierniczy wskaże 175C, ja termometru nie mam i czekam aż karmel jest o bursztynowym kolorze-około 6-8 minut. Należy uważać, bo karmel naprawdę szybko się przypala. Ściągnąć z ognia i bardzo po mału wlewać śmietankę 36% cały czas mieszając trzepaczką i uważać bo na początku masa będzie się bardzo pienić a karmel jest bardzo gorący - dlatego radzę gotować karmel w wysokim garnku. Po wlaniu całej śmietanki, wsypać sól i wymieszać. Wlać kwaśną śmietankę i wymieszać. Odstawić garnek z sosem do ostygnięcia.
Wyjdzie około 1 1/4 szklanki sosu - do brownie potrzebujemy 3/4 szklanki. 
Resztę można zużyć do polewania już upieczonego ciasta.

Słodko-słone brownie z nadzieniem karmelowym
("Baked Explorations: Classic American Desserts Reinvented"  Matt Lewis, Renato Poliafito, z moimi małymi zmianami)
170g mąki
1 łyżeczka soli (7g) (u mnie morska)
10g niesłodzonego, ciemnego kakao 
310g czekolady o zawartosci 60-72% kakao drobno posiekanej
215g masła pokrojonego w małą kostkę
100g cukru
75g jasnego brązowego cukru
5 dużych jajek w temperaturze pokojowej
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

fleur de sel do posypania upieczonego brownie

Piekarnik nagrzewamy do 170C. Prostokątną formę o wymiarach 23x33cm smarujemy masłem, na spód wykładamy papier do pieczenia i też smarujemy masłem.

Do średniej miski przesiać mąkę, sól i kakao.

Szklaną miskę z czekoladą i masłem ustawiamy na garnku, w którym gotuje się trochę wody (gotująca się woda nie może dotykać dna miski!) i rozpuszczamy, od czasu do czasu mieszając. Jak się czekolada z masłem połączą to ściągamy garnek razem z stojącą na nim miską z gazu i wsypujemy cukier dokładnie mieszając aż się dobrze połączy. Odstawiamy do ostygnięcia.
Jak masa czekoladowa ma temperaturę pokojową to dodajemy 3 jajka,  mieszamy trzepaczką do połączenia, dodajemy resztę jajek i mieszamy aż do połączenia. Dodajemy ekstrakt z wanilii i mieszamy.
Dodajemy po trochu suche składniki (przesianą mąkę, sól i kakao) i delikatnie mieszamy silikonową szpatulką - tylko do wymieszania się składników, nie mieszać długo.

Wlać 1/2 masy czekoladowej do formy, równomiernie rozprowadzić. Na to wlać 3/4 szklanki sosu karmelowego (nie więcej). Delikatnie rozprowadzić. Na sos wlać resztę masy czekoladowej i wyrównać. Piec 30 min. (Po 15 min obrócić formę w piekarniku.)
Smacznego!

***
Uwagi: Autorzy przepisu podają, że brownie bardzo dobrze przechowuje się przykryte folią do czterech dni. Można również mrozić pojedyńcze kawałki owinięte podwójnie w folię spożywczą- rozmarażać przechowując kawałek w lodówce przez noc, później doprowadzić do temperatury pokojowej.

19 komentarzy:

  1. Wow, to brownie wygląda po prostu znakomicie!
    Uwielbiam.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słony sos karmelowy to moje uzależnienie.
    A to słynne brownie wygląda u Ciebie kusząco jak nie wiem co!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę, że były takie okazje, których u nas mało.
    Brownie to taka klasyka sama w sobie. Są 'grupy składników', które tylko i wyłącznie ze sobą pasują najlepiej. Tak też jest z czekoladą i solą. Kto by pomyślał? ;) Na chwilę obecną tylko popatrzę na to Twoje, bo moje ubrania nie zniosą więcej :)

    ps. Ryż, niesamowity!

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię nową szatę ozdobną:)), jest taka czysta, świeża:)).I Twoje zdjecia Agnieszko, ostatnio nie mogę sie im nadziwić, jakie piekne!!
    Ten przepis to zdecydowanie na inny czas do wypróbowania;)). Niestety, to ja ociekam tłuszczem;)) i pracuję ciężko żeby zrobić z tym porzadek, a jak ciezko to tylko ja wiem:))...znikam, bo nie mogę...:))
    Uściski serdeczne!!

