Po raz kolejny przekonałam się, że nie umiem i nie lubię dekorować pierniczków.
Może za rok zanim wezmę drewnianą łyżkę do ręki i zacznę ucierać lukier białkowy to sobie przypomnę.
Ja lubie pierniczki takie jakie sa...chociaz nie powiem, dekorowanie ich tez sprawia przyjemnosc (jezeli ma sie czas i wene ;) ) jednak wole je jesc 'zwykle' niz pomalowane. Jedno wyklucza drugie, wiec zadne nie robie: wole kokosanki ;) Pozdrowionka
Bachert, ja tez lubie "pierniczki-golasy" ale zawsze zainspiruje sie jakimis ladnie udekorowanymi i tez tak chce:) I nigdy mi nie wychodzi:) Rowniez pozdrawiam!
Aniu, no ja niby tez...ale zawsze jest ale;) Usciski!
A ja lubię i te bez niczego i te polane gorzką czekoladą lub polewą marcepanową:) I dekorować je też lubię:) W tym roku będą ozdabiały naszą choinkę więc muszą być kolorowe i błyszczące(to ostatnie osiągnąć można za sprawą syropu ziemniaczanego, w PL i DE ciężko go dostać, ale moja Mama zdobywa go u znajomego cukiernika i wiem, że już na nas czeka:) Pozdrawiam
A jednak Perfekcjonistka;)) Takie są piękne:) Ja też niedługo będę piekła u przyjaciółki:) Włąsnie robię Twoje veggie burgery:))) I pada śnieg. ściskam ciepło Cię Agnieszko:))
Aniu, :) ja też! Po wstępnej frustracji następuje kolejna próba:) Ale nie z dekorowaniem...tu chyba zawsze będzie mi brakować kreatywności i manualnych zdolności:)
Uśmiechnęłam się czytając Twojego posta. Ze dwa tygodnie temu miska lukru wylądowała w koszu. Też nie mam do tego serca. Pozostaje mi tylko podziwiać prace innych
Ojtam, ojtam;) Ja też nie dekorowałam i moje są bardzo...ascetyczne;)
OdpowiedzUsuńAscetyczne - podoba mi się:) Moje w większości też takie są a te brzydko polukrowane zjem przed Świętami, żeby mnie nie drażniły:)
OdpowiedzUsuńJa lubie pierniczki takie jakie sa...chociaz nie powiem, dekorowanie ich tez sprawia przyjemnosc (jezeli ma sie czas i wene ;) ) jednak wole je jesc 'zwykle' niz pomalowane. Jedno wyklucza drugie, wiec zadne nie robie: wole kokosanki ;)
OdpowiedzUsuńPozdrowionka
Ja lubię takie nieudekorowane;)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego Agnieszko!
Ściskam!
oj tam ;) ja nie dekoruję pierników tylko je zjadam ;))))
OdpowiedzUsuńbuziaki!
Bachert, ja tez lubie "pierniczki-golasy" ale zawsze zainspiruje sie jakimis ladnie udekorowanymi i tez tak chce:) I nigdy mi nie wychodzi:) Rowniez pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńAniu, no ja niby tez...ale zawsze jest ale;)
Usciski!
Ulu, nie przynam sie ile juz dzisiaj zjadlam;) Tych na niby udekorowanych;) sciskam!
OdpowiedzUsuńAle fajny ludzik :). A ja pierników nie robię - nie przepadam za nimi, więc kwestia dekorowania z głowy ;)
OdpowiedzUsuńJa wole takie proste pierniczki, lukru nie znosze.
OdpowiedzUsuńFajny ten Twoj stworek.
A wiesz co? Ja wolę takie saute ;-) Serio!
OdpowiedzUsuńwazne ze sa pierniczki :)
OdpowiedzUsuńAgnieszko, a ja nie lubię polukrowanych po prostu.Takie naturalne są o wiele piękniejsze.
OdpowiedzUsuńPlanuje upiec w weekend. Tylko foremek nie mam...Ładne są takie jak na zdjeciu:))
OdpowiedzUsuńJa też nie potrafię i najbardziej podobają mi się takie bez ozdoby:)
OdpowiedzUsuńNo, chyba że to pierniki-witrażyki:)
a ja wolę takie niepolukrowane ;) i swoich też nie lukruję, kiedyś próbowałam, ale tak jak Ty nie mam do tego cierpliwości ;)
OdpowiedzUsuńTakie też są piękne. A nawet piękniejsze :)
OdpowiedzUsuńBardzo ładny! niepotrzebna mu żadna dodatkowa dekoracja :)
OdpowiedzUsuńA ja lubię i te bez niczego i te polane gorzką czekoladą lub polewą marcepanową:) I dekorować je też lubię:) W tym roku będą ozdabiały naszą choinkę więc muszą być kolorowe i błyszczące(to ostatnie osiągnąć można za sprawą syropu ziemniaczanego, w PL i DE ciężko go dostać, ale moja Mama zdobywa go u znajomego cukiernika i wiem, że już na nas czeka:) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZdecydowanie wolę pierniczki saute, minimalistyczne takie :)
OdpowiedzUsuńA jednak Perfekcjonistka;)) Takie są piękne:) Ja też niedługo będę piekła u przyjaciółki:)
OdpowiedzUsuńWłąsnie robię Twoje veggie burgery:))) I pada śnieg.
ściskam ciepło Cię Agnieszko:))
Widzę, że ascetyczne pierniczki wygrywają u większości!!;)
OdpowiedzUsuń@Agnieszko, korzystałam z foremek Wilton'a. Porządnie wykrawają, są stabilne.
@Mimi, u Was to pełna profeska:)) Ja na choince wieszać nie będę:)
@Olliveto, przyznaję się, że jak mi coś w kulinariach nie wychodzi to się wkurzam;) Smacznego zatem!:) Bardzo lubię te veggie burgery:)
Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie!
dzięki, mnie się to zdjęcie podoba :))
OdpowiedzUsuńa ja sie tylko smieje, kapitalne zdjecie i opis:)smutna historia pewnych pierniczkow:)
OdpowiedzUsuńAhora, dokladnie, dobre podsumowanie;)
OdpowiedzUsuńA pierniczki znikaja w zastraszajacym tempie...a mialy byc na Swieta.
Agnieszko, ja też się wkurzam, i będę gotować lub piec do tej pory aż mi wyjdzie;)
OdpowiedzUsuńAniu, :) ja też! Po wstępnej frustracji następuje kolejna próba:) Ale nie z dekorowaniem...tu chyba zawsze będzie mi brakować kreatywności i manualnych zdolności:)
OdpowiedzUsuńUśmiechnęłam się czytając Twojego posta. Ze dwa tygodnie temu miska lukru wylądowała w koszu. Też nie mam do tego serca. Pozostaje mi tylko podziwiać prace innych
OdpowiedzUsuńIvka, o tak! Ja też po nieudanych próbach jestem za podziwianiem. Szkoda czasu na frustracje:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!