Portulaka jest bogatym źródłem antyoksydantów, omega 3, witamin A i C oraz wapnia, żelaza, sodu, potasu i magnezu. Ma też właściwości lecznicze. Starożytni Egipcjanie używali naparu z liści tej rośliny do leczenia problemów z układem moczowym. Liście mają kwaskowaty smak. Można ją dodawać do sałatek, po krótkim zblanszowaniu w gotującej wodzie traktować jak szpinak albo dodawać do potraw na ciepło.* Ja zdecydowałam się na dwie potrawy: 1) wersję bardzo prostą, którą Doktorant zna ze swojego domu rodzinnego, sałatka z liści portulaki+feta+pomidor+sok z cytryny i 2) portulaka na ciepło z pomidorem, czosnkiem i brązowym ryżem (danie, które pamiętam z Turcji, z jedną mała zmianą - tam jadłam z chlebem bez ryżu). Obie pyszne!
Sałatka z portulaką, fetą i pomidorami
Bardzo ważna jest tutaj jakość składników. Soczyste pomidory, dobrego gatunku ser feta i oliwa mają wystarczającą siłę przebicia, że nie potrzeba dressingu czy innych dodatków.
liście portulaki - umyte, osuszone
ser feta
pomidor - umyty i pokrojony w ćwiartki
oliwa
sok z cytryny
Liście portulaki skrapiamy oliwą. Układamy pomidory i kruszymy na nie ser feta.
Można skorpić sokiem z cytryny (Doktorant uwielbia z cytryną, ja jadłam bez).
Portulaka na ciepło z pomidorami i brązowym ryżem
(inspiracja znaleziona tutaj)
2 garście liści i łodyg portulaki (około 300-350g)- umyte i poszatkowane
2 pomidory - obrane ze skórki i drobno pokrojone
pól cebuli - drobno pokrojonej
1-2 ząbki czosnku drobno pokrojone
1/2 szklanki przegotowanej, gorącej wody
sól i pieprz do smaku
(ew. 3/4 szklanki ugotowanego brązowego ryżu)
(jak gotuję ryż to duże ilości i potem mroże - do tego dania dodałam zamrożony w ostatnich kilku minutach gotowania)
2 łyżki oliwy
(ew. mielony sumak)
Na rozgrzanej oliwie szklimy cebulę. Jak już jest miękka dodajemy czosnek i krótko razem smażymy. Dodajemy pomidory i portulakę. Mieszamy i dodajemy 1/2 szklanki przegotowanej, gorącej wody. Gotujemy pod przykryciem kilka minut. Ściągamy przykrywkę i gotujemy przez chwilę na dużym ogniu, żeby zredukować ilość wody. Doprawiamy solą i pieprzem.
Już na talerzy posypujemy odrobiną sumaku.
Podajemy z ryżem (albo chlebem)
Smacznego!
| Jedno z tych dań co "nie wygląda" ale smak ma super!:) |
*info z wikipedii i pl.foodlexicon.org
***
Miłego dnia!
hmmm. a toś mi zadała danie, już mam na nie ochotę bo tez jestem zwolennikiem i zieleniny wszelakiej jak i nowości z tej dziedziny :))
OdpowiedzUsuńtylko gdzie ja to cudo kupie w tej naszej Polsce ????
pozdrawiam i ciepło ślę :))
Witaj, no to ja tez do Ciebie zagladam;)) Jak dlugo mieszkasz juz w Stanach? Ja bylam tam 4 miesiace,ale niestety wspomnienie mam zle.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie po szczegoly, nominowalam Ciebie do nagrody;)
a mi ten ryż właśnie bardzo wygląda :)
OdpowiedzUsuńPortulaka pierwsze słyszę i chyba nigdy nie jadłam, a może jestem tego nieświaddoma:-) I sałatka i ryż super! Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńJa też lubię takie niespodzianki!
OdpowiedzUsuńPierwszy raz słyszę o portulace, ale zapowiada się ciekawie. Tylko gdzie ja ją znajdę...
