Zaparzam poranną kawę, gotuję owsiankę na śniadanie i czekam aż On pojawi się online.Odsmażam makaron na obiad (już trzeci dzień z rzędu), dodaję pokruszoną fetę i suszone pomidory z zalewy oliwnej. I czekam. U Niego noc. Mam nadzieję, że ma spokojny sen. Między palcami rozkruszam zimne masło z odrobiną mąki, cukru i płatków owsianych. Dodaję pół jabłka z cynamonem. Pojedyńcza porcja jabłka zapiekanego pod kruszonką. Zaparzam białą herbatę, jem deser i nadal czekam. Do miski dosypuję trochę mąki pełnoziarnistej, trochę żytniej. W zakamarkach lodówki znajduję też mąkę jaglaną. Dodaję. Wyrabiam ciasto późnym wieczorem i czekam aż On się obudzi. Rozmawiamy chwilę. Przed nim długi i ciężki dzień, przede mną na wpół bezsenna noc otulona zapachem świeżych bułek. Zaparzam poranną kawę. Odrywam kawałek bułki, smaruję go masłem. Jem. I czekam...
Jeszcze trzy tygodnie...
***
Bułki pełnoziarniste z płatkami owsianymi i siemieniem lnianym
85g płatków owsianych (pełnoziarnistych/żytnich - nie błyskawicznych)
150g gorącej wody
Płatki zalewany gorącą wodą i odstawiamy na 15 min
50g siemienia lnianego
100g wody
Siemienie lniane zalewamy wodą i odstawiamy na 15 min.
5g suchych drożdży
100g ciepłego mleka
1 łyżeczka cukru
Dodajemy cukier do drożdży i zalewamy ciepłym mlekiem. Odstawiamy na 15 min.
260g mąki pełnoziarnistej
130g mąki żytniej jasnej
50g mąki jaglanej
10g soli
128g wody
Do miski miksera wsypujemy mąki, sól, wodę, dodajemy namaczankę z siemienia lnianego, drożdży i płatków owsianych. Wyrabiamy ciasto. Ciasto będzie lekko lepiącę się ale miękkie i utrzymyjące kształ po uformowaniu w kulę. Odstawiamy ciasto w przykrytej misce do wyrastania na 1-1.5h. Po tym czasie formujemy bułeczki (mi wyszło 10) i układamy na blaszcze wyłożonej papierem do pieczenia albo wysypanej mąką. Nagrzewamy piekarnik do 200C. Odstawiamy bułeczki do wyrośnięcia na 45min. Pieczemy 15-20min - do zarumienienia się bułeczek.
Smacznego!
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie z bardzo słonecznego Oregonu:)
Aga, po pierwsze cieszę się, że się pojawiłaś :), po drugie, nie lubimy gdy czas leci niemiłosiernie szybko, ale tego właśnie Ci życzę - by te 3 tygodnie minęły tak szybko, że nie zdążysz upiec kolejnych i kolejnych bułeczek ;).
OdpowiedzUsuńA po trzecie bułeczki! Znów pieczesz i znów przypominasz mi o tym, że ja ciągle nie upiekłam chleba... Ale jest postęp - znalazłam u Ciebie przepis, który będzie tym pierwszym :).
Buziaki, MIŁEGO tygodnia! :)
Dzieki Ci Kochana:) No piec pewnie mało będę bo właśnie zamroziłam wczorajszą produkcję, która starczy na długo;)
UsuńPowodzenia z chlebem:)) A który przepis wybrałaś?
Sciskam!
Na dobry początek oczywiście najprostszy (chyba), w którym nie przeraża mnie ilość składników ;). A tak na marginesie - co to jest aktywny gluten? Zacofana jestem w tym temacie ;).
UsuńTen wybrałam http://fromoregonwithlove.blogspot.com/2011/06/chleb-penoziarnisty-juz-atwiej-sie-nie.html
Trzymam kciuki za Twój dobry nastrój :))
Alucho, aktywny gluten to mial byc gluten pszenny witalny. Nie wiem gdzie go mozna dostac w PL. Kiedys byl na allegro. Mozesz nie dodawac. Wtedy dodaj make zwykla ale wysokoglutenowa do wypiekow chleba. Na pewno sie uda:))
UsuńDzieki:)
Rady bezcenne :) dzięki :)
UsuńPiękne jest czekanie.Dostrzegamy to dopiero,kiedy się kończy...
OdpowiedzUsuńA te bułeczki pachną mi tu, w mroźnej Warszawie.
Czekam nieustannie na ciepło.
