8 gru 2011

Po raz kolejny przekonałam się, że nie umiem i nie lubię dekorować pierniczków.
Może za rok zanim wezmę drewnianą łyżkę do ręki i zacznę ucierać lukier białkowy to sobie przypomnę.

28 komentarzy:

  1. Ojtam, ojtam;) Ja też nie dekorowałam i moje są bardzo...ascetyczne;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ascetyczne - podoba mi się:) Moje w większości też takie są a te brzydko polukrowane zjem przed Świętami, żeby mnie nie drażniły:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubie pierniczki takie jakie sa...chociaz nie powiem, dekorowanie ich tez sprawia przyjemnosc (jezeli ma sie czas i wene ;) ) jednak wole je jesc 'zwykle' niz pomalowane. Jedno wyklucza drugie, wiec zadne nie robie: wole kokosanki ;)
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię takie nieudekorowane;)
    Wszystkiego dobrego Agnieszko!
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  5. oj tam ;) ja nie dekoruję pierników tylko je zjadam ;))))
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bachert, ja tez lubie "pierniczki-golasy" ale zawsze zainspiruje sie jakimis ladnie udekorowanymi i tez tak chce:) I nigdy mi nie wychodzi:) Rowniez pozdrawiam!

    Aniu, no ja niby tez...ale zawsze jest ale;)
    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ulu, nie przynam sie ile juz dzisiaj zjadlam;) Tych na niby udekorowanych;) sciskam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajny ludzik :). A ja pierników nie robię - nie przepadam za nimi, więc kwestia dekorowania z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wole takie proste pierniczki, lukru nie znosze.

    Fajny ten Twoj stworek.

    OdpowiedzUsuń
  10. A wiesz co? Ja wolę takie saute ;-) Serio!

    OdpowiedzUsuń
  11. wazne ze sa pierniczki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszko, a ja nie lubię polukrowanych po prostu.Takie naturalne są o wiele piękniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Planuje upiec w weekend. Tylko foremek nie mam...Ładne są takie jak na zdjeciu:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też nie potrafię i najbardziej podobają mi się takie bez ozdoby:)
    No, chyba że to pierniki-witrażyki:)

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja wolę takie niepolukrowane ;) i swoich też nie lukruję, kiedyś próbowałam, ale tak jak Ty nie mam do tego cierpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie też są piękne. A nawet piękniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładny! niepotrzebna mu żadna dodatkowa dekoracja :)

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja lubię i te bez niczego i te polane gorzką czekoladą lub polewą marcepanową:) I dekorować je też lubię:) W tym roku będą ozdabiały naszą choinkę więc muszą być kolorowe i błyszczące(to ostatnie osiągnąć można za sprawą syropu ziemniaczanego, w PL i DE ciężko go dostać, ale moja Mama zdobywa go u znajomego cukiernika i wiem, że już na nas czeka:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdecydowanie wolę pierniczki saute, minimalistyczne takie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A jednak Perfekcjonistka;)) Takie są piękne:) Ja też niedługo będę piekła u przyjaciółki:)
    Włąsnie robię Twoje veggie burgery:))) I pada śnieg.
    ściskam ciepło Cię Agnieszko:))

    OdpowiedzUsuń
  21. Widzę, że ascetyczne pierniczki wygrywają u większości!!;)

    @Agnieszko, korzystałam z foremek Wilton'a. Porządnie wykrawają, są stabilne.

    @Mimi, u Was to pełna profeska:)) Ja na choince wieszać nie będę:)

    @Olliveto, przyznaję się, że jak mi coś w kulinariach nie wychodzi to się wkurzam;) Smacznego zatem!:) Bardzo lubię te veggie burgery:)

    Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  22. dzięki, mnie się to zdjęcie podoba :))

    OdpowiedzUsuń
  23. a ja sie tylko smieje, kapitalne zdjecie i opis:)smutna historia pewnych pierniczkow:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ahora, dokladnie, dobre podsumowanie;)
    A pierniczki znikaja w zastraszajacym tempie...a mialy byc na Swieta.

    OdpowiedzUsuń
  25. Agnieszko, ja też się wkurzam, i będę gotować lub piec do tej pory aż mi wyjdzie;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Aniu, :) ja też! Po wstępnej frustracji następuje kolejna próba:) Ale nie z dekorowaniem...tu chyba zawsze będzie mi brakować kreatywności i manualnych zdolności:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uśmiechnęłam się czytając Twojego posta. Ze dwa tygodnie temu miska lukru wylądowała w koszu. Też nie mam do tego serca. Pozostaje mi tylko podziwiać prace innych

    OdpowiedzUsuń
  28. Ivka, o tak! Ja też po nieudanych próbach jestem za podziwianiem. Szkoda czasu na frustracje:))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam :)