22 lip 2011

Pospolicie z portulaką pospolitą.

Ładnie się prezentowały. Były w dziale sałat i kosztowały grosze. A że zielone przekłada się w moim kulinarnym słowniku na zdrowe to kupiłam pęczęk tych liści nie wiedząc co to ani z czym to. Okazało się, że jest to semizotu (po turecku), purslane (po angielsku) czyli portulaka pospolita (co za nazwa!! :)). Okazało sie też, że jest to często występujący składnik w kuchni tureckiej. A największe zdziwienie, prawie jak objawienie:), było przy konsumpcji jednej z potraw z portulaką. Przez jakiś czas jak pracowałam w Turcji to codziennie jadłam typowo domowe obiady w pracy, które były wcześniej przygotowywane przez "zakładową" kucharkę. Dzisiaj się okazało, że taka pospolita portulaka była jednym z moich ulubionych składników. Lubię takie niespodzianki :)
Portulaka jest bogatym źródłem antyoksydantów, omega 3, witamin A i C oraz wapnia, żelaza, sodu, potasu i magnezu. Ma też właściwości lecznicze. Starożytni Egipcjanie używali naparu z liści tej rośliny do leczenia problemów z układem moczowym. Liście mają kwaskowaty smak. Można ją dodawać do sałatek, po krótkim zblanszowaniu w gotującej wodzie traktować jak szpinak albo dodawać do potraw na ciepło.* Ja zdecydowałam się na dwie potrawy: 1) wersję bardzo prostą, którą Doktorant zna ze swojego domu rodzinnego, sałatka z liści portulaki+feta+pomidor+sok z cytryny i 2) portulaka na ciepło z pomidorem, czosnkiem i brązowym ryżem (danie, które pamiętam z Turcji, z jedną mała zmianą - tam jadłam z chlebem bez ryżu). Obie pyszne!
Sałatka z portulaką, fetą i pomidorami

Bardzo ważna jest tutaj jakość składników. Soczyste pomidory, dobrego gatunku ser feta i oliwa mają wystarczającą siłę przebicia, że nie potrzeba dressingu czy innych dodatków.

liście portulaki - umyte, osuszone
ser feta 
pomidor - umyty i pokrojony w ćwiartki
oliwa
sok z cytryny

Liście portulaki skrapiamy oliwą. Układamy pomidory i kruszymy na nie ser feta.
Można skorpić sokiem z cytryny (Doktorant uwielbia z cytryną, ja jadłam bez).
Smacznego!

Portulaka na ciepło z pomidorami i brązowym ryżem
(inspiracja znaleziona tutaj)
2 garście liści i łodyg portulaki (około 300-350g)- umyte i poszatkowane
2 pomidory - obrane ze skórki i drobno pokrojone
pól cebuli - drobno pokrojonej
1-2 ząbki czosnku drobno pokrojone
1/2 szklanki przegotowanej, gorącej wody
sól i pieprz do smaku
(ew. 3/4 szklanki ugotowanego brązowego ryżu)
(jak gotuję ryż to duże ilości i potem mroże - do tego dania dodałam zamrożony w ostatnich kilku minutach gotowania)
2 łyżki oliwy
(ew. mielony sumak)

Na rozgrzanej oliwie szklimy cebulę. Jak już jest miękka dodajemy czosnek i krótko razem smażymy. Dodajemy pomidory i portulakę. Mieszamy i dodajemy 1/2 szklanki przegotowanej, gorącej wody. Gotujemy pod przykryciem kilka minut. Ściągamy przykrywkę i gotujemy przez chwilę na dużym ogniu, żeby zredukować ilość wody. Doprawiamy solą i pieprzem. 
Już na talerzy posypujemy odrobiną sumaku.
Podajemy z ryżem (albo chlebem)
Smacznego!
Jedno z tych dań co "nie wygląda" ale smak ma super!:)
*info z wikipedii i pl.foodlexicon.org
*** 
Miłego dnia!