    OdpowiedzUsuń
  5. tyle razy zabierałam się za brownie, że ciężko zliczyć:P ale jakoś zawsze wychodził za płaski, za zbity... chyba czas wypróbować Twój przepis, bo wygląda przepysznie:) ja niebawem zabieram się za blok czekoladowy, również intensywnie czekoladowy - przepis niedługo u mnie:) pozdrawiam:)) p.s. smaka mi zrobiłas ojj Ty:P

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszko,wspaniale napisałaś!to musi być naprawdę idealny,niczym niezmącony piękny dzień(nie chodzi bynajmniej o stan pogody;)aby w pełni odkryć tajemnicę tejże kulinarnej pokusy:)bo nią właśnie jest,bez dwóch zdań!
    przede mną wciąż jeszcze debiut,ale może niedługo się skuszę,jak widzę takie fotografie,to nie ma innego wyjścia;)
    póki,co przygotowuję się do świąt,a u Nas wiadomo,to troszkę inne smaki;)
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie też takie dni zdarzają się rzadko, ale właśnie piję kawkę i skubnęłabym kawałek ;). Bez karmelu - nie lubię ;).
    Miłej niedzieli Aga :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam szczerze brownie jadałam raz w życiu właśnie w Stanach, ale zupełnie nie przypadło mi do gustu, bo jakieś takie zakalcowate i nieziemsko słodkie było...od tamtej pory już po nie nie sięgałam:) Twoje zdjęcia są baaardzo kuszące więc chyba pora na kolejne podejście:) Pozdrawiam ciepło i udanego tygodnia Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimi, "zakalcowate" to jest troche i baaardzo czekoladowe. Nie da sie zjesc ani duzo ani za czesto, ale z dobrej czekolady i z karmelem to jest uczta:) Dziekuje i wzajemnie, usciski!

      Usuń
  9. Majano, :)) My tez uwielbiamy, ale dozowne ostroznie:)

    Amber, o tak! Moje tez -uwielbiam karmel!

    Praline, szczerze to ja sobie tez troche teraz zazdroszcze - w kontekscie powrotu do Europy, bede musiala chyba uzupelnic ksiegozbior tutaj bo jest znacznie taniej.

    Agnieszko, nie robie porzadkow wiosennych w domu - bo ciezko mowic o wiosnie w Oregonie to chociaz troche na blogu. Ciesze sie, ze Ci sie podoba. A w to ociekanie tluszczem to nie wierze!!!:) Ale zycze powodzenia w dazeniu do celu, jakikolwiek on jest bo wiem jak czasem moze byc ciezko.

    Paula, blok czekoladowy - to Ty mi smaka zrobilas :)) A u nas jeszcze pol brownie jest i teraz nie wiem, mrozic czy dokonczyc i potem blok czekoladowy;) Bo dwa naraz to za duza rozpusta:)

    Moniko, ja jakos nie moge uwierzyc, ze swieta tuz tuz. W ogole ich nie czuje, no i ten kwiecien...Ech, musze zmienic nastawienie.

    Lamalwina, :)

    Alucho, to caly karmel dla mnie a reszta dla Ciebie:)) Bo karmel to lyzka moga wyjadac;)

    Sciskam Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bachert Kochana, jest jeszcze polowa, wpadnij na kawe:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale mi zrobiłaś apetyt, uwielbiam słonawy karmel. Miałam już nie piec do Wielkanocy, a Ty takie pyszności wstawiasz! Przechowywać brownie do 4 dni, ha ha nie z nami te numery. 2 popołudnia i wszystko jest zjedzone pomimo intensywności tego przysmaku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Amebo, u nas juz 4 dzien i nadal nie zjedzony:) Dozujemy po kawaleczku:)) Zalapiesz sie jeszcze jak sie pospieszysz;) Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
  13. O tak, połączenie słonego ze słodkim, zwłaszcza w takim wydaniu, jest magiczne. Dzięki za ten przepis, wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Aniu, polecam bardzo...i koniecznie z dodatkowa szczypta fleur de sel przed podaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wciaż zaskakuje mnie połączenie słodkiego ze słonym. Zastanawiam się czy u mnie - w domu miłośników słodyczy i ciasteczkowych potworów by to przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jagodo, polecam zrobic najpierw slony karmel (pyyyszny!) i sprobowac:) Ja posypywalam kazdy kawalek brownie dodatkowo fleu de sel, Doktorant juz nie bo za duzo slonego dla nie bylo:) W odkrywaniu nowych smakow jest cos niesamowitego - sprobuj:) Sciskam!

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)