Bardzo lubię piec ciasta. Ale perspektywa jednej blachy pysznego ciasta tylko na nas dwoje często mnie przeraża. A bardziej od ciasta straszy mnie wzmożony ruch na jaki moje ciało musiałoby być narażone po zjedzeniu tych pyszności:) Ale od czasu do czasu słodkie małe co nieco do popołudniowej kawy pojawia się na naszym stole a i próbuję przekonać moje-czasem-leniwe-ja, że ruch to zdrowie:)
A lepienie kulek z klejących się daktyli i później turlanie ich w zmiksowanych pistacjach i migdałach to już czysta przyjemność:)
Trufle z suszonych daktyli, pistacji i migdałów
(na podstawie przepisu z www.choosy-beggars.com z moimi zmianami)
(Składiniki na około 20 trufli)
225g suszonych, wypestkowanych daktyli
35g suszonej (niesłodzonej) żurawiny
65g migdałów (użyłam bez skórki)
45g pistacji (niesolonych/już wyłuskanych)
skórka starta z jednej pomarańczy
1/4 łyżeczki cynamonu
1/8 łyżeczki mielonego kardamonu (u nas bez bo E. nie lubi)
szczypta soli
Na suchej patelni upraż migdały - do wydobycia zapachu/mają się tylko lekko zarumienić.
Ostudż migdały i zmiksuj je z pistacjami w malakserze.
Nie miksuj na drobny proszek - mają być widoczne większe części migdałów i pistacji.
Ostudż migdały i zmiksuj je z pistacjami w malakserze.
Nie miksuj na drobny proszek - mają być widoczne większe części migdałów i pistacji.
Tak zmiksowane migdały i pistacje odłóż do miseczki.
Około 1/2 szklanki tej mikstury przełóż z powrotem do malaksera i tym razem zmiksuj drobno.
Odłóż do osobnej miseczki - bedą zużyte później do obtaczania trufli.
Odłóż do osobnej miseczki - bedą zużyte później do obtaczania trufli.
Do malaksera włóż daktyle, szczyptę soli, cynamon (i ew. kardamon) i pulsuj aż do zmiksowania daktyli.
Daktyle miksuje się dosyć ciężko w malakserze - pulsuj ostrożnie i jak zajdzie potrzeba to dodaj 1-3łyżek gorącej wody. Dodałam 2 łyżki.
Dodaj żurawinę, skórkę z pomarańczy i miksturę migdałowo-pistacjową (tą z większymi kawałkami pistacji i migdałów) i pulsuj krótko do połączenia się składników.
Przełóż do miseczki.
Formuj trufle z około jednej lyżeczki daktylowej masy i obtaczaj w pistacjowo-migdałowych okruszkach.
Smacznego!
Agnieszko, u mnie jest podobnie - blacha na dwoje to o wiele za dużo.Takie małe słodkości zdecydowanie lepiej się sprawdzają.
OdpowiedzUsuńPyszne te Twoje trufelki!Piję kawę i bardzo by mi teraz pasowały.
Pozdrawiam Cię!
Zestawienie tego co lubię zamknięte w jednej apetycznej kulce. Chętnie bym się skusiła na odrobinę takiej pyszności :-)
OdpowiedzUsuńObłędnie wyglądają. Nigdy nie jadłam domoch trufli, a na widok drugiego zdjęcia zaczęły mi pracować ślinianki przy porannej kawie:)
OdpowiedzUsuńAgnieszko! Piękne zdjęcia:) Uwielbiam trufelki, takie daktylowe robiłam w tym roku na święta, ale z samych daktyli z dodatkiem likieru pomarańczowego - były pyszne! W tym roku zrobię także Twoją wersję, bo ogromnie mi się podoba!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia:)
O kurcze! Drugie zdjęcie absolutnie "wymiata" jak to mawiają. Muszę je zrobić, a przede wszystkim zjeść! :)))
OdpowiedzUsuńWspaniałe:-)
OdpowiedzUsuńAmber, niestety już się skończyły więc nie mam czym częstować:) Uściski!
OdpowiedzUsuńGrażyna, polecam. To takie błyskawiczne małe co nieco:)
Deli, spóbuj. Może Chłopcu spodoba się lepienie kulek:)
Anno-Mario, dziękuję:) U mnie likier do kuchni nie ma wstępu niestety. E. nie lubi i nawet tiramisu jest bez amaretto ;) Uściski!
Owieca, dziękuję :):) daj znać jak zrobisz:)
Anno-Mario, oj były wspaniałe:)
Jakie piękne jedzenie! <3
OdpowiedzUsuńale kusisz :) porywam dwa!
OdpowiedzUsuńCookie, dzięki:)
OdpowiedzUsuńPaula, oj kuszę:) Ale niestety nie ma już czego porywać;)
ojej, wyglądają pysznie :)
OdpowiedzUsuń