Trendy są ok jeśli wpasują się w dwa powyższe warunki:)
W ostatnich latach garderoba raczej się kurczy a nie powiększa.
Ale Gwiazdor z Polski na pewno zostawi coś pod choinką...albo pod gałązką;)
Najbardziej uwiera mnie tutaj brak estetyki.
Osoby, które w spodniach od pidżamy i kapciach idą na przykład do sklepu.
Albo spacerują tak ubrani po ulicach.
Brakuje mi tutaj głębszych doznań estetycznych.
Inspiracji "ulicznej". Zachwytu!
Nad sukienką, płaszczem, butami, dodatkiem...
A ja lubię obserwować ciekawych (wg. mnie) ludzi!
W większych miastach jest pewnie inaczej.
| ulubiony błyszczyk i korale. nadal w klimacie Świąt bo zdj. jest z zeszłorocznych Świąt:) *** Miłego Dnia dla Was!! Już (prawie) piątek!!! |
W spodniach od pidżamy i kapciach do sklepu to niebywale jednak :-) Serio tak jest?
OdpowiedzUsuńw kapciach i spodniach od piżamy nie widziałam, ale ten tłuszcz wylewający się z wrzynających się, za małych biodrówek to hit. Nie tylko tam.
OdpowiedzUsuńKochana, to ja nie wiem, czy Ty jednak chcesz te Chiny odwiedzać... ja teraz cieszę w końcu moje oczy :) i powiem Ci w tajemnicy, piżama i kapcie to jeszcze nic... piżama i złote szpilki to dopiero coś! :) uściski!
OdpowiedzUsuńAgnieszko te spodnie od piżamy i kapcie od 10 lat wszędzie niestety...nawet w DC:( Mój hit nr 1-zima, mroźnie a pani na stacji metra czeka w futerku, spodniach od piżamki i japonkach na pociąg do stolicy...i tu też mi brakuje właśnie takiego poczucia estetyki, wszyscy ubierają się wygodnie i sportowo, jak to w górach;) Jedyny plus-nie korcą mnie zbytnio szalone zakupy w polsce bo... i tak nie będę tego miała gdzie założyć;)
OdpowiedzUsuńpiękne te korale!
U mnie też trend jest ok, jeśli jest zgodny z moim stylem:)
miłego piątku!!!
Mam to samo: wygodnie i w moim stylu, choć czasem Siostra namawia mnie na jakieś szaleństwa;) Z reguły się godzę i jeszcze nigdy nie żałowałam;)
OdpowiedzUsuńAgnieszko, udanego weekendu i wszystkiego dobrego!
Ściskam!
spodnie od piżamy i kapcie do sklepu? hm... to dopiero musi być widok. I pomyśleć, że ja poszłam kiedyś do sklepu bez makijażu i wydawało mi się, że wszyscy się gapią :p
OdpowiedzUsuńładne korale :) ja też lubię patrzeć na ciekawych ludzi ubranych ze smakiem, z polotem, czasami zupełnie odjechanych, czasami po klasycznie wysmakowanych. Pamiętam, że w Kalifornii raził mnie styl szortów i kolorowych t-shirtów z San Diego Zoo połączonych z czerwienią na ustach i paznokciach ;) ale już w Nowym Jorku ludzie wyglądali zupeeełnie inaczej- bardziej.. ekhm... europejsko :)) doskonale Cię rozumiem!
OdpowiedzUsuńHaha też mi ten brak estetyki w Stanach przeszkadzał:) W DE jest troszeczkę lepiej, chociaż czasem i tak się zastanawiam czy kobiety tutaj przypadkiem nie uczestniczą w jakimś konkursie pod hasłem "która z nas bardziej się oszpeci":) A ja lubie patrzeć na piękne i gustownie ubrane kobiety:) Przyznaję, że odkąd urodził się Chłopiec częściej zakładam ubrania z tej "wygodnej" części garderoby, choć tą drugą uzupełniam na bieżąco (lubię bardzo!) jednak noszę zdecydowanie rzadziej, bo jak wejść do piaskownicy w eleganckim płaszczu i butach na obcasie?:) Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńTu jest podobnie z brakiem estetyki, ale na szczęście mnie to nie przeszkadza :) Inspirację zawsze można znaleźć w internecie i magazynach :)
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu!
Agnieszko!
OdpowiedzUsuńbardzo zmyslowe zdjecie i takie dyskretne:))
Ja juz przywyklam:), czasem tylko usmiechne sie pod nosem..., natomiast zdarzy mi sie obejzec za ladna sukienka albo Kobieta;)
Cenie wygode, podobnie jak Ty:) i nie ulegam trendom. Jestem wierna swoim upodobaniom ale w ostatnim czasie zauwazylam, ze wychodzenie poza pewne normy potrafi wyjsc na +
O tak! Jak dobrze ze juz piatek:))
Milego weekendu!
Ostatnio w Londynie tez natknelam sie na dwie mlode dziewczyny w pidzamach :)
OdpowiedzUsuńDla mnie wygodnie i w moim stylu to podstawa, nie zalezy mi czy dany kolor jest w modzie, jesli lubie to nosze. I celowo od kilku miesiecy pozbywam sie ciuchow, maly dom = mala szafa :) Jesli czegos nie zakladam przez kilka miesiecy, oddaje do sklepow charity.
Piekne zdjecie, jak zawsze :) Pozdrawiam cieplo z dosc zimnej dzis Wyspy.
Piękna fotografia.