Agnieszko, znam sie na czekniu, bo przez 4 lata z J. do siebie lecielismy-jezdzilismy....wiec wiem jak to jest. Najgorsze jest wlasnie to czekanie, gdy jedna osoba ma zapelniony dzien i duzo spraw a ta druga 'tylko' czeka. 3 tyg zleca szybko, na pewno! A jak nie, to zapraszam do siebie- bo mi czas jakos ZA szybko plynie.
OdpowiedzUsuńBuleczki (jak z reszta kazdy twoj przepis) wygladaja bardzo smacznie, i co przepis sobie obiecuje, ze tez to zrobie ;) Na pewno cos wykorzystam w ramach 'kulinarnej podrozy' :)
Usciski - bo u nas jest baaaaardzo mrozno!
Agnieszka wrocila, hura. I znowu piecze, hura do kwadratu!
OdpowiedzUsuńBardzo bardzo mocno trzymam kciuki, zeby 3 tygodnie zlecialy szybko.
Sciskam.
Oh, Agnieszko, jak dawno nic u ciebie nie jadlam :-) Dobrze, ze jestes. I te buleczki smakowite.
OdpowiedzUsuńNie uwierzysz ale dzisiaj wlasnie uzupelnilam zapas pelnoziarnistych platkow owsianych :-)
Ten rok sie jakos rozpedzil. Trzymam kciuki zeby te tygodnie szybko ci minely. usciski Ania
Mialam wlasnie pisac na @ a tu prosze niespodzianka:))
OdpowiedzUsuńAgnieszko, czekanie potrafi byc bardzo tworcze..., jest w nim pewien smutek i tesknota, ale czas ten, zawsze pozwalal mi odkrywac siebie z innej wczesniej nie znanej mi strony...Wykorzystaj go dla siebie:)
Twoja codziennosc bez Niego, smutek i nadzieja...Piekne!!. Uwielbiam Cie czytac!!
Sciskam mocno!
Smutno mi się zrobiło.
OdpowiedzUsuńMyślę Agnieszko o Tobie ciepło!
Trzymaj/cie się!
Uściski!
Ja też Ci życzę, żeby czas Ci przeleciał w oka mgnieniu, ale piec nie przestawaj. Najlepszym sposobem na zbyt wiele smacznego chleba w domu jest rozdanie go sąsiadom. Nie można nikogo unieszczęśliwic (potrójne zaprzeczenie - oj, coraz gorzej z ojczystym językiem). Proszę piecz dalej, zamrażaj lub rozdawaj, tylko piecz. Najwięcej tych pełnoziarnistych, razowych chlebków, bo ja właśnie widzę bliski koniec i porażkę mojej diety bezglutenowej i jedyna nadzieja w chlebach od Ciebie!!! Dzięki za fantastyczny przepis. Uściski. Gosia (też ze słonecznego Vancouver)
OdpowiedzUsuńo jej..czekanie..trzymam kciuki! cudne te bułeczki, na pewno wypróbuję:)
OdpowiedzUsuńuściski ciepłe!
J
Ciesze sie ze jestes! Wypozycz sobie pare fajnych kryminalow, to czas szybciej zleci:)
OdpowiedzUsuńAhora, a moze jakis tytul/autora podrzucisz bo wybieram sie do biblioteki a w temacie kryminalow jestem "zielona". W domu mam tylko nieprzeczytana ksiazke o bieganiu i o Paryzu i na zadna z nich nie mam ochoty ;)
UsuńJeśli chodzi o kryminałay to ja ze swojej strony mogę polecić Larssona, Lackebrg, Perssona, Akunina, Kallentoft...to tak co na szybko przychodzi do głowy:) Ściskam!
UsuńMimi, dzieki Ci wielkie:) Dzisiaj jade do biblioteki i poszukam jakis kryminalow:)
UsuńAmber, przesylam do Was slonce! U nas ostatnio jest cieplo i pieknie, slonecznie!
OdpowiedzUsuńBachert, 4 lata to strasznie dlugo!
Nasz rekord bez widzenia sie to 6 miesiecy ale to bylo dawno temu i teraz te trzy tygodnie wydaja sie wiecznoscia;) Polecam buleczki bo nieskromnie powiem, ze sa pyszne;) Usciski!
Madziu, tyle tych hura, ze prawie podskoczylam tak jak Ty na Twoim zdjeciu profilowym;) Usciski!
Aniu, smacznego:):) O tak, masz racje! Pedza te tygodnie w 2012 szybko! Oby te trzy kolejne nie zwolnily:)
Agnieszko Kochana, dziekuje Ci za @:) Odpisze wkrotce:) Czas postaram sie wykorzystac maksymalnie. Na szczescie zapalu mi nie brakuje...narazie:)) Buziaki!
Aniu, dziekuje Ci bardzo...Usciski!