21 komentarzy:

  1. hmmm. a toś mi zadała danie, już mam na nie ochotę bo tez jestem zwolennikiem i zieleniny wszelakiej jak i nowości z tej dziedziny :))
    tylko gdzie ja to cudo kupie w tej naszej Polsce ????
    pozdrawiam i ciepło ślę :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, no to ja tez do Ciebie zagladam;)) Jak dlugo mieszkasz juz w Stanach? Ja bylam tam 4 miesiace,ale niestety wspomnienie mam zle.
    Zapraszam do mnie po szczegoly, nominowalam Ciebie do nagrody;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a mi ten ryż właśnie bardzo wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Portulaka pierwsze słyszę i chyba nigdy nie jadłam, a może jestem tego nieświaddoma:-) I sałatka i ryż super! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też lubię takie niespodzianki!
    Pierwszy raz słyszę o portulace, ale zapowiada się ciekawie. Tylko gdzie ja ją znajdę...

    Piękne zdjęcia.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ulu, też się zastanawiałam czy jest do dostania w Polsce. To jest często występująca roślina na polach i przydrożach - pewnie dlatego jak już jest w sprzedaży to kosztuje grosze:)

    Moniko, w Stanach jestem już od ponad 3 lat. Jak narazie nie mieliśmy żadnych złych doświadczeń - jak to w nowym kraju trzeba było sie jakoś przystosować ale jest ok. A za nominację dzięki raz jeszcze:)

    Paula, dzięki:):)

    Mimi, no może tak jak ja, jadłaś a nie wiesz:)

    Holgo, ja też:)
    A można znależź na polach, na przydrożach (najlepiej polnych, żeby nie były w spalinach). Może zapytać się kogoś na bazarku?
    I dziękuję:)

    Pozdrawiam Was wszystkie ciepło!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam zieleniznę.A portulaki to chyba nie dostanę...Ale z innym zielonym mogę sobie taki zestaw zrobić.Pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Amber, z innym zielonym też będzie pysznie:) Uściski i miłego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego apetyczne roslinki maja w naszym ojczystym jezyku takie nieapetyczne nazwy? :)

    PS: To mowilam ja, Magda (na Wyspie) - blogger nie pozwala mi sie zalogowac.

    OdpowiedzUsuń
  10. Madziu, no właśnie:) Jak wygooglowałam tą nazwę to aż zaśmiałam się w głos ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Agnieszko! Ależ szkoda, że i ja portulaki nie dostanę, no chyba, że ktoś ze znajomych mi "przemyci";D
    Pyszne dania - bardzo lubię takie zielone!
    Uściski i cudnego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu, oby przemycili bo pyszna jest. Ja już zdążyłam zamówić kolejne pęczki :) Dla Ciebie również miłego weekendu! Ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Portulaka... nie znałam jej, więc tym lepiej zobaczyć przepisy z jej udziałem:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przypomina z wyglądu zwykły kwiat doniczkowy, ale już na talerzyku świetnie się prezentuję.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ulu,ja tez wczesniej nie znalam. Bardzo pyszna i bardzo zdrowa.

    Agnieszko, dokladnie. Takie niepozorne a jadalne :)

    Pozdrawiam Was cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  16. I ja jej wcześniej nie znałam. Ileż to smaków, zapachów do poznania przede mną ;) Ciekawa jestem jej smaku ogromnie, w Twoich potrawach brzmi i wygląda wyśmienicie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze sie czegos nowego u ciebie dowiem :-) Wpadne w sobote na Naschmarkt tam z reguly maja wszystko ;-) jezeli nie to moze babcia mi cos znajdzie przy miedzy i wykopie do doniczki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aniu, Babcia znajdzie na pewno:) Liście zdrowe i pyszne:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kemotko, mój blogger i gmail wariują ostatnio i umknął mi Twój komentarz, dopiero teraz widzę. Smak na surowo tych liści jest kwaskowaty (coś jak szczaw) ale łagodnieje po ugotowaniu. Ja lubię czasem kupić w ciemno i potem wyszukiwać informacji na temat danego produkty, tyle jest jeszcze do dokrycia:)

    OdpowiedzUsuń
  20. U ciebie to danie bardzo wygląda! Bardzo apetycznie! Mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kass, dzięki:) Mi się zawsze wydaje, że taki miks na talerzu to mało fotogeniczny:)

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)