Nasza również:) ostatnio tacos góruja, jeśli jeszcze nie próbowaliście, bardzo polecam. Pico de gallo, do tego pokrojone avocado, sałata( u nas romaine), ryba bądź krewetki przyrządzone w ulubiony sposób...wszystko skrapiam sokiem z limonki. Pychaaa! Kotleciki wygladaja smacznie, muszę zrobić, bo dawno nie było;). dzięki za inspirację:)
Nasza również, zwłaszcza moja i Chłopca - M. czasami woli coś konkretniejszego:) Przez ostanie miesiące Fish Market był naszym stałym punktem dnia (różności tam mieli!), teraz cóż zadowolić się musimy głównie mrożonkami...:) Uściski
Wiesz, że dopiero 2 tygodnie temu po raz pierwszy zjadłam krewetki, które mi smakowały?! A to wszystko dzięki wizycie u koleżanki blogowianki, która je dla mnie zrobiła :)))
Alucho, no coś Ty! :) Krewetki, dla nas, najlepsze są w tej naprostszej formie. Albo troche świeżego chili, czosnek, podsmażane na maśle z odrobiną białego wina i podane z pietruszką albo właśnie w sosie pomidorowym:)
Moim ulubieńcem jest łosoś :))) Z krewetkami nie bardzo wiedziałabym co zrobić ;D Nie jestem dobrym kucharzem :p Kotlety wyglądają pysznie! Miłego wieczoru :)
Zazdroszcze. 'Jerusalem' coraz bardziej mnie kusi. Ciekawe czy jest dostepne w naszym ojczystym jezyku?
OdpowiedzUsuń:)
Praline, nie ma (jeszcze) "Jerusalem" po polsku. Może kiedyś...
UsuńPodzielam uwielbienie i też się cieszę z bliskości morza :) Mniam
OdpowiedzUsuńMaju, dla nas nie ma lepszego jedzenia od świeżych zdobyczy z morza:)
UsuńNasza również:) ostatnio tacos góruja, jeśli jeszcze nie próbowaliście, bardzo polecam. Pico de gallo, do tego pokrojone avocado, sałata( u nas romaine), ryba bądź krewetki przyrządzone w ulubiony sposób...wszystko skrapiam sokiem z limonki. Pychaaa!
OdpowiedzUsuńKotleciki wygladaja smacznie, muszę zrobić, bo dawno nie było;). dzięki za inspirację:)
Aguś, brzmi bardzo pysznie:)
UsuńPiękne światło Agnieszko!
OdpowiedzUsuńJa ewentualnie krewetki, i to najlepiej jeśli ktoś przygotuje;) Inne nie przejdą mi przez gardło;)
Kotleciki to wspaniały pomysł na najbliższe danie:)
Olliveto, wiosenne światło:)
Usuńw takim mieście pewnie polubiłam rybki ;)
OdpowiedzUsuńJo, :))
UsuńMmm...ale pysznosci! Zazdroszcze Ci tych zakupow "prosto z kutra":)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam goraco!:)
Kachna, dostęp do świeżych ryb jest wielkim plusem tego miasta!
UsuńSerdeczności!
Z ryb toleruję łososia i pstrąga, a do owoców morza do dziś nie umiem się przekonać :)
OdpowiedzUsuńJagodo, no, ale chociaż dwa gatunki lubisz:))
UsuńNasza również, zwłaszcza moja i Chłopca - M. czasami woli coś konkretniejszego:) Przez ostanie miesiące Fish Market był naszym stałym punktem dnia (różności tam mieli!), teraz cóż zadowolić się musimy głównie mrożonkami...:) Uściski
OdpowiedzUsuńMimi, tam to pewnie mieliście jeszcze większy wybór od nas:)
UsuńŚciskam!
Wiesz, że dopiero 2 tygodnie temu po raz pierwszy zjadłam krewetki, które mi smakowały?! A to wszystko dzięki wizycie u koleżanki blogowianki, która je dla mnie zrobiła :)))
OdpowiedzUsuńAlucho, no coś Ty! :) Krewetki, dla nas, najlepsze są w tej naprostszej formie. Albo troche świeżego chili, czosnek, podsmażane na maśle z odrobiną białego wina i podane z pietruszką albo właśnie w sosie pomidorowym:)
UsuńNo serio serio :)
UsuńTe dobre były z czosnkiem, imbirem i piwem, bo wina zabrakło ;)
Oczywiście z pietruszką :)
Moim ulubieńcem jest łosoś :))) Z krewetkami nie bardzo wiedziałabym co zrobić ;D Nie jestem dobrym kucharzem :p Kotlety wyglądają pysznie!
OdpowiedzUsuńMiłego wieczoru :)
Gosiu, krewetki są tak proste w przyrządzeniu, jak łosoś:)
UsuńKalmary to moje ulubione. Najlepsze jadlam w Sewilly. Do dzisiaj pamietam ich smak. Ja na tak :)
OdpowiedzUsuńLatte, kalamary to u nas specjalność Doktoranta:) Pyszne robi!
Usuń