OdpowiedzUsuńZ tymi stylizacjami jest rożnie. Bardzo!
Tez lubię obserwować, bardzo ;))
Miłego weekendu!
Zgadzam się, taki brak estety uwiera niestety..ja widziałam taki we Francji, która wydawać by się mogła jest stolicą mody...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Dag, tak. Niestety ale tak jest. I to za często!
OdpowiedzUsuńPaula, och, o figurach a raczej ich braku i bardzo niezdrowej otyłości to wolę nie zaczynać...
Emmo, przebiłaś mnie z tymi szpilkami!! A ja nie Chiny a Ciebie chcę odwiedzić;) Chiny przy okazji:))
Olliveto, w górach to co innego. Też bym wybrała wygodę..modną wygodę;) Nie mogę się nadziwić, że tak wielu ludziom tutaj nie zależy, żeby o siebie dbać. Nie chodzi mi o "piękno", które jest bardzo subiektywne, ale zwykłą dbałość i estetykę.
Aniu, mi brakuje bardzo kobiecego oka i porady:) Taką Siostrę mieć to skarb!:)
Jagodo, o tak! Mam tak samo, bez makijażu (delikatnego) nie wyjdę nigdzie:)
Owiecko, dzięki, te korale to są moje naj:) Zarówno tutaj jak i w poprzednim mieście, gdzie mieszkaliśmy jest dużo studentów. Wszyscy wyglądają tak samo..spodnie i T-shirt albo spodnie i bluza z logiem uniwerku:) Oprócz Azjatów, oni są zawsze wyszykowani jak na bal;))
Mimi, masz rację, niektóre Niemki...no comment;) Wygoda przede wszystkim ale można wyglądać ciekawie nawet w piaskownicy bo to nie o styl, modę czy o buty na obcasie przecież chodzi ale zwykłą, a raczej dla wielu chyba niezwykłą, estetykę.
Maju, tak, w internecie i magazynach są inspiracje. Ale mi brakuje takich na ulicach.
Agnieszko, ja nie wiem czy przywyknę! :) Też się oglądam i często jak mi się coś w kogoś ubiorze czy dodatkach spodoba to komplementuję:)
Madziu, ja też mam mało ciuchów, które są w użytku i już wiele dałam do "charity" ale nie powiem, że trochę odświeżenia garderoby by się przydało.
Toniu, dziękuję! Zeszłoroczne Święta i każde zdjęcie wtedy zrobione są dla mnie teraz bardzo ważną pamiątką...i przywołują dużo emocji.
Olu, z Francji nie pamiętam. Ale to pewnie dlatego, że moje Kuzynki i Ciocia mają świetny styl i jak tam jestem to mam kogo podziwiac:)
***
Mam nadzieje, ze Wasz weekend mija spokojnie i milo! Sciskam Was!
Oj Agnieszka, nie zniosłabym widoku piżamy na ulicy. Też lubię by było przede wszystkim wygodnie, ale to nie znaczy, że brzydko! Ostatnio upodobałam sobie sukienki :)) - nie muszę myśleć co do tych spodni, co do tej bluzki :D. Jest to mega wygodne i praktyczne :). A pomyśleć, że jeszcze 2 lata temu nie założyłam nawet spódnicy ;).
OdpowiedzUsuńA co do poczucia estetyki - moje jest chyba rozwinięte za bardzo... Czasem zły dobór kolorów mnie u kogoś drażni albo zły rodzaj butów do stroju. Nie wiem czy to dobra cecha :/.
Zdjęcie jest wręcz magiczne! Świąteczne bardzo ;))
Alucha, sukienki! O tak! Mam jedna, nowa. I juz sie nie moge doczekac okazji, zeby ja zalozyc:))
OdpowiedzUsuńOstatnio chodze w sodnicach - mam ich az DWIE;) Ale lubie bardzo! :))
Sciskam!
o jeju..;)) wiem co czujesz, może dobrze jednak dawać dobry przykład żeby choć jedna osoba się opamiętała?;)))
OdpowiedzUsuńszukam lakieru do paznokci w ciekawym kolorze ostatnio..tak a propos kosmetyków..
uściski, dobrego tygodnia!
Just
Aga, od jednej się wszystko zaczyna... I od dwóch spódnic też, hahaha ;)
OdpowiedzUsuńJa dziś kupiłam kolejną sukienkę :D:D, trochę mam wyrzuty sumienia, ale jest miękka, z długim rękawem i na luzie! Nie potrzebuje nawet nic na wierzch ;).
Ciekawe czy też popadniesz w mały sukienkowo - spódnicowy nałóg ;)
Buziak.
Dotblogg, hehe nie wiem czy daje przyklad...tutaj wszyscy maja wszystko gdzies;) Pelna wolnosc!!
OdpowiedzUsuńLakieru tez szukam bo mi wszystkie sie ostatnio pokonczyly. Zawsze musze miec jeden w pastelowo-kremowych kolorze tak na codzien a jeden jakis bardziej "kolorowy". Czaje sie na jakis ladny odcien szaro-fioletowy (ciemniejszy) ale nic jeszcze nie wpadlo mi w oko.
Sciskam!!
Alucha, :))) takie na luzie najlepsze:) Moj Doktorant ostatnio tez stwierdzil, widzac mnie po raz kolejny w spodnicy, ze potrzebuje ich wiecej;))
Sciskam!
Haha, a widzisz! Ja też odczuwam sama na sobue, że kobieta w kiecce to... ach! ;))
OdpowiedzUsuń