Piękne zdjęcia.
;)
Ulu, też się zastanawiałam czy jest do dostania w Polsce. To jest często występująca roślina na polach i przydrożach - pewnie dlatego jak już jest w sprzedaży to kosztuje grosze:)
OdpowiedzUsuńMoniko, w Stanach jestem już od ponad 3 lat. Jak narazie nie mieliśmy żadnych złych doświadczeń - jak to w nowym kraju trzeba było sie jakoś przystosować ale jest ok. A za nominację dzięki raz jeszcze:)
Paula, dzięki:):)
Mimi, no może tak jak ja, jadłaś a nie wiesz:)
Holgo, ja też:)
A można znależź na polach, na przydrożach (najlepiej polnych, żeby nie były w spalinach). Może zapytać się kogoś na bazarku?
I dziękuję:)
Pozdrawiam Was wszystkie ciepło!:)
Uwielbiam zieleniznę.A portulaki to chyba nie dostanę...Ale z innym zielonym mogę sobie taki zestaw zrobić.Pysznie!
OdpowiedzUsuńAmber, z innym zielonym też będzie pysznie:) Uściski i miłego wieczoru!
OdpowiedzUsuńDlaczego apetyczne roslinki maja w naszym ojczystym jezyku takie nieapetyczne nazwy? :)
OdpowiedzUsuńPS: To mowilam ja, Magda (na Wyspie) - blogger nie pozwala mi sie zalogowac.
Madziu, no właśnie:) Jak wygooglowałam tą nazwę to aż zaśmiałam się w głos ;)
OdpowiedzUsuńAgnieszko! Ależ szkoda, że i ja portulaki nie dostanę, no chyba, że ktoś ze znajomych mi "przemyci";D
OdpowiedzUsuńPyszne dania - bardzo lubię takie zielone!
Uściski i cudnego weekendu!
Aniu, oby przemycili bo pyszna jest. Ja już zdążyłam zamówić kolejne pęczki :) Dla Ciebie również miłego weekendu! Ściskam serdecznie!
OdpowiedzUsuńPortulaka... nie znałam jej, więc tym lepiej zobaczyć przepisy z jej udziałem:)
OdpowiedzUsuńPrzypomina z wyglądu zwykły kwiat doniczkowy, ale już na talerzyku świetnie się prezentuję.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńUlu,ja tez wczesniej nie znalam. Bardzo pyszna i bardzo zdrowa.
OdpowiedzUsuńAgnieszko, dokladnie. Takie niepozorne a jadalne :)
Pozdrawiam Was cieplo!
I ja jej wcześniej nie znałam. Ileż to smaków, zapachów do poznania przede mną ;) Ciekawa jestem jej smaku ogromnie, w Twoich potrawach brzmi i wygląda wyśmienicie.
OdpowiedzUsuńZawsze sie czegos nowego u ciebie dowiem :-) Wpadne w sobote na Naschmarkt tam z reguly maja wszystko ;-) jezeli nie to moze babcia mi cos znajdzie przy miedzy i wykopie do doniczki ;-)
OdpowiedzUsuńAniu, Babcia znajdzie na pewno:) Liście zdrowe i pyszne:)
OdpowiedzUsuńKemotko, mój blogger i gmail wariują ostatnio i umknął mi Twój komentarz, dopiero teraz widzę. Smak na surowo tych liści jest kwaskowaty (coś jak szczaw) ale łagodnieje po ugotowaniu. Ja lubię czasem kupić w ciemno i potem wyszukiwać informacji na temat danego produkty, tyle jest jeszcze do dokrycia:)
OdpowiedzUsuńU ciebie to danie bardzo wygląda! Bardzo apetycznie! Mniam :)
OdpowiedzUsuńKass, dzięki:) Mi się zawsze wydaje, że taki miks na talerzu to mało fotogeniczny:)
OdpowiedzUsuń