Gosiu, mam na oku kolejny deser na bazie rustykalnego ciasta zytniego do galette:) Forma do wypiekow wszelkiego rodzaju mi wrocila jedynie jednej "geby" do karmienia zabraklo i bede musiala robic albo pojedyncze porcje albo zamrazac. Sasiedzi sa zdystansowani wiec raczej z nimi dzielic sie nie bede;) Jak dobrze, ze i u Was slonce! Usciski!
Just, wyprobuj i daj koniecznie znac jak juz zrobisz:)Usciski!
Wytrzymasz :) ja na swojego czekałam 3 m-ce - pojechał do Kuwejtu na kontrakt,zdjęcia robić, ani maila ani nic, ani telefonu - 15 lat temu nie było takich rzeczy w wynajętym mieszkaniu tylko listy pisane na kartce, które mamy po dziś dzień ;), pod koniec jego wyjazdu ja dostałam w pracy internet i skrzynkę pocztową, a on chodził do kawiarenki internetowej :), ale czas miałam zapełniony po brzegi, rano pobudka o 5-tej, jedno dziecko do niani wiozłam na piechotkę 3 km, potem z dwójka dzieci w pociąg i do szkoły do Warszawy, potem praca a po południu to samo w druga stronę plus zakupy, padałam już o 9 na twarz, może dlatego wytrzymałam to niewidzenie i brak bliskości ;), ale jesli Ci to doskwiera, to dobra oznaka :) - kochania :)
OdpowiedzUsuńbuziaki!
Ulu, wiem, wiem, nie powinno sie pocieszac, ze ktos ma/mial gorzej ale przyznam, ze troche mnie pocieszyla Twoja historia :)) Nie jest zle, najwazniejsze, ze sie potrafie zajac i sie nie nudze wiec i czas jako tako zleci:) Usciski i milego dnia!
OdpowiedzUsuńpyszne jest takie czekanie:)a,jednocześnie pełne osobistych chwil poświęconych na rozmyślania nad kubkiem porannej kawy przy śniadaniu.
OdpowiedzUsuńlubię te chwile,chwile,kiedy mogę pobyć sama ze sobą i z czasem..umykającym przez palce niczym tańczące na wietrze płatki śniegu,na które właśnie spoglądam zza monitora;)
wszystkiego dobrego dla Ciebie!
ps.podobne,żytnie bułeczki,ale nadziane pieczarką już siedzą w piekarniku;)
m.
Oj to już bliżej jak dalej:) Powodzenia Agnieszko i wykorzytaj ten czas maksymalnie dla siebie, delektuj się nim!:) Mi ostatnio dni uciekają przez palece i marzy mi się choć taki jeden dzień w samotności...:) Pozdrawiam słonecznie i mroźnie!:) P.s. Bułeczki cudne!
OdpowiedzUsuńJa też za Tobą tęsniłam!!!
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Mimi, też bym chciała choć jeden dzień w samotności...
Wróciłaś!!!! Hura :)))) I bułki upiekłaś piękne :)) głowa do góry kochana, zleci szybko. Czy wiecie już co dalej? Jaki kierunek?
OdpowiedzUsuńooo! Jak dobrze, że znów jesteś! :)
OdpowiedzUsuńA zapach pieczywa rozchodzący się po domuuuu mmmmmm:)
Jak cudownie Cię widzieć!
OdpowiedzUsuńWspaniała chmurka nad owsianką! :)
Dotrzymam Ci towarzystwa :)
Mogę?
Pozdrawiam!
P.
Agnieszko, pierwsze zdjęcie tak piękne, ale przede wszystkim mówi za wszystko. Pasuje idealnie!
OdpowiedzUsuńPo drugie, napisać tak, że aż chce się z Tobą spędzić ten dzień.
Tak cudnie opisałaś dzień pod kątem kulinarnym, czasem jedynym kątem, czasem najważniejszym.
Tak, czekanie jest nieznośne.
Tak, czekanie często jest twórcze.
Życzę aby to czekanie zleciało szybko, ale przede wszystkim,
myśl zawsze o tym, że często taki stan przynosi w rezultacie dużo dobrego :)
Uściski!
Dużo rozmów :)!
Podoba mi się jak piszesz...smacznie, klimatycznie! tęsknota to okropny stan, ale potem jest pięknie!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Monisiu, o tak! Pyszne te chwile sa na pewno.
OdpowiedzUsuńPS buleczki z pieczarkami...pychota! :)
Mimi, oddam Ci jedna samotna chwile za zabawe z Chlopcem:):)
Maju, dziekuje, to bardzo mile!:)
Owiecko, jestem, jestem:) Narazie jeszcze nic nie wiemy...Doktorant caly czas walczy. Ale juz niedlugo.
Jagodo, :):) Jak dobrze przeczytac takie mile slowa:)
Praline, Dziekuje Ci bardzo! Jasne, ze mozesz! Zapraszam:) Bardzo mnie ucieszy Twoje towrzystwo.
Toniu, dziekuje Ci! Czekalam na te samotne dni i mimo, ze tesknie i stres nadal jest to jednak odetchnelam troche. Wykorzystuje ten czas dla siebie...pod katem kulinarnym tez :)
***
Dziewczyny brakowalo mi Was!!! Dziekuje, ze zagladacie :) Usciski dla kazdej z osobna!
Agnieszko przystaję na Twoją propozycję:D
UsuńOlu, ja juz tak dawno nie tesknilam...teraz jest inaczej bo to ja zostalam a On wyjechal. Zazwyczaj bylo na odwrot:) Usciski!
OdpowiedzUsuńOleńko ależ się smacznie czytało :)
OdpowiedzUsuńAnuszko, ale sie wpasowalaś z "Oleńką" :) Na drugię mam Aleksandra:))
UsuńAgnieszko a wiesz ze ja zawsze do chleba dodaje platki owsiane:)
OdpowiedzUsuńTak, tesknota to cos co trudno zagryzc nawet pysznymi buleczkami, teraz tesknie za Nikolasem ktory jest w przedszkolu ale ta moja tesknota to jeszcze nic w porownaniu do tesknoty jego mlodszego brata:(
Zycze Ci by minal ten czas dobrze, tak po prostu dobrze:))))
Moniko, ja ostatnio tez dodaje wszedzie platki:) Ale czesciej pieke bulki, mam jakas bulko-manie.
UsuńOh, biedny Valentinek...ale jak to dobrze, ze juz teraz maja taka silna wiez.
Jak dobrze, że można sobie umilić czekanie, czymś co zapachnie, posmakuje i ukoi zmysły :)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego!
Raincloud, :)) Dziekuje!
OdpowiedzUsuńbułeczki wyglądają przesmażając!!!ja na razie żyję o wasie, ale jak będę miała okazję to chyba w końcu zdecyduje sie na pierwsze pieczenie własnego pieczywa!O!:) a siemienie lniane potęga zdrowia-tak mówi moja Pani alergolog;) pozdrawiam Cię i wszystkiego dobrego:)
OdpowiedzUsuńprzepis na bulki wyprobuje w weekend!
OdpowiedzUsuńno i niech te trzy tygodnie szybko zleca!
Agnieszko, trzymam mocno kciuki, by czekanie i rozlaka minely jak najszybciej...
OdpowiedzUsuńMilego dnia!
Usciski :*
Paulo, zdecyduj sie koniecznie!! Jak sprobujesz to mozliwe, ze nie wrocisz do kupnego:)
OdpowiedzUsuńAtsanik, daj koniecznie znac jak Wam smakowaly! Narazie dni mijaja w tempie eksperesowym, i dobrze :)
Beo, dziekuje Ci!!!
PS Dzisiaj zrobie jedna z Twoich marchewkowo-imbirowych, rozgrzewajacych zup z czerwona soczewica bo po sloncu w Oregonie juz nie ma sladu i trzeba sie ogrzac innym sposobem:)
Usciski dla Was!!!
Mam nadzieje, ze Ci posmakuje! I ze na powrot przywola slonce :)
UsuńUsciski! :*
Wyglądają pysznie!
OdpowiedzUsuńSylwio, i smakuja rownie pysznie;) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńKochana Agnieszko w końcu tu jestem i wydaje się jakby wszystko było jednak zaburzone przez brak odwiedzin u Ciebie...
OdpowiedzUsuńJa też nie lubię się już rozstawać na tak długo (kto by pomyślał wcześniej;) ) i wiem jak się musisz czuć. Mam nadzieję, że ten czas upłynie Ci pod znakiem nowych kulinarnych odkryć i miłych chwil z książką. Trzymam kciuki cały czas za Was, mimo, iż się tu rzadko pojawiałam.
Uściski!
Olliveto, jak dobrze, ze jestes:)) Te dni mijaja mi szybciej niz bym przypuszczala! I dobrze:)) A za kciuki dziekuje, przydaja sie bardzo!:) Sciskam!!!
OdpowiedzUsuńBułeczki- pyszności.
OdpowiedzUsuńCzas minie szybko.
zrobiłam, pyszne, zachwycające, dzięki za ten przepis, dodaję do ulubionych:)**
OdpowiedzUsuńpopatrz, już minął kolejny tydzień:)
uściski ogromne!
J
Olcik, o tak! mija bardzo szybko:))
OdpowiedzUsuńJust, suuuuuperr:)) Baaardzo sie ciesze!:)
Tak, jeszcze tylko 2 tyg!!! Jupiii:))
Sciskam!!!